Miałabyc pierwsza część ale jest prolog. Będzie na prawdę długi więc zaczynam od prologu.
Londyn- Miasto piękne a za razem tajemnicze. Kochałam je bo miało swój własny styl. Tak jak ja. Rozwijająca się kariera dodawała jeszcze większego uroku mojemu życiu. Byłam wokalistką z dość dużym fandomem Little dreams i dwiema płytami na koncie z pracami nad trzecią. Ogromne mieszkanie z widokiem na panoramę miasta.
Nie byłam jednak zakochaną w sobie gwiazdeczką. Pamiętałam że jestem tu tylko dzięki moim idolom z młodości. Może to i głupio brzmi ale bycie Directioner nie tylko demoralizuje ale i uczy bardzo wielu rzeczy. I to nie tylko idole ale też moje siostry. "Złote myśli" niektórych z nim mogłabym zapisać na ścianie* i zacząć cytować. Tylko dzięki nim tu jestem i nigdy o tym nie zapomnę. Tak czy inaczej jestem (T.i.) (T.n.) wśród fanów znana również jako Dreamer. Dziewczyna której zwyczajny spacer od tak zmienił życie a raczej obrócił je o 180 stopni.
No sorcia sis ale takie życie. Pierwszy rozdział w przyszłym tygodniu.
JUTRO ZLOT W C.H. PLAZA SOSNOWIEC!!!! O 12:00 PRZY KANOTRZE! JARAM SIĘ XD
Imaginy z 1D i nie tylko imaginy ;3 Mój ask: http://ask.fm/JuliaWisa Mój mail - julia1b@autograf.pl Robie też dedykacje z imaginów ^^
piątek, 28 lutego 2014
czwartek, 27 lutego 2014
Ogłoszonko number two!
Chciałabym ogłosić wielki powrót!
A mianowicie:
Już jutro pierwsza część dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugiego imagina z Niallem. (Skojarzonko? ^_^ )
Później:
Imagin z Lou
Imagin z Harrym dla Lulaaa Directioner
Imagin z Zaynem
I zakończenie "Najdłuższego imagina świata"
LUDZIOWIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Już w sobotę czyli za 2 dni zlot w Sosnowcu!!!! Ja się jaram jak cholera. Nie wiem jak wy. Jak ktoś chce szczegóły to proszę w komciu pisać ;3
A mianowicie:
Już jutro pierwsza część dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugiego imagina z Niallem. (Skojarzonko? ^_^ )
Później:
Imagin z Lou
Imagin z Harrym dla Lulaaa Directioner
Imagin z Zaynem
I zakończenie "Najdłuższego imagina świata"
LUDZIOWIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Już w sobotę czyli za 2 dni zlot w Sosnowcu!!!! Ja się jaram jak cholera. Nie wiem jak wy. Jak ktoś chce szczegóły to proszę w komciu pisać ;3
czwartek, 13 lutego 2014
Ogłoszonko
Bardzo mi przykro ale musze zawiesić bloga. Ale i tak nikt go nie czyta. Zepsuł mi się komputer. Mam doła. Przyjaciółka mnie zostawiła. Szczere prawda? Wybaczcie że pisze to tutaj ale ja teraz po prostu potrzebuję jednego, wielkiego i ciepłego przytulasa. Może rozmowy. Wyżalenia się komuś. Ale nie mam komu... Zdarza się...
środa, 5 lutego 2014
wtorek, 4 lutego 2014
Najdłuższy imagin świata XD cz.5 i 6 ^^
*Kartki z pamiętnika
Dublin. Irlandia 18 września 2027
Tutaj jest pięknie! Nie dziwię się już, że Niall tak chwali Irlandię. Jutro wyjeżdżamy w kolejne miejsce. Harry tym razem powiedział, że dowiem się dopiero jak się tam znajdziemy, bo on nie chce mi psuć niespodzianki. Miał rację. Przez te trzy dni zaczerpnęłam mnóstwo irlandzkiej kultury! Chodziliśmy po mieście całkowicie na żywioł. O dziwo tak było najlepiej. Harry bawił się w przewodnika i za każdym razem, kiedy mijaliśmy jakiś zabytek typu kościół wymyślał mu całą historię. Kupiłam naszyjnik na brązowym sznurku z zawieszką z ciemnego drewna, na którym była narysowana 3-listna koniczyna (*Nie 4-listna tylko 3-listna). Harry za to kupił sobie zielony sweter z leprehaunem… Wyglądał dość… niezwykle. Nie oszukujmy się. Wyglądał beznadziejnie i nie mogłam powstrzymywać śmiechu, kiedy go w nim zobaczyłam. Nie jestem pewna czy Harry specjalnie wybrał ten dość specyficzny hotel… Jest trochę kiczowaty, ale na każdym kroku mija się esencję Irlandii. Wszystko jest zielone i w koniczynki! Nie mogę się już doczekać jutra. Wiem tylko tyle, że w nowym miejscu spędzimy tylko jeden dzień. Jutro około 6:00 będziemy na miejscu a następnego dnia o tej samej godzinie będziemy już gdzie indziej. Jeżeli to wszystko ma mieć takie tempo to boję się ile zobaczę przez ten miesiąc. Naprawdę się boję!!!
Właśnie dolecieliśmy. –(T.i.) Witaj w Hiszpanii! –Jeeej! Hiszpania! Pełna entuzjazmu nie zwracałam uwagi na nagłe mdłości. Ale w końcu mogło mi się to zdarzyć przecież byłam w ciąży. Poczułam, że mdleję. Obudziłam się w hotelu. Harry stał przy oknie klnąc pod nosem. –Co się stało? –Od razu znalazł się przy moim łóżku. –Zemdlałaś. Zawiozłem cię do szpitala a oni stwierdzili, że mają dla mnie wieści a mianowicie, że jesteś w ciąży. Wybuchnąłem, że już o tym wiem i chciałem wiedzieć, co się z tobą dzieje. Kazali mi zabrać cię do domu i się niczym nie przejmować. –Był cały czerwony. Bałam się o niego. Ale nie bardziej niż on o mnie. –Jak widzisz jest dobrze… -Uśmiechnął się. –Na pewno? Możemy odwołać podróż żebyś odpoczęła. –Zachichotałam. –Harry ja nie mam raka ani białaczki, tylko jestem w ciąży i to jeszcze dopiero w drugim miesiącu. Czuję się już o wiele lepiej. Możemy już teraz iść się przejść.
–Bo widzisz. Dowiedziałem się jeszcze jednej istotniej rzeczy. Mianowicie naszych dzieci. –Zdziwiłam się. Dzieci? Nie, dziecka? – No, więc tak jest ich trójka. Trzeba będzie się po powrocie zająć wymyślaniem imion. –Zaśmialiśmy się. Wstałam i z powrotem się ubrałam. Kolejny pięknie spędzony dzień. Jedliśmy Paelle. Natknęliśmy się też na ulicy na muzyków. Jeden nawet pożyczył mi gitarę i zebrałam w przeliczeniu jakieś 4 funty. Zwiedzaliśmy tyle miasta ile się dało, bo przeze mnie nie zostało nam wiele czasu. Kiedy tylko trochę się ściemniło poszliśmy pospacerować po plaży. Znów znaleźliśmy się na lotnisku i tak odwiedzaliśmy kolejno: Włochy, Francję, Belgię, Holandię, Niemcy, Nieszczęsną Polskę, którą Harry był wyjątkowo zafascynowany…, Rosję, Chiny, Japonię, U.S.A., Kanadę, Brazylię, Meksyk i ostatnim przystankiem miało być Buenos Aires w Argentynie. Nie mogłam uwierzyć, że w miesiąc aż tyle zobaczyłam. Po raz kolejny byliśmy na lotnisku. Spędzaliśmy tam połowę czasu. W Argentynie mieliśmy spędzić aż cztery dni. Więc Harry po tak wyczerpującym miesiącu poszedł spać. Znając go to pewnie obudzi się następnego dnia po południu. Więc zostawiłam mu karteczkę i poszłam na spacer sama. Miałam słuchawki, więc nie słyszałam rumoru tego tłocznego miasta. W końcu wpadłam na kogoś. Nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam… -Niall?! CO TY TUTJ ROBISZ? –Był cały czerwony. Nie wiedziałam czy ze zmęczenia, bo był zdyszany czy ze wstydu. –(T.i.) Ja muszę ci coś powiedzieć… Kocham cię! Nie jak siostrę. Tylko jak kogoś więcej. Nie chciałem dopuścić do ślubu, bo cię kocham. Ta cała historia, że się nie kochacie… To było w nadziei, że ty też mnie kochasz, ale… Teraz wiem, że kochasz Harrego nie mnie. Nie dopuszczałem do siebie tej myśli przez dwa lata. Wiedz tylko, że jeżeli kiedyś pokłócisz się z Harrym ja ci zawsze pomogę. Nie chcę niszczyć, chociaż przyjaźni. Proszę… Możesz liczyć na mnie tak jak do tej pory… Ja musiałem ci wyjaśnić swoje zachowanie. Wybacz mi! –Po raz pierwszy na prawdę nie byłam w stanie wydusić z siebie ani jednego słowa. Stałam tak bez ruchu przez jakieś pięć minut. Potem Niall przyciągnął mnie do siebie i przytulił szeptają w kółko „Bardzo cię przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam” –Niall… Wiesz, że ja ci zawsze wybaczę. Ale to nie jest prawdziwe. Każdy jest komuś przeznaczony. Uwierz, że ty też sobie kogoś znajdziesz i… -Przerwał mi- (T.i.) To nie jest tak, że mi się wydaje, że to przeznaczenie czy coś w tym stylu. Wiesz ile dusiłem to w sobie żeby nie niszczyć wam związku? Teraz wiem, że po prostu jestem skazany na bycie FOREVER ALONE. Ale to nie ważne. Jest mi strasznie przykro, że naraziłem was na taki stres. Chcę być dla ciebie oparciem jak kiedyś i chciałbym żebyś zapomniała o tym, co złego wam zrobiłem…
-Niall, już dobrze. Nie martw się i pozwól mi się cieszyć jeszcze przez te cztery dni wycieczką a potem wrócimy do domu. –On tylko uśmiechnął się. Przytulił. Potem po postu odszedł.
W kolejnym odcinku^^
1.Jak Harry zareaguje na wyznanie Nialla?
2.Jak w tej historii odnajdzie się Liam?
3. Czy Louis po stracie El. Zakochał się na nowo?
Zapraszam, i przepraszam, że taki krótki, ale nie mam chwilowo weny:/ Niestety…
Ten, imagin przypomina telenowelę XD Za dużo oglądam Violetty…
Sorry was bardzo, że wszędzie pcham ten mój rockowy styl, ale wtedy łatwiej pisać. I chciałam wam ogłosić, że 1.03.2014r. w C.H Sosnowiec Plaza odbędzie się zlot Directioners. Spotykamy się pod kantorem na piętrze około godziny 12:30. Ja jestem organizatorką i będę miała na sobie czerwony szalik, czarno-białą czapkę, czarne połyskujące Martensy (nie oryginalne jakby ktoś widział różnicę) i zieloną kurtkę. Będę też miała kartkę z napisem „Polish Directioners”. Zapraszam wszystkie Directioners z Sosnowca i okolic. Będzie mi bardzo miło gdyby ktoś w kom. Potwierdził obecność, ale nie jest to konieczne. Jeszcze raz zapraszam. W piątek lecimy z setem w stylu Hazzy. We wtorek Zayn a w środę Niall. Oglądajcie! Lovciam was moje sisterki które to czytają.
…
Po tym incydencie z Niallem postanowiłam, że wrócę do hotelu. Może Harry się już obudził? Wątpię…, Ale zawsze warto mieć nadzieję. Powtarzałam sobie tylko, że muszę zapomnieć o tym, co powiedział do mnie Niall. Zapomnieć o tym. Zapomnieć o wszystkim. Zapomnieć, zapomnieć, zapomnieć. Po prostu cieszyć się resztą wyjazdu, który Harry tak pieczołowicie i szczegółowo zaplanował. Znów założyłam słuchawki. Usłyszałam głos Harrego. Nie w piosence. Było to nagranie, na którym dawał mi wskazówki dojścia w jakieś miejsce. Pewnie chciał mi zrobić niespodziankę. Miałam wrażenie, że schodziłam całe Buenos Aires, te całe wskazówki ciągnęły się chyba w nieskończoność. Kiedy już doszłam na miejsce byłam strasznie wściekła… Błądziłam po obcym mieście znając język na średnio zaawansowanym poziomie co prawda ale którego nie używałam kilka lat. A mój kochany mąż zaprowadził mnie z powrotem do hotelu… Weszłam do pokoju a Harry jeszcze spał. Chyba te wskazówki nie były przeznaczone na ten dzień. Poszłam się wykąpać, bo byłam strasznie zmęczona a przy okazji głodna. Kiedy wyszłam z łazienki starałam się bezszelestnie wyjść z pokoju do hotelowej restauracji. Było około 19:45 czasu lokalnego, więc po tym jak sama zjadłam zapakowałam coś Harremu. Musiałam go obudzić choćby tylko po to żeby coś zjadł jeszcze dzisiaj. Wchodziłam po drewnianych skrzypiących schodach, które prowadziły prosto do naszego pokoju. Otworzyłam drzwi ostrożnie i cicho. Starałam się, ale w pokoju był straszny przeciąg, bo przez przypadek zostawiłam otwarte okno i wiatr zatrzasnął za mną drzwi. W tym samym momencie Harry zerwał się na równe nogi. –Co się stało??? –Zachichotałam. –No wiesz… Tak w sumie to nic poza tym, że śpisz już około 11 godzin a ja przyniosłam ci kolację. –Znowu padł zmęczony na łóżko nie patrząc na nic. A kiedy upadał to niby upadł na łóżko, ale niestety złamał je przy okazji. Nijak nie mogłam powstrzymać śmiechu. –Gratulacje. To gdzie będziesz spać przez resztę pobytu w Argentynie? Ty to się już wyspałeś, a ja? –Dalej się śmiałam. Harry był tylko cały czerwony, ale też zaczął się śmiać. -Łóżko się zawsze odkupi. Teraz mów, co tam dla mnie masz. –Wręczyłam mu białe, styropianowe pudełko z jedzeniem. Zjadł kolację i znowu poszedł spać, tym razem już ze mną. O dziwo jakoś dało się spać na tym łóżku. Może nie było szczególnie wygodne. Materac przypominał łóżko Flinstone’ów, ale można powiedzieć, że dobrze spaliśmy. Kolejne trzy dni spędziliśmy na zabawie, muzyce i zwiedzaniu. Wróciliśmy do Londynu… Po tym wszystkim się cieszyłam, że już jestem w domu. Bo to Anglia była dla mnie domem a nie Polska. Poza szczęściem z powrotu do domu miałam w głowie tylko jedno a mianowicie: Harry nie musi wcale wiedzieć o tym, co powiedział Niall. Mógłby to jeszcze źle zrozumieć. Mogłoby się rozpaść One Direction. Nie chciałam być powodem tego wszystkiego.
OCZAMI LOUISA
(I.t.d.p.) Nie wróciła do Holmes Chapel. Sprzedała dom i pracownię, przeprowadziła się do mnie. Od miesiąca jesteśmy razem. Z Harrym i (T.i.) Nie było przez miesiąc żadnego kontaktu, więc jeszcze o niczym nie wiedzą. Jestem szczęśliwy i nie przypuszczałbym, że to się jeszcze stanie. Że po postu jeszcze kogoś pokocham. Harry jednak miał rację…, Że miłość może zaskoczyć zawsze tylko trzeba umieć na nią czekać.
OCZAMI (I.t.d.p.)
Nie wiem jak to się dzieje. Jestem z Lou… Ok, wiem jak to się stało, że się poznaliśmy, ale… Nie mam słów na to, co teraz czuję. Oczywiście w pozytywnym sensie. Ale jak ja mu powiem, że…
TWOIMI OCZAMI
-Harry. Może zaprosilibyśmy na obiad chłopców, Perrie, (I.t.d.p.)? Nie widzieliśmy ich wszystkich miesiąc –Wszystkich poza tym że widziałam się z Niallem… - a strasznie za nimi wszystkimi tęskniłam. –Zaśmiał się. –A ja ci już nie wystarczam?
-Nawet tak nie mów. Wystarczasz. Tyle, że jak już się ma takich zdrowo nienormalnych przyjaciół to chyba z nimi się nie da nudzić.
-Jeżeli chcesz to już do wszystkich dzwonię. –Wyjął telefon a ja wzięłam się za przygotowywanie obiadu. Około 16:15 wszyscy już byli w naszym domu. Kiedy usiedliśmy przy stole, nagle wstał Louis i (I.t.d.p.) –Musimy wam coś powiedzieć. Korzystamy z okazji, że jesteśmy u (T.i.) I Harrego. –Zaczął Louis. –Więc, jesteśmy razem. (T.i.) Już nie musimy się martwić o to, że mieszkam daleko, bo przeprowadziłam się do Lou. –Uśmiechnęłam się szeroko i podbiegłam przytulić moją przyjaciółkę. –My też mamy coś do powiedzenia… -Zaczęłam.- Nie będziemy mieli jednego dziecka tylko trójkę. –Wszyscy zaczęli klaskać i się uśmiechać. –I ja w sumie też nie powiedziałam wszystkiego… Dowiadujecie się o tym pierwsi, bo nie mówiłam jeszcze nikomu i nie wiem jak na to zareagujecie. –Zająkała się. –(I.t.d.p.) Mów. Niczym się nie martw. –Pocieszał ją Louis. –No dobrze… Jateżjestemwciąży!!! –Powiedziała to tak szybko, że ledwo zdołaliśmy ją zrozumieć. Lou się uśmiechnął, przytulił ją do siebie. –(I.t.d.p.)… Wyjdziesz za mnie? Kocham cię a dziecko powinno wychowywać się w pełnej rodzinie… -Zakryła tylko usta ręką i twierdzącą pokiwała głową. –Louis ja tylko nie chcę żebyś tylko i wyłącznie ze względu na dziecko mi się oświadczał. –Pocałował ją. –O to się nie musisz martwić. -Wtedy wstała Perrie. –No dobra…! Ja też…, jestem w ciąży i będzie dwójka…! –Wtedy Nialler zemdlał. Zayn pocałował Perrie i poszedł go reanimować. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Niall w końcu się obudził. Wszyscy śmiali się jeszcze bardziej. –No i ja też chciałem wam przedstawić Sophie…, Jeżeli nie macie nic przeciwko to będzie tu za 15 minut. –Rzucił Liam. Obydwoje z Harrym skinęliśmy głowami a Liam wyciągnął telefon i zaczął gdzieś wydzwaniać. –Zaraz tu będzie. Jeżeli się zgodzi to… -Niall chyba znowu miał ochotę zemdleć, ale Harry go złapał. Zaczęliśmy klaskać. –Dzięki. Mam nadzieję, że się zgodzi… Oby… -Wtedy wstał Niall. –No pięknie… Dwa śluby, minimum szóstka dzieci, bo nie wiadomo jeszcze ile u Lou i (I.t.d.p.) a ja jestem sam… FOREVER ALONE. I koniec. –Przestaliśmy się śmiać. –Niall, przestań! –Krzyknęłam. –Bo? Bardzo się cieszę, że wam się dobrze wiedzie, ale ja w tym towarzystwie to trochę się nieswojo czuję. Będzie mi miło jak będę zaproszony na śluby albo będę chrzestnym jednego z dzieci… Na razie! –Powiedział to i po prostu wyszedł. Przez resztę wieczoru cieszyliśmy się swoim towarzystwem. Sophie się zgodziła wyjść za Liasia. Wszyscy byliśmy szczęśliwi. Może Niall już ochłonął? Oby…
OCZAMI NIALLA
Szedłem przez zachmurzone, lecz kolorowe od spadających liści ulice centrum Londynu. Październik… A właściwie jego końcówka. Nie do końca mój ulubiony miesiąc. Z moich przemyśleń wyrwał mnie upadek. Naprzeciwko mnie leżała na chodniku jakaś dziewczyna. –Czy mógłbyś na przyszłość uważać jak chodzisz!? –Kiedy sam się podniosłem szybko pomogłem jej wstać. Była wyjątkowo ładna. Nie przeciętnie. –Bardzo przepraszam, ale byłem zamyślony. Może na przeprosiny dasz się zaprosić na gorącą czekoladę? Jest bardzo zimno. –Uśmiechnęła się. –Pewnie, ale niestety nie teraz, bo spieszę się na sesje. A tak w ogóle to jestem Barbara. –Niall. –Podała mi swoją wizytówkę. Najwyraźniej była modelką… Nie popierałem tego, ale ona wyglądała dosyć „normalnie”. Następną rzeczą, jaką powinienem zrobić to przeprosić za to wszystko (T.i.)… Po raz kolejny mam powody by ją przepraszać. A obiecałem jej, że już tak nie będzie.
TWOIMI OCZAMI
Dzwoni Niall… -Halo? Tak, oczywiście. Nic się nie stało. Jutro mi wszystko opowiesz, bo dzisiaj cały dzień jestem zajęta! Naprawdę. Nie przejmuj się już… -To bardzo dobrze, że on też kogoś poznał. –Widzisz Harry? Ja zawsze mam rację nawet jak się mylę! Niall właśnie dzwonił i mówił, że poznał jakąś dziewczynę. Wiedziałam, że wszystko się dobrze skończy! –Harry wybuchnął szczerym i głośnym śmiechem. –Dlaczego ty zawsze musisz mieć rację? NIE ROZUMIEM TEGO! Ty masz jakiś szósty zmysł czy coś takiego?
*6 miesięcy później
Urodziłam dwie dziewczynki i chłopca. Harry nie mógł posiąść się ze szczęścia. Jedna z córek, co było do przewidzenia miała na imię Darcy, drugą nazwaliśmy Candelaria. Harry pozwolił mi wybrać to imię. A syna nazwaliśmy, Niall. Harrego poza Darcy imiona ZUPEŁNIE nie obchodziły. Przynajmniej mogłam mieć coś do powiedzenia. Miałam tylko nadzieję, że Darcy nie będzie jego „ulubienicą” i będzie równie dużo czasu poświęcał Niallowi i Cande… W kolejnym odcinku^^
1. Jak wychowywanie dzieci zmieni życie Harrego i (T.i.)?
2. Czy ich miłość dalej będzie tak silna?
3. Czy będą mieli czas dla siebie?
4. I jak posiadanie tak wyjątkowych „wujków” wpłynie na światopogląd Nialla, Candelarii i Darcy?
poniedziałek, 3 lutego 2014
Najdłuższy Imagin świata XD cz.4
Bardzo przepraszam bo miał być wczoraj. ;3
...
Omówiłyśmy wygląd mojego welonu, dopiłam kawę i pobiegłam z powrotem do domu. Było około 12:30. Resztę dnia spędziłam z Harrym. Rozmawialiśmy o wspólnej przyszłości, o wakacjach, o pierwszych świętach razem z naszym dzieckiem. Harry mnie nawet nie pyta o imię, jeżeli będziemy mieć córkę. Podobało mi się imię Darcy, ale chciałabym móc mieć coś do powiedzenia. W razie, kiedy mielibyśmy syna pewnie pozwoliłby mnie wybrać imię. A czy nie powinno być na odwrót? W każdym razie zbliżał się wieczór. Położyliśmy się spać. Na szczęście obyło się bez akcji w stylu Hazzy. Był najwyraźniej zmęczony. Na szczęście! –Wyśpij się. Jutro wyjeżdżamy z samego rana. –Oznajmił Harry, kiedy już obydwoje leżeliśmy w łóżku a ja nieudolnie usiłowałam zasnąć. Nie spałam do późna. Byłam zbyt przejęta tym wszystkim, co miało się już za chwilę dziać w moim życiu. Jakie ja miałam szczęście! Że właśnie Harry mi wtedy pomógł. Od tego wszystko się zaczęło… Około 4:45 w końcu zasnęłam. Harry obudził mnie punktualnie o 8:00. Byłam na niego wściekła, ale nie mogłam dać po sobie tego poznać, bo przecież wieczorem uprzedzał mnie żebym się wyspała… Wstaliśmy i poszłam wziąć szybki prysznic. Kiedy wyszłam z łazienki owinięta w sam ręcznik Harry tylko zaczął się uśmiechać pod nosem. Ściągnęłam ręcznik i zaczęłam się ubierać. Uśmiechał się jeszcze szerzej a ja udawałam, że tego nie zauważam. Ubrałam się w jasno-brązowe koturny wiązane również brązowym sznurkiem, czarno-białe rajstopy w poziome paski, czarną jedwabną spódnicę z syrenim ogonem, którą przewiązałam cienkim czerwonym paskiem i czerwoną koszulę bez rękawów. Do tego czarny naszyjnik z filcu nabijany kolcami. Szybko się spakowaliśmy, pożegnaliśmy się z Ann i Gemmą, po czym wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Niby byłam uśmiechnięta, ale w głębi duszy nie wiedziałam, co mam powiedzieć Niallowi. Podjechaliśmy pod dom Nialla i Liama. Był tam wtedy też, Louis, więc Harry mógł w razie, czego wesprzeć mnie moralnie. Weszliśmy do środka. Wszyscy powitali nas uśmiechami. Nawet Tommo starał się okazać jakikolwiek entuzjazm. –Cześć! –Przywitałam się ze wszystkimi. –Niall, możemy porozmawiać w cztery oczy? –Widać było, że jest zmieszany. –Dobrze, choć. –Przeszliśmy do kuchni. –Więc, o czym chciałaś ze mną porozmawiać? –Naprawdę zaczynam się bać! –Więc Niall chodzi o (I.t.p.p.)… Nie wiem jak mam ci to powiedzieć. –Niall zrobił zdziwioną minę, ale po chwili się tylko uśmiechnął. –Nie martw się. Każdy się czasami myli. Nie masz się, czym przejmować. Ważne, że ja i (I.t.p.p.) się kochamy. –Oj niedobrze… -Niall i w tym rzecz. To ty ją kochasz. Ona cię wykorzystuje. Kiedy byliśmy tutaj we wtorek a my poszłyśmy porozmawiać, bezmyślnie się do wszystkiego przyznała. Niall bardzo mi przykro że muszę ci to mówić ale to tylko dla twojego dobra. Nie chciałam żebyś później się rozczarował. –Niall na samym początku zrobił minę tak neutralną, że nie byłam w stanie CZEGOKOLWIEK z niej wyczytać. Później się zdenerwował. –To, że jesteś zazdrosna nie oznacza, że musisz kłamać by rozbić mój związek! –SAY WHAT??? Co on chrzani?- (I.t.p.p.) mówiła mi że naskoczyłaś na nią że jest tylko głupią, bezmyślną zabawką której kiepskie aktorstwo może przejdzie u nas ale nie u ciebie. Że ty nie jesteś tak głupia jak ona by uwierzyć w tą całą jej bezinteresowność. Najpierw nie chciałem jej wierzyć, ale teraz widzę, że miała rację. To, że twój związek z Harrym nie jest już tak szczęśliwy jak kiedyś nie znaczy… TAK DOKŁADNIE! Zauważamy to już wszyscy, że już się wypalił! Nie spodziewałem się po tobie takiego zachowania. Myślałem, że znam swoją najlepszą przyjaciółkę. –Jak mógł coś takiego powiedzieć…- A mnie się wydawało że znam ciebie…- Wyszeptałam ze łzami w oczach i wybiegłam z domu. Błądziłam bez celu po Londynie aż w końcu po godzinie wróciłam do siebie. Po kolejnej godzinie dojechał do mnie Harry. –Dlaczego wyszłaś?! –Podbiegł do mnie, kiedy siedziałam na kanapie z głową między kolanami. –Rozmowa z Niallem… Nie wiem czy chcesz znać szczegóły. –Harry tylko się uśmiechnął delikatnie, wziął mnie na ręce i pocałował delikatnie w czoło. –Wiesz, że nie lubię jak mnie nosisz…-On tylko po raz kolejny się uśmiechnął. Teraz odrobinę szerzej. –Ale ja to lubię. –Wtuliłam się w niego. Zaczął mi śpiewać Little things. Czułam się jak mała dziewczynka. Moi rodzice byli zwolennikami ostrzejszego wychowania, więc rzadko nawet jako dwulatka miałam okazję poczuć się tak dobrze. Momentalnie zasnęłam. Zaniósł mnie do sypialni. Spało mi się tak dobrze jak nigdy. Kiedy rano się obudziłam do pokoju wchodził Harry ze śniadaniem na tacy. –Prawie mi wyszło. –Powiedział, kiedy spostrzegł się, że już się obudziłam. –To może powiesz mi teraz, co takiego powiedział ci Niall? –Znów wróciło wspomnienie wczorajszego popołudnia. O tych okropnych słowach, których użył Niall… -A czy ty na pewno chcesz mieć powody żeby znienawidzić przyjaciela? –Najwyraźniej go zdziwiłam, ale odpowiedział twierdzącym skinieniem głowy. –Więc… Powiedział, że nie muszę wcale kłamać o (I.t.p.p.) tylko dlatego że jestem zazdrosna bo nasz związek się wypalił. Że wszyscy to widzą. Powiedział, że wydawało mu się, że zna swoją najlepszą przyjaciółkę. A ja odpowiedziałam, że mnie wydawało się, że znam jego. Później wybiegłam stamtąd z płaczem… -Przytulił mnie. –Dalej chcesz żeby przyszedł na nasz ślub? –To pytanie nie wykraczało poza moje możliwości rozumowania w tamtej chwili. Ku mojemu zdziwieniu mogłam na nie odpowiedzieć racjonalnie. –Oczywiście, że tak! Może on już tego nie chce, ale to mój najlepszy przyjaciel i nie mogłabym sobie wyobrazić tego ważnego dnia bez Nialla…
-Bałem się, że to powiesz. –Obydwoje się uśmiechnęliśmy. Później dokończyliśmy śniadanie i ubraliśmy się. Założyłam czarne rurki z jasno-fioletowymi szelkami, które opadały na dół, Brokatowe Vansy z motywem Galaxy, czarny kapelusz a la fedora i luźny czarny top z fabrycznie zmechaconego materiału. Zeszłam na dół i usiadłam na kanapie w salonie. Obdzwaniałam wtedy różne kosmetyczki i umawiałam się na wizyty. Cieszyło mnie, że nie musiałam czekać siedmiu miesięcy żeby wyjść za Harrego, ale dwa tygodnie to było trochę zbyt szybko… Umówiłam się już na fryzurę, makijaż. W końcu zorientowałam się, że jest popołudnie. (I.t.d.p.) miała już dojeżdżać. Postanowiłam, że do niej zadzwonię czy się nie zgubiła. Kolejne sygnały odbijały się o moje uszy aż w końcu usłyszałam jej ciepły głos. –Cześć. Właśnie podjeżdżam pod twój dom. O matko! Gdzie ty mieszkasz!? –Zaśmiałam się. –W domu! Zaczekaj wyjdę po ciebie. –Wybiegłam na podjazd. Stała tam (I.t.d.p.) z ogromnym okrągłym pudełkiem w czarno białe paski. –Skończyłam go. –Powiedziała, przy czym wręczyła mi pięknie opakowane pudełko. Zabrałam (I.t.d.p.) do jej pokoju i poprosiłam żeby się rozpakowała. –Zrobimy obiad razem?
-Jasne. Harrego nie ma w domu?
-Nie. Pojechał nagrywać płytę. –Kiedy skończyła się rozpakowywać, zbiegłyśmy na dół do kuchni. W swoim towarzystwie zawsze dostawałyśmy napadów głupawki. Biegałyśmy po całym domu aż w końcu z powrotem trafiłyśmy do kuchni. Chciałyśmy zrobić pizzę. Skończyło się na rzucaniu mąką. Cała kuchnia była w czymś uwalona. W końcu, nie wiem, jakim sposobem zrobiłyśmy tyle ciasta, że wystarczyłoby gdyby nawet przyszło całe One Direction. Łącznie z Niallem, który pożarłby połowę tego, co zrobiłyśmy. No właśnie Niall… -Co się stało? Zamyśliłaś się. –Wydało się. Nie udało mi się ukryć zażenowania wczorajszą sytuacją. –Rozmawiałam wczoraj z Niallem. Nie poszło zbyt dobrze. Nie uwierzył mi… Twierdził, że kłamię, bo jestem zazdrosna. Że mój związek się rozpada a ja wyżywam się na nich. Przecież ja i Harry prawie w ogóle się nie kłócimy! –Podeszła do mnie i przytuliła. Zorientowałyśmy się, że nasza pierwsza pizza się trochę „przypiekła”, więc najszybciej jak mogłyśmy wyjęłyśmy ją z pieca i wstawiłyśmy kolejną. I tak jeszcze jakieś 10 razy. W końcu ogarnęłyśmy względnie bałagan w kuchni, kiedy przyszedł, Harry. –Hej! Już jestem. –Pobiegłam do niego się przywitać a (I.t.d.p.) poszła za mną. –Cześć, kotku. Tęskniłam za tobą.
-Hej Harry. Jestem (I.t.d.p.).
-Cześć. Co tak pachnie? Nie zjarałyście domu prawda? –Wybuchnęłyśmy śmiechem. –Nie po prostu robiłyśmy pizze i kilka nam się trochę zwęgliło. –Dalej się śmiałyśmy a Harry razem z nami. –No, co? Zrobiłyśmy jej tyle, że przez najbliższy tydzień w ogóle nie będę musiała gotować! –Zjedliśmy obiad, który był właściwie już kolacją. Później obejrzeliśmy film i tak minął cały dzień. Następnego dnia chodziłam z (I.t.d.p.) po sklepach i kupiłam mnóstwo ciuchów. Kolejnego dnia byłam z Harrym w kinie a (I.t.d.p.) stwierdziła że przejdzie się w tym czasie po mieście. Aż w końcu nadszedł dzień ślubu. Do naszego domu przyszła Perrie. Razem z (I.t.d.p.) chciała pomóc mi się przygotować. Moja suknia była piękna. Prosty gorset z szerokim skórzanym paskiem z ćwiekami w tali. Spódnica była z tiulu a cała sukienka była w kolorze zakurzonej bieli. Mój welon uszyty przez najlepszą przyjaciółkę też był piękny. Piękniejszy niż mogłabym sobie wyobrazić. Chciało mi się płakać. Byłam przeciwna stereotypom, ale to było silniejsze ode mnie. –Och, (T.i.) już nie płacz, bo się rozmażesz! Harry na ciebie czeka. –Wyciągnęła słuszny argument. To, że się odrobinę rozmazałam i Perrie musiała mnie poprawiać nie było dla mnie problemem. Ważne, że już dzisiaj po południu miałam być panią Styles. To miał być najpiękniejszy dzień mojego życia. Miałam swój własny gust Np. pod kościół nie zawiozła mnie limuzyna tylko biały Jeep. Nienawidziłam hucznych wesel. Zaprosiliśmy najbliższe nam osoby. Rodzinę i przyjaciół, żadnych pół i ćwierć ciotek… To byłam właśnie ja, inna niż wszystkie fanki, inna niż wszyscy z mojego całego środowiska. Ale byłam sobą w tym fałszywym świecie. Kto by pomyślał, że i mnie dane będzie zaznać takiego szczęścia? Kiedy staliśmy przed ołtarzem byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi. Ksiądz mówił kilka nieistotnych rzeczy aż w końcu… -Wiem, że to tylko formalność, ale, Czy ktoś zna powody, dla których tych dwoje nie powinno być razem? –Wtedy ktoś się odzywa. No któż to mógłby być? Oczywiście Niall… -Przepraszam (T.i.) Ale to, co mówiłem wtedy o waszym związku to moje prawdziwe zdanie. Proszę księdza, oni się nie kochają! –Harry się wściekł. –Niall, daruj sobie! –Krzyczał jeszcze głośniej. –(T.i.) Jeżeli obydwoje teraz przyznacie, że się kochacie to się zamknę! –Teraz to ja stawałam się bardziej wściekła niż smutna. –Ja to przyznaję już od dwóch lat! Gdybym go nie kochała to nie stałabym tutaj dzisiaj! A ty Niall? Możecie z (I.t.p.p.) szczerze przyznać że się kochacie? Może ty tak, ale na pewno nie szczerze. –Podeszłam do niego i go spoliczkowałam. –Wyjdź! Myślałam, że mogę na ciebie zawsze liczyć. Że mój najlepszy przyjaciel będzie dla mnie oparciem w tym ważnym dla mnie dniu, a tym czasem go niszczysz! I nawet nie wiesz jak bardzo mam ochotę ci teraz naubliżać, ale zważywszy na to gdzie jesteśmy, to po prostu wyjdź i nie próbuj się nawet ze mną kontaktować! –Spuściłam głowę i ze łzami w oczach, które z trudem powstrzymywałam podbiegłam do Harrego i go przytuliłam. Objął mnie i chyba patrzył na Nialla, bo cały czas trzymał głowę w górze. –Możemy dokończyć? –Harry skierował pytanie do księdza, który był najwyraźniej zdezorientowany. –Ta…Tak, tak, tak, oczywiście! –Dokańczał ceremonię. W duchu nie do końca cieszyłam się z tego jak potraktowałam Nialla, ale po tym jak on się zachował w stosunku do mnie nie mogłabym inaczej postąpić. –Tak. - … Trattatatta… - Tak. –Nareszcie! Nareszcie nie muszę się niczym martwić! Nareszcie jestem już żoną Harrego i nic nas nie rozdzieli. Nareszcie przestała mnie dręczyć myśl o Niallu, który mógłby jeszcze bardziej wszystko spieprzyć. Tym razem już obydwoje wsiedliśmy do Jeepa. Odjechaliśmy. Przez jakąś godzinę jechaliśmy na miejsce. Nie ciągnął się za nami sznur samochodów. Tylko pięć czy sześć. Takie było moje marzenie. Z rodziny była tam tylko mama Harrego i jego siostra Gemma. Poza nimi Perrie z Zaynem, Lou, Liam, (I.t.d.p.). To miało być tylko kameralne przyjęcie, ewentualnie ja i Harry mieliśmy raz zatańczyć walca angielskiego. Siedziałam cały czas wtulona w Harrego i czekałam aż dojedziemy. W końcu dojechaliśmy pod włoską restaurację. Nie mogłam wyrazić swojego zachwytu. Było lepiej niż mogłabym sobie wyobrazić. Weszliśmy do środka. Ciągle nie mogłam uwierzyć, że Harry sam to wszystko przygotował. Zobaczyłam scenę z mikrofonem pomiędzy zielonymi stolikami nakrytymi białym obrusem w czerwoną kratę. Harry wbiegł na scenę. –A teraz przed państwem największe muzyczne odkrycie ostatniej dekady i przy okazji moja żona (T.i.) Styles! –Mam śpiewać na własnym weselu? Na cudzym rozumiem, ale nie u siebie. Ale skoro Harrold postawił mnie przed faktem dokonanym, musiałam zaśpiewać. Spojrzałam na niego wymownie, przy czym nie traciłam uśmiechu. Weszłam na scenę i zaśpiewałam piosenkę Nickelback –Trying not to love you. (Do czytelników: Posłuchajcie tej piosenki jest świetna. Moja ulubiona ballada), Kiedy zeszłam ze sceny wszyscy zaczęli klaskać. Później z Harrym, zatańczyliśmy do tej samej piosenki. Usiedliśmy przy stolikach. Każdy stolik był dwuosobowy. Rozsiedliśmy się już. Perrie z Zaynem, Gemma z Ann, Louis z (I.t.d.p.) ponieważ Lou był drużbą Harrego a biedny Liaś siedział sam. Gdyby był tutaj Niall dotrzymywałby mu towarzystwa. W pewnym momencie naszej kolacji zorientowałam się, że Niall też tutaj przyszedł. –(T.i.) Ja bardzo cię przepraszam. Nie chciałem żebyś przeze mnie płakała. Kocham cię jak siostrę i nie mógłbym sobie darować, że mogłabyś mnie znienawidzić. –Uśmiechnęłam się lekko. –Nawet gdybym chciała nie mogłabym cię nienawidzić. Idź już do Liama, bo się biedak zanudzi na śmierć. –Uśmiechnął się. Harry również obdarzył mnie swoim uśmiechem, kiedy Niall już odszedł. –Jak ty to robisz? W jaki sposób potrafisz tak po prostu wybaczać? Jak potrafisz być bezinteresownie dobra w stosunku do każdego? –Nie odpowiedziałam nic. –I co ważniejsze. Nie wiem, jakim cudem się zgodziłaś spędzić ze mną resztę życia.
-Miałabym się nie zgodzić na bycie najszczęśliwszą żoną, i matką na świecie? Kim ja bym wtedy była? Harry kocham cię, ale to ja nie wiem, co ty we mnie widzisz. –Teraz to on się uśmiechał. –Ciebie. –Zbliżył mnie do siebie i pocałował. Pierwszy nieoficjalny pocałunek państwa Styles.
OCZAMI LOUISA
-Więc masz pracownię krawiecką w Holmes Chapel? Przyjemna miejscowość, byliśmy tam z zespołem kilka razy u Harrego. –(T.i.) Miała ładną przyjaciółkę. Wyjątkowo charyzmatyczna i bardzo miła. Tryskająca energią z każdego zakątka swojego ciała. Miałem jednak wyrzuty sumienia, że tak szybko pozbierałem się po stracie Eleounor…, Ale, z jakiego powodu ja miałem wyrzuty do cholery? Przecież zdradziła mnie z byle, kim. Ignorowałem je. –Tak, zgadzam się. Dlatego się tam przeprowadziłam. Mam spokój i ciszę… -Ona się tak ładnie uśmiecha. Harry, ratuj mnie, bo się rozpływam! – Dasz mi swój numer? Bardzo dobrze mi się z tobą rozmawia. –Zarumieniła się. –Jasne! 881-***-***. –Nie wiem, dlaczego ten wieczór minął nam tak szybko. Byłem tak pogrążony w jej piwnych oczach, że zupełnie straciłem poczucie czasu. Wszyscy już zbierali się do wyjścia. Harry i (T.i.) Już wyszli i chyba każdy wie gdzie pojechali… Stanąłem w drzwiach z (I.t.d.p.) trzymając ją za ręce. –Może pojedziemy do mnie? Harrego i (T.i.) i tak nie będzie w domu. Będzie ci się strasznie nudziło i…-Nie powiedziałem jej nic więcej, bo poczułem jak jej słodkie usta zderzają się z moimi. Pojechaliśmy do mojego domu.******************************************* ************************************************************************************************************************
Muahahhhaahahha! Wcisnęłam to tutaj! Wszystkie moje kochane zboczuszki wiedzą, co się wydarzyło. XD
TWOIMI OCZAMI
************************************************************************************************************************ Możecie mi zarzucić, że jestem chora psychicznie, ale same pomyślcie jak inaczej wygląda noc poślubna? CZO? Każdy wyobraża sobie to inaczej, więc żeby wam ułatwić skojarzenie tego podobnie do mnie zapodajcie Guy Sebastian –Like a drum.
Obudziłam się w naszym samochodzie, kompletnie nie wiedząc, co się dzieje. –Już się obudziłaś! –Usłyszałam czuły głos Harrego. –Wybacz. Przeniosłem cię tutaj, kiedy spałaś. Jedziemy na lotnisko. –Ach! Podróż po ślubna…- Możesz mi już w końcu powiedzieć gdzie jedziemy? –Na jego ustach pojawił się cwaniaczkowaty uśmieszek. –Mogę ci powiedzieć, że to nie będzie jedno miejsce. A pierwszym z nich jest ojczyzna naszego Niallera.
-To wspaniale, że jedziemy do Irlandii, ale jak to więcej niż jedno miejsce?
-Zawsze mówiłaś, że interesują cię kultury innych krajów a poza Polską byłaś tylko w Anglii. Próbuję spełniać twoje marzenia. –Chciało mi się płakać ze szczęścia. –Wczoraj moje największe marzenie się spełniło… -Pocałowałam Harrego w policzek. –A moim jest spełnianie tysiąca twoich mniejszych marzeń. Bo cię kocham i chcę żebyś była szczęśliwa.
-Już jestem. –Objął mnie ramieniem. –Przez te trzy dni zaczerpniesz tyle irlandzkiej kultury ile tylko się da.
Miałam zamiar zakończyć tego imagina czwartą częścią, ale się wciągnęłam, więc będzie ich w sumie minimum sześć.
W następnym odcinku.
1. Co ich spotka w Irlandii?
2. Czy skrywana przez Nialla prawda wyjdzie na jaw? (Teraz was informuję^^)
3.Gdzie jeszcze Harry zabierze główną bohaterkę?
4. I jak dalej przebiegnie „twoja” ciąża?
CZYTAMY!!!! ;D
Cover będzie w środę a filmik ze stylizacją w stylu Liasia w czwartek. Subskrybujcie kanał i obserwujcie bloga, pliss, bo mam wrażenie, że prawie nikogo tu nie ma! Te Quiero!
...
Omówiłyśmy wygląd mojego welonu, dopiłam kawę i pobiegłam z powrotem do domu. Było około 12:30. Resztę dnia spędziłam z Harrym. Rozmawialiśmy o wspólnej przyszłości, o wakacjach, o pierwszych świętach razem z naszym dzieckiem. Harry mnie nawet nie pyta o imię, jeżeli będziemy mieć córkę. Podobało mi się imię Darcy, ale chciałabym móc mieć coś do powiedzenia. W razie, kiedy mielibyśmy syna pewnie pozwoliłby mnie wybrać imię. A czy nie powinno być na odwrót? W każdym razie zbliżał się wieczór. Położyliśmy się spać. Na szczęście obyło się bez akcji w stylu Hazzy. Był najwyraźniej zmęczony. Na szczęście! –Wyśpij się. Jutro wyjeżdżamy z samego rana. –Oznajmił Harry, kiedy już obydwoje leżeliśmy w łóżku a ja nieudolnie usiłowałam zasnąć. Nie spałam do późna. Byłam zbyt przejęta tym wszystkim, co miało się już za chwilę dziać w moim życiu. Jakie ja miałam szczęście! Że właśnie Harry mi wtedy pomógł. Od tego wszystko się zaczęło… Około 4:45 w końcu zasnęłam. Harry obudził mnie punktualnie o 8:00. Byłam na niego wściekła, ale nie mogłam dać po sobie tego poznać, bo przecież wieczorem uprzedzał mnie żebym się wyspała… Wstaliśmy i poszłam wziąć szybki prysznic. Kiedy wyszłam z łazienki owinięta w sam ręcznik Harry tylko zaczął się uśmiechać pod nosem. Ściągnęłam ręcznik i zaczęłam się ubierać. Uśmiechał się jeszcze szerzej a ja udawałam, że tego nie zauważam. Ubrałam się w jasno-brązowe koturny wiązane również brązowym sznurkiem, czarno-białe rajstopy w poziome paski, czarną jedwabną spódnicę z syrenim ogonem, którą przewiązałam cienkim czerwonym paskiem i czerwoną koszulę bez rękawów. Do tego czarny naszyjnik z filcu nabijany kolcami. Szybko się spakowaliśmy, pożegnaliśmy się z Ann i Gemmą, po czym wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Niby byłam uśmiechnięta, ale w głębi duszy nie wiedziałam, co mam powiedzieć Niallowi. Podjechaliśmy pod dom Nialla i Liama. Był tam wtedy też, Louis, więc Harry mógł w razie, czego wesprzeć mnie moralnie. Weszliśmy do środka. Wszyscy powitali nas uśmiechami. Nawet Tommo starał się okazać jakikolwiek entuzjazm. –Cześć! –Przywitałam się ze wszystkimi. –Niall, możemy porozmawiać w cztery oczy? –Widać było, że jest zmieszany. –Dobrze, choć. –Przeszliśmy do kuchni. –Więc, o czym chciałaś ze mną porozmawiać? –Naprawdę zaczynam się bać! –Więc Niall chodzi o (I.t.p.p.)… Nie wiem jak mam ci to powiedzieć. –Niall zrobił zdziwioną minę, ale po chwili się tylko uśmiechnął. –Nie martw się. Każdy się czasami myli. Nie masz się, czym przejmować. Ważne, że ja i (I.t.p.p.) się kochamy. –Oj niedobrze… -Niall i w tym rzecz. To ty ją kochasz. Ona cię wykorzystuje. Kiedy byliśmy tutaj we wtorek a my poszłyśmy porozmawiać, bezmyślnie się do wszystkiego przyznała. Niall bardzo mi przykro że muszę ci to mówić ale to tylko dla twojego dobra. Nie chciałam żebyś później się rozczarował. –Niall na samym początku zrobił minę tak neutralną, że nie byłam w stanie CZEGOKOLWIEK z niej wyczytać. Później się zdenerwował. –To, że jesteś zazdrosna nie oznacza, że musisz kłamać by rozbić mój związek! –SAY WHAT??? Co on chrzani?- (I.t.p.p.) mówiła mi że naskoczyłaś na nią że jest tylko głupią, bezmyślną zabawką której kiepskie aktorstwo może przejdzie u nas ale nie u ciebie. Że ty nie jesteś tak głupia jak ona by uwierzyć w tą całą jej bezinteresowność. Najpierw nie chciałem jej wierzyć, ale teraz widzę, że miała rację. To, że twój związek z Harrym nie jest już tak szczęśliwy jak kiedyś nie znaczy… TAK DOKŁADNIE! Zauważamy to już wszyscy, że już się wypalił! Nie spodziewałem się po tobie takiego zachowania. Myślałem, że znam swoją najlepszą przyjaciółkę. –Jak mógł coś takiego powiedzieć…- A mnie się wydawało że znam ciebie…- Wyszeptałam ze łzami w oczach i wybiegłam z domu. Błądziłam bez celu po Londynie aż w końcu po godzinie wróciłam do siebie. Po kolejnej godzinie dojechał do mnie Harry. –Dlaczego wyszłaś?! –Podbiegł do mnie, kiedy siedziałam na kanapie z głową między kolanami. –Rozmowa z Niallem… Nie wiem czy chcesz znać szczegóły. –Harry tylko się uśmiechnął delikatnie, wziął mnie na ręce i pocałował delikatnie w czoło. –Wiesz, że nie lubię jak mnie nosisz…-On tylko po raz kolejny się uśmiechnął. Teraz odrobinę szerzej. –Ale ja to lubię. –Wtuliłam się w niego. Zaczął mi śpiewać Little things. Czułam się jak mała dziewczynka. Moi rodzice byli zwolennikami ostrzejszego wychowania, więc rzadko nawet jako dwulatka miałam okazję poczuć się tak dobrze. Momentalnie zasnęłam. Zaniósł mnie do sypialni. Spało mi się tak dobrze jak nigdy. Kiedy rano się obudziłam do pokoju wchodził Harry ze śniadaniem na tacy. –Prawie mi wyszło. –Powiedział, kiedy spostrzegł się, że już się obudziłam. –To może powiesz mi teraz, co takiego powiedział ci Niall? –Znów wróciło wspomnienie wczorajszego popołudnia. O tych okropnych słowach, których użył Niall… -A czy ty na pewno chcesz mieć powody żeby znienawidzić przyjaciela? –Najwyraźniej go zdziwiłam, ale odpowiedział twierdzącym skinieniem głowy. –Więc… Powiedział, że nie muszę wcale kłamać o (I.t.p.p.) tylko dlatego że jestem zazdrosna bo nasz związek się wypalił. Że wszyscy to widzą. Powiedział, że wydawało mu się, że zna swoją najlepszą przyjaciółkę. A ja odpowiedziałam, że mnie wydawało się, że znam jego. Później wybiegłam stamtąd z płaczem… -Przytulił mnie. –Dalej chcesz żeby przyszedł na nasz ślub? –To pytanie nie wykraczało poza moje możliwości rozumowania w tamtej chwili. Ku mojemu zdziwieniu mogłam na nie odpowiedzieć racjonalnie. –Oczywiście, że tak! Może on już tego nie chce, ale to mój najlepszy przyjaciel i nie mogłabym sobie wyobrazić tego ważnego dnia bez Nialla…
-Bałem się, że to powiesz. –Obydwoje się uśmiechnęliśmy. Później dokończyliśmy śniadanie i ubraliśmy się. Założyłam czarne rurki z jasno-fioletowymi szelkami, które opadały na dół, Brokatowe Vansy z motywem Galaxy, czarny kapelusz a la fedora i luźny czarny top z fabrycznie zmechaconego materiału. Zeszłam na dół i usiadłam na kanapie w salonie. Obdzwaniałam wtedy różne kosmetyczki i umawiałam się na wizyty. Cieszyło mnie, że nie musiałam czekać siedmiu miesięcy żeby wyjść za Harrego, ale dwa tygodnie to było trochę zbyt szybko… Umówiłam się już na fryzurę, makijaż. W końcu zorientowałam się, że jest popołudnie. (I.t.d.p.) miała już dojeżdżać. Postanowiłam, że do niej zadzwonię czy się nie zgubiła. Kolejne sygnały odbijały się o moje uszy aż w końcu usłyszałam jej ciepły głos. –Cześć. Właśnie podjeżdżam pod twój dom. O matko! Gdzie ty mieszkasz!? –Zaśmiałam się. –W domu! Zaczekaj wyjdę po ciebie. –Wybiegłam na podjazd. Stała tam (I.t.d.p.) z ogromnym okrągłym pudełkiem w czarno białe paski. –Skończyłam go. –Powiedziała, przy czym wręczyła mi pięknie opakowane pudełko. Zabrałam (I.t.d.p.) do jej pokoju i poprosiłam żeby się rozpakowała. –Zrobimy obiad razem?
-Jasne. Harrego nie ma w domu?
-Nie. Pojechał nagrywać płytę. –Kiedy skończyła się rozpakowywać, zbiegłyśmy na dół do kuchni. W swoim towarzystwie zawsze dostawałyśmy napadów głupawki. Biegałyśmy po całym domu aż w końcu z powrotem trafiłyśmy do kuchni. Chciałyśmy zrobić pizzę. Skończyło się na rzucaniu mąką. Cała kuchnia była w czymś uwalona. W końcu, nie wiem, jakim sposobem zrobiłyśmy tyle ciasta, że wystarczyłoby gdyby nawet przyszło całe One Direction. Łącznie z Niallem, który pożarłby połowę tego, co zrobiłyśmy. No właśnie Niall… -Co się stało? Zamyśliłaś się. –Wydało się. Nie udało mi się ukryć zażenowania wczorajszą sytuacją. –Rozmawiałam wczoraj z Niallem. Nie poszło zbyt dobrze. Nie uwierzył mi… Twierdził, że kłamię, bo jestem zazdrosna. Że mój związek się rozpada a ja wyżywam się na nich. Przecież ja i Harry prawie w ogóle się nie kłócimy! –Podeszła do mnie i przytuliła. Zorientowałyśmy się, że nasza pierwsza pizza się trochę „przypiekła”, więc najszybciej jak mogłyśmy wyjęłyśmy ją z pieca i wstawiłyśmy kolejną. I tak jeszcze jakieś 10 razy. W końcu ogarnęłyśmy względnie bałagan w kuchni, kiedy przyszedł, Harry. –Hej! Już jestem. –Pobiegłam do niego się przywitać a (I.t.d.p.) poszła za mną. –Cześć, kotku. Tęskniłam za tobą.
-Hej Harry. Jestem (I.t.d.p.).
-Cześć. Co tak pachnie? Nie zjarałyście domu prawda? –Wybuchnęłyśmy śmiechem. –Nie po prostu robiłyśmy pizze i kilka nam się trochę zwęgliło. –Dalej się śmiałyśmy a Harry razem z nami. –No, co? Zrobiłyśmy jej tyle, że przez najbliższy tydzień w ogóle nie będę musiała gotować! –Zjedliśmy obiad, który był właściwie już kolacją. Później obejrzeliśmy film i tak minął cały dzień. Następnego dnia chodziłam z (I.t.d.p.) po sklepach i kupiłam mnóstwo ciuchów. Kolejnego dnia byłam z Harrym w kinie a (I.t.d.p.) stwierdziła że przejdzie się w tym czasie po mieście. Aż w końcu nadszedł dzień ślubu. Do naszego domu przyszła Perrie. Razem z (I.t.d.p.) chciała pomóc mi się przygotować. Moja suknia była piękna. Prosty gorset z szerokim skórzanym paskiem z ćwiekami w tali. Spódnica była z tiulu a cała sukienka była w kolorze zakurzonej bieli. Mój welon uszyty przez najlepszą przyjaciółkę też był piękny. Piękniejszy niż mogłabym sobie wyobrazić. Chciało mi się płakać. Byłam przeciwna stereotypom, ale to było silniejsze ode mnie. –Och, (T.i.) już nie płacz, bo się rozmażesz! Harry na ciebie czeka. –Wyciągnęła słuszny argument. To, że się odrobinę rozmazałam i Perrie musiała mnie poprawiać nie było dla mnie problemem. Ważne, że już dzisiaj po południu miałam być panią Styles. To miał być najpiękniejszy dzień mojego życia. Miałam swój własny gust Np. pod kościół nie zawiozła mnie limuzyna tylko biały Jeep. Nienawidziłam hucznych wesel. Zaprosiliśmy najbliższe nam osoby. Rodzinę i przyjaciół, żadnych pół i ćwierć ciotek… To byłam właśnie ja, inna niż wszystkie fanki, inna niż wszyscy z mojego całego środowiska. Ale byłam sobą w tym fałszywym świecie. Kto by pomyślał, że i mnie dane będzie zaznać takiego szczęścia? Kiedy staliśmy przed ołtarzem byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi. Ksiądz mówił kilka nieistotnych rzeczy aż w końcu… -Wiem, że to tylko formalność, ale, Czy ktoś zna powody, dla których tych dwoje nie powinno być razem? –Wtedy ktoś się odzywa. No któż to mógłby być? Oczywiście Niall… -Przepraszam (T.i.) Ale to, co mówiłem wtedy o waszym związku to moje prawdziwe zdanie. Proszę księdza, oni się nie kochają! –Harry się wściekł. –Niall, daruj sobie! –Krzyczał jeszcze głośniej. –(T.i.) Jeżeli obydwoje teraz przyznacie, że się kochacie to się zamknę! –Teraz to ja stawałam się bardziej wściekła niż smutna. –Ja to przyznaję już od dwóch lat! Gdybym go nie kochała to nie stałabym tutaj dzisiaj! A ty Niall? Możecie z (I.t.p.p.) szczerze przyznać że się kochacie? Może ty tak, ale na pewno nie szczerze. –Podeszłam do niego i go spoliczkowałam. –Wyjdź! Myślałam, że mogę na ciebie zawsze liczyć. Że mój najlepszy przyjaciel będzie dla mnie oparciem w tym ważnym dla mnie dniu, a tym czasem go niszczysz! I nawet nie wiesz jak bardzo mam ochotę ci teraz naubliżać, ale zważywszy na to gdzie jesteśmy, to po prostu wyjdź i nie próbuj się nawet ze mną kontaktować! –Spuściłam głowę i ze łzami w oczach, które z trudem powstrzymywałam podbiegłam do Harrego i go przytuliłam. Objął mnie i chyba patrzył na Nialla, bo cały czas trzymał głowę w górze. –Możemy dokończyć? –Harry skierował pytanie do księdza, który był najwyraźniej zdezorientowany. –Ta…Tak, tak, tak, oczywiście! –Dokańczał ceremonię. W duchu nie do końca cieszyłam się z tego jak potraktowałam Nialla, ale po tym jak on się zachował w stosunku do mnie nie mogłabym inaczej postąpić. –Tak. - … Trattatatta… - Tak. –Nareszcie! Nareszcie nie muszę się niczym martwić! Nareszcie jestem już żoną Harrego i nic nas nie rozdzieli. Nareszcie przestała mnie dręczyć myśl o Niallu, który mógłby jeszcze bardziej wszystko spieprzyć. Tym razem już obydwoje wsiedliśmy do Jeepa. Odjechaliśmy. Przez jakąś godzinę jechaliśmy na miejsce. Nie ciągnął się za nami sznur samochodów. Tylko pięć czy sześć. Takie było moje marzenie. Z rodziny była tam tylko mama Harrego i jego siostra Gemma. Poza nimi Perrie z Zaynem, Lou, Liam, (I.t.d.p.). To miało być tylko kameralne przyjęcie, ewentualnie ja i Harry mieliśmy raz zatańczyć walca angielskiego. Siedziałam cały czas wtulona w Harrego i czekałam aż dojedziemy. W końcu dojechaliśmy pod włoską restaurację. Nie mogłam wyrazić swojego zachwytu. Było lepiej niż mogłabym sobie wyobrazić. Weszliśmy do środka. Ciągle nie mogłam uwierzyć, że Harry sam to wszystko przygotował. Zobaczyłam scenę z mikrofonem pomiędzy zielonymi stolikami nakrytymi białym obrusem w czerwoną kratę. Harry wbiegł na scenę. –A teraz przed państwem największe muzyczne odkrycie ostatniej dekady i przy okazji moja żona (T.i.) Styles! –Mam śpiewać na własnym weselu? Na cudzym rozumiem, ale nie u siebie. Ale skoro Harrold postawił mnie przed faktem dokonanym, musiałam zaśpiewać. Spojrzałam na niego wymownie, przy czym nie traciłam uśmiechu. Weszłam na scenę i zaśpiewałam piosenkę Nickelback –Trying not to love you. (Do czytelników: Posłuchajcie tej piosenki jest świetna. Moja ulubiona ballada), Kiedy zeszłam ze sceny wszyscy zaczęli klaskać. Później z Harrym, zatańczyliśmy do tej samej piosenki. Usiedliśmy przy stolikach. Każdy stolik był dwuosobowy. Rozsiedliśmy się już. Perrie z Zaynem, Gemma z Ann, Louis z (I.t.d.p.) ponieważ Lou był drużbą Harrego a biedny Liaś siedział sam. Gdyby był tutaj Niall dotrzymywałby mu towarzystwa. W pewnym momencie naszej kolacji zorientowałam się, że Niall też tutaj przyszedł. –(T.i.) Ja bardzo cię przepraszam. Nie chciałem żebyś przeze mnie płakała. Kocham cię jak siostrę i nie mógłbym sobie darować, że mogłabyś mnie znienawidzić. –Uśmiechnęłam się lekko. –Nawet gdybym chciała nie mogłabym cię nienawidzić. Idź już do Liama, bo się biedak zanudzi na śmierć. –Uśmiechnął się. Harry również obdarzył mnie swoim uśmiechem, kiedy Niall już odszedł. –Jak ty to robisz? W jaki sposób potrafisz tak po prostu wybaczać? Jak potrafisz być bezinteresownie dobra w stosunku do każdego? –Nie odpowiedziałam nic. –I co ważniejsze. Nie wiem, jakim cudem się zgodziłaś spędzić ze mną resztę życia.
-Miałabym się nie zgodzić na bycie najszczęśliwszą żoną, i matką na świecie? Kim ja bym wtedy była? Harry kocham cię, ale to ja nie wiem, co ty we mnie widzisz. –Teraz to on się uśmiechał. –Ciebie. –Zbliżył mnie do siebie i pocałował. Pierwszy nieoficjalny pocałunek państwa Styles.
OCZAMI LOUISA
-Więc masz pracownię krawiecką w Holmes Chapel? Przyjemna miejscowość, byliśmy tam z zespołem kilka razy u Harrego. –(T.i.) Miała ładną przyjaciółkę. Wyjątkowo charyzmatyczna i bardzo miła. Tryskająca energią z każdego zakątka swojego ciała. Miałem jednak wyrzuty sumienia, że tak szybko pozbierałem się po stracie Eleounor…, Ale, z jakiego powodu ja miałem wyrzuty do cholery? Przecież zdradziła mnie z byle, kim. Ignorowałem je. –Tak, zgadzam się. Dlatego się tam przeprowadziłam. Mam spokój i ciszę… -Ona się tak ładnie uśmiecha. Harry, ratuj mnie, bo się rozpływam! – Dasz mi swój numer? Bardzo dobrze mi się z tobą rozmawia. –Zarumieniła się. –Jasne! 881-***-***. –Nie wiem, dlaczego ten wieczór minął nam tak szybko. Byłem tak pogrążony w jej piwnych oczach, że zupełnie straciłem poczucie czasu. Wszyscy już zbierali się do wyjścia. Harry i (T.i.) Już wyszli i chyba każdy wie gdzie pojechali… Stanąłem w drzwiach z (I.t.d.p.) trzymając ją za ręce. –Może pojedziemy do mnie? Harrego i (T.i.) i tak nie będzie w domu. Będzie ci się strasznie nudziło i…-Nie powiedziałem jej nic więcej, bo poczułem jak jej słodkie usta zderzają się z moimi. Pojechaliśmy do mojego domu.******************************************* ************************************************************************************************************************
Muahahhhaahahha! Wcisnęłam to tutaj! Wszystkie moje kochane zboczuszki wiedzą, co się wydarzyło. XD
TWOIMI OCZAMI
************************************************************************************************************************ Możecie mi zarzucić, że jestem chora psychicznie, ale same pomyślcie jak inaczej wygląda noc poślubna? CZO? Każdy wyobraża sobie to inaczej, więc żeby wam ułatwić skojarzenie tego podobnie do mnie zapodajcie Guy Sebastian –Like a drum.
Obudziłam się w naszym samochodzie, kompletnie nie wiedząc, co się dzieje. –Już się obudziłaś! –Usłyszałam czuły głos Harrego. –Wybacz. Przeniosłem cię tutaj, kiedy spałaś. Jedziemy na lotnisko. –Ach! Podróż po ślubna…- Możesz mi już w końcu powiedzieć gdzie jedziemy? –Na jego ustach pojawił się cwaniaczkowaty uśmieszek. –Mogę ci powiedzieć, że to nie będzie jedno miejsce. A pierwszym z nich jest ojczyzna naszego Niallera.
-To wspaniale, że jedziemy do Irlandii, ale jak to więcej niż jedno miejsce?
-Zawsze mówiłaś, że interesują cię kultury innych krajów a poza Polską byłaś tylko w Anglii. Próbuję spełniać twoje marzenia. –Chciało mi się płakać ze szczęścia. –Wczoraj moje największe marzenie się spełniło… -Pocałowałam Harrego w policzek. –A moim jest spełnianie tysiąca twoich mniejszych marzeń. Bo cię kocham i chcę żebyś była szczęśliwa.
-Już jestem. –Objął mnie ramieniem. –Przez te trzy dni zaczerpniesz tyle irlandzkiej kultury ile tylko się da.
Miałam zamiar zakończyć tego imagina czwartą częścią, ale się wciągnęłam, więc będzie ich w sumie minimum sześć.
W następnym odcinku.
1. Co ich spotka w Irlandii?
2. Czy skrywana przez Nialla prawda wyjdzie na jaw? (Teraz was informuję^^)
3.Gdzie jeszcze Harry zabierze główną bohaterkę?
4. I jak dalej przebiegnie „twoja” ciąża?
CZYTAMY!!!! ;D
Cover będzie w środę a filmik ze stylizacją w stylu Liasia w czwartek. Subskrybujcie kanał i obserwujcie bloga, pliss, bo mam wrażenie, że prawie nikogo tu nie ma! Te Quiero!
TwetCam dla Polish Directioners
W dzień walentynek o 19:00 będzie twetcam dla Polish Directioners. Będę ja i moje dwie przyjaciółki. Nie wiem czy to wypali ale pospamowałyśmy chłopcom aski. Największe jest prawdopodobieństwo na zobaczenie tam Nialla albo Harrego. (O ile Hazza nie będzie zajęty Kendall. Nie chcę nikogo obrażać ale ja jej nie lubię.) Szczegóły będą w przyszłym tygodniu ^^
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)