wtorek, 4 lutego 2014

Najdłuższy imagin świata XD cz.5 i 6 ^^



*Kartki z pamiętnika
Dublin. Irlandia 18 września 2027


Tutaj jest pięknie! Nie dziwię się już, że Niall tak chwali Irlandię. Jutro wyjeżdżamy w kolejne miejsce. Harry tym razem powiedział, że dowiem się dopiero jak się tam znajdziemy, bo on nie chce mi psuć niespodzianki. Miał rację. Przez te trzy dni zaczerpnęłam mnóstwo irlandzkiej kultury! Chodziliśmy po mieście całkowicie na żywioł. O dziwo tak było najlepiej. Harry bawił się w przewodnika i za każdym razem, kiedy mijaliśmy jakiś zabytek typu kościół wymyślał mu całą historię. Kupiłam naszyjnik na brązowym sznurku z zawieszką z ciemnego drewna, na którym była narysowana 3-listna koniczyna (*Nie 4-listna tylko 3-listna). Harry za to kupił sobie zielony sweter z leprehaunem… Wyglądał dość… niezwykle. Nie oszukujmy się. Wyglądał beznadziejnie i nie mogłam powstrzymywać śmiechu, kiedy go w nim zobaczyłam. Nie jestem pewna czy Harry specjalnie wybrał ten dość specyficzny hotel… Jest trochę kiczowaty, ale na każdym kroku mija się esencję Irlandii. Wszystko jest zielone i w koniczynki! Nie mogę się już doczekać jutra. Wiem tylko tyle, że w nowym miejscu spędzimy tylko jeden dzień. Jutro około 6:00 będziemy na miejscu a następnego dnia o tej samej godzinie będziemy już gdzie indziej. Jeżeli to wszystko ma mieć takie tempo to boję się ile zobaczę przez ten miesiąc. Naprawdę się boję!!!

Właśnie dolecieliśmy. –(T.i.) Witaj w Hiszpanii! –Jeeej! Hiszpania! Pełna entuzjazmu nie zwracałam uwagi na nagłe mdłości. Ale w końcu mogło mi się to zdarzyć przecież byłam w ciąży. Poczułam, że mdleję. Obudziłam się w hotelu. Harry stał przy oknie klnąc pod nosem. –Co się stało? –Od razu znalazł się przy moim łóżku. –Zemdlałaś. Zawiozłem cię do szpitala a oni stwierdzili, że mają dla mnie wieści a mianowicie, że jesteś w ciąży. Wybuchnąłem, że już o tym wiem i chciałem wiedzieć, co się z tobą dzieje. Kazali mi zabrać cię do domu i się niczym nie przejmować. –Był cały czerwony. Bałam się o niego. Ale nie bardziej niż on o mnie. –Jak widzisz jest dobrze… -Uśmiechnął się. –Na pewno? Możemy odwołać podróż żebyś odpoczęła. –Zachichotałam. –Harry ja nie mam raka ani białaczki, tylko jestem w ciąży i to jeszcze dopiero w drugim miesiącu. Czuję się już o wiele lepiej. Możemy już teraz iść się przejść.

–Bo widzisz. Dowiedziałem się jeszcze jednej istotniej rzeczy. Mianowicie naszych dzieci. –Zdziwiłam się. Dzieci? Nie, dziecka? – No, więc tak jest ich trójka. Trzeba będzie się po powrocie zająć wymyślaniem imion. –Zaśmialiśmy się. Wstałam i z powrotem się ubrałam. Kolejny pięknie spędzony dzień. Jedliśmy Paelle. Natknęliśmy się też na ulicy na muzyków. Jeden nawet pożyczył mi gitarę i zebrałam w przeliczeniu jakieś 4 funty. Zwiedzaliśmy tyle miasta ile się dało, bo przeze mnie nie zostało nam wiele czasu. Kiedy tylko trochę się ściemniło poszliśmy pospacerować po plaży. Znów znaleźliśmy się na lotnisku i tak odwiedzaliśmy kolejno: Włochy, Francję, Belgię, Holandię, Niemcy, Nieszczęsną Polskę, którą Harry był wyjątkowo zafascynowany…, Rosję, Chiny, Japonię, U.S.A., Kanadę, Brazylię, Meksyk i ostatnim przystankiem miało być Buenos Aires w Argentynie. Nie mogłam uwierzyć, że w miesiąc aż tyle zobaczyłam. Po raz kolejny byliśmy na lotnisku. Spędzaliśmy tam połowę czasu. W Argentynie mieliśmy spędzić aż cztery dni. Więc Harry po tak wyczerpującym miesiącu poszedł spać. Znając go to pewnie obudzi się następnego dnia po południu. Więc zostawiłam mu karteczkę i poszłam na spacer sama. Miałam słuchawki, więc nie słyszałam rumoru tego tłocznego miasta. W końcu wpadłam na kogoś. Nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam… -Niall?! CO TY TUTJ ROBISZ? –Był cały czerwony. Nie wiedziałam czy ze zmęczenia, bo był zdyszany czy ze wstydu. –(T.i.) Ja muszę ci coś powiedzieć… Kocham cię! Nie jak siostrę. Tylko jak kogoś więcej. Nie chciałem dopuścić do ślubu, bo cię kocham. Ta cała historia, że się nie kochacie… To było w nadziei, że ty też mnie kochasz, ale… Teraz wiem, że kochasz Harrego nie mnie. Nie dopuszczałem do siebie tej myśli przez dwa lata. Wiedz tylko, że jeżeli kiedyś pokłócisz się z Harrym ja ci zawsze pomogę. Nie chcę niszczyć, chociaż przyjaźni. Proszę… Możesz liczyć na mnie tak jak do tej pory… Ja musiałem ci wyjaśnić swoje zachowanie. Wybacz mi! –Po raz pierwszy na prawdę nie byłam w stanie wydusić z siebie ani jednego słowa. Stałam tak bez ruchu przez jakieś pięć minut. Potem Niall przyciągnął mnie do siebie i przytulił szeptają w kółko „Bardzo cię przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam” –Niall… Wiesz, że ja ci zawsze wybaczę. Ale to nie jest prawdziwe. Każdy jest komuś przeznaczony. Uwierz, że ty też sobie kogoś znajdziesz i… -Przerwał mi- (T.i.) To nie jest tak, że mi się wydaje, że to przeznaczenie czy coś w tym stylu. Wiesz ile dusiłem to w sobie żeby nie niszczyć wam związku? Teraz wiem, że po prostu jestem skazany na bycie FOREVER ALONE. Ale to nie ważne. Jest mi strasznie przykro, że naraziłem was na taki stres. Chcę być dla ciebie oparciem jak kiedyś i chciałbym żebyś zapomniała o tym, co złego wam zrobiłem…

-Niall, już dobrze. Nie martw się i pozwól mi się cieszyć jeszcze przez te cztery dni wycieczką a potem wrócimy do domu. –On tylko uśmiechnął się. Przytulił. Potem po postu odszedł.

 
 
W kolejnym odcinku^^
1.Jak Harry zareaguje na wyznanie Nialla?

2.Jak w tej historii odnajdzie się Liam?

3. Czy Louis po stracie El. Zakochał się na nowo?

Zapraszam, i przepraszam, że taki krótki, ale nie mam chwilowo weny:/ Niestety…

Ten, imagin przypomina telenowelę XD Za dużo oglądam Violetty…

Sorry was bardzo, że wszędzie pcham ten mój rockowy styl, ale wtedy łatwiej pisać. I chciałam wam ogłosić, że 1.03.2014r. w C.H Sosnowiec Plaza odbędzie się zlot Directioners. Spotykamy się pod kantorem na piętrze około godziny 12:30. Ja jestem organizatorką i będę miała na sobie czerwony szalik, czarno-białą czapkę, czarne połyskujące Martensy (nie oryginalne jakby ktoś widział różnicę) i zieloną kurtkę. Będę też miała kartkę z napisem „Polish Directioners”. Zapraszam wszystkie Directioners z Sosnowca i okolic. Będzie mi bardzo miło gdyby ktoś w kom. Potwierdził obecność, ale nie jest to konieczne. Jeszcze raz zapraszam. W piątek lecimy z setem w stylu Hazzy. We wtorek Zayn a w środę Niall. Oglądajcie! Lovciam was moje sisterki które to czytają.



Po tym incydencie z Niallem postanowiłam, że wrócę do hotelu. Może Harry się już obudził? Wątpię…, Ale zawsze warto mieć nadzieję. Powtarzałam sobie tylko, że muszę zapomnieć o tym, co powiedział do mnie Niall. Zapomnieć o tym. Zapomnieć o wszystkim. Zapomnieć, zapomnieć, zapomnieć. Po prostu cieszyć się resztą wyjazdu, który Harry tak pieczołowicie i szczegółowo zaplanował. Znów założyłam słuchawki. Usłyszałam głos Harrego. Nie w piosence. Było to nagranie, na którym dawał mi wskazówki dojścia w jakieś miejsce. Pewnie chciał mi zrobić niespodziankę. Miałam wrażenie, że schodziłam całe Buenos Aires, te całe wskazówki ciągnęły się chyba w nieskończoność. Kiedy już doszłam na miejsce byłam strasznie wściekła… Błądziłam po obcym mieście znając język na średnio zaawansowanym poziomie co prawda ale którego nie używałam kilka lat. A mój kochany mąż zaprowadził mnie z powrotem do hotelu… Weszłam do pokoju a Harry jeszcze spał. Chyba te wskazówki nie były przeznaczone na ten dzień. Poszłam się wykąpać, bo byłam strasznie zmęczona a przy okazji głodna. Kiedy wyszłam z łazienki starałam się bezszelestnie wyjść z pokoju do hotelowej restauracji. Było około 19:45 czasu lokalnego, więc po tym jak sama zjadłam zapakowałam coś Harremu. Musiałam go obudzić choćby tylko po to żeby coś zjadł jeszcze dzisiaj. Wchodziłam po drewnianych skrzypiących schodach, które prowadziły prosto do naszego pokoju. Otworzyłam drzwi ostrożnie i cicho. Starałam się, ale w pokoju był straszny przeciąg, bo przez przypadek zostawiłam otwarte okno i wiatr zatrzasnął za mną drzwi. W tym samym momencie Harry zerwał się na równe nogi. –Co się stało??? –Zachichotałam. –No wiesz… Tak w sumie to nic poza tym, że śpisz już około 11 godzin a ja przyniosłam ci kolację. –Znowu padł zmęczony na łóżko nie patrząc na nic. A kiedy upadał to niby upadł na łóżko, ale niestety złamał je przy okazji. Nijak nie mogłam powstrzymać śmiechu. –Gratulacje. To gdzie będziesz spać przez resztę pobytu w Argentynie? Ty to się już wyspałeś, a ja? –Dalej się śmiałam. Harry był tylko cały czerwony, ale też zaczął się śmiać. -Łóżko się zawsze odkupi. Teraz mów, co tam dla mnie masz. –Wręczyłam mu białe, styropianowe pudełko z jedzeniem. Zjadł kolację i znowu poszedł spać, tym razem już ze mną. O dziwo jakoś dało się spać na tym łóżku. Może nie było szczególnie wygodne. Materac przypominał łóżko Flinstone’ów, ale można powiedzieć, że dobrze spaliśmy. Kolejne trzy dni spędziliśmy na zabawie, muzyce i zwiedzaniu. Wróciliśmy do Londynu… Po tym wszystkim się cieszyłam, że już jestem w domu. Bo to Anglia była dla mnie domem a nie Polska. Poza szczęściem z powrotu do domu miałam w głowie tylko jedno a mianowicie: Harry nie musi wcale wiedzieć o tym, co powiedział Niall. Mógłby to jeszcze źle zrozumieć. Mogłoby się rozpaść One Direction. Nie chciałam być powodem tego wszystkiego.

OCZAMI LOUISA
(I.t.d.p.) Nie wróciła do Holmes Chapel. Sprzedała dom i pracownię, przeprowadziła się do mnie. Od miesiąca jesteśmy razem. Z Harrym i (T.i.) Nie było przez miesiąc żadnego kontaktu, więc jeszcze o niczym nie wiedzą. Jestem szczęśliwy i nie przypuszczałbym, że to się jeszcze stanie. Że po postu jeszcze kogoś pokocham. Harry jednak miał rację…, Że miłość może zaskoczyć zawsze tylko trzeba umieć na nią czekać.

OCZAMI (I.t.d.p.)

Nie wiem jak to się dzieje. Jestem z Lou… Ok, wiem jak to się stało, że się poznaliśmy, ale… Nie mam słów na to, co teraz czuję. Oczywiście w pozytywnym sensie. Ale jak ja mu powiem, że…

TWOIMI OCZAMI
-Harry. Może zaprosilibyśmy na obiad chłopców, Perrie, (I.t.d.p.)? Nie widzieliśmy ich wszystkich miesiąc –Wszystkich poza tym że widziałam się z Niallem… - a strasznie za nimi wszystkimi tęskniłam. –Zaśmiał się. –A ja ci już nie wystarczam?

-Nawet tak nie mów. Wystarczasz. Tyle, że jak już się ma takich zdrowo nienormalnych przyjaciół to chyba z nimi się nie da nudzić.

-Jeżeli chcesz to już do wszystkich dzwonię. –Wyjął telefon a ja wzięłam się za przygotowywanie obiadu. Około 16:15 wszyscy już byli w naszym domu. Kiedy usiedliśmy przy stole, nagle wstał Louis i (I.t.d.p.) –Musimy wam coś powiedzieć. Korzystamy z okazji, że jesteśmy u (T.i.) I Harrego. –Zaczął Louis. –Więc, jesteśmy razem. (T.i.) Już nie musimy się martwić o to, że mieszkam daleko, bo przeprowadziłam się do Lou. –Uśmiechnęłam się szeroko i podbiegłam przytulić moją przyjaciółkę. –My też mamy coś do powiedzenia… -Zaczęłam.- Nie będziemy mieli jednego dziecka tylko trójkę. –Wszyscy zaczęli klaskać i się uśmiechać. –I ja w sumie też nie powiedziałam wszystkiego… Dowiadujecie się o tym pierwsi, bo nie mówiłam jeszcze nikomu i nie wiem jak na to zareagujecie. –Zająkała się. –(I.t.d.p.) Mów. Niczym się nie martw. –Pocieszał ją Louis. –No dobrze… Jateżjestemwciąży!!! –Powiedziała to tak szybko, że ledwo zdołaliśmy ją zrozumieć. Lou się uśmiechnął, przytulił ją do siebie. –(I.t.d.p.)… Wyjdziesz za mnie? Kocham cię a dziecko powinno wychowywać się w pełnej rodzinie… -Zakryła tylko usta ręką i twierdzącą pokiwała głową. –Louis ja tylko nie chcę żebyś tylko i wyłącznie ze względu na dziecko mi się oświadczał. –Pocałował ją. –O to się nie musisz martwić. -Wtedy wstała Perrie. –No dobra…! Ja też…, jestem w ciąży i będzie dwójka…! –Wtedy Nialler zemdlał. Zayn pocałował Perrie i poszedł go reanimować. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Niall w końcu się obudził. Wszyscy śmiali się jeszcze bardziej. –No i ja też chciałem wam przedstawić Sophie…, Jeżeli nie macie nic przeciwko to będzie tu za 15 minut. –Rzucił Liam. Obydwoje z Harrym skinęliśmy głowami a Liam wyciągnął telefon i zaczął gdzieś wydzwaniać. –Zaraz tu będzie. Jeżeli się zgodzi to… -Niall chyba znowu miał ochotę zemdleć, ale Harry go złapał. Zaczęliśmy klaskać. –Dzięki. Mam nadzieję, że się zgodzi… Oby… -Wtedy wstał Niall. –No pięknie… Dwa śluby, minimum szóstka dzieci, bo nie wiadomo jeszcze ile u Lou i (I.t.d.p.) a ja jestem sam… FOREVER ALONE. I koniec. –Przestaliśmy się śmiać. –Niall, przestań! –Krzyknęłam. –Bo? Bardzo się cieszę, że wam się dobrze wiedzie, ale ja w tym towarzystwie to trochę się nieswojo czuję. Będzie mi miło jak będę zaproszony na śluby albo będę chrzestnym jednego z dzieci… Na razie! –Powiedział to i po prostu wyszedł. Przez resztę wieczoru cieszyliśmy się swoim towarzystwem. Sophie się zgodziła wyjść za Liasia. Wszyscy byliśmy szczęśliwi. Może Niall już ochłonął? Oby…

OCZAMI NIALLA
Szedłem przez zachmurzone, lecz kolorowe od spadających liści ulice centrum Londynu. Październik… A właściwie jego końcówka. Nie do końca mój ulubiony miesiąc. Z moich przemyśleń wyrwał mnie upadek. Naprzeciwko mnie leżała na chodniku jakaś dziewczyna. –Czy mógłbyś na przyszłość uważać jak chodzisz!? –Kiedy sam się podniosłem szybko pomogłem jej wstać. Była wyjątkowo ładna. Nie przeciętnie. –Bardzo przepraszam, ale byłem zamyślony. Może na przeprosiny dasz się zaprosić na gorącą czekoladę? Jest bardzo zimno. –Uśmiechnęła się. –Pewnie, ale niestety nie teraz, bo spieszę się na sesje. A tak w ogóle to jestem Barbara. –Niall. –Podała mi swoją wizytówkę. Najwyraźniej była modelką… Nie popierałem tego, ale ona wyglądała dosyć „normalnie”. Następną rzeczą, jaką powinienem zrobić to przeprosić za to wszystko (T.i.)… Po raz kolejny mam powody by ją przepraszać. A obiecałem jej, że już tak nie będzie.

TWOIMI OCZAMI

Dzwoni Niall… -Halo? Tak, oczywiście. Nic się nie stało. Jutro mi wszystko opowiesz, bo dzisiaj cały dzień jestem zajęta! Naprawdę. Nie przejmuj się już… -To bardzo dobrze, że on też kogoś poznał. –Widzisz Harry? Ja zawsze mam rację nawet jak się mylę! Niall właśnie dzwonił i mówił, że poznał jakąś dziewczynę. Wiedziałam, że wszystko się dobrze skończy! –Harry wybuchnął szczerym i głośnym śmiechem. –Dlaczego ty zawsze musisz mieć rację? NIE ROZUMIEM TEGO! Ty masz jakiś szósty zmysł czy coś takiego?

*6 miesięcy później

Urodziłam dwie dziewczynki i chłopca. Harry nie mógł posiąść się ze szczęścia. Jedna z córek, co było do przewidzenia miała na imię Darcy, drugą nazwaliśmy Candelaria. Harry pozwolił mi wybrać to imię. A syna nazwaliśmy, Niall. Harrego poza Darcy imiona ZUPEŁNIE nie obchodziły. Przynajmniej mogłam mieć coś do powiedzenia. Miałam tylko nadzieję, że Darcy nie będzie jego „ulubienicą” i będzie równie dużo czasu poświęcał Niallowi i Cande…
W kolejnym odcinku^^
1. Jak wychowywanie dzieci zmieni życie Harrego i (T.i.)?
2. Czy ich miłość dalej będzie tak silna?
3. Czy będą mieli czas dla siebie?
4. I jak posiadanie tak wyjątkowych „wujków” wpłynie na światopogląd Nialla, Candelarii i Darcy?

1 komentarz:

  1. Super! Skonczylam czytac i znow muszs czekac na next ;/ ciesze sie ze niall poznal barbare bo jeszcze by odbil hazzie t.i. czekam na next, love you ;*/ Lulaaa

    OdpowiedzUsuń