*Rok później
Harry w brew wcześniejszym obawom jest dobrym ojcem dla wszystkich naszych dzieci. Zbliża się chrzest. Denerwuję się. Ci wszyscy dziennikarze, paparazzi itp. Tylko czekają aż coś pójdzie nie tak, żeby mieć sensację. Ubieraliśmy dzieci w natychmiastowym tempie. Już mieliśmy wychodzić w nadziei, że skoro chrzestni nie przyszli do domu to może się spotkamy w kościele. Nie mogliśmy na nich wszystkich dłużej czekać. Już otwieraliśmy drzwi, kiedy zapukali do nich Lou i (I.t.d.p.). –No nareszcie! Bierzcie Nialla i biegniemy na miejsce, bo się spóźnimy. A tak w ogóle to wiecie gdzie jest reszta? –Oni tylko pokiwali głowami śmiejąc się pod nosem z mojego zdenerwowania. –Nawet przed ślubem się tak nie stresowałaś. –Zaśmiała się (I.t.d.p.). –Przed ślubem nie denerwowałam się wcale bo byłam pewna swojej decyzji, a teraz mam przed oczami tylko jakąś tragedie… -(I.t.d.p.) uścisnęła mnie a Louis zabrał Nialla do samochodu i pojechali już. –No dobra, Harry ty bierz Cande a ja Darcy. Muszę jeszcze zadzwonić do Nialla i Liama. Gdzie oni wszyscy są?! –Wtedy mój telefon zawibrował. To SMS od Liama. „Przepraszamy, ale będziemy na was czekać już na miejscu. Niall też, więc się niczym nie martw, proszę!” Ulżyło mi… Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Niall i Barbara (Przez ten czas związała się z Niallem i bardzo ją polubiliśmy.) Zostali chrzestnymi Darcy a Liaś i Sophie Candelarii. Wszystko odbyło się tak jak powinno. Wszyscy mieli rację, że nie powinnam się tak tym denerwować. Muszę powiedzieć Harremu żeby to zapisał w kalendarzu, że jego żona się pomyliła. Po tej całej szopce pojechaliśmy do naszego domu na jakiś obiad. Chciałam przygotować coś po swojemu, ale Harry upierał się żeby przygotować to „Po Polsku”. Najwyraźniej podobało mu się tam, w brew temu, że je nie chciałam tam przebywać ze względu na złe wspomnienia. Więc tradycyjnie był rosołek, schabowe i surówka… Miałam ochotę go ukatrupić! Może i lubiłam te potrawy, ale to nie było to… Wszystkim bardzo smakowało. Cieszyłam się tym mimo wszystko. Oczywiście, kiedy do rosołu była marchewka to dla Lou była całość a reszta musiała się obejść, a patera, w której zanosi się rosół na stół była miską dla Nialla. Dalej się z tego śmiałam, choć było to już rutyną. Śmialiśmy się, wygłupialiśmy aż Louis strzelił, że mają jeszcze prezenty… -Lou, nie musieliście. –Lou tylko zrobił smutną minę, po czym podrapał się po karku. –Bo wiesz…(T.i.) To dla dzieci. Dla ciebie nic nie mamy… -Nie odpowiedziałam. Wzięłam tylko poduszkę z kanapy i rzuciłam w Mystera marchewkę. –Naprawdę postrzegacie mnie jako taką chciwą? –Dalej się śmiałam. –Oczywiście, że nie. No to, co? Kwietniowa gwiazdka? –Dzieci się zaśmiały. Nie wiem czy chodziło o prezenty. Bardziej prawdopodobne było to, że zobaczyły minę Louisa. Ten dzień był taki piękny. Mogłam rozkoszować się widokiem mojej „Idealnej” rodziny. Miałam wspaniałych przyjaciół, których pomimo wzlotów i upadków dobrałam dobrze. Kochane dzieci, które miały specyficznych wujków… I Harrego. Miałam Harrego i to mogłoby mi wystarczać gdyby nie to, że zaczynaliśmy się kłócić coraz częściej. Zwykle były to jakieś głupie rzeczy typu, po której stronie łóżka śpi, które z nas albo, kto w tym tygodniu zawozi dzieci do żłobka… Tym razem było inaczej. Dzieci były u Ann, ponieważ z Harrym chcieliśmy by odzwyczajały się od tego, że zawsze są u nas. Miały być tam kilka dni. Harrego cały dzień nie było w domu. Powiedział, że idzie, z Zaynem, Louisem i Liamem na miasto. Nie wracał bardzo długo a kiedy dzwoniłam głuche sygnały odbijały się o moje uszy. Wpadłam na wydzwanianie do chłopaków. Dzwoniłam najpierw do Lou, później do Liama, do Zayna… Żaden nie odbierał. W końcu wykręciłam numer (I.t.d.p.). Ona w końcu odebrała. –Co się stało? Płaczesz? –Słysząc jej ciepły głos miałam nadzieję, że ona wybije mi z głowy te złe myśli… -Wiesz, bo Harry powiedział mi, że idzie z Lou, Li i Zaynem na miasto, ale bardo długo go już nie ma. Nie odbiera ode mnie telefonu ani on ani żaden z chłopców. Nie wiem, co mam robić. –Kiedy to powiedziałam usłyszałam męski głos z za jej pleców. –Marcheweczko, nie ma już marchewek w lodówce! –Zmieszałam się. Skoro Louis był w domu to znaczy, że Harry mnie okłamał? –Bo widzisz… Louis cały dzień jest w domu. Nie wiem gdzie może być teraz Harry. Przykro mi.
-Jasne. Nic się nie stało. Pa! –Usiadłam pod ścianą i zaczęłam płakać. Wtedy to do mnie ktoś zadzwonił. Zerwałam się na równe nogi z nadzieją, że to Harry. Jednak to był Niall. Nie mogłam się zdecydować czy odebrać. Niall od razu by wyczuł mój smutek i musiałabym mu o tym powiedzieć. Ale postanowiłam jednak odebrać. Gdybym tego nie zrobiła zaczęliby się martwić też o mnie. –Hej, Niall. Co u ciebie? Barbara jest w domu? –Starałam się za wszelką cenę powstrzymać łzy cisnące mi się do oczu. Nie wyszło mi… -Nie ma jej. Ja zaraz po ciebie przyjeżdżam i masz mi od razu opowiedzieć, co się stało! Pa!
OCZAMI NIALLA
Co sił w nogach pobiegłem do samochodu. Po około pięciu minutach byłem już pod domem (T.i.). Otworzyłem drzwi bez zastanowienia i wbiegłem do środka. –Niall, nie musiałeś tu przyjeżdżać… Poradziłabym sobie. –Gdybym nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji to poleciałyby mi łzy ze śmiechu… -No właśnie widzę. –Powiedziałem sarkastycznie. –Wstawaj i chodź do samochodu. Na spokojnie u mnie porozmawiamy. –Opierała się, ale w końcu przerzuciłem ją przez ramię i zaniosłem do samochodu. W takiej sytuacji już nie stawiała oporu, wiedziała, że byłby bezcelowy. Przez całą drogę nie zamieniliśmy ani słowa. Siedziała wyprostowana na siedzeniu obok mnie i patrzyła w przestrzeń przed nami. Po kilkunastu minutach dojechaliśmy na miejsce. –Co ci zrobić do picia? –Zapytałem, kiedy już siedzieliśmy w salonie. Uśmiechnęła się lekko. Najbardziej neutralnie jak tylko mogłam. –Czekoladę. Z piankami. Teraz już mogę być gruba… -Zrobiłem to, o co mnie poprosiła. Po czym podałem jej piały kubek z czarnym grubym napisem: „I love Mustache”. –To teraz mów…
TWOIMI OCZAMI
Opowiedziałam Niallowi całą historię… Nie miałam wyjścia. Przez kilka kolejnych dni Harry wychodził w takich samych okolicznościach. Ja tak samo wracałam do Nialla, który mnie pocieszał. Harry wracał bardzo późno i pijany… Nie dało się z nim rozmawiać. Aż w końcu, kiedy już drugi tydzień pod rząd tak wyszedł miałam dosyć. Wzięłam walizkę i zaczęłam się pakować. Napisałam tylko Harremu karteczkę. „Wrócę, jeżeli tego chcesz, ale to, co odstawiasz nie jest na moje nerwy. Dzieci odbiorę od Ann w terminie a ty się otrząśnij…” Zapłakana ruszyłam w stronę domu Nialla z ogromną walizką, która co chwila zahaczała to o jakiś kamień czy patyk leżący na chodniku. Bardzo mnie to denerwowało, ale wiedziałam, że to przez to, iż byłam już wystarczająco wściekła i przybita. Nareszcie dotarłam pod adres Niallera. Weszłam bez najmniejszych zahamowań. Tak jak to zwykle robili chłopcy, kiedy przychodzili do nas. –Niall?! – Nie uzyskałam odpowiedzi…
Imaginy z 1D i nie tylko imaginy ;3 Mój ask: http://ask.fm/JuliaWisa Mój mail - julia1b@autograf.pl Robie też dedykacje z imaginów ^^
poniedziałek, 9 czerwca 2014
poniedziałek, 17 marca 2014
Imagin z Niallem cz.2
Zeszłaś z Niallem na zbiórkę . To było dla was trudne udawać że nic się nie stało. Gdy Niall oprowadzał cały obóz po Londynie ciągle było ci smutno choć to było twoje marzenie żeby pojechać do Londynu. Gdy zatrzymaliście się w starbucku na odpoczynek nic nie zamówiłaś bo nie miałaś apetytu. Nagle usłyszałaś dzwonek sms'a . To był Niall, zapytał czy wszystko w porządku. Odpowiedziałaś mu że nie chcesz tego ukrywać, ale wiedziałaś że musiałaś. Całą grupą poszliście na obiad do hotelu. Poprawił ci się humor bo wiedziałaś że po obiedzie możesz spędzić trochę czasu z Niallem. Szybko jadłaś obiad, Niall zorientował się dlaczego i sam też przyśpieszył . Żeby nic nie było podejrzane ty wyszłaś pierwsza do pokoju a po 4 minutach Niall też. Gdy wszedł przytuliłaś się do niego i nic nie mówiliście. Usłyszeliście pukanie do drzwi. Ty cała wystraszona nie wiedziałaś co zrobić i schowałaś się do szafy. To była Weronika. Nienawidziłaś jej bo podlizywała się Niallowi. Chciało ci się śmiać ale nie mogłaś bo wtedy by się dowiedzieli. Gdy ona wyszła to ty otworzyłaś szafe i wybuchłaś śmiechem.Weronika to usłyszała i postanowiła uchylić drzwi żeby zobaczyć. Wy tego nie zauważyliście bo byliście zajęci sobą. Ona nie lubiła cię bo od początku wiedziała że Niall coś do ciebie czuje. Postanowiła wyjąć telefon i to wszystko nagrać. Gdy po cichu zamkła drzwi pobiegła do pokoju i natychmiast zamieściła ten filmik na twitterze z dopiskiem : Opiekun i niepełnoletnia przyłapani... Gdy tylko wyszłaś już od Nialla i sprawdziłaś co w sieci wszędzie był ten filmik. Odtworzyłaś go i się załamałaś. Wiedziałaś że policja nie da wam spokoju bo to jest traktowane jako pedofilię. Zaczęłaś krzyczeć i przeklinać. Coś w tobie pękło i się rozpłakałaś, upadłaś na łóżko i zasnęłaś. Obudziło cię to że ktoś wszedł do twojego pokoju. To był Niall. Bez słowa usiadł na twoim łóżku i po kilku minutach ciszy zapytał co teraz. Ty wzruszyłaś ramionami bo sama nie wiedziałaś co teraz z wami będzie. Weszła policja. Zabrała Nialla, zaczęłaś się szarpać i wrzeszczeć. Mieliście być zawsze razem. Gdy tego samego dnia wszyscy zostali odesłani do Polski, do domu ty nic nie mówiłaś. Gdy byłaś już w domu odruchowo włączyłaś telewizor. Wszędzie tylko o tym filmiku i zamknięciu w areszcie Nialla. Pierwsze dni w Polsce mijały ci wolno i smutno. Skoro nie mogliście być razem to nie zależało ci na takim życiu. Długo zastanawiałaś się i podjęłaś decyzję o samobójstwie. Napisałaś list pożegnalny i pożegnałaś się z psem
Połknęłaś tabletki i zasnęłaś. Na zawsze. Gdy twoja mama weszła myślała że spałaś. Ktoś napisał sms'a. Twoja mama go odczytała , to był Niall. Napisał : Kochanie wypuścili mnie, obiecałem że na zawsze będziemy razem. Kocham cię Xx. Ale już było za późno. Nie żyłaś i nie było szansy żeby cię uratować.
Połknęłaś tabletki i zasnęłaś. Na zawsze. Gdy twoja mama weszła myślała że spałaś. Ktoś napisał sms'a. Twoja mama go odczytała , to był Niall. Napisał : Kochanie wypuścili mnie, obiecałem że na zawsze będziemy razem. Kocham cię Xx. Ale już było za późno. Nie żyłaś i nie było szansy żeby cię uratować.piątek, 14 marca 2014
Imagin z Niallem cz#1
Od kilku miesięcy planowałaś jechać na obóz do Londynu. Po wielu namowach twoja mama się zgodziła. Gdy zarezerwowaliście miejsce na obóz w tym samym dniu pojechałaś z mamą na zakupy wybrać ubrania. Tym bardziej się cieszyłaś bo wychowawcą miał być .. Niall Horan ! Byłaś zakochana w nim jak w nikim innym. Wybrałaś już ubrania na ten dzień wyjazdu.. Gdy nadszedł dzień pakowania byłaś bardzo podekscytowana . Nie mogłaś zasnąć więc weszłaś na facebooka. Jak zwykle, nic ciekawego ale pochwaliłaś się tym w poście bo w końcu inni nawet piszą jak srają więc nie widziałaś w tym nic dziwnego. Nie spałaś całą noc i ciągle rozpakowywałaś się i pakowałaś żeby niczego nie zapomnieć. Gdy twoja mama już wstała to zjadłyście śniadanie, ubrałaś się, umyłaś zęby i się uczesałaś . Gdy pojechałaś z mamą na lotnisko miotało tobą jak szatan bo chciałaś już tam być. Gdy pożegnałaś się i wsiadłaś do samolotu dosiadła się do ciebie jakaś dziewczyna. Zakolegowałyście się i opowiadałyście o wszystkim. Zasnęłaś na chwilę ale potem cię obudziła mówiąc że już jesteście. Podskoczyłaś, uczesałaś się i wyszłaś szybkim krokiem z samolotu. Gdy autokarem jechaliście już do swojego hotelu widziałaś te piękne widoki. Nie mogłaś uwierzyć że jesteś w Londynie i jedno z twoich marzeń się spełniło. Gdy dotarliście rozpakowałaś się i poszłaś na zbiórkę bo obiad. Gdy szłaś na umówione miejsce wpadłaś na jakiegoś chłopaka. Upadłaś i gdy otworzyłaś oczy ukazał ci się blondyn z niebieskimi oczami, pięknie pachniał i ten jego uśmiech. Zaniemówiłaś i tylko ciągle poprawiałaś włosy i zaczęłaś się śmiać. Robiłaś bardzo głupie rzeczy gdy ktoś ci się podobał a akurat był obok. Niall podniósł cię i się przedstawił. Nadal w szoku , poszłaś z nim na zbiórkę. Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć ale ty jedyna nie, bo wiedziałaś że tego nie lubi. Gdy poszliście na obiad każdy usiadł na swoich miejscach ale tobie zabrakło. Niall powiedział : No to będziesz musiała usiąść ze mną (Z uśmiechem) . Obydwoje kochaliście jeść a to mu się w tobie spodobało. Każdy rozszedł się do swoich pokoi a ty rzuciłaś się na łóżko, skakałaś, śpiewałaś bo się tak cieszyłaś. Trochę się popłakałaś choć powstrzymywałaś się. Niall musiał sprawdzać u każdego w pokoju czy jest w porządku. Ty miałaś na samym końcu pokój.. Gdy nadeszła twoja kolej. Wszedł , zapytał czy wszystko okej i podał ci małą karteczkę. Gdy wyszedł otworzyłaś ją i na niej pisało : Dzisiaj o 23 w moim pokoju. Rozszerzyły ci się źrenice i upadłaś. Oczywiście ze szczęścia. Gdy wykąpałaś się i wysuszyłaś włosy po cichu poszłaś do pokoju Nialla. On nie krył się z niczym tylko podszedł i pocałował cię. Odwzajemniłaś pocałunek i go przytuliłaś. Zaczęliście oglądać telewizje i jeść chipsy (xD) W końcu zasnęłaś i nie miał serca cie budzić. Wiedział że jest zagrożenie że ktoś się dowie ale tak słodko spałaś. Rano gdy wstałaś razem z nim to ubraliście się i zeszliście po schodach.
czwartek, 13 marca 2014
Jesztem jeszcze ja ! *0*
Hej <3 Będę jeszcze ja pisać imaginy, można zamawiać z ,,dedykacją'' :D
#Wiktoria.
#Wiktoria.
poniedziałek, 10 marca 2014
...
Nie no ludki sorcia ale usuwam bloga. Nie mam jakoś weny. Ogólnie w ogóle nikt tego nie czyta. No chyba że ktoś chciałby zostać redaktorką. Mój majal: juliawisla2@gmail.com Dogadamy się jakoś. Nie szukam jednej redaktorki. Ile się zgłosi (Nadających się) Tyle przyjmę. Czekam 2 tygodnie.
piątek, 28 lutego 2014
Imagin z Niallem - Prolog
Miałabyc pierwsza część ale jest prolog. Będzie na prawdę długi więc zaczynam od prologu.
Londyn- Miasto piękne a za razem tajemnicze. Kochałam je bo miało swój własny styl. Tak jak ja. Rozwijająca się kariera dodawała jeszcze większego uroku mojemu życiu. Byłam wokalistką z dość dużym fandomem Little dreams i dwiema płytami na koncie z pracami nad trzecią. Ogromne mieszkanie z widokiem na panoramę miasta.
Nie byłam jednak zakochaną w sobie gwiazdeczką. Pamiętałam że jestem tu tylko dzięki moim idolom z młodości. Może to i głupio brzmi ale bycie Directioner nie tylko demoralizuje ale i uczy bardzo wielu rzeczy. I to nie tylko idole ale też moje siostry. "Złote myśli" niektórych z nim mogłabym zapisać na ścianie* i zacząć cytować. Tylko dzięki nim tu jestem i nigdy o tym nie zapomnę. Tak czy inaczej jestem (T.i.) (T.n.) wśród fanów znana również jako Dreamer. Dziewczyna której zwyczajny spacer od tak zmienił życie a raczej obrócił je o 180 stopni.
No sorcia sis ale takie życie. Pierwszy rozdział w przyszłym tygodniu.
JUTRO ZLOT W C.H. PLAZA SOSNOWIEC!!!! O 12:00 PRZY KANOTRZE! JARAM SIĘ XD
Londyn- Miasto piękne a za razem tajemnicze. Kochałam je bo miało swój własny styl. Tak jak ja. Rozwijająca się kariera dodawała jeszcze większego uroku mojemu życiu. Byłam wokalistką z dość dużym fandomem Little dreams i dwiema płytami na koncie z pracami nad trzecią. Ogromne mieszkanie z widokiem na panoramę miasta.
Nie byłam jednak zakochaną w sobie gwiazdeczką. Pamiętałam że jestem tu tylko dzięki moim idolom z młodości. Może to i głupio brzmi ale bycie Directioner nie tylko demoralizuje ale i uczy bardzo wielu rzeczy. I to nie tylko idole ale też moje siostry. "Złote myśli" niektórych z nim mogłabym zapisać na ścianie* i zacząć cytować. Tylko dzięki nim tu jestem i nigdy o tym nie zapomnę. Tak czy inaczej jestem (T.i.) (T.n.) wśród fanów znana również jako Dreamer. Dziewczyna której zwyczajny spacer od tak zmienił życie a raczej obrócił je o 180 stopni.
No sorcia sis ale takie życie. Pierwszy rozdział w przyszłym tygodniu.
JUTRO ZLOT W C.H. PLAZA SOSNOWIEC!!!! O 12:00 PRZY KANOTRZE! JARAM SIĘ XD
czwartek, 27 lutego 2014
Ogłoszonko number two!
Chciałabym ogłosić wielki powrót!
A mianowicie:
Już jutro pierwsza część dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugiego imagina z Niallem. (Skojarzonko? ^_^ )
Później:
Imagin z Lou
Imagin z Harrym dla Lulaaa Directioner
Imagin z Zaynem
I zakończenie "Najdłuższego imagina świata"
LUDZIOWIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Już w sobotę czyli za 2 dni zlot w Sosnowcu!!!! Ja się jaram jak cholera. Nie wiem jak wy. Jak ktoś chce szczegóły to proszę w komciu pisać ;3
A mianowicie:
Już jutro pierwsza część dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugiego imagina z Niallem. (Skojarzonko? ^_^ )
Później:
Imagin z Lou
Imagin z Harrym dla Lulaaa Directioner
Imagin z Zaynem
I zakończenie "Najdłuższego imagina świata"
LUDZIOWIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Już w sobotę czyli za 2 dni zlot w Sosnowcu!!!! Ja się jaram jak cholera. Nie wiem jak wy. Jak ktoś chce szczegóły to proszę w komciu pisać ;3
czwartek, 13 lutego 2014
Ogłoszonko
Bardzo mi przykro ale musze zawiesić bloga. Ale i tak nikt go nie czyta. Zepsuł mi się komputer. Mam doła. Przyjaciółka mnie zostawiła. Szczere prawda? Wybaczcie że pisze to tutaj ale ja teraz po prostu potrzebuję jednego, wielkiego i ciepłego przytulasa. Może rozmowy. Wyżalenia się komuś. Ale nie mam komu... Zdarza się...
środa, 5 lutego 2014
wtorek, 4 lutego 2014
Najdłuższy imagin świata XD cz.5 i 6 ^^
*Kartki z pamiętnika
Dublin. Irlandia 18 września 2027
Tutaj jest pięknie! Nie dziwię się już, że Niall tak chwali Irlandię. Jutro wyjeżdżamy w kolejne miejsce. Harry tym razem powiedział, że dowiem się dopiero jak się tam znajdziemy, bo on nie chce mi psuć niespodzianki. Miał rację. Przez te trzy dni zaczerpnęłam mnóstwo irlandzkiej kultury! Chodziliśmy po mieście całkowicie na żywioł. O dziwo tak było najlepiej. Harry bawił się w przewodnika i za każdym razem, kiedy mijaliśmy jakiś zabytek typu kościół wymyślał mu całą historię. Kupiłam naszyjnik na brązowym sznurku z zawieszką z ciemnego drewna, na którym była narysowana 3-listna koniczyna (*Nie 4-listna tylko 3-listna). Harry za to kupił sobie zielony sweter z leprehaunem… Wyglądał dość… niezwykle. Nie oszukujmy się. Wyglądał beznadziejnie i nie mogłam powstrzymywać śmiechu, kiedy go w nim zobaczyłam. Nie jestem pewna czy Harry specjalnie wybrał ten dość specyficzny hotel… Jest trochę kiczowaty, ale na każdym kroku mija się esencję Irlandii. Wszystko jest zielone i w koniczynki! Nie mogę się już doczekać jutra. Wiem tylko tyle, że w nowym miejscu spędzimy tylko jeden dzień. Jutro około 6:00 będziemy na miejscu a następnego dnia o tej samej godzinie będziemy już gdzie indziej. Jeżeli to wszystko ma mieć takie tempo to boję się ile zobaczę przez ten miesiąc. Naprawdę się boję!!!
Właśnie dolecieliśmy. –(T.i.) Witaj w Hiszpanii! –Jeeej! Hiszpania! Pełna entuzjazmu nie zwracałam uwagi na nagłe mdłości. Ale w końcu mogło mi się to zdarzyć przecież byłam w ciąży. Poczułam, że mdleję. Obudziłam się w hotelu. Harry stał przy oknie klnąc pod nosem. –Co się stało? –Od razu znalazł się przy moim łóżku. –Zemdlałaś. Zawiozłem cię do szpitala a oni stwierdzili, że mają dla mnie wieści a mianowicie, że jesteś w ciąży. Wybuchnąłem, że już o tym wiem i chciałem wiedzieć, co się z tobą dzieje. Kazali mi zabrać cię do domu i się niczym nie przejmować. –Był cały czerwony. Bałam się o niego. Ale nie bardziej niż on o mnie. –Jak widzisz jest dobrze… -Uśmiechnął się. –Na pewno? Możemy odwołać podróż żebyś odpoczęła. –Zachichotałam. –Harry ja nie mam raka ani białaczki, tylko jestem w ciąży i to jeszcze dopiero w drugim miesiącu. Czuję się już o wiele lepiej. Możemy już teraz iść się przejść.
–Bo widzisz. Dowiedziałem się jeszcze jednej istotniej rzeczy. Mianowicie naszych dzieci. –Zdziwiłam się. Dzieci? Nie, dziecka? – No, więc tak jest ich trójka. Trzeba będzie się po powrocie zająć wymyślaniem imion. –Zaśmialiśmy się. Wstałam i z powrotem się ubrałam. Kolejny pięknie spędzony dzień. Jedliśmy Paelle. Natknęliśmy się też na ulicy na muzyków. Jeden nawet pożyczył mi gitarę i zebrałam w przeliczeniu jakieś 4 funty. Zwiedzaliśmy tyle miasta ile się dało, bo przeze mnie nie zostało nam wiele czasu. Kiedy tylko trochę się ściemniło poszliśmy pospacerować po plaży. Znów znaleźliśmy się na lotnisku i tak odwiedzaliśmy kolejno: Włochy, Francję, Belgię, Holandię, Niemcy, Nieszczęsną Polskę, którą Harry był wyjątkowo zafascynowany…, Rosję, Chiny, Japonię, U.S.A., Kanadę, Brazylię, Meksyk i ostatnim przystankiem miało być Buenos Aires w Argentynie. Nie mogłam uwierzyć, że w miesiąc aż tyle zobaczyłam. Po raz kolejny byliśmy na lotnisku. Spędzaliśmy tam połowę czasu. W Argentynie mieliśmy spędzić aż cztery dni. Więc Harry po tak wyczerpującym miesiącu poszedł spać. Znając go to pewnie obudzi się następnego dnia po południu. Więc zostawiłam mu karteczkę i poszłam na spacer sama. Miałam słuchawki, więc nie słyszałam rumoru tego tłocznego miasta. W końcu wpadłam na kogoś. Nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam… -Niall?! CO TY TUTJ ROBISZ? –Był cały czerwony. Nie wiedziałam czy ze zmęczenia, bo był zdyszany czy ze wstydu. –(T.i.) Ja muszę ci coś powiedzieć… Kocham cię! Nie jak siostrę. Tylko jak kogoś więcej. Nie chciałem dopuścić do ślubu, bo cię kocham. Ta cała historia, że się nie kochacie… To było w nadziei, że ty też mnie kochasz, ale… Teraz wiem, że kochasz Harrego nie mnie. Nie dopuszczałem do siebie tej myśli przez dwa lata. Wiedz tylko, że jeżeli kiedyś pokłócisz się z Harrym ja ci zawsze pomogę. Nie chcę niszczyć, chociaż przyjaźni. Proszę… Możesz liczyć na mnie tak jak do tej pory… Ja musiałem ci wyjaśnić swoje zachowanie. Wybacz mi! –Po raz pierwszy na prawdę nie byłam w stanie wydusić z siebie ani jednego słowa. Stałam tak bez ruchu przez jakieś pięć minut. Potem Niall przyciągnął mnie do siebie i przytulił szeptają w kółko „Bardzo cię przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam” –Niall… Wiesz, że ja ci zawsze wybaczę. Ale to nie jest prawdziwe. Każdy jest komuś przeznaczony. Uwierz, że ty też sobie kogoś znajdziesz i… -Przerwał mi- (T.i.) To nie jest tak, że mi się wydaje, że to przeznaczenie czy coś w tym stylu. Wiesz ile dusiłem to w sobie żeby nie niszczyć wam związku? Teraz wiem, że po prostu jestem skazany na bycie FOREVER ALONE. Ale to nie ważne. Jest mi strasznie przykro, że naraziłem was na taki stres. Chcę być dla ciebie oparciem jak kiedyś i chciałbym żebyś zapomniała o tym, co złego wam zrobiłem…
-Niall, już dobrze. Nie martw się i pozwól mi się cieszyć jeszcze przez te cztery dni wycieczką a potem wrócimy do domu. –On tylko uśmiechnął się. Przytulił. Potem po postu odszedł.
W kolejnym odcinku^^
1.Jak Harry zareaguje na wyznanie Nialla?
2.Jak w tej historii odnajdzie się Liam?
3. Czy Louis po stracie El. Zakochał się na nowo?
Zapraszam, i przepraszam, że taki krótki, ale nie mam chwilowo weny:/ Niestety…
Ten, imagin przypomina telenowelę XD Za dużo oglądam Violetty…
Sorry was bardzo, że wszędzie pcham ten mój rockowy styl, ale wtedy łatwiej pisać. I chciałam wam ogłosić, że 1.03.2014r. w C.H Sosnowiec Plaza odbędzie się zlot Directioners. Spotykamy się pod kantorem na piętrze około godziny 12:30. Ja jestem organizatorką i będę miała na sobie czerwony szalik, czarno-białą czapkę, czarne połyskujące Martensy (nie oryginalne jakby ktoś widział różnicę) i zieloną kurtkę. Będę też miała kartkę z napisem „Polish Directioners”. Zapraszam wszystkie Directioners z Sosnowca i okolic. Będzie mi bardzo miło gdyby ktoś w kom. Potwierdził obecność, ale nie jest to konieczne. Jeszcze raz zapraszam. W piątek lecimy z setem w stylu Hazzy. We wtorek Zayn a w środę Niall. Oglądajcie! Lovciam was moje sisterki które to czytają.
…
Po tym incydencie z Niallem postanowiłam, że wrócę do hotelu. Może Harry się już obudził? Wątpię…, Ale zawsze warto mieć nadzieję. Powtarzałam sobie tylko, że muszę zapomnieć o tym, co powiedział do mnie Niall. Zapomnieć o tym. Zapomnieć o wszystkim. Zapomnieć, zapomnieć, zapomnieć. Po prostu cieszyć się resztą wyjazdu, który Harry tak pieczołowicie i szczegółowo zaplanował. Znów założyłam słuchawki. Usłyszałam głos Harrego. Nie w piosence. Było to nagranie, na którym dawał mi wskazówki dojścia w jakieś miejsce. Pewnie chciał mi zrobić niespodziankę. Miałam wrażenie, że schodziłam całe Buenos Aires, te całe wskazówki ciągnęły się chyba w nieskończoność. Kiedy już doszłam na miejsce byłam strasznie wściekła… Błądziłam po obcym mieście znając język na średnio zaawansowanym poziomie co prawda ale którego nie używałam kilka lat. A mój kochany mąż zaprowadził mnie z powrotem do hotelu… Weszłam do pokoju a Harry jeszcze spał. Chyba te wskazówki nie były przeznaczone na ten dzień. Poszłam się wykąpać, bo byłam strasznie zmęczona a przy okazji głodna. Kiedy wyszłam z łazienki starałam się bezszelestnie wyjść z pokoju do hotelowej restauracji. Było około 19:45 czasu lokalnego, więc po tym jak sama zjadłam zapakowałam coś Harremu. Musiałam go obudzić choćby tylko po to żeby coś zjadł jeszcze dzisiaj. Wchodziłam po drewnianych skrzypiących schodach, które prowadziły prosto do naszego pokoju. Otworzyłam drzwi ostrożnie i cicho. Starałam się, ale w pokoju był straszny przeciąg, bo przez przypadek zostawiłam otwarte okno i wiatr zatrzasnął za mną drzwi. W tym samym momencie Harry zerwał się na równe nogi. –Co się stało??? –Zachichotałam. –No wiesz… Tak w sumie to nic poza tym, że śpisz już około 11 godzin a ja przyniosłam ci kolację. –Znowu padł zmęczony na łóżko nie patrząc na nic. A kiedy upadał to niby upadł na łóżko, ale niestety złamał je przy okazji. Nijak nie mogłam powstrzymać śmiechu. –Gratulacje. To gdzie będziesz spać przez resztę pobytu w Argentynie? Ty to się już wyspałeś, a ja? –Dalej się śmiałam. Harry był tylko cały czerwony, ale też zaczął się śmiać. -Łóżko się zawsze odkupi. Teraz mów, co tam dla mnie masz. –Wręczyłam mu białe, styropianowe pudełko z jedzeniem. Zjadł kolację i znowu poszedł spać, tym razem już ze mną. O dziwo jakoś dało się spać na tym łóżku. Może nie było szczególnie wygodne. Materac przypominał łóżko Flinstone’ów, ale można powiedzieć, że dobrze spaliśmy. Kolejne trzy dni spędziliśmy na zabawie, muzyce i zwiedzaniu. Wróciliśmy do Londynu… Po tym wszystkim się cieszyłam, że już jestem w domu. Bo to Anglia była dla mnie domem a nie Polska. Poza szczęściem z powrotu do domu miałam w głowie tylko jedno a mianowicie: Harry nie musi wcale wiedzieć o tym, co powiedział Niall. Mógłby to jeszcze źle zrozumieć. Mogłoby się rozpaść One Direction. Nie chciałam być powodem tego wszystkiego.
OCZAMI LOUISA
(I.t.d.p.) Nie wróciła do Holmes Chapel. Sprzedała dom i pracownię, przeprowadziła się do mnie. Od miesiąca jesteśmy razem. Z Harrym i (T.i.) Nie było przez miesiąc żadnego kontaktu, więc jeszcze o niczym nie wiedzą. Jestem szczęśliwy i nie przypuszczałbym, że to się jeszcze stanie. Że po postu jeszcze kogoś pokocham. Harry jednak miał rację…, Że miłość może zaskoczyć zawsze tylko trzeba umieć na nią czekać.
OCZAMI (I.t.d.p.)
Nie wiem jak to się dzieje. Jestem z Lou… Ok, wiem jak to się stało, że się poznaliśmy, ale… Nie mam słów na to, co teraz czuję. Oczywiście w pozytywnym sensie. Ale jak ja mu powiem, że…
TWOIMI OCZAMI
-Harry. Może zaprosilibyśmy na obiad chłopców, Perrie, (I.t.d.p.)? Nie widzieliśmy ich wszystkich miesiąc –Wszystkich poza tym że widziałam się z Niallem… - a strasznie za nimi wszystkimi tęskniłam. –Zaśmiał się. –A ja ci już nie wystarczam?
-Nawet tak nie mów. Wystarczasz. Tyle, że jak już się ma takich zdrowo nienormalnych przyjaciół to chyba z nimi się nie da nudzić.
-Jeżeli chcesz to już do wszystkich dzwonię. –Wyjął telefon a ja wzięłam się za przygotowywanie obiadu. Około 16:15 wszyscy już byli w naszym domu. Kiedy usiedliśmy przy stole, nagle wstał Louis i (I.t.d.p.) –Musimy wam coś powiedzieć. Korzystamy z okazji, że jesteśmy u (T.i.) I Harrego. –Zaczął Louis. –Więc, jesteśmy razem. (T.i.) Już nie musimy się martwić o to, że mieszkam daleko, bo przeprowadziłam się do Lou. –Uśmiechnęłam się szeroko i podbiegłam przytulić moją przyjaciółkę. –My też mamy coś do powiedzenia… -Zaczęłam.- Nie będziemy mieli jednego dziecka tylko trójkę. –Wszyscy zaczęli klaskać i się uśmiechać. –I ja w sumie też nie powiedziałam wszystkiego… Dowiadujecie się o tym pierwsi, bo nie mówiłam jeszcze nikomu i nie wiem jak na to zareagujecie. –Zająkała się. –(I.t.d.p.) Mów. Niczym się nie martw. –Pocieszał ją Louis. –No dobrze… Jateżjestemwciąży!!! –Powiedziała to tak szybko, że ledwo zdołaliśmy ją zrozumieć. Lou się uśmiechnął, przytulił ją do siebie. –(I.t.d.p.)… Wyjdziesz za mnie? Kocham cię a dziecko powinno wychowywać się w pełnej rodzinie… -Zakryła tylko usta ręką i twierdzącą pokiwała głową. –Louis ja tylko nie chcę żebyś tylko i wyłącznie ze względu na dziecko mi się oświadczał. –Pocałował ją. –O to się nie musisz martwić. -Wtedy wstała Perrie. –No dobra…! Ja też…, jestem w ciąży i będzie dwójka…! –Wtedy Nialler zemdlał. Zayn pocałował Perrie i poszedł go reanimować. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Niall w końcu się obudził. Wszyscy śmiali się jeszcze bardziej. –No i ja też chciałem wam przedstawić Sophie…, Jeżeli nie macie nic przeciwko to będzie tu za 15 minut. –Rzucił Liam. Obydwoje z Harrym skinęliśmy głowami a Liam wyciągnął telefon i zaczął gdzieś wydzwaniać. –Zaraz tu będzie. Jeżeli się zgodzi to… -Niall chyba znowu miał ochotę zemdleć, ale Harry go złapał. Zaczęliśmy klaskać. –Dzięki. Mam nadzieję, że się zgodzi… Oby… -Wtedy wstał Niall. –No pięknie… Dwa śluby, minimum szóstka dzieci, bo nie wiadomo jeszcze ile u Lou i (I.t.d.p.) a ja jestem sam… FOREVER ALONE. I koniec. –Przestaliśmy się śmiać. –Niall, przestań! –Krzyknęłam. –Bo? Bardzo się cieszę, że wam się dobrze wiedzie, ale ja w tym towarzystwie to trochę się nieswojo czuję. Będzie mi miło jak będę zaproszony na śluby albo będę chrzestnym jednego z dzieci… Na razie! –Powiedział to i po prostu wyszedł. Przez resztę wieczoru cieszyliśmy się swoim towarzystwem. Sophie się zgodziła wyjść za Liasia. Wszyscy byliśmy szczęśliwi. Może Niall już ochłonął? Oby…
OCZAMI NIALLA
Szedłem przez zachmurzone, lecz kolorowe od spadających liści ulice centrum Londynu. Październik… A właściwie jego końcówka. Nie do końca mój ulubiony miesiąc. Z moich przemyśleń wyrwał mnie upadek. Naprzeciwko mnie leżała na chodniku jakaś dziewczyna. –Czy mógłbyś na przyszłość uważać jak chodzisz!? –Kiedy sam się podniosłem szybko pomogłem jej wstać. Była wyjątkowo ładna. Nie przeciętnie. –Bardzo przepraszam, ale byłem zamyślony. Może na przeprosiny dasz się zaprosić na gorącą czekoladę? Jest bardzo zimno. –Uśmiechnęła się. –Pewnie, ale niestety nie teraz, bo spieszę się na sesje. A tak w ogóle to jestem Barbara. –Niall. –Podała mi swoją wizytówkę. Najwyraźniej była modelką… Nie popierałem tego, ale ona wyglądała dosyć „normalnie”. Następną rzeczą, jaką powinienem zrobić to przeprosić za to wszystko (T.i.)… Po raz kolejny mam powody by ją przepraszać. A obiecałem jej, że już tak nie będzie.
TWOIMI OCZAMI
Dzwoni Niall… -Halo? Tak, oczywiście. Nic się nie stało. Jutro mi wszystko opowiesz, bo dzisiaj cały dzień jestem zajęta! Naprawdę. Nie przejmuj się już… -To bardzo dobrze, że on też kogoś poznał. –Widzisz Harry? Ja zawsze mam rację nawet jak się mylę! Niall właśnie dzwonił i mówił, że poznał jakąś dziewczynę. Wiedziałam, że wszystko się dobrze skończy! –Harry wybuchnął szczerym i głośnym śmiechem. –Dlaczego ty zawsze musisz mieć rację? NIE ROZUMIEM TEGO! Ty masz jakiś szósty zmysł czy coś takiego?
*6 miesięcy później
Urodziłam dwie dziewczynki i chłopca. Harry nie mógł posiąść się ze szczęścia. Jedna z córek, co było do przewidzenia miała na imię Darcy, drugą nazwaliśmy Candelaria. Harry pozwolił mi wybrać to imię. A syna nazwaliśmy, Niall. Harrego poza Darcy imiona ZUPEŁNIE nie obchodziły. Przynajmniej mogłam mieć coś do powiedzenia. Miałam tylko nadzieję, że Darcy nie będzie jego „ulubienicą” i będzie równie dużo czasu poświęcał Niallowi i Cande… W kolejnym odcinku^^
1. Jak wychowywanie dzieci zmieni życie Harrego i (T.i.)?
2. Czy ich miłość dalej będzie tak silna?
3. Czy będą mieli czas dla siebie?
4. I jak posiadanie tak wyjątkowych „wujków” wpłynie na światopogląd Nialla, Candelarii i Darcy?
poniedziałek, 3 lutego 2014
Najdłuższy Imagin świata XD cz.4
Bardzo przepraszam bo miał być wczoraj. ;3
...
Omówiłyśmy wygląd mojego welonu, dopiłam kawę i pobiegłam z powrotem do domu. Było około 12:30. Resztę dnia spędziłam z Harrym. Rozmawialiśmy o wspólnej przyszłości, o wakacjach, o pierwszych świętach razem z naszym dzieckiem. Harry mnie nawet nie pyta o imię, jeżeli będziemy mieć córkę. Podobało mi się imię Darcy, ale chciałabym móc mieć coś do powiedzenia. W razie, kiedy mielibyśmy syna pewnie pozwoliłby mnie wybrać imię. A czy nie powinno być na odwrót? W każdym razie zbliżał się wieczór. Położyliśmy się spać. Na szczęście obyło się bez akcji w stylu Hazzy. Był najwyraźniej zmęczony. Na szczęście! –Wyśpij się. Jutro wyjeżdżamy z samego rana. –Oznajmił Harry, kiedy już obydwoje leżeliśmy w łóżku a ja nieudolnie usiłowałam zasnąć. Nie spałam do późna. Byłam zbyt przejęta tym wszystkim, co miało się już za chwilę dziać w moim życiu. Jakie ja miałam szczęście! Że właśnie Harry mi wtedy pomógł. Od tego wszystko się zaczęło… Około 4:45 w końcu zasnęłam. Harry obudził mnie punktualnie o 8:00. Byłam na niego wściekła, ale nie mogłam dać po sobie tego poznać, bo przecież wieczorem uprzedzał mnie żebym się wyspała… Wstaliśmy i poszłam wziąć szybki prysznic. Kiedy wyszłam z łazienki owinięta w sam ręcznik Harry tylko zaczął się uśmiechać pod nosem. Ściągnęłam ręcznik i zaczęłam się ubierać. Uśmiechał się jeszcze szerzej a ja udawałam, że tego nie zauważam. Ubrałam się w jasno-brązowe koturny wiązane również brązowym sznurkiem, czarno-białe rajstopy w poziome paski, czarną jedwabną spódnicę z syrenim ogonem, którą przewiązałam cienkim czerwonym paskiem i czerwoną koszulę bez rękawów. Do tego czarny naszyjnik z filcu nabijany kolcami. Szybko się spakowaliśmy, pożegnaliśmy się z Ann i Gemmą, po czym wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Niby byłam uśmiechnięta, ale w głębi duszy nie wiedziałam, co mam powiedzieć Niallowi. Podjechaliśmy pod dom Nialla i Liama. Był tam wtedy też, Louis, więc Harry mógł w razie, czego wesprzeć mnie moralnie. Weszliśmy do środka. Wszyscy powitali nas uśmiechami. Nawet Tommo starał się okazać jakikolwiek entuzjazm. –Cześć! –Przywitałam się ze wszystkimi. –Niall, możemy porozmawiać w cztery oczy? –Widać było, że jest zmieszany. –Dobrze, choć. –Przeszliśmy do kuchni. –Więc, o czym chciałaś ze mną porozmawiać? –Naprawdę zaczynam się bać! –Więc Niall chodzi o (I.t.p.p.)… Nie wiem jak mam ci to powiedzieć. –Niall zrobił zdziwioną minę, ale po chwili się tylko uśmiechnął. –Nie martw się. Każdy się czasami myli. Nie masz się, czym przejmować. Ważne, że ja i (I.t.p.p.) się kochamy. –Oj niedobrze… -Niall i w tym rzecz. To ty ją kochasz. Ona cię wykorzystuje. Kiedy byliśmy tutaj we wtorek a my poszłyśmy porozmawiać, bezmyślnie się do wszystkiego przyznała. Niall bardzo mi przykro że muszę ci to mówić ale to tylko dla twojego dobra. Nie chciałam żebyś później się rozczarował. –Niall na samym początku zrobił minę tak neutralną, że nie byłam w stanie CZEGOKOLWIEK z niej wyczytać. Później się zdenerwował. –To, że jesteś zazdrosna nie oznacza, że musisz kłamać by rozbić mój związek! –SAY WHAT??? Co on chrzani?- (I.t.p.p.) mówiła mi że naskoczyłaś na nią że jest tylko głupią, bezmyślną zabawką której kiepskie aktorstwo może przejdzie u nas ale nie u ciebie. Że ty nie jesteś tak głupia jak ona by uwierzyć w tą całą jej bezinteresowność. Najpierw nie chciałem jej wierzyć, ale teraz widzę, że miała rację. To, że twój związek z Harrym nie jest już tak szczęśliwy jak kiedyś nie znaczy… TAK DOKŁADNIE! Zauważamy to już wszyscy, że już się wypalił! Nie spodziewałem się po tobie takiego zachowania. Myślałem, że znam swoją najlepszą przyjaciółkę. –Jak mógł coś takiego powiedzieć…- A mnie się wydawało że znam ciebie…- Wyszeptałam ze łzami w oczach i wybiegłam z domu. Błądziłam bez celu po Londynie aż w końcu po godzinie wróciłam do siebie. Po kolejnej godzinie dojechał do mnie Harry. –Dlaczego wyszłaś?! –Podbiegł do mnie, kiedy siedziałam na kanapie z głową między kolanami. –Rozmowa z Niallem… Nie wiem czy chcesz znać szczegóły. –Harry tylko się uśmiechnął delikatnie, wziął mnie na ręce i pocałował delikatnie w czoło. –Wiesz, że nie lubię jak mnie nosisz…-On tylko po raz kolejny się uśmiechnął. Teraz odrobinę szerzej. –Ale ja to lubię. –Wtuliłam się w niego. Zaczął mi śpiewać Little things. Czułam się jak mała dziewczynka. Moi rodzice byli zwolennikami ostrzejszego wychowania, więc rzadko nawet jako dwulatka miałam okazję poczuć się tak dobrze. Momentalnie zasnęłam. Zaniósł mnie do sypialni. Spało mi się tak dobrze jak nigdy. Kiedy rano się obudziłam do pokoju wchodził Harry ze śniadaniem na tacy. –Prawie mi wyszło. –Powiedział, kiedy spostrzegł się, że już się obudziłam. –To może powiesz mi teraz, co takiego powiedział ci Niall? –Znów wróciło wspomnienie wczorajszego popołudnia. O tych okropnych słowach, których użył Niall… -A czy ty na pewno chcesz mieć powody żeby znienawidzić przyjaciela? –Najwyraźniej go zdziwiłam, ale odpowiedział twierdzącym skinieniem głowy. –Więc… Powiedział, że nie muszę wcale kłamać o (I.t.p.p.) tylko dlatego że jestem zazdrosna bo nasz związek się wypalił. Że wszyscy to widzą. Powiedział, że wydawało mu się, że zna swoją najlepszą przyjaciółkę. A ja odpowiedziałam, że mnie wydawało się, że znam jego. Później wybiegłam stamtąd z płaczem… -Przytulił mnie. –Dalej chcesz żeby przyszedł na nasz ślub? –To pytanie nie wykraczało poza moje możliwości rozumowania w tamtej chwili. Ku mojemu zdziwieniu mogłam na nie odpowiedzieć racjonalnie. –Oczywiście, że tak! Może on już tego nie chce, ale to mój najlepszy przyjaciel i nie mogłabym sobie wyobrazić tego ważnego dnia bez Nialla…
-Bałem się, że to powiesz. –Obydwoje się uśmiechnęliśmy. Później dokończyliśmy śniadanie i ubraliśmy się. Założyłam czarne rurki z jasno-fioletowymi szelkami, które opadały na dół, Brokatowe Vansy z motywem Galaxy, czarny kapelusz a la fedora i luźny czarny top z fabrycznie zmechaconego materiału. Zeszłam na dół i usiadłam na kanapie w salonie. Obdzwaniałam wtedy różne kosmetyczki i umawiałam się na wizyty. Cieszyło mnie, że nie musiałam czekać siedmiu miesięcy żeby wyjść za Harrego, ale dwa tygodnie to było trochę zbyt szybko… Umówiłam się już na fryzurę, makijaż. W końcu zorientowałam się, że jest popołudnie. (I.t.d.p.) miała już dojeżdżać. Postanowiłam, że do niej zadzwonię czy się nie zgubiła. Kolejne sygnały odbijały się o moje uszy aż w końcu usłyszałam jej ciepły głos. –Cześć. Właśnie podjeżdżam pod twój dom. O matko! Gdzie ty mieszkasz!? –Zaśmiałam się. –W domu! Zaczekaj wyjdę po ciebie. –Wybiegłam na podjazd. Stała tam (I.t.d.p.) z ogromnym okrągłym pudełkiem w czarno białe paski. –Skończyłam go. –Powiedziała, przy czym wręczyła mi pięknie opakowane pudełko. Zabrałam (I.t.d.p.) do jej pokoju i poprosiłam żeby się rozpakowała. –Zrobimy obiad razem?
-Jasne. Harrego nie ma w domu?
-Nie. Pojechał nagrywać płytę. –Kiedy skończyła się rozpakowywać, zbiegłyśmy na dół do kuchni. W swoim towarzystwie zawsze dostawałyśmy napadów głupawki. Biegałyśmy po całym domu aż w końcu z powrotem trafiłyśmy do kuchni. Chciałyśmy zrobić pizzę. Skończyło się na rzucaniu mąką. Cała kuchnia była w czymś uwalona. W końcu, nie wiem, jakim sposobem zrobiłyśmy tyle ciasta, że wystarczyłoby gdyby nawet przyszło całe One Direction. Łącznie z Niallem, który pożarłby połowę tego, co zrobiłyśmy. No właśnie Niall… -Co się stało? Zamyśliłaś się. –Wydało się. Nie udało mi się ukryć zażenowania wczorajszą sytuacją. –Rozmawiałam wczoraj z Niallem. Nie poszło zbyt dobrze. Nie uwierzył mi… Twierdził, że kłamię, bo jestem zazdrosna. Że mój związek się rozpada a ja wyżywam się na nich. Przecież ja i Harry prawie w ogóle się nie kłócimy! –Podeszła do mnie i przytuliła. Zorientowałyśmy się, że nasza pierwsza pizza się trochę „przypiekła”, więc najszybciej jak mogłyśmy wyjęłyśmy ją z pieca i wstawiłyśmy kolejną. I tak jeszcze jakieś 10 razy. W końcu ogarnęłyśmy względnie bałagan w kuchni, kiedy przyszedł, Harry. –Hej! Już jestem. –Pobiegłam do niego się przywitać a (I.t.d.p.) poszła za mną. –Cześć, kotku. Tęskniłam za tobą.
-Hej Harry. Jestem (I.t.d.p.).
-Cześć. Co tak pachnie? Nie zjarałyście domu prawda? –Wybuchnęłyśmy śmiechem. –Nie po prostu robiłyśmy pizze i kilka nam się trochę zwęgliło. –Dalej się śmiałyśmy a Harry razem z nami. –No, co? Zrobiłyśmy jej tyle, że przez najbliższy tydzień w ogóle nie będę musiała gotować! –Zjedliśmy obiad, który był właściwie już kolacją. Później obejrzeliśmy film i tak minął cały dzień. Następnego dnia chodziłam z (I.t.d.p.) po sklepach i kupiłam mnóstwo ciuchów. Kolejnego dnia byłam z Harrym w kinie a (I.t.d.p.) stwierdziła że przejdzie się w tym czasie po mieście. Aż w końcu nadszedł dzień ślubu. Do naszego domu przyszła Perrie. Razem z (I.t.d.p.) chciała pomóc mi się przygotować. Moja suknia była piękna. Prosty gorset z szerokim skórzanym paskiem z ćwiekami w tali. Spódnica była z tiulu a cała sukienka była w kolorze zakurzonej bieli. Mój welon uszyty przez najlepszą przyjaciółkę też był piękny. Piękniejszy niż mogłabym sobie wyobrazić. Chciało mi się płakać. Byłam przeciwna stereotypom, ale to było silniejsze ode mnie. –Och, (T.i.) już nie płacz, bo się rozmażesz! Harry na ciebie czeka. –Wyciągnęła słuszny argument. To, że się odrobinę rozmazałam i Perrie musiała mnie poprawiać nie było dla mnie problemem. Ważne, że już dzisiaj po południu miałam być panią Styles. To miał być najpiękniejszy dzień mojego życia. Miałam swój własny gust Np. pod kościół nie zawiozła mnie limuzyna tylko biały Jeep. Nienawidziłam hucznych wesel. Zaprosiliśmy najbliższe nam osoby. Rodzinę i przyjaciół, żadnych pół i ćwierć ciotek… To byłam właśnie ja, inna niż wszystkie fanki, inna niż wszyscy z mojego całego środowiska. Ale byłam sobą w tym fałszywym świecie. Kto by pomyślał, że i mnie dane będzie zaznać takiego szczęścia? Kiedy staliśmy przed ołtarzem byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi. Ksiądz mówił kilka nieistotnych rzeczy aż w końcu… -Wiem, że to tylko formalność, ale, Czy ktoś zna powody, dla których tych dwoje nie powinno być razem? –Wtedy ktoś się odzywa. No któż to mógłby być? Oczywiście Niall… -Przepraszam (T.i.) Ale to, co mówiłem wtedy o waszym związku to moje prawdziwe zdanie. Proszę księdza, oni się nie kochają! –Harry się wściekł. –Niall, daruj sobie! –Krzyczał jeszcze głośniej. –(T.i.) Jeżeli obydwoje teraz przyznacie, że się kochacie to się zamknę! –Teraz to ja stawałam się bardziej wściekła niż smutna. –Ja to przyznaję już od dwóch lat! Gdybym go nie kochała to nie stałabym tutaj dzisiaj! A ty Niall? Możecie z (I.t.p.p.) szczerze przyznać że się kochacie? Może ty tak, ale na pewno nie szczerze. –Podeszłam do niego i go spoliczkowałam. –Wyjdź! Myślałam, że mogę na ciebie zawsze liczyć. Że mój najlepszy przyjaciel będzie dla mnie oparciem w tym ważnym dla mnie dniu, a tym czasem go niszczysz! I nawet nie wiesz jak bardzo mam ochotę ci teraz naubliżać, ale zważywszy na to gdzie jesteśmy, to po prostu wyjdź i nie próbuj się nawet ze mną kontaktować! –Spuściłam głowę i ze łzami w oczach, które z trudem powstrzymywałam podbiegłam do Harrego i go przytuliłam. Objął mnie i chyba patrzył na Nialla, bo cały czas trzymał głowę w górze. –Możemy dokończyć? –Harry skierował pytanie do księdza, który był najwyraźniej zdezorientowany. –Ta…Tak, tak, tak, oczywiście! –Dokańczał ceremonię. W duchu nie do końca cieszyłam się z tego jak potraktowałam Nialla, ale po tym jak on się zachował w stosunku do mnie nie mogłabym inaczej postąpić. –Tak. - … Trattatatta… - Tak. –Nareszcie! Nareszcie nie muszę się niczym martwić! Nareszcie jestem już żoną Harrego i nic nas nie rozdzieli. Nareszcie przestała mnie dręczyć myśl o Niallu, który mógłby jeszcze bardziej wszystko spieprzyć. Tym razem już obydwoje wsiedliśmy do Jeepa. Odjechaliśmy. Przez jakąś godzinę jechaliśmy na miejsce. Nie ciągnął się za nami sznur samochodów. Tylko pięć czy sześć. Takie było moje marzenie. Z rodziny była tam tylko mama Harrego i jego siostra Gemma. Poza nimi Perrie z Zaynem, Lou, Liam, (I.t.d.p.). To miało być tylko kameralne przyjęcie, ewentualnie ja i Harry mieliśmy raz zatańczyć walca angielskiego. Siedziałam cały czas wtulona w Harrego i czekałam aż dojedziemy. W końcu dojechaliśmy pod włoską restaurację. Nie mogłam wyrazić swojego zachwytu. Było lepiej niż mogłabym sobie wyobrazić. Weszliśmy do środka. Ciągle nie mogłam uwierzyć, że Harry sam to wszystko przygotował. Zobaczyłam scenę z mikrofonem pomiędzy zielonymi stolikami nakrytymi białym obrusem w czerwoną kratę. Harry wbiegł na scenę. –A teraz przed państwem największe muzyczne odkrycie ostatniej dekady i przy okazji moja żona (T.i.) Styles! –Mam śpiewać na własnym weselu? Na cudzym rozumiem, ale nie u siebie. Ale skoro Harrold postawił mnie przed faktem dokonanym, musiałam zaśpiewać. Spojrzałam na niego wymownie, przy czym nie traciłam uśmiechu. Weszłam na scenę i zaśpiewałam piosenkę Nickelback –Trying not to love you. (Do czytelników: Posłuchajcie tej piosenki jest świetna. Moja ulubiona ballada), Kiedy zeszłam ze sceny wszyscy zaczęli klaskać. Później z Harrym, zatańczyliśmy do tej samej piosenki. Usiedliśmy przy stolikach. Każdy stolik był dwuosobowy. Rozsiedliśmy się już. Perrie z Zaynem, Gemma z Ann, Louis z (I.t.d.p.) ponieważ Lou był drużbą Harrego a biedny Liaś siedział sam. Gdyby był tutaj Niall dotrzymywałby mu towarzystwa. W pewnym momencie naszej kolacji zorientowałam się, że Niall też tutaj przyszedł. –(T.i.) Ja bardzo cię przepraszam. Nie chciałem żebyś przeze mnie płakała. Kocham cię jak siostrę i nie mógłbym sobie darować, że mogłabyś mnie znienawidzić. –Uśmiechnęłam się lekko. –Nawet gdybym chciała nie mogłabym cię nienawidzić. Idź już do Liama, bo się biedak zanudzi na śmierć. –Uśmiechnął się. Harry również obdarzył mnie swoim uśmiechem, kiedy Niall już odszedł. –Jak ty to robisz? W jaki sposób potrafisz tak po prostu wybaczać? Jak potrafisz być bezinteresownie dobra w stosunku do każdego? –Nie odpowiedziałam nic. –I co ważniejsze. Nie wiem, jakim cudem się zgodziłaś spędzić ze mną resztę życia.
-Miałabym się nie zgodzić na bycie najszczęśliwszą żoną, i matką na świecie? Kim ja bym wtedy była? Harry kocham cię, ale to ja nie wiem, co ty we mnie widzisz. –Teraz to on się uśmiechał. –Ciebie. –Zbliżył mnie do siebie i pocałował. Pierwszy nieoficjalny pocałunek państwa Styles.
OCZAMI LOUISA
-Więc masz pracownię krawiecką w Holmes Chapel? Przyjemna miejscowość, byliśmy tam z zespołem kilka razy u Harrego. –(T.i.) Miała ładną przyjaciółkę. Wyjątkowo charyzmatyczna i bardzo miła. Tryskająca energią z każdego zakątka swojego ciała. Miałem jednak wyrzuty sumienia, że tak szybko pozbierałem się po stracie Eleounor…, Ale, z jakiego powodu ja miałem wyrzuty do cholery? Przecież zdradziła mnie z byle, kim. Ignorowałem je. –Tak, zgadzam się. Dlatego się tam przeprowadziłam. Mam spokój i ciszę… -Ona się tak ładnie uśmiecha. Harry, ratuj mnie, bo się rozpływam! – Dasz mi swój numer? Bardzo dobrze mi się z tobą rozmawia. –Zarumieniła się. –Jasne! 881-***-***. –Nie wiem, dlaczego ten wieczór minął nam tak szybko. Byłem tak pogrążony w jej piwnych oczach, że zupełnie straciłem poczucie czasu. Wszyscy już zbierali się do wyjścia. Harry i (T.i.) Już wyszli i chyba każdy wie gdzie pojechali… Stanąłem w drzwiach z (I.t.d.p.) trzymając ją za ręce. –Może pojedziemy do mnie? Harrego i (T.i.) i tak nie będzie w domu. Będzie ci się strasznie nudziło i…-Nie powiedziałem jej nic więcej, bo poczułem jak jej słodkie usta zderzają się z moimi. Pojechaliśmy do mojego domu.******************************************* ************************************************************************************************************************
Muahahhhaahahha! Wcisnęłam to tutaj! Wszystkie moje kochane zboczuszki wiedzą, co się wydarzyło. XD
TWOIMI OCZAMI
************************************************************************************************************************ Możecie mi zarzucić, że jestem chora psychicznie, ale same pomyślcie jak inaczej wygląda noc poślubna? CZO? Każdy wyobraża sobie to inaczej, więc żeby wam ułatwić skojarzenie tego podobnie do mnie zapodajcie Guy Sebastian –Like a drum.
Obudziłam się w naszym samochodzie, kompletnie nie wiedząc, co się dzieje. –Już się obudziłaś! –Usłyszałam czuły głos Harrego. –Wybacz. Przeniosłem cię tutaj, kiedy spałaś. Jedziemy na lotnisko. –Ach! Podróż po ślubna…- Możesz mi już w końcu powiedzieć gdzie jedziemy? –Na jego ustach pojawił się cwaniaczkowaty uśmieszek. –Mogę ci powiedzieć, że to nie będzie jedno miejsce. A pierwszym z nich jest ojczyzna naszego Niallera.
-To wspaniale, że jedziemy do Irlandii, ale jak to więcej niż jedno miejsce?
-Zawsze mówiłaś, że interesują cię kultury innych krajów a poza Polską byłaś tylko w Anglii. Próbuję spełniać twoje marzenia. –Chciało mi się płakać ze szczęścia. –Wczoraj moje największe marzenie się spełniło… -Pocałowałam Harrego w policzek. –A moim jest spełnianie tysiąca twoich mniejszych marzeń. Bo cię kocham i chcę żebyś była szczęśliwa.
-Już jestem. –Objął mnie ramieniem. –Przez te trzy dni zaczerpniesz tyle irlandzkiej kultury ile tylko się da.
Miałam zamiar zakończyć tego imagina czwartą częścią, ale się wciągnęłam, więc będzie ich w sumie minimum sześć.
W następnym odcinku.
1. Co ich spotka w Irlandii?
2. Czy skrywana przez Nialla prawda wyjdzie na jaw? (Teraz was informuję^^)
3.Gdzie jeszcze Harry zabierze główną bohaterkę?
4. I jak dalej przebiegnie „twoja” ciąża?
CZYTAMY!!!! ;D
Cover będzie w środę a filmik ze stylizacją w stylu Liasia w czwartek. Subskrybujcie kanał i obserwujcie bloga, pliss, bo mam wrażenie, że prawie nikogo tu nie ma! Te Quiero!
...
Omówiłyśmy wygląd mojego welonu, dopiłam kawę i pobiegłam z powrotem do domu. Było około 12:30. Resztę dnia spędziłam z Harrym. Rozmawialiśmy o wspólnej przyszłości, o wakacjach, o pierwszych świętach razem z naszym dzieckiem. Harry mnie nawet nie pyta o imię, jeżeli będziemy mieć córkę. Podobało mi się imię Darcy, ale chciałabym móc mieć coś do powiedzenia. W razie, kiedy mielibyśmy syna pewnie pozwoliłby mnie wybrać imię. A czy nie powinno być na odwrót? W każdym razie zbliżał się wieczór. Położyliśmy się spać. Na szczęście obyło się bez akcji w stylu Hazzy. Był najwyraźniej zmęczony. Na szczęście! –Wyśpij się. Jutro wyjeżdżamy z samego rana. –Oznajmił Harry, kiedy już obydwoje leżeliśmy w łóżku a ja nieudolnie usiłowałam zasnąć. Nie spałam do późna. Byłam zbyt przejęta tym wszystkim, co miało się już za chwilę dziać w moim życiu. Jakie ja miałam szczęście! Że właśnie Harry mi wtedy pomógł. Od tego wszystko się zaczęło… Około 4:45 w końcu zasnęłam. Harry obudził mnie punktualnie o 8:00. Byłam na niego wściekła, ale nie mogłam dać po sobie tego poznać, bo przecież wieczorem uprzedzał mnie żebym się wyspała… Wstaliśmy i poszłam wziąć szybki prysznic. Kiedy wyszłam z łazienki owinięta w sam ręcznik Harry tylko zaczął się uśmiechać pod nosem. Ściągnęłam ręcznik i zaczęłam się ubierać. Uśmiechał się jeszcze szerzej a ja udawałam, że tego nie zauważam. Ubrałam się w jasno-brązowe koturny wiązane również brązowym sznurkiem, czarno-białe rajstopy w poziome paski, czarną jedwabną spódnicę z syrenim ogonem, którą przewiązałam cienkim czerwonym paskiem i czerwoną koszulę bez rękawów. Do tego czarny naszyjnik z filcu nabijany kolcami. Szybko się spakowaliśmy, pożegnaliśmy się z Ann i Gemmą, po czym wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Niby byłam uśmiechnięta, ale w głębi duszy nie wiedziałam, co mam powiedzieć Niallowi. Podjechaliśmy pod dom Nialla i Liama. Był tam wtedy też, Louis, więc Harry mógł w razie, czego wesprzeć mnie moralnie. Weszliśmy do środka. Wszyscy powitali nas uśmiechami. Nawet Tommo starał się okazać jakikolwiek entuzjazm. –Cześć! –Przywitałam się ze wszystkimi. –Niall, możemy porozmawiać w cztery oczy? –Widać było, że jest zmieszany. –Dobrze, choć. –Przeszliśmy do kuchni. –Więc, o czym chciałaś ze mną porozmawiać? –Naprawdę zaczynam się bać! –Więc Niall chodzi o (I.t.p.p.)… Nie wiem jak mam ci to powiedzieć. –Niall zrobił zdziwioną minę, ale po chwili się tylko uśmiechnął. –Nie martw się. Każdy się czasami myli. Nie masz się, czym przejmować. Ważne, że ja i (I.t.p.p.) się kochamy. –Oj niedobrze… -Niall i w tym rzecz. To ty ją kochasz. Ona cię wykorzystuje. Kiedy byliśmy tutaj we wtorek a my poszłyśmy porozmawiać, bezmyślnie się do wszystkiego przyznała. Niall bardzo mi przykro że muszę ci to mówić ale to tylko dla twojego dobra. Nie chciałam żebyś później się rozczarował. –Niall na samym początku zrobił minę tak neutralną, że nie byłam w stanie CZEGOKOLWIEK z niej wyczytać. Później się zdenerwował. –To, że jesteś zazdrosna nie oznacza, że musisz kłamać by rozbić mój związek! –SAY WHAT??? Co on chrzani?- (I.t.p.p.) mówiła mi że naskoczyłaś na nią że jest tylko głupią, bezmyślną zabawką której kiepskie aktorstwo może przejdzie u nas ale nie u ciebie. Że ty nie jesteś tak głupia jak ona by uwierzyć w tą całą jej bezinteresowność. Najpierw nie chciałem jej wierzyć, ale teraz widzę, że miała rację. To, że twój związek z Harrym nie jest już tak szczęśliwy jak kiedyś nie znaczy… TAK DOKŁADNIE! Zauważamy to już wszyscy, że już się wypalił! Nie spodziewałem się po tobie takiego zachowania. Myślałem, że znam swoją najlepszą przyjaciółkę. –Jak mógł coś takiego powiedzieć…- A mnie się wydawało że znam ciebie…- Wyszeptałam ze łzami w oczach i wybiegłam z domu. Błądziłam bez celu po Londynie aż w końcu po godzinie wróciłam do siebie. Po kolejnej godzinie dojechał do mnie Harry. –Dlaczego wyszłaś?! –Podbiegł do mnie, kiedy siedziałam na kanapie z głową między kolanami. –Rozmowa z Niallem… Nie wiem czy chcesz znać szczegóły. –Harry tylko się uśmiechnął delikatnie, wziął mnie na ręce i pocałował delikatnie w czoło. –Wiesz, że nie lubię jak mnie nosisz…-On tylko po raz kolejny się uśmiechnął. Teraz odrobinę szerzej. –Ale ja to lubię. –Wtuliłam się w niego. Zaczął mi śpiewać Little things. Czułam się jak mała dziewczynka. Moi rodzice byli zwolennikami ostrzejszego wychowania, więc rzadko nawet jako dwulatka miałam okazję poczuć się tak dobrze. Momentalnie zasnęłam. Zaniósł mnie do sypialni. Spało mi się tak dobrze jak nigdy. Kiedy rano się obudziłam do pokoju wchodził Harry ze śniadaniem na tacy. –Prawie mi wyszło. –Powiedział, kiedy spostrzegł się, że już się obudziłam. –To może powiesz mi teraz, co takiego powiedział ci Niall? –Znów wróciło wspomnienie wczorajszego popołudnia. O tych okropnych słowach, których użył Niall… -A czy ty na pewno chcesz mieć powody żeby znienawidzić przyjaciela? –Najwyraźniej go zdziwiłam, ale odpowiedział twierdzącym skinieniem głowy. –Więc… Powiedział, że nie muszę wcale kłamać o (I.t.p.p.) tylko dlatego że jestem zazdrosna bo nasz związek się wypalił. Że wszyscy to widzą. Powiedział, że wydawało mu się, że zna swoją najlepszą przyjaciółkę. A ja odpowiedziałam, że mnie wydawało się, że znam jego. Później wybiegłam stamtąd z płaczem… -Przytulił mnie. –Dalej chcesz żeby przyszedł na nasz ślub? –To pytanie nie wykraczało poza moje możliwości rozumowania w tamtej chwili. Ku mojemu zdziwieniu mogłam na nie odpowiedzieć racjonalnie. –Oczywiście, że tak! Może on już tego nie chce, ale to mój najlepszy przyjaciel i nie mogłabym sobie wyobrazić tego ważnego dnia bez Nialla…
-Bałem się, że to powiesz. –Obydwoje się uśmiechnęliśmy. Później dokończyliśmy śniadanie i ubraliśmy się. Założyłam czarne rurki z jasno-fioletowymi szelkami, które opadały na dół, Brokatowe Vansy z motywem Galaxy, czarny kapelusz a la fedora i luźny czarny top z fabrycznie zmechaconego materiału. Zeszłam na dół i usiadłam na kanapie w salonie. Obdzwaniałam wtedy różne kosmetyczki i umawiałam się na wizyty. Cieszyło mnie, że nie musiałam czekać siedmiu miesięcy żeby wyjść za Harrego, ale dwa tygodnie to było trochę zbyt szybko… Umówiłam się już na fryzurę, makijaż. W końcu zorientowałam się, że jest popołudnie. (I.t.d.p.) miała już dojeżdżać. Postanowiłam, że do niej zadzwonię czy się nie zgubiła. Kolejne sygnały odbijały się o moje uszy aż w końcu usłyszałam jej ciepły głos. –Cześć. Właśnie podjeżdżam pod twój dom. O matko! Gdzie ty mieszkasz!? –Zaśmiałam się. –W domu! Zaczekaj wyjdę po ciebie. –Wybiegłam na podjazd. Stała tam (I.t.d.p.) z ogromnym okrągłym pudełkiem w czarno białe paski. –Skończyłam go. –Powiedziała, przy czym wręczyła mi pięknie opakowane pudełko. Zabrałam (I.t.d.p.) do jej pokoju i poprosiłam żeby się rozpakowała. –Zrobimy obiad razem?
-Jasne. Harrego nie ma w domu?
-Nie. Pojechał nagrywać płytę. –Kiedy skończyła się rozpakowywać, zbiegłyśmy na dół do kuchni. W swoim towarzystwie zawsze dostawałyśmy napadów głupawki. Biegałyśmy po całym domu aż w końcu z powrotem trafiłyśmy do kuchni. Chciałyśmy zrobić pizzę. Skończyło się na rzucaniu mąką. Cała kuchnia była w czymś uwalona. W końcu, nie wiem, jakim sposobem zrobiłyśmy tyle ciasta, że wystarczyłoby gdyby nawet przyszło całe One Direction. Łącznie z Niallem, który pożarłby połowę tego, co zrobiłyśmy. No właśnie Niall… -Co się stało? Zamyśliłaś się. –Wydało się. Nie udało mi się ukryć zażenowania wczorajszą sytuacją. –Rozmawiałam wczoraj z Niallem. Nie poszło zbyt dobrze. Nie uwierzył mi… Twierdził, że kłamię, bo jestem zazdrosna. Że mój związek się rozpada a ja wyżywam się na nich. Przecież ja i Harry prawie w ogóle się nie kłócimy! –Podeszła do mnie i przytuliła. Zorientowałyśmy się, że nasza pierwsza pizza się trochę „przypiekła”, więc najszybciej jak mogłyśmy wyjęłyśmy ją z pieca i wstawiłyśmy kolejną. I tak jeszcze jakieś 10 razy. W końcu ogarnęłyśmy względnie bałagan w kuchni, kiedy przyszedł, Harry. –Hej! Już jestem. –Pobiegłam do niego się przywitać a (I.t.d.p.) poszła za mną. –Cześć, kotku. Tęskniłam za tobą.
-Hej Harry. Jestem (I.t.d.p.).
-Cześć. Co tak pachnie? Nie zjarałyście domu prawda? –Wybuchnęłyśmy śmiechem. –Nie po prostu robiłyśmy pizze i kilka nam się trochę zwęgliło. –Dalej się śmiałyśmy a Harry razem z nami. –No, co? Zrobiłyśmy jej tyle, że przez najbliższy tydzień w ogóle nie będę musiała gotować! –Zjedliśmy obiad, który był właściwie już kolacją. Później obejrzeliśmy film i tak minął cały dzień. Następnego dnia chodziłam z (I.t.d.p.) po sklepach i kupiłam mnóstwo ciuchów. Kolejnego dnia byłam z Harrym w kinie a (I.t.d.p.) stwierdziła że przejdzie się w tym czasie po mieście. Aż w końcu nadszedł dzień ślubu. Do naszego domu przyszła Perrie. Razem z (I.t.d.p.) chciała pomóc mi się przygotować. Moja suknia była piękna. Prosty gorset z szerokim skórzanym paskiem z ćwiekami w tali. Spódnica była z tiulu a cała sukienka była w kolorze zakurzonej bieli. Mój welon uszyty przez najlepszą przyjaciółkę też był piękny. Piękniejszy niż mogłabym sobie wyobrazić. Chciało mi się płakać. Byłam przeciwna stereotypom, ale to było silniejsze ode mnie. –Och, (T.i.) już nie płacz, bo się rozmażesz! Harry na ciebie czeka. –Wyciągnęła słuszny argument. To, że się odrobinę rozmazałam i Perrie musiała mnie poprawiać nie było dla mnie problemem. Ważne, że już dzisiaj po południu miałam być panią Styles. To miał być najpiękniejszy dzień mojego życia. Miałam swój własny gust Np. pod kościół nie zawiozła mnie limuzyna tylko biały Jeep. Nienawidziłam hucznych wesel. Zaprosiliśmy najbliższe nam osoby. Rodzinę i przyjaciół, żadnych pół i ćwierć ciotek… To byłam właśnie ja, inna niż wszystkie fanki, inna niż wszyscy z mojego całego środowiska. Ale byłam sobą w tym fałszywym świecie. Kto by pomyślał, że i mnie dane będzie zaznać takiego szczęścia? Kiedy staliśmy przed ołtarzem byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi. Ksiądz mówił kilka nieistotnych rzeczy aż w końcu… -Wiem, że to tylko formalność, ale, Czy ktoś zna powody, dla których tych dwoje nie powinno być razem? –Wtedy ktoś się odzywa. No któż to mógłby być? Oczywiście Niall… -Przepraszam (T.i.) Ale to, co mówiłem wtedy o waszym związku to moje prawdziwe zdanie. Proszę księdza, oni się nie kochają! –Harry się wściekł. –Niall, daruj sobie! –Krzyczał jeszcze głośniej. –(T.i.) Jeżeli obydwoje teraz przyznacie, że się kochacie to się zamknę! –Teraz to ja stawałam się bardziej wściekła niż smutna. –Ja to przyznaję już od dwóch lat! Gdybym go nie kochała to nie stałabym tutaj dzisiaj! A ty Niall? Możecie z (I.t.p.p.) szczerze przyznać że się kochacie? Może ty tak, ale na pewno nie szczerze. –Podeszłam do niego i go spoliczkowałam. –Wyjdź! Myślałam, że mogę na ciebie zawsze liczyć. Że mój najlepszy przyjaciel będzie dla mnie oparciem w tym ważnym dla mnie dniu, a tym czasem go niszczysz! I nawet nie wiesz jak bardzo mam ochotę ci teraz naubliżać, ale zważywszy na to gdzie jesteśmy, to po prostu wyjdź i nie próbuj się nawet ze mną kontaktować! –Spuściłam głowę i ze łzami w oczach, które z trudem powstrzymywałam podbiegłam do Harrego i go przytuliłam. Objął mnie i chyba patrzył na Nialla, bo cały czas trzymał głowę w górze. –Możemy dokończyć? –Harry skierował pytanie do księdza, który był najwyraźniej zdezorientowany. –Ta…Tak, tak, tak, oczywiście! –Dokańczał ceremonię. W duchu nie do końca cieszyłam się z tego jak potraktowałam Nialla, ale po tym jak on się zachował w stosunku do mnie nie mogłabym inaczej postąpić. –Tak. - … Trattatatta… - Tak. –Nareszcie! Nareszcie nie muszę się niczym martwić! Nareszcie jestem już żoną Harrego i nic nas nie rozdzieli. Nareszcie przestała mnie dręczyć myśl o Niallu, który mógłby jeszcze bardziej wszystko spieprzyć. Tym razem już obydwoje wsiedliśmy do Jeepa. Odjechaliśmy. Przez jakąś godzinę jechaliśmy na miejsce. Nie ciągnął się za nami sznur samochodów. Tylko pięć czy sześć. Takie było moje marzenie. Z rodziny była tam tylko mama Harrego i jego siostra Gemma. Poza nimi Perrie z Zaynem, Lou, Liam, (I.t.d.p.). To miało być tylko kameralne przyjęcie, ewentualnie ja i Harry mieliśmy raz zatańczyć walca angielskiego. Siedziałam cały czas wtulona w Harrego i czekałam aż dojedziemy. W końcu dojechaliśmy pod włoską restaurację. Nie mogłam wyrazić swojego zachwytu. Było lepiej niż mogłabym sobie wyobrazić. Weszliśmy do środka. Ciągle nie mogłam uwierzyć, że Harry sam to wszystko przygotował. Zobaczyłam scenę z mikrofonem pomiędzy zielonymi stolikami nakrytymi białym obrusem w czerwoną kratę. Harry wbiegł na scenę. –A teraz przed państwem największe muzyczne odkrycie ostatniej dekady i przy okazji moja żona (T.i.) Styles! –Mam śpiewać na własnym weselu? Na cudzym rozumiem, ale nie u siebie. Ale skoro Harrold postawił mnie przed faktem dokonanym, musiałam zaśpiewać. Spojrzałam na niego wymownie, przy czym nie traciłam uśmiechu. Weszłam na scenę i zaśpiewałam piosenkę Nickelback –Trying not to love you. (Do czytelników: Posłuchajcie tej piosenki jest świetna. Moja ulubiona ballada), Kiedy zeszłam ze sceny wszyscy zaczęli klaskać. Później z Harrym, zatańczyliśmy do tej samej piosenki. Usiedliśmy przy stolikach. Każdy stolik był dwuosobowy. Rozsiedliśmy się już. Perrie z Zaynem, Gemma z Ann, Louis z (I.t.d.p.) ponieważ Lou był drużbą Harrego a biedny Liaś siedział sam. Gdyby był tutaj Niall dotrzymywałby mu towarzystwa. W pewnym momencie naszej kolacji zorientowałam się, że Niall też tutaj przyszedł. –(T.i.) Ja bardzo cię przepraszam. Nie chciałem żebyś przeze mnie płakała. Kocham cię jak siostrę i nie mógłbym sobie darować, że mogłabyś mnie znienawidzić. –Uśmiechnęłam się lekko. –Nawet gdybym chciała nie mogłabym cię nienawidzić. Idź już do Liama, bo się biedak zanudzi na śmierć. –Uśmiechnął się. Harry również obdarzył mnie swoim uśmiechem, kiedy Niall już odszedł. –Jak ty to robisz? W jaki sposób potrafisz tak po prostu wybaczać? Jak potrafisz być bezinteresownie dobra w stosunku do każdego? –Nie odpowiedziałam nic. –I co ważniejsze. Nie wiem, jakim cudem się zgodziłaś spędzić ze mną resztę życia.
-Miałabym się nie zgodzić na bycie najszczęśliwszą żoną, i matką na świecie? Kim ja bym wtedy była? Harry kocham cię, ale to ja nie wiem, co ty we mnie widzisz. –Teraz to on się uśmiechał. –Ciebie. –Zbliżył mnie do siebie i pocałował. Pierwszy nieoficjalny pocałunek państwa Styles.
OCZAMI LOUISA
-Więc masz pracownię krawiecką w Holmes Chapel? Przyjemna miejscowość, byliśmy tam z zespołem kilka razy u Harrego. –(T.i.) Miała ładną przyjaciółkę. Wyjątkowo charyzmatyczna i bardzo miła. Tryskająca energią z każdego zakątka swojego ciała. Miałem jednak wyrzuty sumienia, że tak szybko pozbierałem się po stracie Eleounor…, Ale, z jakiego powodu ja miałem wyrzuty do cholery? Przecież zdradziła mnie z byle, kim. Ignorowałem je. –Tak, zgadzam się. Dlatego się tam przeprowadziłam. Mam spokój i ciszę… -Ona się tak ładnie uśmiecha. Harry, ratuj mnie, bo się rozpływam! – Dasz mi swój numer? Bardzo dobrze mi się z tobą rozmawia. –Zarumieniła się. –Jasne! 881-***-***. –Nie wiem, dlaczego ten wieczór minął nam tak szybko. Byłem tak pogrążony w jej piwnych oczach, że zupełnie straciłem poczucie czasu. Wszyscy już zbierali się do wyjścia. Harry i (T.i.) Już wyszli i chyba każdy wie gdzie pojechali… Stanąłem w drzwiach z (I.t.d.p.) trzymając ją za ręce. –Może pojedziemy do mnie? Harrego i (T.i.) i tak nie będzie w domu. Będzie ci się strasznie nudziło i…-Nie powiedziałem jej nic więcej, bo poczułem jak jej słodkie usta zderzają się z moimi. Pojechaliśmy do mojego domu.******************************************* ************************************************************************************************************************
Muahahhhaahahha! Wcisnęłam to tutaj! Wszystkie moje kochane zboczuszki wiedzą, co się wydarzyło. XD
TWOIMI OCZAMI
************************************************************************************************************************ Możecie mi zarzucić, że jestem chora psychicznie, ale same pomyślcie jak inaczej wygląda noc poślubna? CZO? Każdy wyobraża sobie to inaczej, więc żeby wam ułatwić skojarzenie tego podobnie do mnie zapodajcie Guy Sebastian –Like a drum.
Obudziłam się w naszym samochodzie, kompletnie nie wiedząc, co się dzieje. –Już się obudziłaś! –Usłyszałam czuły głos Harrego. –Wybacz. Przeniosłem cię tutaj, kiedy spałaś. Jedziemy na lotnisko. –Ach! Podróż po ślubna…- Możesz mi już w końcu powiedzieć gdzie jedziemy? –Na jego ustach pojawił się cwaniaczkowaty uśmieszek. –Mogę ci powiedzieć, że to nie będzie jedno miejsce. A pierwszym z nich jest ojczyzna naszego Niallera.
-To wspaniale, że jedziemy do Irlandii, ale jak to więcej niż jedno miejsce?
-Zawsze mówiłaś, że interesują cię kultury innych krajów a poza Polską byłaś tylko w Anglii. Próbuję spełniać twoje marzenia. –Chciało mi się płakać ze szczęścia. –Wczoraj moje największe marzenie się spełniło… -Pocałowałam Harrego w policzek. –A moim jest spełnianie tysiąca twoich mniejszych marzeń. Bo cię kocham i chcę żebyś była szczęśliwa.
-Już jestem. –Objął mnie ramieniem. –Przez te trzy dni zaczerpniesz tyle irlandzkiej kultury ile tylko się da.
Miałam zamiar zakończyć tego imagina czwartą częścią, ale się wciągnęłam, więc będzie ich w sumie minimum sześć.
W następnym odcinku.
1. Co ich spotka w Irlandii?
2. Czy skrywana przez Nialla prawda wyjdzie na jaw? (Teraz was informuję^^)
3.Gdzie jeszcze Harry zabierze główną bohaterkę?
4. I jak dalej przebiegnie „twoja” ciąża?
CZYTAMY!!!! ;D
Cover będzie w środę a filmik ze stylizacją w stylu Liasia w czwartek. Subskrybujcie kanał i obserwujcie bloga, pliss, bo mam wrażenie, że prawie nikogo tu nie ma! Te Quiero!
TwetCam dla Polish Directioners
W dzień walentynek o 19:00 będzie twetcam dla Polish Directioners. Będę ja i moje dwie przyjaciółki. Nie wiem czy to wypali ale pospamowałyśmy chłopcom aski. Największe jest prawdopodobieństwo na zobaczenie tam Nialla albo Harrego. (O ile Hazza nie będzie zajęty Kendall. Nie chcę nikogo obrażać ale ja jej nie lubię.) Szczegóły będą w przyszłym tygodniu ^^
środa, 29 stycznia 2014
Smutny świąteczny imagin z Zaynem (Trochę krwawy)
Wińcie "Paranormal activity 4" Nie mnie za tego imagina ^^
Było piękne zimowe
popołudnie. Piękne, dlatego że było wyjątkowe. W końcu przecież były święta.
Ludzie krzątali się pod natłokiem świątecznych planów i zajęć, przez co nie
zauważali magii krążącej wokół nich w powietrzu. Biegłam kupić prezenty dla
moich przyjaciół i przyjaciółek, z którymi miałam spędzić święta. Wtapiałam się
w tło zapracowanych ludzi, choć ja dostrzegałam wyjątkową atmosferę. Wpadłam do
centrum handlowego żeby kupić prezenty. Najpierw poszłam do jubilera. Miałam
zamiar tam kupić cztery podobne bransoletki dla Jessy, Jade, Perrie i
Leight-Ann. Srebrny łańcuszek z małym kolorowym motylkiem. Przyjaźniłam się z
całym Little mix, One Direction i dodatkowo z Sophie i Eleounor. Ja nie byłam
dziewczyną żadnego z chłopców. Byłam swojego rodzaju dodatkiem. Nie
przeszkadzało mi to. U jubilera kupiłam jeszcze złote malutkie kolczyki
serduszka z wygrawerowaną literką E. Dla Eleounor. Poszłam do innego sklepu.
Poszłam najpierw na dział męski znalazłam duży wybór koszulek w paski. Kupiłam
pięć koszulek w paski dla Lou. Na jego urodziny prezent załatwiony jeszcze
teraz pod choinkę. Lou miał szczęście, bo dostawał od wszystkich dwa prezenty
jednego dnia. Oprócz całego worka marchewek…, Co mogę mu kupić? Skarpetki? NIE!
Hahhahhahah, znienawidziłby mnie. Poszłam na dział damski i wypatrzyłam czarną
kopertówkę nabijaną cyrkonami z flagą GB i kupiłam ją dla Sophie. Poszłam do
Lacoste i kupiłam białe buty dla Lou. Następnie do Sport Direct gdzie kupiłam
Czarno-biało-niebieskie Reeboki dla Zayna. Liam… Jemu po prostu kupię żółwia!
Sophie mnie zabije! Ważne żeby Liam cieszył się z prezentu! Niall… Gitara? Po
co mu przecież ma… Harremu kupię kota! No i znów powraca problem Nialla… JUŻ
WIEM! Poszłam do nandos i zapytałam czy mają jakieś kupony. Kupiłam Niallowi
(według sondarza) kupony do Nandos na 10 letni zapas jedzenia. Dla Nialla
Starczy na jakiś miesiąc. Kota i żółwia miałam odebrać za godzinę. Poszłam do
domu i spakowałam prezenty i schowałam w swojej szafie. Chłopcy oraz Jade mieli
klucze do mojego mieszkania. Czasami nawet jak mnie nie było sobie po prostu
przychodzili. Zaczynałam się bać, że znajdą moją kryjówkę. Pobiegłam z powrotem
do sklepu gdzie czekały już na mnie zwierzaczki. Odebrałam je umyte i
przygotowane. Już tym razem powoli szłam ponownie do swojego domu gdzie miała
się odbyć wigilia. Pierwszy raz u mnie… Razem ze mną to było dwanaście osób,
miałam mnóstwo pracy. Zwierzaki zamknęłam w swoim pokoju a sama ubrałam
choinkę. Następnie wzięłam się za gotowanie. Poza tym, że El. Obiecała, że
zrobi makowca to jestem sama w przygotowaniach. Od godziny 11:30 do godziny
16:45 siedziałam w kuchni. Zrobiłam pierogi, łazanki, bigos, kompot z suszonych
owoców, karpia, barszcz czerwony z uszkami itd. Nigdy chyba nie jedli polskich
dań. Miałam nadzieję, że będą zjadliwe. Kiedy już przyszykowałam stół,
ozdobiłam cały dom i postawiłam wszystkie potrawy na stole zorientowałam się że
jestem cała rozczochrana i ubrana w dresy. Pobiegłam, co sił w nogach do swojej
sypialni i się przebrałam. Nie miałam nawet czasu się wykąpać. Szubko spięłam
włosy w koński ogon i wbiegłam do salonu. Prezenty! Oświeciło mnie, że w mojej
sypialni mijałam się z kotem i żółwiem a reszta prezentów dalej były zamknięte
w szafie. Znów pobiegłam najszybciej jak umiałam i wyjęłam prezenty z szafy, po
czym poustawiałam je pod choinką. Żółwia razem z terrarium mogłam zapakować w
papier. Ale co ja zrobię z kotem? Postanowiłam, że on zostanie w moim pokoju a
kiedy wszyscy przyjdą i rozdamy sobie prezenty Hazza dostanie swojego kota.
Dzwonek. Na szczęście raz w wigilijny wieczór zadzwonili dzwonkiem jak
cywilizowani ludzie a nie jak jakieś ułomy wpadać do mojego mieszkania jak do
siebie. W sumie to ja sama dałam im klucze… Nie ważne. Podeszłam do drzwi mając
nadzieję, że moja „szybka” fryzura się jeszcze nie rozpadła. Otworzyłam je a na
klatce schodowej stali najpierw chłopcy ze spuszczonymi głowami a za nimi
uśmiechnięte dziewczyny. To chyba one ich tak uspokoiły. –Wejdźcie. Co tak
późno? –Udawałam, że mam WSZYSTKO pod „kontrolą”. Wszyscy weszli do mieszkania
i usiedli przy stole. Nialler już zabierał się do jedzenia, ale Harry go
powstrzymywał. Obok mnie stanęła Jade. –Chyba jednak dobrze, że trochę ich
zatrzymałam. –Powiedziała wskazując na moje włosy, które były w jeszcze gorszym
nieładzie niż przed ogarnianiem. –Dziękuje! –Wyszeptałam, błyskawicznie
poprawiając fryzurę. Przysiadłam się do stołu. Wytłumaczyłam im jak wygląda
wigilia w Polsce i tak też ją obchodziliśmy. Najpierw połamaliśmy się opłatkiem
i dopiero później uradowany Niall mógł razem z nami zacząć jeść. –Teraz czas na
prezenty! –Wykrzyknęła Jessy. Przez moment miałam wrażenie, że Perrie czuje coś
do Zayna. Ja również traktowałam go jak kogoś więcej a niestety Zayn traktował
mnie jak przyjaciółkę. Perrie działała po trupach. Kiedy ktoś jej przeszkadzał
to się go pozbywała. W tym momencie zaczęłam się jej bać… -Usiądźmy w kole i po
kolei będziemy otwierać prezenty od wszystkich. –Zaproponowała Jessy. Wszyscy
się zgodziliśmy. Najpierw padło na Hazzę. –Zaczekajcie na mnie pięć minut. –Oj
nabiegam się dzisiaj… Popędziłam do swojego pokoju i wzięłam kotka na ręce.
Kiedy go przyniosłam każdy zaczął się uśmiechać automatycznie. A Harry
najbardziej. Przytulił mnie z całej siły. –Większą przyjemność sprawiłabyś mi
tylko seksem! –Wyszeptał do mojego ucha, kiedy się przytulaliśmy. Od razu
odepchnęłam go od siebie i zaczęłam się śmiać. –Ty zboczeńcu! –Harry tylko
obojętnie wzruszył ramionami. Każdemu podobały się prezenty. Wtedy przyszła
pora na mnie. Louis był chyba zawiedziony, bo ja dostałam najwięcej. Od Nialla
dostałam łańcuszek z wisiorkiem, na którym było wygrawerowane „Od tego, co
wiecznie głodny”. Od Loczka dostałam najdotkliwszy prezent… Harry chyba na
poważnie mówił z tym seksem, bo dostałam zestaw koronkowej, czarnej bielizny
erotycznej… Od razu po otwarciu prezentu spojrzałam na niego tak, że gdyby
wzrok mógł zabijać Hazza byłby już martwy. Od Liama dostałam czarne converse
nabijane kolcami. Od Jade skórzaną bransoletkę z ćwiekami. Od Perrie czerwoną
bluzę z napisem I <3 1D i białą torebkę z takim samym napisem. Od Jessy
dostałam granatowe shorty na różowe szelki i białą koszulkę w czarne paski.
Jessy twierdziła, że w mojej szafie są tylko czerwone, czarne i białe ciuchy.
Przecież to nie prawda! Miałam też kilka szarych rzeczy… Nie ważne, ciuchy były
świetne, więc się cieszyłam. Lou znów miał przestraszoną minę. Nie dość, że
dostałam bluzkę w paski to jeszcze rozpakowywałam coraz więcej rzeczy. Od
Leight-Ann dostałam prawie neonową różową szminkę i płytę Jasona Dreulo. Leight
tak dobrze znała mój gust muzyczny! Od Lou, który chyba był przejęty tym czy mi
się spodoba dostałam Misia z napisem „Moja druga marchewka”. Tarzałam się ze
śmiechu po podłodze aż podeszłam do Lou i go przytuliłam. Od kochanej Sophie
dostałam taką samą torebkę, jaką ja jej kupiłam. Zanim otworzyłam prezent
Sophie powiedziała, że sama by taką chciała. Cóż… przynajmniej trafiłam z
prezentem. Eleounor podarowała mi bon upominkowi na 100 funtów do Primark. Czas
na prezent od Zayna. –Wiesz, (t.i.) Bo ja nie wiedziałem, co ci kupić i… Z resztą
otwórz! –Jeszcze tak zdenerwowanego Zayna nie widziałam nigdy. Otworzyłam
prezent. W środku był mały króliczek. Kochałam króliczki! Niall się na nas
obraził, ale dalej siedział w tamtym pokoju. Miał różową obróżkę z kolcami i
wisiorkiem z napisem. „Dla mojego jedynego króliczka.” –Ohh, Zayn…
-Zaczerwienił się. Jak oni wszyscy mnie dobrze znali! Mój rockowy styl i to, co
lubiłam… Mam na myśli za równo królika jak i płytę. I jeszcze ta obroża… O
matko! –Więc będziesz moim króliczkiem? –Siedziałam akurat obok niego, więc
przysunęłam go do siebie i pocałowałam. Wszyscy zaczęli klaskać i śpiewać. –Już mi niosą suknie z welonem. Już cyganie
czekają z muzyką. –Kochałam moich debili, ale wszystko postrzegali tak dosłownie…
-Ej, no, ale my nie bierzemy ślubu! Ledwo zaczęliśmy być parą! Możecie być
dumni, że na waszych oczach. –Wszyscy zaczęli się śmiać z wyjątkowo krótkiej
przemowy Zayna poza Perrie, która szybko wyszła. Kiedy tylko otworzyła swoje
prezenty poszła do domu. Kiedy Perrie wyszła od razu chłopcy rzucili żeby
otwierać wina. Skoro świętowaliśmy wigilię po Polsku to wyciągnęłam wódkę. Jak
tylko wypili po kieliszku zaczęli się przewracać. Miałam z nich niezłą zabawę.
Stwierdziłam w końcu, że nie mogą wracać do domu na czworaka. Wszyscy zostali u
mnie. Dziewczyny i ja nie piłyśmy, ale stwierdziłyśmy, że fajnie będzie spędzić
noc w gronie przyjaciół a po drugie ja bym sobie nie dała rady z piątką
chłopców na kacu…, Kiedy w końcu poszłyśmy spać była 3:30. Następnego ranka,
kiedy się obudziłyśmy około 10:00 chłopcy jeszcze spali. Postanowiłyśmy ich
obudzić. Ja poszłam najpierw obudzić Zayna. Leżał zakrwawiony na moim łóżku.
Biała pościel zmieniła swój kolor. Ja tylko przy nim uklęknęłam, złapałam go za
rękę i zaczęłam płakać i krzyczeć. Usłyszałam, że dziewczyny biegną do mojego
pokoju. W tym samym czasie zobaczyłam karteczkę na moim stoliku nocnym. „Skoro
nie będzie ze mną na tym świecie to będzie bez ciebie a ze mną po drugiej
stronie. ~Perrie”. Załamać się? Żyć? To były zbyt trudne pytania jak na moją
zadręczoną głowę. Zanim wszyscy wbiegli do pokoju ja byłam już w łazience
połykając tabletki i jeżdżąc żyletką po żyłach. Zastali w pokoju tylko blade,
martwe i zakrwawione ciało Zayna. Czyli Perrie też się zabiła… I co teraz?
Rozpadnie się Little Mix. Rozpadnie się One Direction i co dalej? Zginęły trzy
osoby… Po mojej śmierci Zayn już nie był taki sam. Był zły, zupełnie jak Perrie
i to właśnie z nią wtedy był…
Smutny i Romantyczny imagin z Niallem
Dobra, przyznaję się to jest
imagin dokumentalny;) Przerobiłam tą historię na Niallera. Jak ktoś będzie
chciał to opowiem jak było w rzeczywistości na filmiku. Jest naprawdę różnica
pomiędzy imaginem a oryginałem. Na początku nie wygląda, ale jest o Niallerku;D
Szłam przez park zamyślona.
Spędzałam wtedy ferie na działce pod miastem. Przez jakieś piętnaście minut
spacerowałam bez celu aż w końcu wpadłam na wysokiego blondyna. Miał słuchawki
na uszach, więc nie dziwię się, że mnie nie zauważył. Obydwoje upadliśmy na
ziemię. –Wybacz, nie chciałem cię przewrócić. Nic ci nie jest? Jestem… Adam,
–Jaki śliczny! Wyglądał mi znajomo, choć nie znałam nikogo o imieniu Adam. –Jestem
(T.i.). Mogę wiedzieć, czego słuchasz? –Uśmiechnęłam się entuzjastycznie
starając się okazać namiastkę jakiejkolwiek charyzmy. –Będą hejty? –Zrobiłam
zdziwioną minę. –Oczywiście, że nie! Sama się z nimi zmagam, więc nie pochwalam
hejtowania kogokolwiek. –Zastanowił się. –One Direction-Moments. –Uśmiechnęłam
się szeroko. –Jesteś boy Directioner? –Skinął głową twierdząco. –Cześć
braciszku! –Wykrzyknęłam i rzuciłam mu się na szyje. On również mocno mnie
przytulił. Spacerowaliśmy tak jeszcze przez jakiś czas. Aż w końcu dałam mu
swój numer i się rozstaliśmy. Następnego dnia obudziłam się z samego rana,
uśmiech sam cisnął mi się na usta. Cały czas myślałam o Adamie. O tym, że
naprawdę wydawał mi się znajomy i nie dawało mi to spokoju. Wstałam, odprawiłam
poranną toaletę i znów wyszłam na spacer do tego samego parku. W tym samym
miejscu znów wpadłam na Adama. –Miło znów cię widzieć! Właśnie miałem do ciebie
dzwonić. –Uśmiechnął się bardzo szeroko. –Czego dzisiaj słuchasz?
-Podkładu do Little Things.
–Zatkało mnie. On też słucha podkładów! –Bo jeżeli muzyka jest piękna to nie
potrzebne jej słowa… -Tym mottem kierowałam się od początku. Kiedy
wypowiedziałam te słowa zobaczyłam fajerwerki w jego oczach. Ten sam pogląd na
muzykę… Uśmiechnęliśmy się oboje. Rozmawialiśmy tak jeszcze przez chwilę aż
Adam zaproponował, że odprowadzi mnie pod dom. –Wiesz chciałem cię o coś
zapytać… Masz chłopaka? –Niedobrze… -Nie, nie mam chłopka i Adaś wybacz, ale ty
też nim na razie nie zostaniesz. Uwielbiam cię, ale za krótko się znamy…
-Najpierw był smutny, ale później wyglądał jakby miał pomysł. Uśmiechnął się
szeroko, po czym zapytał. –Masz cos do homo? –Dziwne pytanie… -Nie. Jestem
tolerancyjna. Popieram wyrażanie siebie na wiele sposobów. –Przygryzł lekko
wargę. Najwyraźniej się wahał. –No, bo ja… Jestem… Gejem. –Teraz to ja byłam
zaskoczona. – Cóż… cieszę się, że mi o tym powiedziałeś. –Uśmiechnęłam się. W
tym samym czasie byliśmy już pod moim domem. Uściskaliśmy się i poszliśmy w
swoje strony. Resztę dnia spędziłam na słuchaniu muzyki. Myślałam cały czas o
Adamie. O tym jak wyznał mi swoją orientację… O tym, jakie ma poglądy w sprawie
muzyki, że są takie same jak moje. Usnęłam ze słuchawkami na uszach, słuchając You&I. Obudziłam się bardzo późno,
około 12:30. Jak co rano wyszłam na spacer do tego samego parku. Dostałam, SMS
od jakiegoś zastrzeżonego numeru. „Widzimy się w tym samym miejscu, co
ostatnio? –Adam”. Natychmiast odpisałam mu, że tak i że już tu jestem.
Najwyraźniej biegł, bo był cały zdyszany. –Hej, mam coś dla ciebie! –To bardzo
miłe, że chciał mi coś dać. Dlaczego on musiał być gejem? Był taki przystojny,
taki opiekuńczy, z niebanalnym poczuciem humoru. –Cześć. Ale… nie musisz mi nic
dawać. –Uśmiechnął się jeszcze szerzej. –Ale chcę. –W tym momencie wyciągnął
bransoletkę na rzemyk z napisem „One Direction” Była piękna. Podniosłam kącik
ust i spojrzałam na Adama wymownie. Mój wzrok mówił sam za siebie. Dałam mu
buziaka w policzek. –Pomogę ci ją założyć. –Miał mnóstwo zalet, ale nie wyszło
mu zakładanie tej bransoletki…Nie zdążył jej nawet włożyć na moją rękę, bo od
razu ją rozerwał. Wybuchnęłam śmiechem. –Nie martw się. Była piękna.
–Powiedziałam i śmiałam się jeszcze głośniej, aż w końcu dołączył do mnie. Znów
rozmawialiśmy, śmialiśmy się, poznawaliśmy. Coraz bardziej zaczynałam żałować,
że Adam był homo. Mogłam się tylko cieszyć, że mam takiego przyjaciela. Choć
przynajmniej mogłam podejść do niego bez skrępowania i go przytulić. Tak bez
okazji. Gdyby mógł być moim chłopakiem pewnie nie robiłabym tego tak często jak
teraz. Spotykaliśmy się przez kolejne dwa dni, poznając się jeszcze bardziej.
Nikt do tej pory mnie tak jeszcze dobrze nie rozumiał. Zostały dwa dni do
mojego wyjazdu. Musiałam mu w końcu o tym powiedzieć. Że ja wcale tu nie
mieszkam i nie możemy się dłużej widywać… Umówiłam się z nim nad jeziorem. Była
końcówka stycznia, więc było zamarznięte. Namawiał mnie żebym poszła z nim się
poślizgać. Odmawiałam, bo zbytnio bałam się tego, że lód się złamie a ja nie
umiałam pływać. Adam nie chciał mnie słuchać i ubzdurał sobie, że będzie fajnie.
Wziął mnie na ręce i zszedł po grobli na taflę lodu. –Odstaw mnie!!!!!
-A, co jeżeli nie? –Miałam
ochotę go rozszarpać za tego banana na ryju! –To utonę idioto!
-Grzeczniej! –Jeszcze
bardziej się śmiał dalej trzymając mnie na rękach. Nagle usłyszeliśmy jak lód
pęka. Adam szybko rzucił mnie na brzeg jeziora, ponieważ staliśmy blisko niego.
Pod nim lód się załamał. Ja nie umiałam mu pomóc, zbytnio się bałam. Na całe
szczęście nic mu się nie stało. Udało mu się wydostać z wody. Był cały
przemoczony. Miałam łzy w oczach. –Ty debilu! Mogło ci się coś stać!
–Uśmiechnął się. –A ty się martwiłaś… Podejrzane. –Nachylił się nade mną i mnie
namiętnie pocałował. –Co to ma znaczyć? Okłamałeś mnie! –Dalej się uśmiechał.
–Tak. Przepraszam, ale chciałem się do ciebie zbliżyć i to nie jest jedyna
rzecz, którą muszę ci powiedzieć. -Wyciągnął jakiś plakat z kieszeni. Rozłożył
go i przysunął do twarzy. To był Niall Horan. Jeden z moich idoli. Więc on od
początku mnie okłamywał. To, że był gejem. Że miał na imię Adam. To wszystko
było kłamstwem. Płakałam jeszcze bardziej. –Nienawidzę cię za to, co zrobiłeś!
–On ponownie mnie do siebie przysunął i pocałował. –A teraz ja ci coś powiem.
Jutro wyjeżdżam do domu i nie wiem, kiedy się znowu zobaczymy. –Teraz to on się
wystraszył. Dalej nie wiem jak mogłam go nie rozpoznać…-Więc jutro widzimy się
po raz ostatni… -Był najwyraźniej zawiedziony. –(T.i.) Wiedz tylko, że cię
kocham… -Coraz bardziej płakałam. –Ja ciebie też. –Przytuliłam go z całych sił.
Kiedy następnego dnia już miałam wsiadać do samochodu zobaczyłam jak Niall
czeka na mnie żeby się pożegnać. Podbiegłam do niego i ponownie się przytuliłam
z całych sił. –Nawet nie wiesz jak bardzo będę za tobą tęsknić. –Pocałował mnie
delikatnie. –Ja też. Ale idź już bo będzie nam jeszcze ciężej…
Najdłuższy imagin świata XD cz.3
Hej!! Tak jak obiecałam szybko wstawiam trzecią część. Jutro będzie czwarta. Zachęcam do poddawania pomysłów na ciąg dalszy w kom.
Końcówka drugiej części:
Końcówka drugiej części:
-Przykro mi, że w takich
okolicznościach się dowiadujesz. Mogłam ci to wcześniej powiedzieć.
Przepraszam. Ale… ja po prostu nie lubię tego kraju. Wyjechałam do Anglii w
pogoni za marzeniem a jednocześnie w ucieczce przed tamtym światem. –Harry
zrozumiał. Nie pytał o to więcej.
…
Jechaliśmy tak jeszcze przez
kilka minut i dojechaliśmy na miejsce. Stanęłam przed tamtym domem…
Wspomnienia… Pierwszy raz z Harrym, poznanie moich najlepszych przyjaciół,
początki rozkwitu kariery, obwieszczenie mojej ciąży i oświadczyny Harrego. A
teraz to wszystko miało się zmienić. Dobre wspomnienia miały już niebawem
zrobić miejsce na te gorsze. Trudno… Trzeba tam iść. Złapałam Harrego za rękę i
weszliśmy do środka. Na wejściu powitał nas szeroko uśmiechnięty Nialler.
–Cześć! Musisz ją poznać Harry, ona jest… Wspaniała, nie wiem jak mam to
inaczej powiedzieć. A ty (t.i.) nie wiem jak mam ci za to wszystko dziękować.
Naprawdę. Pomimo że nie miałaś najmniejszej ochoty, to zadzwoniłaś żeby spełnić
moją prośbę, ja… Nie mam słów żeby wyrazić swoje szczęście. – Niechcęniechcęniechcęniechcęniechcę!
– To wspaniale Niall, że jesteś szczęśliwy. –Po raz kolejny to właśnie Harry
był pełen SZCZEREGO entuzjazmu…I w tym momencie ją zobaczyłam. Schodziła po
schodach, pełna dumy ze swojego osiągnięcia. Kiedy natomiast ona zobaczyła mnie,
szeroko, choć sztucznie się uśmiechnęła. – (T.i.)! Jak mi przykro za tę
sytuację… Nie wiem jak mam cię przepraszać ja… -Zamarła. Bardzo ciekawe jest
to, że kiedy na chwilę przestała mówić zaczęła się intensywnie wgapiać w
Harrego. –Ja… Po prostu mi przykro. Powiedz…, Co tam u ciebie słychać?
–Przytuliła mnie i dalej zerkając, co chwilę na mnie, to na Harrego uśmiechała
się. Wyglądała jak lalka barbie. Plastikowa. Nic nie warta zabawka. –(I.t.p.p.)
poznaj mojego narzeczonego Harrego! –Harry się zaczerwienił. Chyba widział jej
zaskoczenie. –Niall, to może my pójdziemy do kuchni porozmawiać a dziewczyny
zrobią to samo w salonie, dobrze? –(I.t.p.p.) była wniebowzięta. Harry ucałował
mnie w policzek i poszli z Niallem do kuchni. My udałyśmy się do wspomnianego
wcześniej salonu. –Kochana… Chciałabym cię zapytać o tyle rzeczy! Tyle się u
ciebie zmieniło przez ostatni okres czasu!
-Słuchaj, przed Harrym i
Niallem możesz sobie udawać, ale przede mną nie masz, co liczyć na to, że twoje
kiepskie aktorstwo przejdzie. Może i ty nas zostawiłaś, ale w końcu jeszcze dwa
lata temu mieszkałyśmy razem i wiemy o sobie wyjątkowo wiele… A więc ciekawi
cię moja historia? –Zaczęłam robiąc teatralną pauzę. –Więc tego samego dnia,
którego odeszłaś biegłam przez cały Londyn zupełnie bez celu. Usiadłam na
deptaku i płakałam. Wtedy podszedł do mnie Harry. Zaczepił, zaprosił na kawę.
Poprosił żebym się u niego zatrzymała żebym już nie musiała spać w tamtym
mieszkaniu. Oczywiście dopiero po tym jak opowiedziałam mu CAŁĄ historię. Obejrzeliśmy
film, zjedliśmy kolację, zaczęliśmy się całować… Z grubsza tak wyglądał ten
dzień. Kilka dni temu Harry mi się oświadczył, kupił dom. Ja powiedziałam mu,
że zostanie tatą. Za kolejne kilka dni bierzemy ślub. I teraz siedzę tutaj z
osobą, której pragnę nienawidzić za zdradę, jakiej się dopuściła, lecz nie
potrafię i opowiadam jej, co mnie dzięki jej chciwości spotkało. –Zatkało ją… -
A ja zawsze uważałam cię za taką głupią i bezwartościową…, Kto by pomyślał?
–Może Harry na przykład!? W końcu za tydzień braliśmy ślub, tak, czy nie? –A
jednak… Może po postu jestem naiwna, ale pomimo miliona wątpliwości miałam
nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Że go nie wykorzystasz…, Ale przecież nie
byłabyś sobą! –Nie dałam jej szansy na odpowiedź i wyszłam. Poszłam do chłopców
do kuchni. –Harry, jeżeli chcesz to dojedziesz do mnie później ja się przejdę
już do domu. –Zrobił przerażoną minę i natychmiast chwycił mnie za rękę,
pożegnał się z Niallem i wybiegł razem ze mną z domu do samochodu. –Co się
stało? Nie mów mi, że ZNOWU miałaś racje?
-Niestety. Ja też czasami
wolałabym nie mieć racji. Powiedziałam jej prosto, że przed wami może sobie
udawać jak powiedziała coś w stylu: Kochana! Musimy sobie tyle opowiedzieć!
Opowiedziałam jej wszystko, co się działo przez ostatnie dwa lata i
powiedziałam, że bardzo chciałabym jej nienawidzić, ale nie potrafię. Ona
stwierdziła, iż:Kto by się spodziewał, że nie jesteś taka głupia? Odpowiedziałam,
że może jestem naiwna, ale miałam nadzieję, że go nie wykorzysta pomimo moich
wątpliwości. Ona, Wybuchnęła śmiechem a ja wyszłam. A tak poza tym to nie
musiałeś ze mną wychodzić.
-Musiałem. Wiem, że ty nie
wyszłabyś bez powodu, bo na przykład ci się nudzi. I musisz niestety powiedzieć
Niallowi o tym, jaka jest. Niestety…, Ale to może jednak, kiedy indziej.
Odpoczniesz od tego dnia, jutro pojedziemy do Holmes Chapel. Nie będziesz już
musiała się tym na razie martwić. –Moje myśli pukały nieubłaganie do
teraźniejszości z żądaniem wolności. –Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham. Za
to, jaki jesteś opiekuńczy. W sumie to za to, że po postu jesteś.
-No! Nie rozczulaj się tutaj!
Dobrze wiesz, że też cię kocham, ale jak dalej będziesz na głos wygłaszać takie
ckliwe teorie to niestety ja już nie będę umiał cię pocieszyć. –Banan na
mordzie Harrolda mówi chyba sam za siebie. Co ja bym bez niego zrobiła…?
Podjechaliśmy pod dom. Ja zaczęłam go łapczywie całować. Harry najwyraźniej się
tego nie spodziewał, ale odwzajemniał pocałunki. W końcu przerwaliśmy. Hazza
wziął mnie na ręce i zaniósł do naszej sypialni.
*********************************************************************
Zboczone Directioners wiedzą, co się dalej działo ^^
Następnego ranka obudziłam
się wypoczęta. Bez żadnych złych myśli. Harry leżał obok mnie, uśmiechnięty,
rozczochrany jak zawsze. Uśmiech zagościł również na mojej twarzy. –Jak ci się
spało?
-A jak może mi się spać obok
ciebie? –Przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło. –Pójdę zrobić śniadanie
a ty się ubierz. –Obydwoje wstaliśmy z łóżka i poszliśmy w swoje strony.
Ubrałam się w czerwone rurki z kilkoma fabrycznymi zdarciami, czarny T-shirt z
napisem Rihanna for River Island i Converse z flagą GB. Włosy spięłam w koński
ogon i zeszłam na dół. Harry zrobił gofry. Były pyszne. Jadł ich tyle… Nigdy
nie widziałam żeby ktoś jadł tyle gofrów. –Harry, zamieniasz się w Osła ze
Shreka! Nigdy nie widziałam żebyś jadł aż tyle! No w sumie to poza Niallem.
–Harry udał obrażonego tym Osłem, ale sam z trudem powstrzymywał śmiech i
dławił się kolejnym kawałkiem gofra. –Ja jestem całą obsadą! –Krzyknął nagle i
zrobił oczy kota w butach. –Ale proszę nie udowadniaj mi, że możesz być
Shrekiem, który wyjmuje z uszu świeczki…
-Teraz to się już chyba
obrażę! –Teraz to ja byłam kotkiem. Usiadłam mu na kolanach, objęłam za szyję i
uśmiechnęłam się uroczo. –Dalej się gniewasz? –Nie odpowiedział. –Ok… To może
jednak inaczej. –Ściągnęłam koszulkę i zostałam w samym czerwonym i koronkowym
staniku. Mina Harrego była bezcenna. –A teraz? –Nie odezwał się. Jestem w stu
procentach pewna, że po prostu chciał zobaczyć jak zamierzam go przekonać i jak
daleko się posunę. –Wykorzystujesz mnie, wiesz o tym prawda? –Uśmiechnął się i
zaczął całować.
*****************************************************************
Tarartaatattataata! Znów nie muszę pisać, co się działo, bo wszystkie
Directioners znają,,łapczywą” naturę Hazzy XD Sorka bardzo, bo mam ferie i
dawno nie miałam porządnych skojarzeń;*
-Może zaczęlibyśmy się
pakować? W końcu do twojego rodzinnego domu jest kawałek drogi. –Zapytałam,
kiedy już skończyliśmy. Herreh posmutniał… -Dobra.
-Tak w ogóle to na ile tam
jedziemy? –Nie wiedziałam ile rzeczy mam pakować. –Będziemy tam do niedzieli.
Spokojnie zdążysz zebrać myśli i odpocząć przed wielkim dniem. –Uśmiechnęłam
się i ponownie zaczęłam ubierać te same ciuchy, których Harry przed godziną
mnie pozbawił. Po piętnastu minutach byliśmy gotowi do wyjazdu. Jechaliśmy tak
przez kilka godzin. Zaczęło się ściemniać, ale dojechaliśmy. Harry
bezszelestnie wszedł do domu. W salonie siedziała jego mama. Smutna i
zapłakana. Harry podbiegł do niej. –Mamo, jak się czujesz? Wszystko w porządku?
–Ona tylko podniosła wzrok i patrzyła na Harrego błagalnie. –Harry, (T.i.)
Bardzo się cieszę, że was widzę. Widzicie, bo… Harry twój ojczym ode mnie
odszedł kilka dni temu i teraz muszę to jakoś przetrzymać. A wy? Co u was
słychać? –Zamyśliłam się. –Harry, to na pewno dobry moment? –Przytaknął
twierdzącym skinieniem głowy. –Więc, mamo mamy dwie dobre wiadomości.
-Pierwsza –Zaczęłam- To taka,
że będziesz babcią!
-Druga natomiast –Harry
przejął pałeczkę- jest taka, że bierzemy ślub za tydzień. –Ann o mało nie
zemdlała. –Oszaleliście? Mówicie mi dopiero teraz o ślubie?! (T.i.) Kochanie,
który to miesiąc? Oszaleje z wami! –Zaśmialiśmy się z Harrym. –Drugi. I nie
martw się, że dopiero teraz się dowiedziałaś o ślubie. Tydzień temu mi się
oświadczył. Też byłam wściekła… -Na twarzy Ann znów pojawił się uśmiech.
Natomiast twarz Harrego stanęła w płomieniach. –Dobrze. Odpocznijcie na pewno
jesteście zmęczeni podróżą. –Ohh, Ann gdybyś jeszcze wiedziała, czym poza
podróżą byliśmy zmęczeni… Nazajutrz obudziłam się około 7:15. Harrego nie było
już obok mnie zaczęło mnie to zastanawiać. Wstałam, po czym ubrałam na siebie
jeansy, białą koszulkę bez wzorów, na to czerwoną koszulę w kratę i jeszcze
skórzaną kurtkę. Rękawy kurtki podwinęłam a rękawy koszuli wyciągnęłam na
zewnątrz i podwinęłam na kurtkę. Do tego zrobiłam lekki make-up i nie spinając
włosów pozostawiłam je w nieładzie i zeszłam na dół. Kiedy stanęłam na schodach
zadzwonił mój telefon. Okazało się, że dostałam SMS od (I.t.d.p.) „(I.t.p.p.)
dała mi znak co się dzieje. Gratuluję ci, że tak dobrze się u ciebie układa.
Zdziwił mnie jej telefon po tym jak odeszła. W każdym razie przepraszam, jeżeli
ci przeszkodziłam i jeszcze raz gratulację maluszka i ślubu.;)” –Ją zdziwił
telefon (I.t.p.p.) a mnie zdziwił ten SMS… Postanowiłam że później do niej
zadzwonię. Harrego nie było w kuchni, więc wyszłam na podwórko. Harry siedział
na huśtawce ogrodowej z lekkim uśmiechem na ustach. Nie zauważył mnie, kiedy
się do niego przysiadłam. –Co tak wcześnie? –Spytałam wyrywając go jednocześnie
z głębokich przemyśleń. –Nie mogłem spać. Martwi mnie moje mama. Niby na wieści
o ślubie i dziecku się uspokoiła, ale dalej mnie to martwi.
-Harry, twoja mama jest
silna, poradzi sobie. A ja w sumie też chcę ci coś pokazać. –Pokazałam mu SMS z
wiadomością, którą dostałam rano. –Zastanawiam się czy jej nie zaprosić…, Ale
boję się. Ona w sumie nic nie zrobiła. Po prostu nie chciała cierpieć. Jak
myślisz? W końcu wysłała tego SMS bezinteresownie. –Harry znów się zastanawiał.
–Myślę, że powinnaś dać jej szansę. Może żałuje, że cię wtedy zostawiła? Musimy
się tego dowiedzieć… -Harry miał rację. Postanowiłam od razu do niej zadzwonić
i nie czekać z tym więcej. Odeszłam od Harrego i poszłam do ogródka gdzie było
dosyć cicho i mogłam spokojnie porozmawiać. Wykręciłam numer i czekałam aż
odbierze.
-Halo? –Musiała nie rozpoznać
numeru. –Halo, tu (T.i.) Dostałam SMS. –Starałam się wpleść nutkę entuzjazmu do
mojego tonu głosu. –Och, wybacz, jeżeli twoim zdaniem to było niestosowne.
-Niestosowne? Chciałam cię
zaprosić na ślub! Mam ogromną nadzieję, że przyjdziesz. Tylko jest jeden minus.
(I.t.p.p.) też tam będzie. A tak w ogóle, co ci dokładnie powiedziała?
-Że ostatnio spotkała cię na
ulicy a ty zaczęłaś jej opowiadać jak to dobrze ci się układa, masz bogatego
narzeczonego, jesteś w ciąży… itp. Myślałam, że to ona będzie się tak
zachowywać a nie ty. Byłam dość zaskoczona. –Miałam ochotę udusić gołymi rękami
tą kłamczuchę. –Ależ skąd! Posłuchaj tego dnia, kiedy odeszła poznałam Harrego
Stylesa, pomógł mi i zakochaliśmy się w sobie po dwóch latach zaszłam w ciążę a
on mi się oświadczył. Do niedawna mieszkaliśmy z Niallem i Liamem. Opowiadałam
Niallowi kiedyś o obsesji (I.t.p.p.) na jego punkcie i powiedział żebym ich
umówiła jeżeli to nie kłopot. Zrobiłam tak. Teraz ona jest z Niallem od dwóch
dni i boję się, co tam się dzieje. We wtorek się pierwszy raz spotkali.
Wieczorem tego samego dnia zaprosił nas do siebie żeby mi podziękować a Harremu
ją przedstawić. Ona udała skruchę przed chłopakami i poszła ze mną do innego
pomieszczenia powypytywać mnie, co u mnie się ostatnio działo po tym jak
poznała Harrego. Od razu jej powiedziałam, że u mnie jej kiepskie aktorstwo nie
przejdzie a ona odparła, że nie pomyślałaby, że nie muszę być taka
bezwartościowa, głupia i naiwna…
-(t.i.) tak mi przykro nie
wiedziałam… I teraz zgaduję że jesteś strasznie wściekła że spędzisz
najważniejszy dzień twojego życia w jej towarzystwie? A skoro mnie zapraszasz
to bardzo chętnie przyjdę. Kiedy to będzie?
-W środę.
-KIEDY??
-Nie przejmuj się. Ja sama
dowiedziałam się tydzień temu.
-Ale ja nawet sukienki nie
zdążę kupić!
-Jeżeli chcesz to pojadę z
tobą na zakupy, pochodzimy po sklepach jak kiedyś. Będę w Londynie w niedzielę
wieczorem, więc może w poniedziałek w południe?
-Tęskniłam za tobą!
Przepraszam za to, że wtedy odeszłam. Tamtego dnia to wydawało mi się
najlepszym rozwiązaniem. Tak mi przykro. –Słychać było, że szlocha. Ja też
miałam taką ochotę. –Ja za tobą też tęskniłam. To, co umówione?
-Jasne. A tak w ogóle to
gdzie jesteś? Bo widzisz ja się wyprowadziłam z Londynu i pojechałam na wieś. Wiesz
może gdzie jest Holmes Chapel?
-Wiem, dlatego że jestem w
Holmes Chapel. Tutaj jest rodzinny dom Harrego. Musimy się szybko zobaczyć! –Na
te wieści słyszałam jak płacze jeszcze bardziej. Rzadko ją dostrzegałam w takim
stanie. –Oczywiście! Najlepiej jeszcze dzisiaj! Może na głównym rynku?
-Oczywiście! Pa, za 15 minut
tam będę. –Pobiegłam uradowana do Harrego. –Kochanie nie uwierzysz!
Pogodziłyśmy się! I ona też tutaj teraz jest. Wyprowadziła się z Londynu tutaj
żeby mieć spokój. Właśnie się z nią umówiłam. Pa skarbie! –Harry nie zdążył nic
odpowiedzieć, bo mój entuzjazm go przytłoczył. Biegłam, co sił żeby po raz
pierwszy od dwóch lat zobaczyć przyjaciółkę, z którą byłam związana od
podstawówki. Dobiegłam na rynek. Stała tam. Uśmiechnięta, pełna energii, którą
zaszczepiała we wszystkich ludziach wokół niej! –Tak bardzo tęskniłam! –Po raz
pierwszy od tygodnia tryskałam taką energią. –Ja też. Nie mogłam uwierzyć, że
ty też jesteś w Holmes Chapel! I że mnie zaprosiłaś na ślub! Och jak ja bardzo
tęskniłam! –Ponownie się przytuliłyśmy z całych sił. –A u ciebie? Poza tym, że
się tu przeniosłaś. Działo się coś? –Dalej zdyszana i pełna wigoru, którym
zarażałyśmy siebie nawzajem. –W sumie to nic. Otworzyłam małą pracownię
krawiecką i jakoś leci. Jestem sama i mam psa… Tobie na pewno zdecydowanie
lepiej się powodzi! –Nie ukrywam troszeczkę się zarumieniłam. –No, więc ja i
Harry spodziewamy się dziecka, ale to już chyba wiesz. Mamy dość duży dom,
ładny samochód, mnóstwo kotów, przyjaciół. W sumie wymarzone życie, ale od
tygodnia w kółko słyszę o (I.t.p.p.) i nie wiem co mam dalej myśleć zwłaszcza
po tej sytuacji w domu Nialla i Liama. A kiedy opowiedziałaś mi, co o mnie
mówiła miałam ochotę ją udusić! –Mówiłam ostatnie zdanie na poważnie, pomimo że
obydwie wybuchnęłyśmy gromkim śmiechem. Cały dzień chodziłyśmy po mieście.
Byłyśmy w parku, w cukierni, w której pracował kiedyś Harry, na lodach (Tak na
lodach. Jesienią! Jesteśmy dorosłe, kto nam tego może zabronić?) i tak zleciał
nam cały dzień. Prawie cały. Pożegnałam się z (I.t.d.p.) i poszłam do domu
około 16:45 byłam na miejscu. Harry czekał na mnie w domu. Ann była na
zakupach. –Dobrze się bawiłaś? –Pocałowałam Harrego w policzek –Nawet nie wiesz
jak bardzo. Tyle się zmieniło. Nie mogę uwierzyć, że znowu jesteśmy
przyjaciółkami.
-I jutro znowu mnie tak
zostawisz na cały dzień? –Zrobił minę kota ze Shreka (ZNOWU). –Oczywiście, że
nie! To tylko na dzisiaj w końcu miałyśmy dwa lata do nadrobienia. Chyba się
nie gniewasz? Harry…? – Siłą z trudem powstrzymywał uśmieszek. –Błagam chyba
nie chcesz…. –Za późno. **********************************************************************Lalalallalalallllaa!
What makes your beautiful? Ooo. You don’t know your beautiful. Taaa wiem, nudzi
mi się.
-Harry, wiesz, że to jest
niewskazane w czasie ciąży?
-Mam to gdzieś. I tak dziecko
będzie zdrowe. A ja bym tego chyba nie zniósł! –Twierdzi się, że jeżeli
dziewczyna jest zboczona to jest fajne. Kiedy mężczyzna… Oj niedobrze. Może nie
chciałam żeby Harry specjalnie dla mnie się zmieniał, ale jeżeli chodzi o „to”
KOMPLETNIE nie miał wyczucia. Najmniejszego. Trudno. Byłam zmęczona i poszłam
spać.
OCZAMI LOUISA
-Wynoś się z mojego życia!
Nigdy ci tego nie wybaczę! Byłaś dla mnie wszystkim, a ty mnie po prostu
zdradziłaś! WYJDŹ!!!! –Nie byłem w stanie uwierzyć, że moja kochana Eleounor.
Moja żona. Zdradziła mnie, z jakimś żigolakiem… Wybiegła z domu. Nawet się nie
tłumaczyła. Wyszła jak gdyby nigdy nic. Podsumowując, nie mam, z kim iść na
wesele. Jakby to był mój najmniejszy problem…
TWOIMI OCZAMI
Wstałam kolejnego ranka. Za
dwa dni mieliśmy wyjechać. Wtedy zaczęłyby się poważne przygotowania do ślubu.
Wstałam równocześnie z Harrym. Ubrałam czarną spódnicę bombkę, czarne trampki
na koturnie i białą, luźną bluzkę z kołnierzykiem. Włosy upięłam wysoko w koka
i zeszłam na dół. Wtedy zadzwonił telefon Harrego. Rozmawiał wyraźnie przejęty
i smutny. –Dobra stary. Tak, jasne. No oczywiście, że jej przekażę! Nie. Nie,
nie powinna być smutna no cóż może trochę, ale przecież obaj wiemy, co ona
zrobiła… Jasne, spoko to do zobaczenia w Londynie.
-Harry, co się stało?
–Zaczynałam się bać. –Lou dzwonił. Eleounor nie będzie twoją główną druhną. Zdradziła
Louisa. Nie będę ci opowiadał szczegółów, bo są nie istotne. W każdym razie
niestety kotku, ale musisz sobie znaleźć nową druhnę. –Jakoś szczególnie się
nie przejęłam aktualnym brakiem druhny. Najgorsze było to, że Lou na pewno miał
doła… Ja miałam, kogo „obsadzić” w roli mojej świadkowej. Szybko wykręciłam
numer (I.t.d.p.).
… -Kochanie, oczywiście, że
zostanę twoją druhną! Przynajmniej się już nie muszę martwić o sukienkę.
-Bardzo mnie cieszy twój
entuzjazm. Zobaczymy się jutro porozmawiać?
-Oczywiście. Do jutra! Pa!
–Dokończyłam schodzenie po schodach. Zjedliśmy z Harrym omlety, które nam
przygotowałam. –Kochanie, naucz mnie polskiego. –PO, CO MU TAKI JĘZYK??? Nie
dość, że słowiański to jeszcze strasznie skomplikowany pod względem
gramatycznym jak i pod względem wymowy. –Harry… Ja cię bardzo chętnie nauczę
tylko, że to na prawdę trudny język. Pamiętasz pierwszy wywiad 1D dla Polski?
Ten, na którym byli Louis i Zayn? Ten, na którym powiedzieli „KOCHAMY WAS”.
Wszystkie polskie, Directioners poza tym, że płakały ze szczęścia to śmiały się
z ich akcentu. Moja koleżanka pół godziny kminiła, co oni powiedzieli! –Harry
zaczął się śmiać i próbował nieudolnie powtórzyć te dwa słowa. –Jak ty to
robisz? TO NIE JEST JĘZYK.
-Wypraszam sobie to zwykły
język tak jak i angielski. Poza tym to były jedne z najprostszych słów w całym
języku Harry! –Zaczęłam Harremu śpiewać piosenkę na wymowę polskiego.
Gęba, kępa, kędy
Gęba, kępa, kędy
Rębacz stęka zęby
Treść, Sierpc, sierść
Zgiełk, igiełka, len
Kiełki, giełda, hen
Pchełki, mgiełka
Serc, perć tędy
(Nikt z czytelników nie
chciałby widzieć jego reakcji.)
Kopara mu opadła. –Mam do
ciebie cały dzień mówić po polsku? Chyba nie chciałbyś musieć się domyślać, co
do ciebie mówię.
-Dobra, rezygnuje z mojej
prośby. Może jednak wrócimy jutro? Wiesz musimy jak najszybciej powiedzieć
Niallowi o „tym”. I ja muszę coś powiedzieć Lou. –Miał rację. Tym szybciej
powiem Niallowi prawdę tym lepiej. A dobrze, że chce porozmawiać z Lou. Obu
dobrze to zrobi. –Tak, jasne. Im szybciej, tym lepiej. –Uśmiechnęłam się
nieznacznie. Już wyciągnęłam telefon żeby zadzwonić do (I.t.d.p.) że nie możemy
się jutro spotkać ale może u nas zostać na kilka dni przed ślubem w Londynie.
Nie zdążyłam.
****************************************************************************************************************
Directioners znają naturę Hazzy, tak? Cieszę się, że się rozumiemy.
-Harry! Teraz przez ciebie
jestem rozczochrana! –Wstałam i zaczęłam się ponownie ubierać. –Nienawidzę, gdy
to robisz! -???- Ale co? –Mógłby czasami wyrażać się jaśniej. –Ubierasz się! –A
jak zwykle Loczkowi tylko jedno w głowie. –Harry, muszę teraz wyjść na godzinę.
Czy moja nowa druhna może się zatrzymać u nas w pokoju gościnnym na kilka dni
do ślubu?
-Jeżeli chcesz… -JAK JA SIĘ
BARDZO CIESZĘ, ŻE MU TO OBOJĘTNE…! Wyszłam z domu i poszłam pod wskazany
wcześniej przez (I.t.d.p.) adres jej pracowni. –Hej. Przyszłam cię odwiedzić!
–Zaskoczyłam ją. –Witaj! Miałyśmy przecież się spotkać dopiero jutro!
–Zamyśliłam się. –Tak, ale mam prośbę. Naprawdę dużą. W sumie dwie.
–Zawstydziłam się. –Mów. –Kochałam ją za to jak potrafiła się poświęcić. –Więc
pierwsza prośba brzmi: Wyjeżdżamy niestety już jutro, bo jak wiesz moja była
druhna zdradziła swojego męża i Harry chce go podnieść na duchu, a ja muszę
powiedzieć Niallowi całą prawdę o niej…, Więc pomyślałam, że może zatrzymasz
się u nas na kilka dni do ślubu? A druga prośba brzmi: USZYJESZ MI WELON???
–Zaśmiała się. –Jasne. Nie ma sprawy tylko… Skoro wyjeżdżacie jutro to może ja
jednak dojdę w niedzielę. Muszę przecież ci kiedyś uszyć ten welon. A teraz
proszę opisz mi jak wygląda taki twój wymarzony… -Opowiedziałam jej wszystko. O
tym, że chciałabym żeby był bardzo długi, z trenu. Opaska miałaby być nabita
kolcami. Ona dobrze znała mój rockowy styl i obie wiedziałyśmy, czego ja w tym
wyjątkowym dniu chcę na swojej głowie.
W następnym odcinku ^^
1. Jak przebiegnie ceremonia?
2. Czy i nowa druhna głównej
bohaterki znajdzie swoją miłość?
3. Jak Louis pozbiera się po
stracie Eleounor?
4. I jak Niall zniesie
wiadomość o tym, że jego ukochana nie jest taka jak sądzi?
Czytajcie! I jeżeli będą dwa
komentarze pod tym postem to zrobię film. Taki o mnie i o moich przyjaciółkach
Directioners. O tym, co dla nas znaczą chłopcy itp. A poza tym to zapraszam do
ankiety. Glosujcie na piosenkę na Cover. Już we wtorek zapraszam na filmik:
„Bądź damską wersją Louisa Tomlinsona” najpierw na warsztat biorę Lou. Następny
będzie Liaś obiecuję ;3 I postanowiłam zrobić kanał bloga na youtube. Jak
wstawię film to dam linka i zachęcam do subskrybowania i obserwowania bloga!
piątek, 24 stycznia 2014
Urodzinkowo ;3
Jakie macie plany na urodziny Hazzy? Ja w sumie jeszcze nie wiem. Na pewno napisze na nadgarstku 69 i będę się starała jeść tylko banany. Będę chodzic rozczochrana ^^. I wygłaszać swoje zboczone teorie wszem i wobec. Napisze specjalnego imagina. Powtrącam się troszeczkę :3 I nw. co... 69-najlepsza liczba świata XD
P.S. Zostało tylko 8 dni.
P.S. Zostało tylko 8 dni.
czwartek, 23 stycznia 2014
Drobne ogloszenie.
Cóż... Blog będzie funkcjonował dopóki nie zakończymy akcji najdłuższy imagin świata. Nikt nie komentuje i po ankiecie wnioskuje że jesteście szczerzy. To na prawdę przykre że ja tak się staram w wy macie mnie gdzieś...
Smutny imagin z Liamem
Początek jest romantyczny, ale koniec końców to smutny imagin. Zastanawiam się nad zaprzestaniem pisania smutnych imaginów. Jestem zbyt porąbana żeby się specjalnie dołować. Jak ktoś poprosi to napisze ale ja sama wiem że są beznadziejne.
Zayn! –Krzyczałam biegnąc za swoim bratem. Tak, tak moim bratem. Tym Zaynem Malikiem z One Direction. Przyjaźniłam się z całą piątką, ale poza moim bratem najlepszy kontakt miałam z Liamem. –No, czego chcesz, to nie moja wina! –Krzyczał jeszcze głośniej. Dogoniłam go i złapałam za kołnierz jeansowej kurtki. –Zayn, jeszcze jedno słowo, że to nie ty a ja zniszczę twoją fryzurę tak jak ty zniszczyłeś mi laptopa! –Miałam do niego żal, nie ukrywam. Zayn nie mógł sprawdzić e-maila na swoim komputerze, tylko na moim i pił w tym czasie kakałko… Oczywiście musiał je wylać na laptopa. –Mówiłem, że to przez przypadek!
-Nie obchodzi mnie to wisisz mi laptopa! –Biegaliśmy tak po domu, gdy nagle wszedł Liam, bo musiał oddać Zaynowi jakąś płytę czy coś… -O co znowu poszło? –Zapytał zrezygnowany Liam. –Laluś rozwalił mi laptopa, bo nie mógł pić, kakałka gdzie indziej i mi je na niego wylał. –Liam zrobił facepalma i spojrzał wymownie na Zayna. –No, Ok, Ok. Kupię ci nowego laptopa…
-Dziękuje Zayn! Właściwie to czekałam na coś w stylu,,Przepraszam”, ale to bardzo miło z twojej strony, że to zaoferowałeś. –Zayn się załamał a Liam pękał ze śmiechu. Ja w tym czasie pobiegłam do swojego pokoju. Jako że czekałam na nowego laptopa strasznie mi się nudziło, więc znalazłam swoją MP4 i zaczęłam słuchać muzyki. Nagle do drzwi zapukał Liam. –Słuchaj… Przykro mi za tego laptopa.
-Ale ty mnie nie musisz przepraszać. Zayn „Obiecał” mi nowego, więc się nie martwię. –Uśmiechnęłam się a on to odwzajemnił. Rozmawialiśmy jeszcze tak przez kilka godzin. Śmialiśmy się i nie chcieliśmy się odrywać od „wyjątkowo pasjonujących” tematów. –Nie chcę wam przerywać, ale, Liam chłopaki po nas przyszli. –Pa!
-Do zobaczenia! –Po tych słowach Liam wyszedł z mojego pokoju a że było już dość późno postanowiłam, że nie będę siedzieć po nocy i pójdę spać. Następnego pięknego ranka, kiedy wstałam nikogo nie było w domu. A w każdym razie tak mi się zdawało. Weszłam do kuchni a tam stał Zayn robiący kawę. –Posłuchaj, (t.i.). Mamy do ciebie z chłopakami sprawę. –Nie byłam do końca pewna, o co może im chodzić. Zaczynałam się bać. –Jaką? –Wtedy Zayn zaczął mi tłumaczyć, że Harry wymyślił (Oczywiście pan,,We wszystko się wtrącam” Musiał mieć w tym swój udział) dla mnie randkę w ciemno. W ciemno znaczyło tylko to, że i ja i ta osoba nie ma pojęcia, z kim idzie. Cała reszta towarzystwa dokładnie wiedziała, co się ma dziać. –Nie, Zayn. Ja nawet nie wiem czy znam tą osobę!
-Uwierz mi znasz ją bardzo dobrze. Proszę zgódź się…
-Nie! –Ja pozostałam nieugięta aż w końcu Zayn odpuścił. Wszedł do salonu i powiedział do Liama. –Sorry stary… Mieliśmy ci załatwić z chłopakami randkę dziś wieczorem, ale nie wyszło. -Wbiło mnie w ziemię. Liam? Poważnie? Był moim najlepszym przyjacielem, ale nie wyobrażałam go sobie w roli mojego chłopaka. Wbiegłam na górę a Zayn za mną. –Słyszałaś nas? –Zapytał z przepraszającym wzrokiem. –Tak słyszałam. Wcale nie żałuję, że się nie zgodziłam. Nie wyobrażam sobie, Liama… że no wiesz, będziemy razem. –Miałam pretensję w głosie. Nie chciałam tego, ale jednak tak wyszło i już… -Dobrze, ale my wciąż uważamy, że słodko byście razem wyglądali. –Uśmiechnęłam się tylko do niego i rzuciłam w Zayna poduszką. –Spadaj! –Posłusznie wyszedł z mojego pokoju. Zaraz po Zaynie do mojego pokoju przyszedł Harry. –Cześć.
-Harry powiedz, że nie przyszedłeś w tej samej sprawie, co Zayn… -Popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem. –Niestety. Dlaczego nie? Posłuchaj… Przyznaję to był mój pomysł żeby was zeswatać, ale jednak nie możesz zaprzeczyć, że się przyjaźnicie a związki z przyjaźni są najlepsze!
-Ciekawe, co ty o tym wiesz… Jest duże prawdopodobieństwo, że zostaniesz FOREVER ALONE, bo jak na razie to z żadną dziewczyną nie byłeś na dłużej… -Wybuchnęłam.
-LIIIIIIIAAAAAAAAAAAAM!!! (T.i.) Ma ci coś do powiedzenia!
-Harry! – Nie mogłam opanować złości. Może niepotrzebnie mówiłam, że Harry zostanie,,forever alone”. Nie wiedziałam gdzie mam ukryć swoje emocje i Wybuchnęłam… Po kilku minutach przyszedł, Liam. –Coś się stało? –Dlaczego ten nienormalny zboczeniec ma zawsze rację? Nie mogłam pozbierać myśli. Tego, że Liam wydał mi się atrakcyjny.
~*~
-Na mnie zawsze możesz liczyć.
-Dziękuje. Nie wiesz ile rozmowy z tobą dla mnie znaczą… -Przytulił mnie czule zapach jego perfum wymieszany z zapachem jego ciała to definicja poczucia bezpieczeństwa.
~*~
Przywołując to wspomnienie po moim policzku spłynęła łza. „Tatuś” natychmiast do mnie podbiegł. Przytulił mnie w taki sam sposób jak dnia, który sobie przypomniałam. Znów czułam bezpieczeństwo. Takie, jakie mógłby mi dawać każdego dnia. Zapragnęłam tego najbardziej na świecie. Uroniłam jeszcze więcej łez. Nie mogłam mu teraz powiedzieć. Bez względu na to czy chciałam. Nie mogłam. –Co się dzieje? Wiesz, że mnie możesz wszystko powiedzieć. –Pytał wyraźnie zaniepokojony. –Kiedy tu jesteś już wszystko jest w porządku. –Uśmiechnął się. –Z tobą chcieli mnie umówić, prawda? –Po raz kolejny nie mogłam opanować śmiechu. –To naprawdę aż takie zabawne?
-Tak, bo przed chwilą był tu Harry. Namawiał mnie do tego a ja się wydarłam, że zostanie FOREVER ALONE. –Liam również zaczął się śmiać. –Wiem, że przesadziłam, ale miałam dość tego, że tak na mnie naciskają… -Posmutniał. –Dlaczego się nie zgodziłaś? –Wyraźnie przejęty. Nie mogłam zrozumieć uczucia, jakim go darzyłam. Czy to jeszcze była przyjaźń czy już miłość? Trzeba było mu jednak powiedzieć… -Bo nie lubię jak ktoś na mnie naciska… -Zamurowało go. Uśmiechnęłam się tylko lekko. Liam odwzajemnił uśmiech. Wskazał na swój policzek. Zbliżyłam usta żeby dać mu buziaka, a on się przekręcił i w jakiś sposób całowaliśmy się już mniej po „przyjacielsku”. Tak mijał czas. Ktoś wszedł do pokoju. Nie, kto inny jak chłopcy, którzy zaczęli bić brawa, śpiewać, skakać, tańczyć i drzeć się! Harry miał na gębie największego banana… -Kto by się spodziewał? –Zapytał sarkastycznie. –Tak, tak miałeś rację… A teraz żegnam! –Harry rzeczywiście wyszedł z pokoju. Ale nadal zostali w nim Zayn, Louis i Niall. Spojrzałam na nich wymownie. Wyszli. Tylko szkoda, że Liam nic nie zrozumiał i wyszedł razem z nimi. Można powiedzieć, że mój brat i Liam mieli najwięcej, „psychofanek” Którym się wydawało, że za nie wyjdą czy coś w tym stylu. Wyszłam na chwilę do sklepu a tam zaczepiła mnie jakaś dziewczyna z BARDZO dziwnym wyrazem twarzy. I w sumie jeszcze nawet oficjalnie nie byliśmy razem z Liamem… -Masz 3 sekundy na ucieczkę. Nienawidzę cię za to, że uwiodłaś mojego przyszłego męża. –Gdyby nie to, że miała nóż to chciałoby mi się śmiać z jej wypowiedzi. Nie zaczekała 3 sekund. Wbiła nóż pomiędzy moje żebra. Ja upadłam i już więcej ich nie zobaczyłam. Czuwałam nad każdym z góry. Mój brat jakoś się otrząsnął. Liam w sumie też próbował normalnie funkcjonować, ale nie mógł zapomnieć. Nie znalazł sobie nikogo. I tak do dziś na niego czekam. Z nadzieją, że nasza niewyrażona miłość znajdzie ujście na drugim świecie.
Zayn! –Krzyczałam biegnąc za swoim bratem. Tak, tak moim bratem. Tym Zaynem Malikiem z One Direction. Przyjaźniłam się z całą piątką, ale poza moim bratem najlepszy kontakt miałam z Liamem. –No, czego chcesz, to nie moja wina! –Krzyczał jeszcze głośniej. Dogoniłam go i złapałam za kołnierz jeansowej kurtki. –Zayn, jeszcze jedno słowo, że to nie ty a ja zniszczę twoją fryzurę tak jak ty zniszczyłeś mi laptopa! –Miałam do niego żal, nie ukrywam. Zayn nie mógł sprawdzić e-maila na swoim komputerze, tylko na moim i pił w tym czasie kakałko… Oczywiście musiał je wylać na laptopa. –Mówiłem, że to przez przypadek!
-Nie obchodzi mnie to wisisz mi laptopa! –Biegaliśmy tak po domu, gdy nagle wszedł Liam, bo musiał oddać Zaynowi jakąś płytę czy coś… -O co znowu poszło? –Zapytał zrezygnowany Liam. –Laluś rozwalił mi laptopa, bo nie mógł pić, kakałka gdzie indziej i mi je na niego wylał. –Liam zrobił facepalma i spojrzał wymownie na Zayna. –No, Ok, Ok. Kupię ci nowego laptopa…
-Dziękuje Zayn! Właściwie to czekałam na coś w stylu,,Przepraszam”, ale to bardzo miło z twojej strony, że to zaoferowałeś. –Zayn się załamał a Liam pękał ze śmiechu. Ja w tym czasie pobiegłam do swojego pokoju. Jako że czekałam na nowego laptopa strasznie mi się nudziło, więc znalazłam swoją MP4 i zaczęłam słuchać muzyki. Nagle do drzwi zapukał Liam. –Słuchaj… Przykro mi za tego laptopa.
-Ale ty mnie nie musisz przepraszać. Zayn „Obiecał” mi nowego, więc się nie martwię. –Uśmiechnęłam się a on to odwzajemnił. Rozmawialiśmy jeszcze tak przez kilka godzin. Śmialiśmy się i nie chcieliśmy się odrywać od „wyjątkowo pasjonujących” tematów. –Nie chcę wam przerywać, ale, Liam chłopaki po nas przyszli. –Pa!
-Do zobaczenia! –Po tych słowach Liam wyszedł z mojego pokoju a że było już dość późno postanowiłam, że nie będę siedzieć po nocy i pójdę spać. Następnego pięknego ranka, kiedy wstałam nikogo nie było w domu. A w każdym razie tak mi się zdawało. Weszłam do kuchni a tam stał Zayn robiący kawę. –Posłuchaj, (t.i.). Mamy do ciebie z chłopakami sprawę. –Nie byłam do końca pewna, o co może im chodzić. Zaczynałam się bać. –Jaką? –Wtedy Zayn zaczął mi tłumaczyć, że Harry wymyślił (Oczywiście pan,,We wszystko się wtrącam” Musiał mieć w tym swój udział) dla mnie randkę w ciemno. W ciemno znaczyło tylko to, że i ja i ta osoba nie ma pojęcia, z kim idzie. Cała reszta towarzystwa dokładnie wiedziała, co się ma dziać. –Nie, Zayn. Ja nawet nie wiem czy znam tą osobę!
-Uwierz mi znasz ją bardzo dobrze. Proszę zgódź się…
-Nie! –Ja pozostałam nieugięta aż w końcu Zayn odpuścił. Wszedł do salonu i powiedział do Liama. –Sorry stary… Mieliśmy ci załatwić z chłopakami randkę dziś wieczorem, ale nie wyszło. -Wbiło mnie w ziemię. Liam? Poważnie? Był moim najlepszym przyjacielem, ale nie wyobrażałam go sobie w roli mojego chłopaka. Wbiegłam na górę a Zayn za mną. –Słyszałaś nas? –Zapytał z przepraszającym wzrokiem. –Tak słyszałam. Wcale nie żałuję, że się nie zgodziłam. Nie wyobrażam sobie, Liama… że no wiesz, będziemy razem. –Miałam pretensję w głosie. Nie chciałam tego, ale jednak tak wyszło i już… -Dobrze, ale my wciąż uważamy, że słodko byście razem wyglądali. –Uśmiechnęłam się tylko do niego i rzuciłam w Zayna poduszką. –Spadaj! –Posłusznie wyszedł z mojego pokoju. Zaraz po Zaynie do mojego pokoju przyszedł Harry. –Cześć.
-Harry powiedz, że nie przyszedłeś w tej samej sprawie, co Zayn… -Popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem. –Niestety. Dlaczego nie? Posłuchaj… Przyznaję to był mój pomysł żeby was zeswatać, ale jednak nie możesz zaprzeczyć, że się przyjaźnicie a związki z przyjaźni są najlepsze!
-Ciekawe, co ty o tym wiesz… Jest duże prawdopodobieństwo, że zostaniesz FOREVER ALONE, bo jak na razie to z żadną dziewczyną nie byłeś na dłużej… -Wybuchnęłam.
-LIIIIIIIAAAAAAAAAAAAM!!! (T.i.) Ma ci coś do powiedzenia!
-Harry! – Nie mogłam opanować złości. Może niepotrzebnie mówiłam, że Harry zostanie,,forever alone”. Nie wiedziałam gdzie mam ukryć swoje emocje i Wybuchnęłam… Po kilku minutach przyszedł, Liam. –Coś się stało? –Dlaczego ten nienormalny zboczeniec ma zawsze rację? Nie mogłam pozbierać myśli. Tego, że Liam wydał mi się atrakcyjny.
~*~
-Na mnie zawsze możesz liczyć.
-Dziękuje. Nie wiesz ile rozmowy z tobą dla mnie znaczą… -Przytulił mnie czule zapach jego perfum wymieszany z zapachem jego ciała to definicja poczucia bezpieczeństwa.
~*~
Przywołując to wspomnienie po moim policzku spłynęła łza. „Tatuś” natychmiast do mnie podbiegł. Przytulił mnie w taki sam sposób jak dnia, który sobie przypomniałam. Znów czułam bezpieczeństwo. Takie, jakie mógłby mi dawać każdego dnia. Zapragnęłam tego najbardziej na świecie. Uroniłam jeszcze więcej łez. Nie mogłam mu teraz powiedzieć. Bez względu na to czy chciałam. Nie mogłam. –Co się dzieje? Wiesz, że mnie możesz wszystko powiedzieć. –Pytał wyraźnie zaniepokojony. –Kiedy tu jesteś już wszystko jest w porządku. –Uśmiechnął się. –Z tobą chcieli mnie umówić, prawda? –Po raz kolejny nie mogłam opanować śmiechu. –To naprawdę aż takie zabawne?
-Tak, bo przed chwilą był tu Harry. Namawiał mnie do tego a ja się wydarłam, że zostanie FOREVER ALONE. –Liam również zaczął się śmiać. –Wiem, że przesadziłam, ale miałam dość tego, że tak na mnie naciskają… -Posmutniał. –Dlaczego się nie zgodziłaś? –Wyraźnie przejęty. Nie mogłam zrozumieć uczucia, jakim go darzyłam. Czy to jeszcze była przyjaźń czy już miłość? Trzeba było mu jednak powiedzieć… -Bo nie lubię jak ktoś na mnie naciska… -Zamurowało go. Uśmiechnęłam się tylko lekko. Liam odwzajemnił uśmiech. Wskazał na swój policzek. Zbliżyłam usta żeby dać mu buziaka, a on się przekręcił i w jakiś sposób całowaliśmy się już mniej po „przyjacielsku”. Tak mijał czas. Ktoś wszedł do pokoju. Nie, kto inny jak chłopcy, którzy zaczęli bić brawa, śpiewać, skakać, tańczyć i drzeć się! Harry miał na gębie największego banana… -Kto by się spodziewał? –Zapytał sarkastycznie. –Tak, tak miałeś rację… A teraz żegnam! –Harry rzeczywiście wyszedł z pokoju. Ale nadal zostali w nim Zayn, Louis i Niall. Spojrzałam na nich wymownie. Wyszli. Tylko szkoda, że Liam nic nie zrozumiał i wyszedł razem z nimi. Można powiedzieć, że mój brat i Liam mieli najwięcej, „psychofanek” Którym się wydawało, że za nie wyjdą czy coś w tym stylu. Wyszłam na chwilę do sklepu a tam zaczepiła mnie jakaś dziewczyna z BARDZO dziwnym wyrazem twarzy. I w sumie jeszcze nawet oficjalnie nie byliśmy razem z Liamem… -Masz 3 sekundy na ucieczkę. Nienawidzę cię za to, że uwiodłaś mojego przyszłego męża. –Gdyby nie to, że miała nóż to chciałoby mi się śmiać z jej wypowiedzi. Nie zaczekała 3 sekund. Wbiła nóż pomiędzy moje żebra. Ja upadłam i już więcej ich nie zobaczyłam. Czuwałam nad każdym z góry. Mój brat jakoś się otrząsnął. Liam w sumie też próbował normalnie funkcjonować, ale nie mógł zapomnieć. Nie znalazł sobie nikogo. I tak do dziś na niego czekam. Z nadzieją, że nasza niewyrażona miłość znajdzie ujście na drugim świecie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
