Końcówka drugiej części:
-Przykro mi, że w takich
okolicznościach się dowiadujesz. Mogłam ci to wcześniej powiedzieć.
Przepraszam. Ale… ja po prostu nie lubię tego kraju. Wyjechałam do Anglii w
pogoni za marzeniem a jednocześnie w ucieczce przed tamtym światem. –Harry
zrozumiał. Nie pytał o to więcej.
…
Jechaliśmy tak jeszcze przez
kilka minut i dojechaliśmy na miejsce. Stanęłam przed tamtym domem…
Wspomnienia… Pierwszy raz z Harrym, poznanie moich najlepszych przyjaciół,
początki rozkwitu kariery, obwieszczenie mojej ciąży i oświadczyny Harrego. A
teraz to wszystko miało się zmienić. Dobre wspomnienia miały już niebawem
zrobić miejsce na te gorsze. Trudno… Trzeba tam iść. Złapałam Harrego za rękę i
weszliśmy do środka. Na wejściu powitał nas szeroko uśmiechnięty Nialler.
–Cześć! Musisz ją poznać Harry, ona jest… Wspaniała, nie wiem jak mam to
inaczej powiedzieć. A ty (t.i.) nie wiem jak mam ci za to wszystko dziękować.
Naprawdę. Pomimo że nie miałaś najmniejszej ochoty, to zadzwoniłaś żeby spełnić
moją prośbę, ja… Nie mam słów żeby wyrazić swoje szczęście. – Niechcęniechcęniechcęniechcęniechcę!
– To wspaniale Niall, że jesteś szczęśliwy. –Po raz kolejny to właśnie Harry
był pełen SZCZEREGO entuzjazmu…I w tym momencie ją zobaczyłam. Schodziła po
schodach, pełna dumy ze swojego osiągnięcia. Kiedy natomiast ona zobaczyła mnie,
szeroko, choć sztucznie się uśmiechnęła. – (T.i.)! Jak mi przykro za tę
sytuację… Nie wiem jak mam cię przepraszać ja… -Zamarła. Bardzo ciekawe jest
to, że kiedy na chwilę przestała mówić zaczęła się intensywnie wgapiać w
Harrego. –Ja… Po prostu mi przykro. Powiedz…, Co tam u ciebie słychać?
–Przytuliła mnie i dalej zerkając, co chwilę na mnie, to na Harrego uśmiechała
się. Wyglądała jak lalka barbie. Plastikowa. Nic nie warta zabawka. –(I.t.p.p.)
poznaj mojego narzeczonego Harrego! –Harry się zaczerwienił. Chyba widział jej
zaskoczenie. –Niall, to może my pójdziemy do kuchni porozmawiać a dziewczyny
zrobią to samo w salonie, dobrze? –(I.t.p.p.) była wniebowzięta. Harry ucałował
mnie w policzek i poszli z Niallem do kuchni. My udałyśmy się do wspomnianego
wcześniej salonu. –Kochana… Chciałabym cię zapytać o tyle rzeczy! Tyle się u
ciebie zmieniło przez ostatni okres czasu!
-Słuchaj, przed Harrym i
Niallem możesz sobie udawać, ale przede mną nie masz, co liczyć na to, że twoje
kiepskie aktorstwo przejdzie. Może i ty nas zostawiłaś, ale w końcu jeszcze dwa
lata temu mieszkałyśmy razem i wiemy o sobie wyjątkowo wiele… A więc ciekawi
cię moja historia? –Zaczęłam robiąc teatralną pauzę. –Więc tego samego dnia,
którego odeszłaś biegłam przez cały Londyn zupełnie bez celu. Usiadłam na
deptaku i płakałam. Wtedy podszedł do mnie Harry. Zaczepił, zaprosił na kawę.
Poprosił żebym się u niego zatrzymała żebym już nie musiała spać w tamtym
mieszkaniu. Oczywiście dopiero po tym jak opowiedziałam mu CAŁĄ historię. Obejrzeliśmy
film, zjedliśmy kolację, zaczęliśmy się całować… Z grubsza tak wyglądał ten
dzień. Kilka dni temu Harry mi się oświadczył, kupił dom. Ja powiedziałam mu,
że zostanie tatą. Za kolejne kilka dni bierzemy ślub. I teraz siedzę tutaj z
osobą, której pragnę nienawidzić za zdradę, jakiej się dopuściła, lecz nie
potrafię i opowiadam jej, co mnie dzięki jej chciwości spotkało. –Zatkało ją… -
A ja zawsze uważałam cię za taką głupią i bezwartościową…, Kto by pomyślał?
–Może Harry na przykład!? W końcu za tydzień braliśmy ślub, tak, czy nie? –A
jednak… Może po postu jestem naiwna, ale pomimo miliona wątpliwości miałam
nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Że go nie wykorzystasz…, Ale przecież nie
byłabyś sobą! –Nie dałam jej szansy na odpowiedź i wyszłam. Poszłam do chłopców
do kuchni. –Harry, jeżeli chcesz to dojedziesz do mnie później ja się przejdę
już do domu. –Zrobił przerażoną minę i natychmiast chwycił mnie za rękę,
pożegnał się z Niallem i wybiegł razem ze mną z domu do samochodu. –Co się
stało? Nie mów mi, że ZNOWU miałaś racje?
-Niestety. Ja też czasami
wolałabym nie mieć racji. Powiedziałam jej prosto, że przed wami może sobie
udawać jak powiedziała coś w stylu: Kochana! Musimy sobie tyle opowiedzieć!
Opowiedziałam jej wszystko, co się działo przez ostatnie dwa lata i
powiedziałam, że bardzo chciałabym jej nienawidzić, ale nie potrafię. Ona
stwierdziła, iż:Kto by się spodziewał, że nie jesteś taka głupia? Odpowiedziałam,
że może jestem naiwna, ale miałam nadzieję, że go nie wykorzysta pomimo moich
wątpliwości. Ona, Wybuchnęła śmiechem a ja wyszłam. A tak poza tym to nie
musiałeś ze mną wychodzić.
-Musiałem. Wiem, że ty nie
wyszłabyś bez powodu, bo na przykład ci się nudzi. I musisz niestety powiedzieć
Niallowi o tym, jaka jest. Niestety…, Ale to może jednak, kiedy indziej.
Odpoczniesz od tego dnia, jutro pojedziemy do Holmes Chapel. Nie będziesz już
musiała się tym na razie martwić. –Moje myśli pukały nieubłaganie do
teraźniejszości z żądaniem wolności. –Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham. Za
to, jaki jesteś opiekuńczy. W sumie to za to, że po postu jesteś.
-No! Nie rozczulaj się tutaj!
Dobrze wiesz, że też cię kocham, ale jak dalej będziesz na głos wygłaszać takie
ckliwe teorie to niestety ja już nie będę umiał cię pocieszyć. –Banan na
mordzie Harrolda mówi chyba sam za siebie. Co ja bym bez niego zrobiła…?
Podjechaliśmy pod dom. Ja zaczęłam go łapczywie całować. Harry najwyraźniej się
tego nie spodziewał, ale odwzajemniał pocałunki. W końcu przerwaliśmy. Hazza
wziął mnie na ręce i zaniósł do naszej sypialni.
*********************************************************************
Zboczone Directioners wiedzą, co się dalej działo ^^
Następnego ranka obudziłam
się wypoczęta. Bez żadnych złych myśli. Harry leżał obok mnie, uśmiechnięty,
rozczochrany jak zawsze. Uśmiech zagościł również na mojej twarzy. –Jak ci się
spało?
-A jak może mi się spać obok
ciebie? –Przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło. –Pójdę zrobić śniadanie
a ty się ubierz. –Obydwoje wstaliśmy z łóżka i poszliśmy w swoje strony.
Ubrałam się w czerwone rurki z kilkoma fabrycznymi zdarciami, czarny T-shirt z
napisem Rihanna for River Island i Converse z flagą GB. Włosy spięłam w koński
ogon i zeszłam na dół. Harry zrobił gofry. Były pyszne. Jadł ich tyle… Nigdy
nie widziałam żeby ktoś jadł tyle gofrów. –Harry, zamieniasz się w Osła ze
Shreka! Nigdy nie widziałam żebyś jadł aż tyle! No w sumie to poza Niallem.
–Harry udał obrażonego tym Osłem, ale sam z trudem powstrzymywał śmiech i
dławił się kolejnym kawałkiem gofra. –Ja jestem całą obsadą! –Krzyknął nagle i
zrobił oczy kota w butach. –Ale proszę nie udowadniaj mi, że możesz być
Shrekiem, który wyjmuje z uszu świeczki…
-Teraz to się już chyba
obrażę! –Teraz to ja byłam kotkiem. Usiadłam mu na kolanach, objęłam za szyję i
uśmiechnęłam się uroczo. –Dalej się gniewasz? –Nie odpowiedział. –Ok… To może
jednak inaczej. –Ściągnęłam koszulkę i zostałam w samym czerwonym i koronkowym
staniku. Mina Harrego była bezcenna. –A teraz? –Nie odezwał się. Jestem w stu
procentach pewna, że po prostu chciał zobaczyć jak zamierzam go przekonać i jak
daleko się posunę. –Wykorzystujesz mnie, wiesz o tym prawda? –Uśmiechnął się i
zaczął całować.
*****************************************************************
Tarartaatattataata! Znów nie muszę pisać, co się działo, bo wszystkie
Directioners znają,,łapczywą” naturę Hazzy XD Sorka bardzo, bo mam ferie i
dawno nie miałam porządnych skojarzeń;*
-Może zaczęlibyśmy się
pakować? W końcu do twojego rodzinnego domu jest kawałek drogi. –Zapytałam,
kiedy już skończyliśmy. Herreh posmutniał… -Dobra.
-Tak w ogóle to na ile tam
jedziemy? –Nie wiedziałam ile rzeczy mam pakować. –Będziemy tam do niedzieli.
Spokojnie zdążysz zebrać myśli i odpocząć przed wielkim dniem. –Uśmiechnęłam
się i ponownie zaczęłam ubierać te same ciuchy, których Harry przed godziną
mnie pozbawił. Po piętnastu minutach byliśmy gotowi do wyjazdu. Jechaliśmy tak
przez kilka godzin. Zaczęło się ściemniać, ale dojechaliśmy. Harry
bezszelestnie wszedł do domu. W salonie siedziała jego mama. Smutna i
zapłakana. Harry podbiegł do niej. –Mamo, jak się czujesz? Wszystko w porządku?
–Ona tylko podniosła wzrok i patrzyła na Harrego błagalnie. –Harry, (T.i.)
Bardzo się cieszę, że was widzę. Widzicie, bo… Harry twój ojczym ode mnie
odszedł kilka dni temu i teraz muszę to jakoś przetrzymać. A wy? Co u was
słychać? –Zamyśliłam się. –Harry, to na pewno dobry moment? –Przytaknął
twierdzącym skinieniem głowy. –Więc, mamo mamy dwie dobre wiadomości.
-Pierwsza –Zaczęłam- To taka,
że będziesz babcią!
-Druga natomiast –Harry
przejął pałeczkę- jest taka, że bierzemy ślub za tydzień. –Ann o mało nie
zemdlała. –Oszaleliście? Mówicie mi dopiero teraz o ślubie?! (T.i.) Kochanie,
który to miesiąc? Oszaleje z wami! –Zaśmialiśmy się z Harrym. –Drugi. I nie
martw się, że dopiero teraz się dowiedziałaś o ślubie. Tydzień temu mi się
oświadczył. Też byłam wściekła… -Na twarzy Ann znów pojawił się uśmiech.
Natomiast twarz Harrego stanęła w płomieniach. –Dobrze. Odpocznijcie na pewno
jesteście zmęczeni podróżą. –Ohh, Ann gdybyś jeszcze wiedziała, czym poza
podróżą byliśmy zmęczeni… Nazajutrz obudziłam się około 7:15. Harrego nie było
już obok mnie zaczęło mnie to zastanawiać. Wstałam, po czym ubrałam na siebie
jeansy, białą koszulkę bez wzorów, na to czerwoną koszulę w kratę i jeszcze
skórzaną kurtkę. Rękawy kurtki podwinęłam a rękawy koszuli wyciągnęłam na
zewnątrz i podwinęłam na kurtkę. Do tego zrobiłam lekki make-up i nie spinając
włosów pozostawiłam je w nieładzie i zeszłam na dół. Kiedy stanęłam na schodach
zadzwonił mój telefon. Okazało się, że dostałam SMS od (I.t.d.p.) „(I.t.p.p.)
dała mi znak co się dzieje. Gratuluję ci, że tak dobrze się u ciebie układa.
Zdziwił mnie jej telefon po tym jak odeszła. W każdym razie przepraszam, jeżeli
ci przeszkodziłam i jeszcze raz gratulację maluszka i ślubu.;)” –Ją zdziwił
telefon (I.t.p.p.) a mnie zdziwił ten SMS… Postanowiłam że później do niej
zadzwonię. Harrego nie było w kuchni, więc wyszłam na podwórko. Harry siedział
na huśtawce ogrodowej z lekkim uśmiechem na ustach. Nie zauważył mnie, kiedy
się do niego przysiadłam. –Co tak wcześnie? –Spytałam wyrywając go jednocześnie
z głębokich przemyśleń. –Nie mogłem spać. Martwi mnie moje mama. Niby na wieści
o ślubie i dziecku się uspokoiła, ale dalej mnie to martwi.
-Harry, twoja mama jest
silna, poradzi sobie. A ja w sumie też chcę ci coś pokazać. –Pokazałam mu SMS z
wiadomością, którą dostałam rano. –Zastanawiam się czy jej nie zaprosić…, Ale
boję się. Ona w sumie nic nie zrobiła. Po prostu nie chciała cierpieć. Jak
myślisz? W końcu wysłała tego SMS bezinteresownie. –Harry znów się zastanawiał.
–Myślę, że powinnaś dać jej szansę. Może żałuje, że cię wtedy zostawiła? Musimy
się tego dowiedzieć… -Harry miał rację. Postanowiłam od razu do niej zadzwonić
i nie czekać z tym więcej. Odeszłam od Harrego i poszłam do ogródka gdzie było
dosyć cicho i mogłam spokojnie porozmawiać. Wykręciłam numer i czekałam aż
odbierze.
-Halo? –Musiała nie rozpoznać
numeru. –Halo, tu (T.i.) Dostałam SMS. –Starałam się wpleść nutkę entuzjazmu do
mojego tonu głosu. –Och, wybacz, jeżeli twoim zdaniem to było niestosowne.
-Niestosowne? Chciałam cię
zaprosić na ślub! Mam ogromną nadzieję, że przyjdziesz. Tylko jest jeden minus.
(I.t.p.p.) też tam będzie. A tak w ogóle, co ci dokładnie powiedziała?
-Że ostatnio spotkała cię na
ulicy a ty zaczęłaś jej opowiadać jak to dobrze ci się układa, masz bogatego
narzeczonego, jesteś w ciąży… itp. Myślałam, że to ona będzie się tak
zachowywać a nie ty. Byłam dość zaskoczona. –Miałam ochotę udusić gołymi rękami
tą kłamczuchę. –Ależ skąd! Posłuchaj tego dnia, kiedy odeszła poznałam Harrego
Stylesa, pomógł mi i zakochaliśmy się w sobie po dwóch latach zaszłam w ciążę a
on mi się oświadczył. Do niedawna mieszkaliśmy z Niallem i Liamem. Opowiadałam
Niallowi kiedyś o obsesji (I.t.p.p.) na jego punkcie i powiedział żebym ich
umówiła jeżeli to nie kłopot. Zrobiłam tak. Teraz ona jest z Niallem od dwóch
dni i boję się, co tam się dzieje. We wtorek się pierwszy raz spotkali.
Wieczorem tego samego dnia zaprosił nas do siebie żeby mi podziękować a Harremu
ją przedstawić. Ona udała skruchę przed chłopakami i poszła ze mną do innego
pomieszczenia powypytywać mnie, co u mnie się ostatnio działo po tym jak
poznała Harrego. Od razu jej powiedziałam, że u mnie jej kiepskie aktorstwo nie
przejdzie a ona odparła, że nie pomyślałaby, że nie muszę być taka
bezwartościowa, głupia i naiwna…
-(t.i.) tak mi przykro nie
wiedziałam… I teraz zgaduję że jesteś strasznie wściekła że spędzisz
najważniejszy dzień twojego życia w jej towarzystwie? A skoro mnie zapraszasz
to bardzo chętnie przyjdę. Kiedy to będzie?
-W środę.
-KIEDY??
-Nie przejmuj się. Ja sama
dowiedziałam się tydzień temu.
-Ale ja nawet sukienki nie
zdążę kupić!
-Jeżeli chcesz to pojadę z
tobą na zakupy, pochodzimy po sklepach jak kiedyś. Będę w Londynie w niedzielę
wieczorem, więc może w poniedziałek w południe?
-Tęskniłam za tobą!
Przepraszam za to, że wtedy odeszłam. Tamtego dnia to wydawało mi się
najlepszym rozwiązaniem. Tak mi przykro. –Słychać było, że szlocha. Ja też
miałam taką ochotę. –Ja za tobą też tęskniłam. To, co umówione?
-Jasne. A tak w ogóle to
gdzie jesteś? Bo widzisz ja się wyprowadziłam z Londynu i pojechałam na wieś. Wiesz
może gdzie jest Holmes Chapel?
-Wiem, dlatego że jestem w
Holmes Chapel. Tutaj jest rodzinny dom Harrego. Musimy się szybko zobaczyć! –Na
te wieści słyszałam jak płacze jeszcze bardziej. Rzadko ją dostrzegałam w takim
stanie. –Oczywiście! Najlepiej jeszcze dzisiaj! Może na głównym rynku?
-Oczywiście! Pa, za 15 minut
tam będę. –Pobiegłam uradowana do Harrego. –Kochanie nie uwierzysz!
Pogodziłyśmy się! I ona też tutaj teraz jest. Wyprowadziła się z Londynu tutaj
żeby mieć spokój. Właśnie się z nią umówiłam. Pa skarbie! –Harry nie zdążył nic
odpowiedzieć, bo mój entuzjazm go przytłoczył. Biegłam, co sił żeby po raz
pierwszy od dwóch lat zobaczyć przyjaciółkę, z którą byłam związana od
podstawówki. Dobiegłam na rynek. Stała tam. Uśmiechnięta, pełna energii, którą
zaszczepiała we wszystkich ludziach wokół niej! –Tak bardzo tęskniłam! –Po raz
pierwszy od tygodnia tryskałam taką energią. –Ja też. Nie mogłam uwierzyć, że
ty też jesteś w Holmes Chapel! I że mnie zaprosiłaś na ślub! Och jak ja bardzo
tęskniłam! –Ponownie się przytuliłyśmy z całych sił. –A u ciebie? Poza tym, że
się tu przeniosłaś. Działo się coś? –Dalej zdyszana i pełna wigoru, którym
zarażałyśmy siebie nawzajem. –W sumie to nic. Otworzyłam małą pracownię
krawiecką i jakoś leci. Jestem sama i mam psa… Tobie na pewno zdecydowanie
lepiej się powodzi! –Nie ukrywam troszeczkę się zarumieniłam. –No, więc ja i
Harry spodziewamy się dziecka, ale to już chyba wiesz. Mamy dość duży dom,
ładny samochód, mnóstwo kotów, przyjaciół. W sumie wymarzone życie, ale od
tygodnia w kółko słyszę o (I.t.p.p.) i nie wiem co mam dalej myśleć zwłaszcza
po tej sytuacji w domu Nialla i Liama. A kiedy opowiedziałaś mi, co o mnie
mówiła miałam ochotę ją udusić! –Mówiłam ostatnie zdanie na poważnie, pomimo że
obydwie wybuchnęłyśmy gromkim śmiechem. Cały dzień chodziłyśmy po mieście.
Byłyśmy w parku, w cukierni, w której pracował kiedyś Harry, na lodach (Tak na
lodach. Jesienią! Jesteśmy dorosłe, kto nam tego może zabronić?) i tak zleciał
nam cały dzień. Prawie cały. Pożegnałam się z (I.t.d.p.) i poszłam do domu
około 16:45 byłam na miejscu. Harry czekał na mnie w domu. Ann była na
zakupach. –Dobrze się bawiłaś? –Pocałowałam Harrego w policzek –Nawet nie wiesz
jak bardzo. Tyle się zmieniło. Nie mogę uwierzyć, że znowu jesteśmy
przyjaciółkami.
-I jutro znowu mnie tak
zostawisz na cały dzień? –Zrobił minę kota ze Shreka (ZNOWU). –Oczywiście, że
nie! To tylko na dzisiaj w końcu miałyśmy dwa lata do nadrobienia. Chyba się
nie gniewasz? Harry…? – Siłą z trudem powstrzymywał uśmieszek. –Błagam chyba
nie chcesz…. –Za późno. **********************************************************************Lalalallalalallllaa!
What makes your beautiful? Ooo. You don’t know your beautiful. Taaa wiem, nudzi
mi się.
-Harry, wiesz, że to jest
niewskazane w czasie ciąży?
-Mam to gdzieś. I tak dziecko
będzie zdrowe. A ja bym tego chyba nie zniósł! –Twierdzi się, że jeżeli
dziewczyna jest zboczona to jest fajne. Kiedy mężczyzna… Oj niedobrze. Może nie
chciałam żeby Harry specjalnie dla mnie się zmieniał, ale jeżeli chodzi o „to”
KOMPLETNIE nie miał wyczucia. Najmniejszego. Trudno. Byłam zmęczona i poszłam
spać.
OCZAMI LOUISA
-Wynoś się z mojego życia!
Nigdy ci tego nie wybaczę! Byłaś dla mnie wszystkim, a ty mnie po prostu
zdradziłaś! WYJDŹ!!!! –Nie byłem w stanie uwierzyć, że moja kochana Eleounor.
Moja żona. Zdradziła mnie, z jakimś żigolakiem… Wybiegła z domu. Nawet się nie
tłumaczyła. Wyszła jak gdyby nigdy nic. Podsumowując, nie mam, z kim iść na
wesele. Jakby to był mój najmniejszy problem…
TWOIMI OCZAMI
Wstałam kolejnego ranka. Za
dwa dni mieliśmy wyjechać. Wtedy zaczęłyby się poważne przygotowania do ślubu.
Wstałam równocześnie z Harrym. Ubrałam czarną spódnicę bombkę, czarne trampki
na koturnie i białą, luźną bluzkę z kołnierzykiem. Włosy upięłam wysoko w koka
i zeszłam na dół. Wtedy zadzwonił telefon Harrego. Rozmawiał wyraźnie przejęty
i smutny. –Dobra stary. Tak, jasne. No oczywiście, że jej przekażę! Nie. Nie,
nie powinna być smutna no cóż może trochę, ale przecież obaj wiemy, co ona
zrobiła… Jasne, spoko to do zobaczenia w Londynie.
-Harry, co się stało?
–Zaczynałam się bać. –Lou dzwonił. Eleounor nie będzie twoją główną druhną. Zdradziła
Louisa. Nie będę ci opowiadał szczegółów, bo są nie istotne. W każdym razie
niestety kotku, ale musisz sobie znaleźć nową druhnę. –Jakoś szczególnie się
nie przejęłam aktualnym brakiem druhny. Najgorsze było to, że Lou na pewno miał
doła… Ja miałam, kogo „obsadzić” w roli mojej świadkowej. Szybko wykręciłam
numer (I.t.d.p.).
… -Kochanie, oczywiście, że
zostanę twoją druhną! Przynajmniej się już nie muszę martwić o sukienkę.
-Bardzo mnie cieszy twój
entuzjazm. Zobaczymy się jutro porozmawiać?
-Oczywiście. Do jutra! Pa!
–Dokończyłam schodzenie po schodach. Zjedliśmy z Harrym omlety, które nam
przygotowałam. –Kochanie, naucz mnie polskiego. –PO, CO MU TAKI JĘZYK??? Nie
dość, że słowiański to jeszcze strasznie skomplikowany pod względem
gramatycznym jak i pod względem wymowy. –Harry… Ja cię bardzo chętnie nauczę
tylko, że to na prawdę trudny język. Pamiętasz pierwszy wywiad 1D dla Polski?
Ten, na którym byli Louis i Zayn? Ten, na którym powiedzieli „KOCHAMY WAS”.
Wszystkie polskie, Directioners poza tym, że płakały ze szczęścia to śmiały się
z ich akcentu. Moja koleżanka pół godziny kminiła, co oni powiedzieli! –Harry
zaczął się śmiać i próbował nieudolnie powtórzyć te dwa słowa. –Jak ty to
robisz? TO NIE JEST JĘZYK.
-Wypraszam sobie to zwykły
język tak jak i angielski. Poza tym to były jedne z najprostszych słów w całym
języku Harry! –Zaczęłam Harremu śpiewać piosenkę na wymowę polskiego.
Gęba, kępa, kędy
Gęba, kępa, kędy
Rębacz stęka zęby
Treść, Sierpc, sierść
Zgiełk, igiełka, len
Kiełki, giełda, hen
Pchełki, mgiełka
Serc, perć tędy
(Nikt z czytelników nie
chciałby widzieć jego reakcji.)
Kopara mu opadła. –Mam do
ciebie cały dzień mówić po polsku? Chyba nie chciałbyś musieć się domyślać, co
do ciebie mówię.
-Dobra, rezygnuje z mojej
prośby. Może jednak wrócimy jutro? Wiesz musimy jak najszybciej powiedzieć
Niallowi o „tym”. I ja muszę coś powiedzieć Lou. –Miał rację. Tym szybciej
powiem Niallowi prawdę tym lepiej. A dobrze, że chce porozmawiać z Lou. Obu
dobrze to zrobi. –Tak, jasne. Im szybciej, tym lepiej. –Uśmiechnęłam się
nieznacznie. Już wyciągnęłam telefon żeby zadzwonić do (I.t.d.p.) że nie możemy
się jutro spotkać ale może u nas zostać na kilka dni przed ślubem w Londynie.
Nie zdążyłam.
****************************************************************************************************************
Directioners znają naturę Hazzy, tak? Cieszę się, że się rozumiemy.
-Harry! Teraz przez ciebie
jestem rozczochrana! –Wstałam i zaczęłam się ponownie ubierać. –Nienawidzę, gdy
to robisz! -???- Ale co? –Mógłby czasami wyrażać się jaśniej. –Ubierasz się! –A
jak zwykle Loczkowi tylko jedno w głowie. –Harry, muszę teraz wyjść na godzinę.
Czy moja nowa druhna może się zatrzymać u nas w pokoju gościnnym na kilka dni
do ślubu?
-Jeżeli chcesz… -JAK JA SIĘ
BARDZO CIESZĘ, ŻE MU TO OBOJĘTNE…! Wyszłam z domu i poszłam pod wskazany
wcześniej przez (I.t.d.p.) adres jej pracowni. –Hej. Przyszłam cię odwiedzić!
–Zaskoczyłam ją. –Witaj! Miałyśmy przecież się spotkać dopiero jutro!
–Zamyśliłam się. –Tak, ale mam prośbę. Naprawdę dużą. W sumie dwie.
–Zawstydziłam się. –Mów. –Kochałam ją za to jak potrafiła się poświęcić. –Więc
pierwsza prośba brzmi: Wyjeżdżamy niestety już jutro, bo jak wiesz moja była
druhna zdradziła swojego męża i Harry chce go podnieść na duchu, a ja muszę
powiedzieć Niallowi całą prawdę o niej…, Więc pomyślałam, że może zatrzymasz
się u nas na kilka dni do ślubu? A druga prośba brzmi: USZYJESZ MI WELON???
–Zaśmiała się. –Jasne. Nie ma sprawy tylko… Skoro wyjeżdżacie jutro to może ja
jednak dojdę w niedzielę. Muszę przecież ci kiedyś uszyć ten welon. A teraz
proszę opisz mi jak wygląda taki twój wymarzony… -Opowiedziałam jej wszystko. O
tym, że chciałabym żeby był bardzo długi, z trenu. Opaska miałaby być nabita
kolcami. Ona dobrze znała mój rockowy styl i obie wiedziałyśmy, czego ja w tym
wyjątkowym dniu chcę na swojej głowie.
W następnym odcinku ^^
1. Jak przebiegnie ceremonia?
2. Czy i nowa druhna głównej
bohaterki znajdzie swoją miłość?
3. Jak Louis pozbiera się po
stracie Eleounor?
4. I jak Niall zniesie
wiadomość o tym, że jego ukochana nie jest taka jak sądzi?
Czytajcie! I jeżeli będą dwa
komentarze pod tym postem to zrobię film. Taki o mnie i o moich przyjaciółkach
Directioners. O tym, co dla nas znaczą chłopcy itp. A poza tym to zapraszam do
ankiety. Glosujcie na piosenkę na Cover. Już we wtorek zapraszam na filmik:
„Bądź damską wersją Louisa Tomlinsona” najpierw na warsztat biorę Lou. Następny
będzie Liaś obiecuję ;3 I postanowiłam zrobić kanał bloga na youtube. Jak
wstawię film to dam linka i zachęcam do subskrybowania i obserwowania bloga!
Hej! To znow ja! Bardzo mi sie podoba ta czesc! Ciesze sie ze pogodzilas T.I. z I.T.D.P.! Czekam na next nie cierpliwie! Love you ;* /Lulaaa
OdpowiedzUsuńKocham cie! Bardzo mnie cieszy ze ktoś śledzi tego imagina. Nastepna część już jutro. Mam juz napisane 3 kontynuacje wiec do srody codziennie beda dodawane kolejne części.
Usuń