środa, 29 stycznia 2014

Najdłuższy imagin świata XD cz.3

Hej!! Tak jak obiecałam szybko wstawiam trzecią część. Jutro będzie czwarta. Zachęcam do poddawania pomysłów na ciąg dalszy w kom.
Końcówka drugiej części:
-Przykro mi, że w takich okolicznościach się dowiadujesz. Mogłam ci to wcześniej powiedzieć. Przepraszam. Ale… ja po prostu nie lubię tego kraju. Wyjechałam do Anglii w pogoni za marzeniem a jednocześnie w ucieczce przed tamtym światem. –Harry zrozumiał. Nie pytał o to więcej.


Jechaliśmy tak jeszcze przez kilka minut i dojechaliśmy na miejsce. Stanęłam przed tamtym domem… Wspomnienia… Pierwszy raz z Harrym, poznanie moich najlepszych przyjaciół, początki rozkwitu kariery, obwieszczenie mojej ciąży i oświadczyny Harrego. A teraz to wszystko miało się zmienić. Dobre wspomnienia miały już niebawem zrobić miejsce na te gorsze. Trudno… Trzeba tam iść. Złapałam Harrego za rękę i weszliśmy do środka. Na wejściu powitał nas szeroko uśmiechnięty Nialler. –Cześć! Musisz ją poznać Harry, ona jest… Wspaniała, nie wiem jak mam to inaczej powiedzieć. A ty (t.i.) nie wiem jak mam ci za to wszystko dziękować. Naprawdę. Pomimo że nie miałaś najmniejszej ochoty, to zadzwoniłaś żeby spełnić moją prośbę, ja… Nie mam słów żeby wyrazić swoje szczęście. – Niechcęniechcęniechcęniechcęniechcę! – To wspaniale Niall, że jesteś szczęśliwy. –Po raz kolejny to właśnie Harry był pełen SZCZEREGO entuzjazmu…I w tym momencie ją zobaczyłam. Schodziła po schodach, pełna dumy ze swojego osiągnięcia. Kiedy natomiast ona zobaczyła mnie, szeroko, choć sztucznie się uśmiechnęła. – (T.i.)! Jak mi przykro za tę sytuację… Nie wiem jak mam cię przepraszać ja… -Zamarła. Bardzo ciekawe jest to, że kiedy na chwilę przestała mówić zaczęła się intensywnie wgapiać w Harrego. –Ja… Po prostu mi przykro. Powiedz…, Co tam u ciebie słychać? –Przytuliła mnie i dalej zerkając, co chwilę na mnie, to na Harrego uśmiechała się. Wyglądała jak lalka barbie. Plastikowa. Nic nie warta zabawka. –(I.t.p.p.) poznaj mojego narzeczonego Harrego! –Harry się zaczerwienił. Chyba widział jej zaskoczenie. –Niall, to może my pójdziemy do kuchni porozmawiać a dziewczyny zrobią to samo w salonie, dobrze? –(I.t.p.p.) była wniebowzięta. Harry ucałował mnie w policzek i poszli z Niallem do kuchni. My udałyśmy się do wspomnianego wcześniej salonu. –Kochana… Chciałabym cię zapytać o tyle rzeczy! Tyle się u ciebie zmieniło przez ostatni okres czasu!

-Słuchaj, przed Harrym i Niallem możesz sobie udawać, ale przede mną nie masz, co liczyć na to, że twoje kiepskie aktorstwo przejdzie. Może i ty nas zostawiłaś, ale w końcu jeszcze dwa lata temu mieszkałyśmy razem i wiemy o sobie wyjątkowo wiele… A więc ciekawi cię moja historia? –Zaczęłam robiąc teatralną pauzę. –Więc tego samego dnia, którego odeszłaś biegłam przez cały Londyn zupełnie bez celu. Usiadłam na deptaku i płakałam. Wtedy podszedł do mnie Harry. Zaczepił, zaprosił na kawę. Poprosił żebym się u niego zatrzymała żebym już nie musiała spać w tamtym mieszkaniu. Oczywiście dopiero po tym jak opowiedziałam mu CAŁĄ historię. Obejrzeliśmy film, zjedliśmy kolację, zaczęliśmy się całować… Z grubsza tak wyglądał ten dzień. Kilka dni temu Harry mi się oświadczył, kupił dom. Ja powiedziałam mu, że zostanie tatą. Za kolejne kilka dni bierzemy ślub. I teraz siedzę tutaj z osobą, której pragnę nienawidzić za zdradę, jakiej się dopuściła, lecz nie potrafię i opowiadam jej, co mnie dzięki jej chciwości spotkało. –Zatkało ją… - A ja zawsze uważałam cię za taką głupią i bezwartościową…, Kto by pomyślał? –Może Harry na przykład!? W końcu za tydzień braliśmy ślub, tak, czy nie? –A jednak… Może po postu jestem naiwna, ale pomimo miliona wątpliwości miałam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Że go nie wykorzystasz…, Ale przecież nie byłabyś sobą! –Nie dałam jej szansy na odpowiedź i wyszłam. Poszłam do chłopców do kuchni. –Harry, jeżeli chcesz to dojedziesz do mnie później ja się przejdę już do domu. –Zrobił przerażoną minę i natychmiast chwycił mnie za rękę, pożegnał się z Niallem i wybiegł razem ze mną z domu do samochodu. –Co się stało? Nie mów mi, że ZNOWU miałaś racje?

-Niestety. Ja też czasami wolałabym nie mieć racji. Powiedziałam jej prosto, że przed wami może sobie udawać jak powiedziała coś w stylu: Kochana! Musimy sobie tyle opowiedzieć! Opowiedziałam jej wszystko, co się działo przez ostatnie dwa lata i powiedziałam, że bardzo chciałabym jej nienawidzić, ale nie potrafię. Ona stwierdziła, iż:Kto by się spodziewał, że nie jesteś taka głupia? Odpowiedziałam, że może jestem naiwna, ale miałam nadzieję, że go nie wykorzysta pomimo moich wątpliwości. Ona, Wybuchnęła śmiechem a ja wyszłam. A tak poza tym to nie musiałeś ze mną wychodzić.

-Musiałem. Wiem, że ty nie wyszłabyś bez powodu, bo na przykład ci się nudzi. I musisz niestety powiedzieć Niallowi o tym, jaka jest. Niestety…, Ale to może jednak, kiedy indziej. Odpoczniesz od tego dnia, jutro pojedziemy do Holmes Chapel. Nie będziesz już musiała się tym na razie martwić. –Moje myśli pukały nieubłaganie do teraźniejszości z żądaniem wolności. –Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham. Za to, jaki jesteś opiekuńczy. W sumie to za to, że po postu jesteś.

-No! Nie rozczulaj się tutaj! Dobrze wiesz, że też cię kocham, ale jak dalej będziesz na głos wygłaszać takie ckliwe teorie to niestety ja już nie będę umiał cię pocieszyć. –Banan na mordzie Harrolda mówi chyba sam za siebie. Co ja bym bez niego zrobiła…? Podjechaliśmy pod dom. Ja zaczęłam go łapczywie całować. Harry najwyraźniej się tego nie spodziewał, ale odwzajemniał pocałunki. W końcu przerwaliśmy. Hazza wziął mnie na ręce i zaniósł do naszej sypialni.

********************************************************************* Zboczone Directioners wiedzą, co się dalej działo ^^

Następnego ranka obudziłam się wypoczęta. Bez żadnych złych myśli. Harry leżał obok mnie, uśmiechnięty, rozczochrany jak zawsze. Uśmiech zagościł również na mojej twarzy. –Jak ci się spało?

-A jak może mi się spać obok ciebie? –Przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło. –Pójdę zrobić śniadanie a ty się ubierz. –Obydwoje wstaliśmy z łóżka i poszliśmy w swoje strony. Ubrałam się w czerwone rurki z kilkoma fabrycznymi zdarciami, czarny T-shirt z napisem Rihanna for River Island i Converse z flagą GB. Włosy spięłam w koński ogon i zeszłam na dół. Harry zrobił gofry. Były pyszne. Jadł ich tyle… Nigdy nie widziałam żeby ktoś jadł tyle gofrów. –Harry, zamieniasz się w Osła ze Shreka! Nigdy nie widziałam żebyś jadł aż tyle! No w sumie to poza Niallem. –Harry udał obrażonego tym Osłem, ale sam z trudem powstrzymywał śmiech i dławił się kolejnym kawałkiem gofra. –Ja jestem całą obsadą! –Krzyknął nagle i zrobił oczy kota w butach. –Ale proszę nie udowadniaj mi, że możesz być Shrekiem, który wyjmuje z uszu świeczki…

-Teraz to się już chyba obrażę! –Teraz to ja byłam kotkiem. Usiadłam mu na kolanach, objęłam za szyję i uśmiechnęłam się uroczo. –Dalej się gniewasz? –Nie odpowiedział. –Ok… To może jednak inaczej. –Ściągnęłam koszulkę i zostałam w samym czerwonym i koronkowym staniku. Mina Harrego była bezcenna. –A teraz? –Nie odezwał się. Jestem w stu procentach pewna, że po prostu chciał zobaczyć jak zamierzam go przekonać i jak daleko się posunę. –Wykorzystujesz mnie, wiesz o tym prawda? –Uśmiechnął się i zaczął całować. ***************************************************************** Tarartaatattataata! Znów nie muszę pisać, co się działo, bo wszystkie Directioners znają,,łapczywą” naturę Hazzy XD Sorka bardzo, bo mam ferie i dawno nie miałam porządnych skojarzeń;*

-Może zaczęlibyśmy się pakować? W końcu do twojego rodzinnego domu jest kawałek drogi. –Zapytałam, kiedy już skończyliśmy. Herreh posmutniał… -Dobra.

-Tak w ogóle to na ile tam jedziemy? –Nie wiedziałam ile rzeczy mam pakować. –Będziemy tam do niedzieli. Spokojnie zdążysz zebrać myśli i odpocząć przed wielkim dniem. –Uśmiechnęłam się i ponownie zaczęłam ubierać te same ciuchy, których Harry przed godziną mnie pozbawił. Po piętnastu minutach byliśmy gotowi do wyjazdu. Jechaliśmy tak przez kilka godzin. Zaczęło się ściemniać, ale dojechaliśmy. Harry bezszelestnie wszedł do domu. W salonie siedziała jego mama. Smutna i zapłakana. Harry podbiegł do niej. –Mamo, jak się czujesz? Wszystko w porządku? –Ona tylko podniosła wzrok i patrzyła na Harrego błagalnie. –Harry, (T.i.) Bardzo się cieszę, że was widzę. Widzicie, bo… Harry twój ojczym ode mnie odszedł kilka dni temu i teraz muszę to jakoś przetrzymać. A wy? Co u was słychać? –Zamyśliłam się. –Harry, to na pewno dobry moment? –Przytaknął twierdzącym skinieniem głowy. –Więc, mamo mamy dwie dobre wiadomości.

-Pierwsza –Zaczęłam- To taka, że będziesz babcią!

-Druga natomiast –Harry przejął pałeczkę- jest taka, że bierzemy ślub za tydzień. –Ann o mało nie zemdlała. –Oszaleliście? Mówicie mi dopiero teraz o ślubie?! (T.i.) Kochanie, który to miesiąc? Oszaleje z wami! –Zaśmialiśmy się z Harrym. –Drugi. I nie martw się, że dopiero teraz się dowiedziałaś o ślubie. Tydzień temu mi się oświadczył. Też byłam wściekła… -Na twarzy Ann znów pojawił się uśmiech. Natomiast twarz Harrego stanęła w płomieniach. –Dobrze. Odpocznijcie na pewno jesteście zmęczeni podróżą. –Ohh, Ann gdybyś jeszcze wiedziała, czym poza podróżą byliśmy zmęczeni… Nazajutrz obudziłam się około 7:15. Harrego nie było już obok mnie zaczęło mnie to zastanawiać. Wstałam, po czym ubrałam na siebie jeansy, białą koszulkę bez wzorów, na to czerwoną koszulę w kratę i jeszcze skórzaną kurtkę. Rękawy kurtki podwinęłam a rękawy koszuli wyciągnęłam na zewnątrz i podwinęłam na kurtkę. Do tego zrobiłam lekki make-up i nie spinając włosów pozostawiłam je w nieładzie i zeszłam na dół. Kiedy stanęłam na schodach zadzwonił mój telefon. Okazało się, że dostałam SMS od (I.t.d.p.) „(I.t.p.p.) dała mi znak co się dzieje. Gratuluję ci, że tak dobrze się u ciebie układa. Zdziwił mnie jej telefon po tym jak odeszła. W każdym razie przepraszam, jeżeli ci przeszkodziłam i jeszcze raz gratulację maluszka i ślubu.;)” –Ją zdziwił telefon (I.t.p.p.) a mnie zdziwił ten SMS… Postanowiłam że później do niej zadzwonię. Harrego nie było w kuchni, więc wyszłam na podwórko. Harry siedział na huśtawce ogrodowej z lekkim uśmiechem na ustach. Nie zauważył mnie, kiedy się do niego przysiadłam. –Co tak wcześnie? –Spytałam wyrywając go jednocześnie z głębokich przemyśleń. –Nie mogłem spać. Martwi mnie moje mama. Niby na wieści o ślubie i dziecku się uspokoiła, ale dalej mnie to martwi.

-Harry, twoja mama jest silna, poradzi sobie. A ja w sumie też chcę ci coś pokazać. –Pokazałam mu SMS z wiadomością, którą dostałam rano. –Zastanawiam się czy jej nie zaprosić…, Ale boję się. Ona w sumie nic nie zrobiła. Po prostu nie chciała cierpieć. Jak myślisz? W końcu wysłała tego SMS bezinteresownie. –Harry znów się zastanawiał. –Myślę, że powinnaś dać jej szansę. Może żałuje, że cię wtedy zostawiła? Musimy się tego dowiedzieć… -Harry miał rację. Postanowiłam od razu do niej zadzwonić i nie czekać z tym więcej. Odeszłam od Harrego i poszłam do ogródka gdzie było dosyć cicho i mogłam spokojnie porozmawiać. Wykręciłam numer i czekałam aż odbierze.

-Halo? –Musiała nie rozpoznać numeru. –Halo, tu (T.i.) Dostałam SMS. –Starałam się wpleść nutkę entuzjazmu do mojego tonu głosu. –Och, wybacz, jeżeli twoim zdaniem to było niestosowne.

-Niestosowne? Chciałam cię zaprosić na ślub! Mam ogromną nadzieję, że przyjdziesz. Tylko jest jeden minus. (I.t.p.p.) też tam będzie. A tak w ogóle, co ci dokładnie powiedziała?

-Że ostatnio spotkała cię na ulicy a ty zaczęłaś jej opowiadać jak to dobrze ci się układa, masz bogatego narzeczonego, jesteś w ciąży… itp. Myślałam, że to ona będzie się tak zachowywać a nie ty. Byłam dość zaskoczona. –Miałam ochotę udusić gołymi rękami tą kłamczuchę. –Ależ skąd! Posłuchaj tego dnia, kiedy odeszła poznałam Harrego Stylesa, pomógł mi i zakochaliśmy się w sobie po dwóch latach zaszłam w ciążę a on mi się oświadczył. Do niedawna mieszkaliśmy z Niallem i Liamem. Opowiadałam Niallowi kiedyś o obsesji (I.t.p.p.) na jego punkcie i powiedział żebym ich umówiła jeżeli to nie kłopot. Zrobiłam tak. Teraz ona jest z Niallem od dwóch dni i boję się, co tam się dzieje. We wtorek się pierwszy raz spotkali. Wieczorem tego samego dnia zaprosił nas do siebie żeby mi podziękować a Harremu ją przedstawić. Ona udała skruchę przed chłopakami i poszła ze mną do innego pomieszczenia powypytywać mnie, co u mnie się ostatnio działo po tym jak poznała Harrego. Od razu jej powiedziałam, że u mnie jej kiepskie aktorstwo nie przejdzie a ona odparła, że nie pomyślałaby, że nie muszę być taka bezwartościowa, głupia i naiwna…

-(t.i.) tak mi przykro nie wiedziałam… I teraz zgaduję że jesteś strasznie wściekła że spędzisz najważniejszy dzień twojego życia w jej towarzystwie? A skoro mnie zapraszasz to bardzo chętnie przyjdę. Kiedy to będzie?

-W środę.

-KIEDY??

-Nie przejmuj się. Ja sama dowiedziałam się tydzień temu.

-Ale ja nawet sukienki nie zdążę kupić!

-Jeżeli chcesz to pojadę z tobą na zakupy, pochodzimy po sklepach jak kiedyś. Będę w Londynie w niedzielę wieczorem, więc może w poniedziałek w południe?

-Tęskniłam za tobą! Przepraszam za to, że wtedy odeszłam. Tamtego dnia to wydawało mi się najlepszym rozwiązaniem. Tak mi przykro. –Słychać było, że szlocha. Ja też miałam taką ochotę. –Ja za tobą też tęskniłam. To, co umówione?

-Jasne. A tak w ogóle to gdzie jesteś? Bo widzisz ja się wyprowadziłam z Londynu i pojechałam na wieś. Wiesz może gdzie jest Holmes Chapel?

-Wiem, dlatego że jestem w Holmes Chapel. Tutaj jest rodzinny dom Harrego. Musimy się szybko zobaczyć! –Na te wieści słyszałam jak płacze jeszcze bardziej. Rzadko ją dostrzegałam w takim stanie. –Oczywiście! Najlepiej jeszcze dzisiaj! Może na głównym rynku?

-Oczywiście! Pa, za 15 minut tam będę. –Pobiegłam uradowana do Harrego. –Kochanie nie uwierzysz! Pogodziłyśmy się! I ona też tutaj teraz jest. Wyprowadziła się z Londynu tutaj żeby mieć spokój. Właśnie się z nią umówiłam. Pa skarbie! –Harry nie zdążył nic odpowiedzieć, bo mój entuzjazm go przytłoczył. Biegłam, co sił żeby po raz pierwszy od dwóch lat zobaczyć przyjaciółkę, z którą byłam związana od podstawówki. Dobiegłam na rynek. Stała tam. Uśmiechnięta, pełna energii, którą zaszczepiała we wszystkich ludziach wokół niej! –Tak bardzo tęskniłam! –Po raz pierwszy od tygodnia tryskałam taką energią. –Ja też. Nie mogłam uwierzyć, że ty też jesteś w Holmes Chapel! I że mnie zaprosiłaś na ślub! Och jak ja bardzo tęskniłam! –Ponownie się przytuliłyśmy z całych sił. –A u ciebie? Poza tym, że się tu przeniosłaś. Działo się coś? –Dalej zdyszana i pełna wigoru, którym zarażałyśmy siebie nawzajem. –W sumie to nic. Otworzyłam małą pracownię krawiecką i jakoś leci. Jestem sama i mam psa… Tobie na pewno zdecydowanie lepiej się powodzi! –Nie ukrywam troszeczkę się zarumieniłam. –No, więc ja i Harry spodziewamy się dziecka, ale to już chyba wiesz. Mamy dość duży dom, ładny samochód, mnóstwo kotów, przyjaciół. W sumie wymarzone życie, ale od tygodnia w kółko słyszę o (I.t.p.p.) i nie wiem co mam dalej myśleć zwłaszcza po tej sytuacji w domu Nialla i Liama. A kiedy opowiedziałaś mi, co o mnie mówiła miałam ochotę ją udusić! –Mówiłam ostatnie zdanie na poważnie, pomimo że obydwie wybuchnęłyśmy gromkim śmiechem. Cały dzień chodziłyśmy po mieście. Byłyśmy w parku, w cukierni, w której pracował kiedyś Harry, na lodach (Tak na lodach. Jesienią! Jesteśmy dorosłe, kto nam tego może zabronić?) i tak zleciał nam cały dzień. Prawie cały. Pożegnałam się z (I.t.d.p.) i poszłam do domu około 16:45 byłam na miejscu. Harry czekał na mnie w domu. Ann była na zakupach. –Dobrze się bawiłaś? –Pocałowałam Harrego w policzek –Nawet nie wiesz jak bardzo. Tyle się zmieniło. Nie mogę uwierzyć, że znowu jesteśmy przyjaciółkami.

-I jutro znowu mnie tak zostawisz na cały dzień? –Zrobił minę kota ze Shreka (ZNOWU). –Oczywiście, że nie! To tylko na dzisiaj w końcu miałyśmy dwa lata do nadrobienia. Chyba się nie gniewasz? Harry…? – Siłą z trudem powstrzymywał uśmieszek. –Błagam chyba nie chcesz…. –Za późno. **********************************************************************Lalalallalalallllaa! What makes your beautiful? Ooo. You don’t know your beautiful. Taaa wiem, nudzi mi się.

 

-Harry, wiesz, że to jest niewskazane w czasie ciąży?

-Mam to gdzieś. I tak dziecko będzie zdrowe. A ja bym tego chyba nie zniósł! –Twierdzi się, że jeżeli dziewczyna jest zboczona to jest fajne. Kiedy mężczyzna… Oj niedobrze. Może nie chciałam żeby Harry specjalnie dla mnie się zmieniał, ale jeżeli chodzi o „to” KOMPLETNIE nie miał wyczucia. Najmniejszego. Trudno. Byłam zmęczona i poszłam spać.

OCZAMI LOUISA

-Wynoś się z mojego życia! Nigdy ci tego nie wybaczę! Byłaś dla mnie wszystkim, a ty mnie po prostu zdradziłaś! WYJDŹ!!!! –Nie byłem w stanie uwierzyć, że moja kochana Eleounor. Moja żona. Zdradziła mnie, z jakimś żigolakiem… Wybiegła z domu. Nawet się nie tłumaczyła. Wyszła jak gdyby nigdy nic. Podsumowując, nie mam, z kim iść na wesele. Jakby to był mój najmniejszy problem…

TWOIMI OCZAMI

Wstałam kolejnego ranka. Za dwa dni mieliśmy wyjechać. Wtedy zaczęłyby się poważne przygotowania do ślubu. Wstałam równocześnie z Harrym. Ubrałam czarną spódnicę bombkę, czarne trampki na koturnie i białą, luźną bluzkę z kołnierzykiem. Włosy upięłam wysoko w koka i zeszłam na dół. Wtedy zadzwonił telefon Harrego. Rozmawiał wyraźnie przejęty i smutny. –Dobra stary. Tak, jasne. No oczywiście, że jej przekażę! Nie. Nie, nie powinna być smutna no cóż może trochę, ale przecież obaj wiemy, co ona zrobiła… Jasne, spoko to do zobaczenia w Londynie.

-Harry, co się stało? –Zaczynałam się bać. –Lou dzwonił. Eleounor nie będzie twoją główną druhną. Zdradziła Louisa. Nie będę ci opowiadał szczegółów, bo są nie istotne. W każdym razie niestety kotku, ale musisz sobie znaleźć nową druhnę. –Jakoś szczególnie się nie przejęłam aktualnym brakiem druhny. Najgorsze było to, że Lou na pewno miał doła… Ja miałam, kogo „obsadzić” w roli mojej świadkowej. Szybko wykręciłam numer (I.t.d.p.).

… -Kochanie, oczywiście, że zostanę twoją druhną! Przynajmniej się już nie muszę martwić o sukienkę.

-Bardzo mnie cieszy twój entuzjazm. Zobaczymy się jutro porozmawiać?

-Oczywiście. Do jutra! Pa! –Dokończyłam schodzenie po schodach. Zjedliśmy z Harrym omlety, które nam przygotowałam. –Kochanie, naucz mnie polskiego. –PO, CO MU TAKI JĘZYK??? Nie dość, że słowiański to jeszcze strasznie skomplikowany pod względem gramatycznym jak i pod względem wymowy. –Harry… Ja cię bardzo chętnie nauczę tylko, że to na prawdę trudny język. Pamiętasz pierwszy wywiad 1D dla Polski? Ten, na którym byli Louis i Zayn? Ten, na którym powiedzieli „KOCHAMY WAS”. Wszystkie polskie, Directioners poza tym, że płakały ze szczęścia to śmiały się z ich akcentu. Moja koleżanka pół godziny kminiła, co oni powiedzieli! –Harry zaczął się śmiać i próbował nieudolnie powtórzyć te dwa słowa. –Jak ty to robisz? TO NIE JEST JĘZYK.

-Wypraszam sobie to zwykły język tak jak i angielski. Poza tym to były jedne z najprostszych słów w całym języku Harry! –Zaczęłam Harremu śpiewać piosenkę na wymowę polskiego.
Gęba, kępa, kędy

Rębacz stęka zęby

Treść, Sierpc, sierść

Zgiełk, igiełka, len

Kiełki, giełda, hen

Pchełki, mgiełka

Serc, perć tędy

(Nikt z czytelników nie chciałby widzieć jego reakcji.)

Kopara mu opadła. –Mam do ciebie cały dzień mówić po polsku? Chyba nie chciałbyś musieć się domyślać, co do ciebie mówię.

-Dobra, rezygnuje z mojej prośby. Może jednak wrócimy jutro? Wiesz musimy jak najszybciej powiedzieć Niallowi o „tym”. I ja muszę coś powiedzieć Lou. –Miał rację. Tym szybciej powiem Niallowi prawdę tym lepiej. A dobrze, że chce porozmawiać z Lou. Obu dobrze to zrobi. –Tak, jasne. Im szybciej, tym lepiej. –Uśmiechnęłam się nieznacznie. Już wyciągnęłam telefon żeby zadzwonić do (I.t.d.p.) że nie możemy się jutro spotkać ale może u nas zostać na kilka dni przed ślubem w Londynie. Nie zdążyłam. **************************************************************************************************************** Directioners znają naturę Hazzy, tak? Cieszę się, że się rozumiemy.

-Harry! Teraz przez ciebie jestem rozczochrana! –Wstałam i zaczęłam się ponownie ubierać. –Nienawidzę, gdy to robisz! -???- Ale co? –Mógłby czasami wyrażać się jaśniej. –Ubierasz się! –A jak zwykle Loczkowi tylko jedno w głowie. –Harry, muszę teraz wyjść na godzinę. Czy moja nowa druhna może się zatrzymać u nas w pokoju gościnnym na kilka dni do ślubu?

-Jeżeli chcesz… -JAK JA SIĘ BARDZO CIESZĘ, ŻE MU TO OBOJĘTNE…! Wyszłam z domu i poszłam pod wskazany wcześniej przez (I.t.d.p.) adres jej pracowni. –Hej. Przyszłam cię odwiedzić! –Zaskoczyłam ją. –Witaj! Miałyśmy przecież się spotkać dopiero jutro! –Zamyśliłam się. –Tak, ale mam prośbę. Naprawdę dużą. W sumie dwie. –Zawstydziłam się. –Mów. –Kochałam ją za to jak potrafiła się poświęcić. –Więc pierwsza prośba brzmi: Wyjeżdżamy niestety już jutro, bo jak wiesz moja była druhna zdradziła swojego męża i Harry chce go podnieść na duchu, a ja muszę powiedzieć Niallowi całą prawdę o niej…, Więc pomyślałam, że może zatrzymasz się u nas na kilka dni do ślubu? A druga prośba brzmi: USZYJESZ MI WELON??? –Zaśmiała się. –Jasne. Nie ma sprawy tylko… Skoro wyjeżdżacie jutro to może ja jednak dojdę w niedzielę. Muszę przecież ci kiedyś uszyć ten welon. A teraz proszę opisz mi jak wygląda taki twój wymarzony… -Opowiedziałam jej wszystko. O tym, że chciałabym żeby był bardzo długi, z trenu. Opaska miałaby być nabita kolcami. Ona dobrze znała mój rockowy styl i obie wiedziałyśmy, czego ja w tym wyjątkowym dniu chcę na swojej głowie.

 

W następnym odcinku ^^

1. Jak przebiegnie ceremonia?

2. Czy i nowa druhna głównej bohaterki znajdzie swoją miłość?

3. Jak Louis pozbiera się po stracie Eleounor?

4. I jak Niall zniesie wiadomość o tym, że jego ukochana nie jest taka jak sądzi?

Czytajcie! I jeżeli będą dwa komentarze pod tym postem to zrobię film. Taki o mnie i o moich przyjaciółkach Directioners. O tym, co dla nas znaczą chłopcy itp. A poza tym to zapraszam do ankiety. Glosujcie na piosenkę na Cover. Już we wtorek zapraszam na filmik: „Bądź damską wersją Louisa Tomlinsona” najpierw na warsztat biorę Lou. Następny będzie Liaś obiecuję ;3 I postanowiłam zrobić kanał bloga na youtube. Jak wstawię film to dam linka i zachęcam do subskrybowania i obserwowania bloga!

2 komentarze:

  1. Hej! To znow ja! Bardzo mi sie podoba ta czesc! Ciesze sie ze pogodzilas T.I. z I.T.D.P.! Czekam na next nie cierpliwie! Love you ;* /Lulaaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham cie! Bardzo mnie cieszy ze ktoś śledzi tego imagina. Nastepna część już jutro. Mam juz napisane 3 kontynuacje wiec do srody codziennie beda dodawane kolejne części.

      Usuń