czwartek, 23 stycznia 2014

Smutny imagin z Liamem

Początek jest romantyczny, ale koniec końców to smutny imagin. Zastanawiam się nad zaprzestaniem pisania smutnych imaginów. Jestem zbyt porąbana żeby się specjalnie dołować. Jak ktoś poprosi to napisze ale ja sama wiem że są beznadziejne.

Zayn! –Krzyczałam biegnąc za swoim bratem. Tak, tak moim bratem. Tym Zaynem Malikiem z One Direction. Przyjaźniłam się z całą piątką, ale poza moim bratem najlepszy kontakt miałam z Liamem. –No, czego chcesz, to nie moja wina! –Krzyczał jeszcze głośniej. Dogoniłam go i złapałam za kołnierz jeansowej kurtki. –Zayn, jeszcze jedno słowo, że to nie ty a ja zniszczę twoją fryzurę tak jak ty zniszczyłeś mi laptopa! –Miałam do niego żal, nie ukrywam. Zayn nie mógł sprawdzić e-maila na swoim komputerze, tylko na moim i pił w tym czasie kakałko… Oczywiście musiał je wylać na laptopa. –Mówiłem, że to przez przypadek!

-Nie obchodzi mnie to wisisz mi laptopa! –Biegaliśmy tak po domu, gdy nagle wszedł Liam, bo musiał oddać Zaynowi jakąś płytę czy coś… -O co znowu poszło? –Zapytał zrezygnowany Liam. –Laluś rozwalił mi laptopa, bo nie mógł pić, kakałka gdzie indziej i mi je na niego wylał. –Liam zrobił facepalma i spojrzał wymownie na Zayna. –No, Ok, Ok. Kupię ci nowego laptopa…

-Dziękuje Zayn! Właściwie to czekałam na coś w stylu,,Przepraszam”, ale to bardzo miło z twojej strony, że to zaoferowałeś. –Zayn się załamał a Liam pękał ze śmiechu. Ja w tym czasie pobiegłam do swojego pokoju. Jako że czekałam na nowego laptopa strasznie mi się nudziło, więc znalazłam swoją MP4 i zaczęłam słuchać muzyki. Nagle do drzwi zapukał Liam. –Słuchaj… Przykro mi za tego laptopa.

-Ale ty mnie nie musisz przepraszać. Zayn „Obiecał” mi nowego, więc się nie martwię. –Uśmiechnęłam się a on to odwzajemnił. Rozmawialiśmy jeszcze tak przez kilka godzin. Śmialiśmy się i nie chcieliśmy się odrywać od „wyjątkowo pasjonujących” tematów. –Nie chcę wam przerywać, ale, Liam chłopaki po nas przyszli. –Pa!

-Do zobaczenia! –Po tych słowach Liam wyszedł z mojego pokoju a że było już dość późno postanowiłam, że nie będę siedzieć po nocy i pójdę spać. Następnego pięknego ranka, kiedy wstałam nikogo nie było w domu. A w każdym razie tak mi się zdawało. Weszłam do kuchni a tam stał Zayn robiący kawę. –Posłuchaj, (t.i.). Mamy do ciebie z chłopakami sprawę. –Nie byłam do końca pewna, o co może im chodzić. Zaczynałam się bać. –Jaką? –Wtedy Zayn zaczął mi tłumaczyć, że Harry wymyślił (Oczywiście pan,,We wszystko się wtrącam” Musiał mieć w tym swój udział) dla mnie randkę w ciemno. W ciemno znaczyło tylko to, że i ja i ta osoba nie ma pojęcia, z kim idzie. Cała reszta towarzystwa dokładnie wiedziała, co się ma dziać. –Nie, Zayn. Ja nawet nie wiem czy znam tą osobę!

-Uwierz mi znasz ją bardzo dobrze. Proszę zgódź się…

-Nie! –Ja pozostałam nieugięta aż w końcu Zayn odpuścił. Wszedł do salonu i powiedział do Liama. –Sorry stary… Mieliśmy ci załatwić z chłopakami randkę dziś wieczorem, ale nie wyszło. -Wbiło mnie w ziemię. Liam? Poważnie? Był moim najlepszym przyjacielem, ale nie wyobrażałam go sobie w roli mojego chłopaka. Wbiegłam na górę a Zayn za mną. –Słyszałaś nas? –Zapytał z przepraszającym wzrokiem. –Tak słyszałam. Wcale nie żałuję, że się nie zgodziłam. Nie wyobrażam sobie, Liama… że no wiesz, będziemy razem. –Miałam pretensję w głosie. Nie chciałam tego, ale jednak tak wyszło i już… -Dobrze, ale my wciąż uważamy, że słodko byście razem wyglądali. –Uśmiechnęłam się tylko do niego i rzuciłam w Zayna poduszką. –Spadaj! –Posłusznie wyszedł z mojego pokoju. Zaraz po Zaynie do mojego pokoju przyszedł Harry. –Cześć.

-Harry powiedz, że nie przyszedłeś w tej samej sprawie, co Zayn… -Popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem. –Niestety. Dlaczego nie? Posłuchaj… Przyznaję to był mój pomysł żeby was zeswatać, ale jednak nie możesz zaprzeczyć, że się przyjaźnicie a związki z przyjaźni są najlepsze!

-Ciekawe, co ty o tym wiesz… Jest duże prawdopodobieństwo, że zostaniesz FOREVER ALONE, bo jak na razie to z żadną dziewczyną nie byłeś na dłużej… -Wybuchnęłam.

-LIIIIIIIAAAAAAAAAAAAM!!! (T.i.) Ma ci coś do powiedzenia!

-Harry! – Nie mogłam opanować złości. Może niepotrzebnie mówiłam, że Harry zostanie,,forever alone”. Nie wiedziałam gdzie mam ukryć swoje emocje i Wybuchnęłam… Po kilku minutach przyszedł, Liam. –Coś się stało? –Dlaczego ten nienormalny zboczeniec ma zawsze rację? Nie mogłam pozbierać myśli. Tego, że Liam wydał mi się atrakcyjny.
~*~

-Na mnie zawsze możesz liczyć.

-Dziękuje. Nie wiesz ile rozmowy z tobą dla mnie znaczą… -Przytulił mnie czule zapach jego perfum wymieszany z zapachem jego ciała to definicja poczucia bezpieczeństwa.

~*~

Przywołując to wspomnienie po moim policzku spłynęła łza. „Tatuś” natychmiast do mnie podbiegł. Przytulił mnie w taki sam sposób jak dnia, który sobie przypomniałam. Znów czułam bezpieczeństwo. Takie, jakie mógłby mi dawać każdego dnia. Zapragnęłam tego najbardziej na świecie. Uroniłam jeszcze więcej łez. Nie mogłam mu teraz powiedzieć. Bez względu na to czy chciałam. Nie mogłam. –Co się dzieje? Wiesz, że mnie możesz wszystko powiedzieć. –Pytał wyraźnie zaniepokojony. –Kiedy tu jesteś już wszystko jest w porządku. –Uśmiechnął się. –Z tobą chcieli mnie umówić, prawda? –Po raz kolejny nie mogłam opanować śmiechu. –To naprawdę aż takie zabawne?

-Tak, bo przed chwilą był tu Harry. Namawiał mnie do tego a ja się wydarłam, że zostanie FOREVER ALONE. –Liam również zaczął się śmiać. –Wiem, że przesadziłam, ale miałam dość tego, że tak na mnie naciskają… -Posmutniał. –Dlaczego się nie zgodziłaś? –Wyraźnie przejęty. Nie mogłam zrozumieć uczucia, jakim go darzyłam. Czy to jeszcze była przyjaźń czy już miłość? Trzeba było mu jednak powiedzieć… -Bo nie lubię jak ktoś na mnie naciska… -Zamurowało go. Uśmiechnęłam się tylko lekko. Liam odwzajemnił uśmiech. Wskazał na swój policzek. Zbliżyłam usta żeby dać mu buziaka, a on się przekręcił i w jakiś sposób całowaliśmy się już mniej po „przyjacielsku”. Tak mijał czas. Ktoś wszedł do pokoju. Nie, kto inny jak chłopcy, którzy zaczęli bić brawa, śpiewać, skakać, tańczyć i drzeć się! Harry miał na gębie największego banana… -Kto by się spodziewał? –Zapytał sarkastycznie. –Tak, tak miałeś rację… A teraz żegnam! –Harry rzeczywiście wyszedł z pokoju. Ale nadal zostali w nim Zayn, Louis i Niall. Spojrzałam na nich wymownie. Wyszli. Tylko szkoda, że Liam nic nie zrozumiał i wyszedł razem z nimi. Można powiedzieć, że mój brat i Liam mieli najwięcej, „psychofanek” Którym się wydawało, że za nie wyjdą czy coś w tym stylu. Wyszłam na chwilę do sklepu a tam zaczepiła mnie jakaś dziewczyna z BARDZO dziwnym wyrazem twarzy. I w sumie jeszcze nawet oficjalnie nie byliśmy razem z Liamem… -Masz 3 sekundy na ucieczkę. Nienawidzę cię za to, że uwiodłaś mojego przyszłego męża. –Gdyby nie to, że miała nóż to chciałoby mi się śmiać z jej wypowiedzi. Nie zaczekała 3 sekund. Wbiła nóż pomiędzy moje żebra. Ja upadłam i już więcej ich nie zobaczyłam. Czuwałam nad każdym z góry. Mój brat jakoś się otrząsnął. Liam w sumie też próbował normalnie funkcjonować, ale nie mógł zapomnieć. Nie znalazł sobie nikogo. I tak do dziś na niego czekam. Z nadzieją, że nasza niewyrażona miłość znajdzie ujście na drugim świecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz