środa, 29 stycznia 2014

Smutny świąteczny imagin z Zaynem (Trochę krwawy)

Wińcie "Paranormal activity 4" Nie mnie za tego imagina ^^
 
Było piękne zimowe popołudnie. Piękne, dlatego że było wyjątkowe. W końcu przecież były święta. Ludzie krzątali się pod natłokiem świątecznych planów i zajęć, przez co nie zauważali magii krążącej wokół nich w powietrzu. Biegłam kupić prezenty dla moich przyjaciół i przyjaciółek, z którymi miałam spędzić święta. Wtapiałam się w tło zapracowanych ludzi, choć ja dostrzegałam wyjątkową atmosferę. Wpadłam do centrum handlowego żeby kupić prezenty. Najpierw poszłam do jubilera. Miałam zamiar tam kupić cztery podobne bransoletki dla Jessy, Jade, Perrie i Leight-Ann. Srebrny łańcuszek z małym kolorowym motylkiem. Przyjaźniłam się z całym Little mix, One Direction i dodatkowo z Sophie i Eleounor. Ja nie byłam dziewczyną żadnego z chłopców. Byłam swojego rodzaju dodatkiem. Nie przeszkadzało mi to. U jubilera kupiłam jeszcze złote malutkie kolczyki serduszka z wygrawerowaną literką E. Dla Eleounor. Poszłam do innego sklepu. Poszłam najpierw na dział męski znalazłam duży wybór koszulek w paski. Kupiłam pięć koszulek w paski dla Lou. Na jego urodziny prezent załatwiony jeszcze teraz pod choinkę. Lou miał szczęście, bo dostawał od wszystkich dwa prezenty jednego dnia. Oprócz całego worka marchewek…, Co mogę mu kupić? Skarpetki? NIE! Hahhahhahah, znienawidziłby mnie. Poszłam na dział damski i wypatrzyłam czarną kopertówkę nabijaną cyrkonami z flagą GB i kupiłam ją dla Sophie. Poszłam do Lacoste i kupiłam białe buty dla Lou. Następnie do Sport Direct gdzie kupiłam Czarno-biało-niebieskie Reeboki dla Zayna. Liam… Jemu po prostu kupię żółwia! Sophie mnie zabije! Ważne żeby Liam cieszył się z prezentu! Niall… Gitara? Po co mu przecież ma… Harremu kupię kota! No i znów powraca problem Nialla… JUŻ WIEM! Poszłam do nandos i zapytałam czy mają jakieś kupony. Kupiłam Niallowi (według sondarza) kupony do Nandos na 10 letni zapas jedzenia. Dla Nialla Starczy na jakiś miesiąc. Kota i żółwia miałam odebrać za godzinę. Poszłam do domu i spakowałam prezenty i schowałam w swojej szafie. Chłopcy oraz Jade mieli klucze do mojego mieszkania. Czasami nawet jak mnie nie było sobie po prostu przychodzili. Zaczynałam się bać, że znajdą moją kryjówkę. Pobiegłam z powrotem do sklepu gdzie czekały już na mnie zwierzaczki. Odebrałam je umyte i przygotowane. Już tym razem powoli szłam ponownie do swojego domu gdzie miała się odbyć wigilia. Pierwszy raz u mnie… Razem ze mną to było dwanaście osób, miałam mnóstwo pracy. Zwierzaki zamknęłam w swoim pokoju a sama ubrałam choinkę. Następnie wzięłam się za gotowanie. Poza tym, że El. Obiecała, że zrobi makowca to jestem sama w przygotowaniach. Od godziny 11:30 do godziny 16:45 siedziałam w kuchni. Zrobiłam pierogi, łazanki, bigos, kompot z suszonych owoców, karpia, barszcz czerwony z uszkami itd. Nigdy chyba nie jedli polskich dań. Miałam nadzieję, że będą zjadliwe. Kiedy już przyszykowałam stół, ozdobiłam cały dom i postawiłam wszystkie potrawy na stole zorientowałam się że jestem cała rozczochrana i ubrana w dresy. Pobiegłam, co sił w nogach do swojej sypialni i się przebrałam. Nie miałam nawet czasu się wykąpać. Szubko spięłam włosy w koński ogon i wbiegłam do salonu. Prezenty! Oświeciło mnie, że w mojej sypialni mijałam się z kotem i żółwiem a reszta prezentów dalej były zamknięte w szafie. Znów pobiegłam najszybciej jak umiałam i wyjęłam prezenty z szafy, po czym poustawiałam je pod choinką. Żółwia razem z terrarium mogłam zapakować w papier. Ale co ja zrobię z kotem? Postanowiłam, że on zostanie w moim pokoju a kiedy wszyscy przyjdą i rozdamy sobie prezenty Hazza dostanie swojego kota. Dzwonek. Na szczęście raz w wigilijny wieczór zadzwonili dzwonkiem jak cywilizowani ludzie a nie jak jakieś ułomy wpadać do mojego mieszkania jak do siebie. W sumie to ja sama dałam im klucze… Nie ważne. Podeszłam do drzwi mając nadzieję, że moja „szybka” fryzura się jeszcze nie rozpadła. Otworzyłam je a na klatce schodowej stali najpierw chłopcy ze spuszczonymi głowami a za nimi uśmiechnięte dziewczyny. To chyba one ich tak uspokoiły. –Wejdźcie. Co tak późno? –Udawałam, że mam WSZYSTKO pod „kontrolą”. Wszyscy weszli do mieszkania i usiedli przy stole. Nialler już zabierał się do jedzenia, ale Harry go powstrzymywał. Obok mnie stanęła Jade. –Chyba jednak dobrze, że trochę ich zatrzymałam. –Powiedziała wskazując na moje włosy, które były w jeszcze gorszym nieładzie niż przed ogarnianiem. –Dziękuje! –Wyszeptałam, błyskawicznie poprawiając fryzurę. Przysiadłam się do stołu. Wytłumaczyłam im jak wygląda wigilia w Polsce i tak też ją obchodziliśmy. Najpierw połamaliśmy się opłatkiem i dopiero później uradowany Niall mógł razem z nami zacząć jeść. –Teraz czas na prezenty! –Wykrzyknęła Jessy. Przez moment miałam wrażenie, że Perrie czuje coś do Zayna. Ja również traktowałam go jak kogoś więcej a niestety Zayn traktował mnie jak przyjaciółkę. Perrie działała po trupach. Kiedy ktoś jej przeszkadzał to się go pozbywała. W tym momencie zaczęłam się jej bać… -Usiądźmy w kole i po kolei będziemy otwierać prezenty od wszystkich. –Zaproponowała Jessy. Wszyscy się zgodziliśmy. Najpierw padło na Hazzę. –Zaczekajcie na mnie pięć minut. –Oj nabiegam się dzisiaj… Popędziłam do swojego pokoju i wzięłam kotka na ręce. Kiedy go przyniosłam każdy zaczął się uśmiechać automatycznie. A Harry najbardziej. Przytulił mnie z całej siły. –Większą przyjemność sprawiłabyś mi tylko seksem! –Wyszeptał do mojego ucha, kiedy się przytulaliśmy. Od razu odepchnęłam go od siebie i zaczęłam się śmiać. –Ty zboczeńcu! –Harry tylko obojętnie wzruszył ramionami. Każdemu podobały się prezenty. Wtedy przyszła pora na mnie. Louis był chyba zawiedziony, bo ja dostałam najwięcej. Od Nialla dostałam łańcuszek z wisiorkiem, na którym było wygrawerowane „Od tego, co wiecznie głodny”. Od Loczka dostałam najdotkliwszy prezent… Harry chyba na poważnie mówił z tym seksem, bo dostałam zestaw koronkowej, czarnej bielizny erotycznej… Od razu po otwarciu prezentu spojrzałam na niego tak, że gdyby wzrok mógł zabijać Hazza byłby już martwy. Od Liama dostałam czarne converse nabijane kolcami. Od Jade skórzaną bransoletkę z ćwiekami. Od Perrie czerwoną bluzę z napisem I <3 1D i białą torebkę z takim samym napisem. Od Jessy dostałam granatowe shorty na różowe szelki i białą koszulkę w czarne paski. Jessy twierdziła, że w mojej szafie są tylko czerwone, czarne i białe ciuchy. Przecież to nie prawda! Miałam też kilka szarych rzeczy… Nie ważne, ciuchy były świetne, więc się cieszyłam. Lou znów miał przestraszoną minę. Nie dość, że dostałam bluzkę w paski to jeszcze rozpakowywałam coraz więcej rzeczy. Od Leight-Ann dostałam prawie neonową różową szminkę i płytę Jasona Dreulo. Leight tak dobrze znała mój gust muzyczny! Od Lou, który chyba był przejęty tym czy mi się spodoba dostałam Misia z napisem „Moja druga marchewka”. Tarzałam się ze śmiechu po podłodze aż podeszłam do Lou i go przytuliłam. Od kochanej Sophie dostałam taką samą torebkę, jaką ja jej kupiłam. Zanim otworzyłam prezent Sophie powiedziała, że sama by taką chciała. Cóż… przynajmniej trafiłam z prezentem. Eleounor podarowała mi bon upominkowi na 100 funtów do Primark. Czas na prezent od Zayna. –Wiesz, (t.i.) Bo ja nie wiedziałem, co ci kupić i… Z resztą otwórz! –Jeszcze tak zdenerwowanego Zayna nie widziałam nigdy. Otworzyłam prezent. W środku był mały króliczek. Kochałam króliczki! Niall się na nas obraził, ale dalej siedział w tamtym pokoju. Miał różową obróżkę z kolcami i wisiorkiem z napisem. „Dla mojego jedynego króliczka.” –Ohh, Zayn… -Zaczerwienił się. Jak oni wszyscy mnie dobrze znali! Mój rockowy styl i to, co lubiłam… Mam na myśli za równo królika jak i płytę. I jeszcze ta obroża… O matko! –Więc będziesz moim króliczkiem? –Siedziałam akurat obok niego, więc przysunęłam go do siebie i pocałowałam. Wszyscy zaczęli klaskać i śpiewać. –Już mi niosą suknie z welonem. Już cyganie czekają z muzyką. –Kochałam moich debili, ale wszystko postrzegali tak dosłownie… -Ej, no, ale my nie bierzemy ślubu! Ledwo zaczęliśmy być parą! Możecie być dumni, że na waszych oczach. –Wszyscy zaczęli się śmiać z wyjątkowo krótkiej przemowy Zayna poza Perrie, która szybko wyszła. Kiedy tylko otworzyła swoje prezenty poszła do domu. Kiedy Perrie wyszła od razu chłopcy rzucili żeby otwierać wina. Skoro świętowaliśmy wigilię po Polsku to wyciągnęłam wódkę. Jak tylko wypili po kieliszku zaczęli się przewracać. Miałam z nich niezłą zabawę. Stwierdziłam w końcu, że nie mogą wracać do domu na czworaka. Wszyscy zostali u mnie. Dziewczyny i ja nie piłyśmy, ale stwierdziłyśmy, że fajnie będzie spędzić noc w gronie przyjaciół a po drugie ja bym sobie nie dała rady z piątką chłopców na kacu…, Kiedy w końcu poszłyśmy spać była 3:30. Następnego ranka, kiedy się obudziłyśmy około 10:00 chłopcy jeszcze spali. Postanowiłyśmy ich obudzić. Ja poszłam najpierw obudzić Zayna. Leżał zakrwawiony na moim łóżku. Biała pościel zmieniła swój kolor. Ja tylko przy nim uklęknęłam, złapałam go za rękę i zaczęłam płakać i krzyczeć. Usłyszałam, że dziewczyny biegną do mojego pokoju. W tym samym czasie zobaczyłam karteczkę na moim stoliku nocnym. „Skoro nie będzie ze mną na tym świecie to będzie bez ciebie a ze mną po drugiej stronie. ~Perrie”. Załamać się? Żyć? To były zbyt trudne pytania jak na moją zadręczoną głowę. Zanim wszyscy wbiegli do pokoju ja byłam już w łazience połykając tabletki i jeżdżąc żyletką po żyłach. Zastali w pokoju tylko blade, martwe i zakrwawione ciało Zayna. Czyli Perrie też się zabiła… I co teraz? Rozpadnie się Little Mix. Rozpadnie się One Direction i co dalej? Zginęły trzy osoby… Po mojej śmierci Zayn już nie był taki sam. Był zły, zupełnie jak Perrie i to właśnie z nią wtedy był…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz