Dobra, przyznaję się to jest
imagin dokumentalny;) Przerobiłam tą historię na Niallera. Jak ktoś będzie
chciał to opowiem jak było w rzeczywistości na filmiku. Jest naprawdę różnica
pomiędzy imaginem a oryginałem. Na początku nie wygląda, ale jest o Niallerku;D
Szłam przez park zamyślona.
Spędzałam wtedy ferie na działce pod miastem. Przez jakieś piętnaście minut
spacerowałam bez celu aż w końcu wpadłam na wysokiego blondyna. Miał słuchawki
na uszach, więc nie dziwię się, że mnie nie zauważył. Obydwoje upadliśmy na
ziemię. –Wybacz, nie chciałem cię przewrócić. Nic ci nie jest? Jestem… Adam,
–Jaki śliczny! Wyglądał mi znajomo, choć nie znałam nikogo o imieniu Adam. –Jestem
(T.i.). Mogę wiedzieć, czego słuchasz? –Uśmiechnęłam się entuzjastycznie
starając się okazać namiastkę jakiejkolwiek charyzmy. –Będą hejty? –Zrobiłam
zdziwioną minę. –Oczywiście, że nie! Sama się z nimi zmagam, więc nie pochwalam
hejtowania kogokolwiek. –Zastanowił się. –One Direction-Moments. –Uśmiechnęłam
się szeroko. –Jesteś boy Directioner? –Skinął głową twierdząco. –Cześć
braciszku! –Wykrzyknęłam i rzuciłam mu się na szyje. On również mocno mnie
przytulił. Spacerowaliśmy tak jeszcze przez jakiś czas. Aż w końcu dałam mu
swój numer i się rozstaliśmy. Następnego dnia obudziłam się z samego rana,
uśmiech sam cisnął mi się na usta. Cały czas myślałam o Adamie. O tym, że
naprawdę wydawał mi się znajomy i nie dawało mi to spokoju. Wstałam, odprawiłam
poranną toaletę i znów wyszłam na spacer do tego samego parku. W tym samym
miejscu znów wpadłam na Adama. –Miło znów cię widzieć! Właśnie miałem do ciebie
dzwonić. –Uśmiechnął się bardzo szeroko. –Czego dzisiaj słuchasz?
-Podkładu do Little Things.
–Zatkało mnie. On też słucha podkładów! –Bo jeżeli muzyka jest piękna to nie
potrzebne jej słowa… -Tym mottem kierowałam się od początku. Kiedy
wypowiedziałam te słowa zobaczyłam fajerwerki w jego oczach. Ten sam pogląd na
muzykę… Uśmiechnęliśmy się oboje. Rozmawialiśmy tak jeszcze przez chwilę aż
Adam zaproponował, że odprowadzi mnie pod dom. –Wiesz chciałem cię o coś
zapytać… Masz chłopaka? –Niedobrze… -Nie, nie mam chłopka i Adaś wybacz, ale ty
też nim na razie nie zostaniesz. Uwielbiam cię, ale za krótko się znamy…
-Najpierw był smutny, ale później wyglądał jakby miał pomysł. Uśmiechnął się
szeroko, po czym zapytał. –Masz cos do homo? –Dziwne pytanie… -Nie. Jestem
tolerancyjna. Popieram wyrażanie siebie na wiele sposobów. –Przygryzł lekko
wargę. Najwyraźniej się wahał. –No, bo ja… Jestem… Gejem. –Teraz to ja byłam
zaskoczona. – Cóż… cieszę się, że mi o tym powiedziałeś. –Uśmiechnęłam się. W
tym samym czasie byliśmy już pod moim domem. Uściskaliśmy się i poszliśmy w
swoje strony. Resztę dnia spędziłam na słuchaniu muzyki. Myślałam cały czas o
Adamie. O tym jak wyznał mi swoją orientację… O tym, jakie ma poglądy w sprawie
muzyki, że są takie same jak moje. Usnęłam ze słuchawkami na uszach, słuchając You&I. Obudziłam się bardzo późno,
około 12:30. Jak co rano wyszłam na spacer do tego samego parku. Dostałam, SMS
od jakiegoś zastrzeżonego numeru. „Widzimy się w tym samym miejscu, co
ostatnio? –Adam”. Natychmiast odpisałam mu, że tak i że już tu jestem.
Najwyraźniej biegł, bo był cały zdyszany. –Hej, mam coś dla ciebie! –To bardzo
miłe, że chciał mi coś dać. Dlaczego on musiał być gejem? Był taki przystojny,
taki opiekuńczy, z niebanalnym poczuciem humoru. –Cześć. Ale… nie musisz mi nic
dawać. –Uśmiechnął się jeszcze szerzej. –Ale chcę. –W tym momencie wyciągnął
bransoletkę na rzemyk z napisem „One Direction” Była piękna. Podniosłam kącik
ust i spojrzałam na Adama wymownie. Mój wzrok mówił sam za siebie. Dałam mu
buziaka w policzek. –Pomogę ci ją założyć. –Miał mnóstwo zalet, ale nie wyszło
mu zakładanie tej bransoletki…Nie zdążył jej nawet włożyć na moją rękę, bo od
razu ją rozerwał. Wybuchnęłam śmiechem. –Nie martw się. Była piękna.
–Powiedziałam i śmiałam się jeszcze głośniej, aż w końcu dołączył do mnie. Znów
rozmawialiśmy, śmialiśmy się, poznawaliśmy. Coraz bardziej zaczynałam żałować,
że Adam był homo. Mogłam się tylko cieszyć, że mam takiego przyjaciela. Choć
przynajmniej mogłam podejść do niego bez skrępowania i go przytulić. Tak bez
okazji. Gdyby mógł być moim chłopakiem pewnie nie robiłabym tego tak często jak
teraz. Spotykaliśmy się przez kolejne dwa dni, poznając się jeszcze bardziej.
Nikt do tej pory mnie tak jeszcze dobrze nie rozumiał. Zostały dwa dni do
mojego wyjazdu. Musiałam mu w końcu o tym powiedzieć. Że ja wcale tu nie
mieszkam i nie możemy się dłużej widywać… Umówiłam się z nim nad jeziorem. Była
końcówka stycznia, więc było zamarznięte. Namawiał mnie żebym poszła z nim się
poślizgać. Odmawiałam, bo zbytnio bałam się tego, że lód się złamie a ja nie
umiałam pływać. Adam nie chciał mnie słuchać i ubzdurał sobie, że będzie fajnie.
Wziął mnie na ręce i zszedł po grobli na taflę lodu. –Odstaw mnie!!!!!
-A, co jeżeli nie? –Miałam
ochotę go rozszarpać za tego banana na ryju! –To utonę idioto!
-Grzeczniej! –Jeszcze
bardziej się śmiał dalej trzymając mnie na rękach. Nagle usłyszeliśmy jak lód
pęka. Adam szybko rzucił mnie na brzeg jeziora, ponieważ staliśmy blisko niego.
Pod nim lód się załamał. Ja nie umiałam mu pomóc, zbytnio się bałam. Na całe
szczęście nic mu się nie stało. Udało mu się wydostać z wody. Był cały
przemoczony. Miałam łzy w oczach. –Ty debilu! Mogło ci się coś stać!
–Uśmiechnął się. –A ty się martwiłaś… Podejrzane. –Nachylił się nade mną i mnie
namiętnie pocałował. –Co to ma znaczyć? Okłamałeś mnie! –Dalej się uśmiechał.
–Tak. Przepraszam, ale chciałem się do ciebie zbliżyć i to nie jest jedyna
rzecz, którą muszę ci powiedzieć. -Wyciągnął jakiś plakat z kieszeni. Rozłożył
go i przysunął do twarzy. To był Niall Horan. Jeden z moich idoli. Więc on od
początku mnie okłamywał. To, że był gejem. Że miał na imię Adam. To wszystko
było kłamstwem. Płakałam jeszcze bardziej. –Nienawidzę cię za to, co zrobiłeś!
–On ponownie mnie do siebie przysunął i pocałował. –A teraz ja ci coś powiem.
Jutro wyjeżdżam do domu i nie wiem, kiedy się znowu zobaczymy. –Teraz to on się
wystraszył. Dalej nie wiem jak mogłam go nie rozpoznać…-Więc jutro widzimy się
po raz ostatni… -Był najwyraźniej zawiedziony. –(T.i.) Wiedz tylko, że cię
kocham… -Coraz bardziej płakałam. –Ja ciebie też. –Przytuliłam go z całych sił.
Kiedy następnego dnia już miałam wsiadać do samochodu zobaczyłam jak Niall
czeka na mnie żeby się pożegnać. Podbiegłam do niego i ponownie się przytuliłam
z całych sił. –Nawet nie wiesz jak bardzo będę za tobą tęsknić. –Pocałował mnie
delikatnie. –Ja też. Ale idź już bo będzie nam jeszcze ciężej…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz