środa, 29 stycznia 2014

Smutny i Romantyczny imagin z Niallem


Dobra, przyznaję się to jest imagin dokumentalny;) Przerobiłam tą historię na Niallera. Jak ktoś będzie chciał to opowiem jak było w rzeczywistości na filmiku. Jest naprawdę różnica pomiędzy imaginem a oryginałem. Na początku nie wygląda, ale jest o Niallerku;D

 

Szłam przez park zamyślona. Spędzałam wtedy ferie na działce pod miastem. Przez jakieś piętnaście minut spacerowałam bez celu aż w końcu wpadłam na wysokiego blondyna. Miał słuchawki na uszach, więc nie dziwię się, że mnie nie zauważył. Obydwoje upadliśmy na ziemię. –Wybacz, nie chciałem cię przewrócić. Nic ci nie jest? Jestem… Adam, –Jaki śliczny! Wyglądał mi znajomo, choć nie znałam nikogo o imieniu Adam. –Jestem (T.i.). Mogę wiedzieć, czego słuchasz? –Uśmiechnęłam się entuzjastycznie starając się okazać namiastkę jakiejkolwiek charyzmy. –Będą hejty? –Zrobiłam zdziwioną minę. –Oczywiście, że nie! Sama się z nimi zmagam, więc nie pochwalam hejtowania kogokolwiek. –Zastanowił się. –One Direction-Moments. –Uśmiechnęłam się szeroko. –Jesteś boy Directioner? –Skinął głową twierdząco. –Cześć braciszku! –Wykrzyknęłam i rzuciłam mu się na szyje. On również mocno mnie przytulił. Spacerowaliśmy tak jeszcze przez jakiś czas. Aż w końcu dałam mu swój numer i się rozstaliśmy. Następnego dnia obudziłam się z samego rana, uśmiech sam cisnął mi się na usta. Cały czas myślałam o Adamie. O tym, że naprawdę wydawał mi się znajomy i nie dawało mi to spokoju. Wstałam, odprawiłam poranną toaletę i znów wyszłam na spacer do tego samego parku. W tym samym miejscu znów wpadłam na Adama. –Miło znów cię widzieć! Właśnie miałem do ciebie dzwonić. –Uśmiechnął się bardzo szeroko. –Czego dzisiaj słuchasz?

-Podkładu do Little Things. –Zatkało mnie. On też słucha podkładów! –Bo jeżeli muzyka jest piękna to nie potrzebne jej słowa… -Tym mottem kierowałam się od początku. Kiedy wypowiedziałam te słowa zobaczyłam fajerwerki w jego oczach. Ten sam pogląd na muzykę… Uśmiechnęliśmy się oboje. Rozmawialiśmy tak jeszcze przez chwilę aż Adam zaproponował, że odprowadzi mnie pod dom. –Wiesz chciałem cię o coś zapytać… Masz chłopaka? –Niedobrze… -Nie, nie mam chłopka i Adaś wybacz, ale ty też nim na razie nie zostaniesz. Uwielbiam cię, ale za krótko się znamy… -Najpierw był smutny, ale później wyglądał jakby miał pomysł. Uśmiechnął się szeroko, po czym zapytał. –Masz cos do homo? –Dziwne pytanie… -Nie. Jestem tolerancyjna. Popieram wyrażanie siebie na wiele sposobów. –Przygryzł lekko wargę. Najwyraźniej się wahał. –No, bo ja… Jestem… Gejem. –Teraz to ja byłam zaskoczona. – Cóż… cieszę się, że mi o tym powiedziałeś. –Uśmiechnęłam się. W tym samym czasie byliśmy już pod moim domem. Uściskaliśmy się i poszliśmy w swoje strony. Resztę dnia spędziłam na słuchaniu muzyki. Myślałam cały czas o Adamie. O tym jak wyznał mi swoją orientację… O tym, jakie ma poglądy w sprawie muzyki, że są takie same jak moje. Usnęłam ze słuchawkami na uszach, słuchając You&I. Obudziłam się bardzo późno, około 12:30. Jak co rano wyszłam na spacer do tego samego parku. Dostałam, SMS od jakiegoś zastrzeżonego numeru. „Widzimy się w tym samym miejscu, co ostatnio? –Adam”. Natychmiast odpisałam mu, że tak i że już tu jestem. Najwyraźniej biegł, bo był cały zdyszany. –Hej, mam coś dla ciebie! –To bardzo miłe, że chciał mi coś dać. Dlaczego on musiał być gejem? Był taki przystojny, taki opiekuńczy, z niebanalnym poczuciem humoru. –Cześć. Ale… nie musisz mi nic dawać. –Uśmiechnął się jeszcze szerzej. –Ale chcę. –W tym momencie wyciągnął bransoletkę na rzemyk z napisem „One Direction” Była piękna. Podniosłam kącik ust i spojrzałam na Adama wymownie. Mój wzrok mówił sam za siebie. Dałam mu buziaka w policzek. –Pomogę ci ją założyć. –Miał mnóstwo zalet, ale nie wyszło mu zakładanie tej bransoletki…Nie zdążył jej nawet włożyć na moją rękę, bo od razu ją rozerwał. Wybuchnęłam śmiechem. –Nie martw się. Była piękna. –Powiedziałam i śmiałam się jeszcze głośniej, aż w końcu dołączył do mnie. Znów rozmawialiśmy, śmialiśmy się, poznawaliśmy. Coraz bardziej zaczynałam żałować, że Adam był homo. Mogłam się tylko cieszyć, że mam takiego przyjaciela. Choć przynajmniej mogłam podejść do niego bez skrępowania i go przytulić. Tak bez okazji. Gdyby mógł być moim chłopakiem pewnie nie robiłabym tego tak często jak teraz. Spotykaliśmy się przez kolejne dwa dni, poznając się jeszcze bardziej. Nikt do tej pory mnie tak jeszcze dobrze nie rozumiał. Zostały dwa dni do mojego wyjazdu. Musiałam mu w końcu o tym powiedzieć. Że ja wcale tu nie mieszkam i nie możemy się dłużej widywać… Umówiłam się z nim nad jeziorem. Była końcówka stycznia, więc było zamarznięte. Namawiał mnie żebym poszła z nim się poślizgać. Odmawiałam, bo zbytnio bałam się tego, że lód się złamie a ja nie umiałam pływać. Adam nie chciał mnie słuchać i ubzdurał sobie, że będzie fajnie. Wziął mnie na ręce i zszedł po grobli na taflę lodu. –Odstaw mnie!!!!!

-A, co jeżeli nie? –Miałam ochotę go rozszarpać za tego banana na ryju! –To utonę idioto!

-Grzeczniej! –Jeszcze bardziej się śmiał dalej trzymając mnie na rękach. Nagle usłyszeliśmy jak lód pęka. Adam szybko rzucił mnie na brzeg jeziora, ponieważ staliśmy blisko niego. Pod nim lód się załamał. Ja nie umiałam mu pomóc, zbytnio się bałam. Na całe szczęście nic mu się nie stało. Udało mu się wydostać z wody. Był cały przemoczony. Miałam łzy w oczach. –Ty debilu! Mogło ci się coś stać! –Uśmiechnął się. –A ty się martwiłaś… Podejrzane. –Nachylił się nade mną i mnie namiętnie pocałował. –Co to ma znaczyć? Okłamałeś mnie! –Dalej się uśmiechał. –Tak. Przepraszam, ale chciałem się do ciebie zbliżyć i to nie jest jedyna rzecz, którą muszę ci powiedzieć. -Wyciągnął jakiś plakat z kieszeni. Rozłożył go i przysunął do twarzy. To był Niall Horan. Jeden z moich idoli. Więc on od początku mnie okłamywał. To, że był gejem. Że miał na imię Adam. To wszystko było kłamstwem. Płakałam jeszcze bardziej. –Nienawidzę cię za to, co zrobiłeś! –On ponownie mnie do siebie przysunął i pocałował. –A teraz ja ci coś powiem. Jutro wyjeżdżam do domu i nie wiem, kiedy się znowu zobaczymy. –Teraz to on się wystraszył. Dalej nie wiem jak mogłam go nie rozpoznać…-Więc jutro widzimy się po raz ostatni… -Był najwyraźniej zawiedziony. –(T.i.) Wiedz tylko, że cię kocham… -Coraz bardziej płakałam. –Ja ciebie też. –Przytuliłam go z całych sił. Kiedy następnego dnia już miałam wsiadać do samochodu zobaczyłam jak Niall czeka na mnie żeby się pożegnać. Podbiegłam do niego i ponownie się przytuliłam z całych sił. –Nawet nie wiesz jak bardzo będę za tobą tęsknić. –Pocałował mnie delikatnie. –Ja też. Ale idź już bo będzie nam jeszcze ciężej…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz