piątek, 10 stycznia 2014

Imagin z Louisem +18

Kolejny imagin dla Angeliki Dudały ( Andrzejka) i Natalci Jamrozik kc <3
Pewien osobnik…Louis Tomlinson. Był moim sąsiadem, przyjacielem i od pewnego czasu kimś więcej. Nie chciałam niszczyć naszej przyjaźni, więc mu o tym nie powiedziałam. To było oczywiste, że znaliśmy swoje imiona, ale nie używaliśmy ich. Korzystaliśmy z tego, że jesteśmy sąsiadami i zwracaliśmy się do siebie Panie Tomlinson i panno Grinch. Wiele osób, które nas nie znało myślało, że my także dopiero się poznajemy. Tylko, kiedy nikogo z nami nie było mówiliśmy sobie po imieniu. Pewnego dnia Louis i ja wybraliśmy się na imprezę. Louis miał wejściówki VIP. Nie miał dziewczyny, więc zapraszał mnie. Louis należał do sławnego zespołu One Direction. Ja byłam od dbania o ich image. Chłopcy oczywiście dali koncert na danej imprezie, po czym Louis podszedł do mnie. – Nie miałaby panna ochoty się napić czegoś mocniejszego, panno Grinch?

-Ależ naturalnie panie Tomlinson.- Wymusiłam dosyć szczerze wyglądający uśmiech. Wiedziałam, że kiedy Louis mnie o to pytał miał mocnego doła. Zawsze pił, kiedy miał doła. Tylko, dlaczego nie powiedział mi, o co chodzi? Podeszłam z nim do baru zamówił dwa Jeam Beamy z sokiem jeżynowym. Swojego wypił jednym łykiem, po czym zamówił drugiego i kolejnego, i jeszcze następnego. Zanim się obejrzałam Louis był nieprzytomnie pijany. Oczywiście musiałam go stamtąd zabrać. Posadziłam go na siedzeniu pasażera, a sama prowadziłam, ponieważ tak naprawdę nie piłam swojego drinka byłam zbyt zamyślona tym, czym się tak denerwował Louis. – Louis zabieram cię do siebie! Nie zostawię cię w takim stanie samego choćby miała nas dzielić tylko cienka ściana!- Poważnie martwiłam się o niego. Nie chciałam żeby zrobił sobie krzywdę.- Tak jest pani kapitan, marszałek posterunkowy się…- Jak to Louis po mocnym alkoholu bełkotał i jak każdej takiej sytuacji niepohamowanie porzygiwał mi samochód. Ale to on go później sprzątał, więc ja nie widziałam w tym problemu. Rozchylił swoje nogi i zwymiotował pomiędzy nie. Dojechaliśmy na miejsce. Położyłam Louisa na kanapie a sama poszłam pod prysznic. Myślałam, że już śpi, więc nie zamykałam drzwi od łazienki na klucz. A Louis to wykorzystał. Sam rozebrał się przed drzwiami do łazienki, po czym do niej wszedł bezszelestnie. Louis szybkimi ruchami otworzył kabinę i namiętnie mnie pocałował. Poczułam, że jego przyjacielowi się to podoba. Momentalnie zakręcił kran a mnie przerzucił przez ramię i kolejnymi szybkimi ruchami rzucił mnie na moje łóżko. –Louis, co ty do cholery robisz?- Wydarłam się na niego jak nigdy przedtem. – Mam zamiar się z tobą pieprzyć. A co?- I ta jego bezpośredniość… Był po mocnej dawce alkoholu. Pocieszałam się tym, że ludzie po pijanemu zawsze mówią prawdę. – Jakieś szczególne życzenia?- Zapytał Louis, czym w istocie mnie zaskoczył. Nie miałam zamiaru mu się sprzeciwiać, bo ja sama bardzo pragnęłam poczuć go w końcu w sobie nie tylko przy sobie. Więc w końcu wymamrotałam- Bądź delikatny…- Wiedziałam, co zrobi Louis. Znałam go… Nie myliłam się, Louis od razu mocnym ruchem wszedł we mnie uderzając o mój punkt G. Zawsze robił wszystko na przekór, kiedy był pijany. Robił to kilka kolejnych razy. Za każdym razem wydawałam z siebie głośny krzyk. To on był na górze. – Och! Panie Tomlinson! Delikatniej!- Po raz kolejny wiedziałam, że zrobi na przekór i wbije się we mnie jeszcze głębiej i mocniej. Ale to ja tego chciałam a on nie zdawał sobie sprawy z tego, że robi właśnie to, czego ja chcę. Jednym zwinnym ruchem przekręcił się tak, że to ja byłam na górze w pozycji na jeźdźca. Mogłam widzieć jego przystojną zachlaną twarz. Poczułam, że to się zbliża. Specjalnie wyszłam z Louisa i zaczęłam delikatnie oblizywać jego przyjaciela. Okrężnymi ruchami a później wsadziłam go do ust całego ( WIELKIEGO) aż się nim dławiąc. Poczułam, że on to wypuścił, a ja wszystko to połknęłam. Louis zaczął tak krzyczeć i śmiać się z podniecenia, że przez pierwsze kilka sekund nie wiedziałam, co się dzieje. Louis zmienił wartę i zaczął bawić się moją łechtaczką i pieścić moje piersi. Moje sutki już były twarde, więc Louis przygryzał je delikatnie. Zaczął mnie całować i to wyjątkowo namiętnie. Oderwał się od moich ust zjeżdżając coraz niżej, i niżej. Rzuciłam się na niego przewracając go na plecy, dając mu do zrozumienia,że już doszłam. Louis był świetny. Całowaliśmy się namiętnie przez jeszcze pół godziny. – Jutro liczę na powtórkę!

-Ja też, ale mam nadzieję ze jutro nie będziesz pijany.

-Ale przecież ja nie jestem pijany. Dostaliśmy po coli.

- Ty wstręciuchu!- Krzyknęłam udając obrażoną.- No nie gniewaj się…

-Więc mnie do tego przekonaj!

- Louis ponownie pocałował mnie. Pocałował w taki sposób, jaki jeszcze tej nocy tego nie robił. Czule, delikatnie, soczyście. Mnie zmiękły kolana i oddałam pocałunek. – Argument przyjęty.- Odpowiedziałam ciągle się śmiejąc… Ja i Louis. Nie przypuszczałam, że tak to się skończy. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo kochałam Louisa. Teraz mam zupełnie inne życie. Zajmuję się naszym wspólnie kupionym domem. Louisem, życiem. Zarówno jedno jak i drugie z każdym dniem kocham coraz bardziej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz