niedziela, 19 stycznia 2014

Smutny imagin z Lou

Przyjaźniłam się z chłopakami z One Direction od dłuższego czasu. Chyba jednak najbardziej dogadywałam się z Louisem. Nasze pokoje dzieliła jedynie cienka ściana. Zawsze, kiedy byłam smutna mógł mnie pocieszyć, zawsze, ale to zawsze mnie wysłuchał choćby sam miał doła. Poza Lou najlepiej dogadywałam się z Zaynem, kiedy Tommo nie było w pobliżu właśnie do niego szłam. Pewnego słonecznego, wiosennego i całkiem dobrze zapowiadającego się ranka wstałam około 10. Nie szłam wtedy do pracy, więc nigdzie mi się nie spieszyło. Powoli wstałam, odprawiłam poranną toaletę i ubrałam się. Zeszłam na dół i zobaczyłam Zayna patrzącego na mnie przepraszającym wzrokiem. –(t.i.)…-Zaczął Louis. Nie wspomniałam, że był dla mnie kimś więcej. –Tak? Mów, bo nie do końca wiem, o co wam chodzi.

-Nie możesz tu dłużej mieszkać. My… Zrozum, pozwoliliśmy ci tu mieszkać na trochę. Kiedy zaczęliśmy się lepiej ze sobą dogadywać ty zapewne zrozumiałaś że możesz tu już zostać. –Wbiło mnie w podłogę. Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć. Przyjaciele…, Co ja chrzanię? Jedyna moja rodzina stwierdza, że nawet mnie nie lubią. Miałam wobec nich złudne nadzieje a oni mi to uświadomili. –A ty Zayn nic nie dodasz? –Wybuchnęłam przez łzy. –Przykro mi…

-Teraz? Teraz to ja mam was w dupie! Nie łaska mi było tego wcześniej powiedzieć? –Wbiegłam na górę do swojego pokoju i zaczęłam się pakować. Zaraz za mną wbiegł Zayn. –Nie chcę ciebie ani żadnego z was teraz oglądać!

-Posłuchaj… To nie tak.

-Więc jak? Wątpię, że mi to wyjaśnisz w jakikolwiek racjonalny sposób. –On nic nie powiedział tylko mnie namiętnie pocałował. –Zayn ja…

-Nic nie mów. Próbowałem ich namówić żebyś tu została. Niall także, ale Louis pozostawał nieugięty. –Tłumaczył a ja nic nie rozumiałam, bo w końcu, poza Zaynem to Louis był najukochańszą osobą, jaką znam. –Zayn ja, nie czuję tego samego. Strasznie mi przykro, ale kocham kogoś innego. Bardzo chciałabym żebyśmy byli nadal przyjaciółmi… A co do tego wszystkiego to jeszcze bardziej wszystko skomplikowały twoje słowa. Już nic nie rozumiem… -Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. –W porządku. Rozumiem twoją decyzję. Domyślałem się, że kochasz Louisa, ale nie dopuszczałem do siebie tej myśli.

-Skąd ty to… -Zakrył mi usta palcem i mocno przytulił. –Dziękuje Zayn. Ale teraz muszę się już pakować.

-Czy mogę, chociaż cię odwieść? Gdzie tylko chcesz, muszę ci jakoś pomóc. –On był taki kochany, pomimo że nie mógł mnie zatrzymać w tamtym domu to chciał jakkolwiek zapewnić mi byt na samym początku. –Na London Brigde…

-TY CHYBA NIE CHCESZ?
-Chcę Zayn tak będzie lepiej. Jedyną rzeczą, jaką możesz dla mnie teraz zrobić t mnie tam zawieść. –Nie miałam, po co się już męczyć. Zayn zawiózł mnie tam gdzie go poprosiłam. Tysiące razy upewniał się po drodze czy na pewno chcę się pozbawić życia. Za każdym razem odpowiadałam twierdząco. Kiedy dojechaliśmy Zayn nawet porządnie się nie zatrzymał a ja już wyskoczyłam z samochodu i krzyknęłam –Moją walizkę wrzuć razem za mną! –Obudziłam się w szpitalu. Był tam Zayn, Louis, Harry, Liam i Niall. –Co wy tu robicie? Teraz chcecie mnie oglądać tak?

-(t.i.) O czym ty mówisz? Lunatykowałaś! Zeskoczyłaś ze swojego balkonu z pokoju i doznałaś poważnych obrażeń. (t.i.) Proszę, nie umieraj! Ja cię kocham. Nie zostawiaj mnie teraz. Nie przeżyję bez ciebie. –Krzyczał Louis. Okazało się, że śniłam. Te wszystkie okropne rzeczy, które mi się przytrafiły były snem. Gdyby nie to… Mogłabym jeszcze tam być. –Ja też cię kocham Louis i nie jak brata, tylko kogoś więcej. –Ostatnia rzecz, jaką czułam na tym świecie to ciepłe i czułe usta Louisa, którymi składał pocałunek na moich ustach. Po prostu odeszłam. Chłopcy przez miesiąc opłakiwali moją śmierć. Zayn dwa miesiące a Louis… Opłakiwał dopóki mnie nie zobaczył w lepszym świecie…

Tak jak ostrzegałam jeżeli nie będzie komów pod tym postem na jakiś czas zawieszę bloga i nie wiem czy wrócę...

1 komentarz: