poniedziałek, 13 stycznia 2014

Romantyczny imagin z Niallem

Romantyczny imagin z Niallem dla Wiktorii. Uwaga, uprzedzam, że wspomniane jest tam o bratanicy Nialla, pomimo że wiem, iż Niall ma tylko bratanka Theo. Wiek dziecka również jest wymyślony.

Przyjaźniłam się z chłopakami z One Direction już ponad rok. Zawsze mogłam na nich liczyć, jednak najlepiej dogadywałam się z Niallem. On zawsze potrafił mnie zrozumieć, pocieszyć, przytulić bez zbędnych ceregieli. Jak sobie zawsze powtarzaliśmy- Istnieje przyjaźń damsko-męska dopóki któreś się nie zakocha…-Ale ja to niestety zrobiłam.

OCZAMI NIALLA

Ale ja niestety się zakochałem. Nawet do tego czasu zdarzało nam się zachowywać bardziej jak para niż przyjaciele. No cóż mnie to musiało wystarczyć…, Co prawda mieszkała razem z nami. Dorzucała się do opłat, bo sama miała za niską pensję żeby kupić albo, choć wynająć mieszkanie. Pewnego dnia mój brat poprosił mnie żebym zajął się jego półtoraroczną córeczką. –W co się pobawimy księżniczko? Ślicznotka z ciebie. – Zagadywałem normalnie jak do dziecka. Kiedy siedzieliśmy na kanapie usłyszałem, że (t.i) schodzi ze schodów, więc wstałem żeby pokazać jej małą. Zaskrzypiała kanapa. – Muszę kupić nową! Ona strasznie skrzypi…- Powiedziałem w sumie do siebie. I w tym momencie usłyszałem szloch (t.i.) Ciągle trzymając małą na rękach wbiegłem za (t.i.) po schodach aż do jej pokoju. Jednak zamknęła mi drzwi przed nosem. –Co się dzieje (t.i). Proszę otwórz.

-Nie chcę cię teraz, oglądać!- Nie odpowiedziałem. Ze spuszczoną głową wróciłem do salonu bawić się z Tini.

OCZAMI (T.I.)

Zamknęłam się w swoim pokoju, płacząc przez kilka kolejnych godzin. Nagle usłyszałam płacz dziecka i spokojny i czuły głos Nialla- Cichutko,…Tini nie płacz. Wujek zaraz da ci jedzonko.-Nie mogłam uwierzyć. To, co uważałam za jakiś przelotny romans Nialla było tylko opieką nad córką jego brata. Było mi straszliwie wstyd. Zeszłam na dół do Nialla. Kiedy już uspokoił Tini dalej był smutny. Musiałam go przeprosić za to, co powiedziałam.- Niall…

- Już teraz chcesz mnie oglądać?- Zapytał ironicznie nadal smutny. –Przepraszam. Miałam doła, nie powinnam była. Poroszę, wybacz mi. –Niall widząc moją skruchę odpowiedział tylko- Tobie zawsze wybaczę.- Potem podał mi Tini do rąk. Była taka mała, słodka i niewinna. – A teraz powiesz mi, z jakiego powodu miałaś doła?- Nie odpowiedziałam.- (T.i.)!

-Teraz jest już dobrze. Nie ważne, o co chodziło…

-Dla mnie to ważne.

-Dlaczego?

-Bo mi na tobie zależy!

-Niall, ja…

-Tak, to dokładnie to, co myślisz. Nie chciałem niszczyć naszej przyjaźni, ale nie mam wyboru.- Zaraz po tych słowach delikatnie, soczyście i czule mnie pocałował. A ja nadal trzymałam dziecko na rękach. Niall czasem był na tyle głupi żeby o tym nie pomyśleć. Ale takiego Nialla kochałam, i nie potrafiłam przestać… W tym samym momencie, kiedy skończyliśmy wszedł brat Nialla, który chciał odebrać swoją córkę. Posłusznie oddałam mu Tini. Kiedy wyszedł to ja tym razem pocałowałam Nialla. –To znaczy, że…

-Tak!- Zaraz po tych słowach Niall zaczął mnie całować wyjątkowo namiętnie. Tak jak jeszcze nikt inny dotąd. Nie wiedziałam jak to się stało, ale wylądowaliśmy w sypialni. Niall kochał mnie i wyrażał to każdym ruchem, gestem i słowem. Nim się obejrzałam od tygodnia byliśmy razem. Ja zaczęłam czuć się źle. Wymiotować, omdlewać itp. Poszłam do ginekologa, ponieważ okres również mi się spóźniał. Jak można było się domyślać okazało się że jestem w ciąży. Tylko…JAK JA TO TERAZ POWIEM NIALLOWI??? Kiedyś podsłuchałam rozmowę chłopaków o tym jak mówili ile chcieliby mieć dzieci, itd. Niall marzył o córeczce żeby móc bawić się jej włosami… Na początku nie wiedziałam, co mam o tym myśleć. Jednego byłam pewna, nie usunę tego dziecka! Siedziałam sama w domu na kanapie, kiedy przyszedł Niall z ogromnym bukietem czerwonych róż dla mnie. –Cześć, skarbie!

-Witaj, Niall…

-Masz mi zaraz powiedzieć, co się stało!

-Niall, jesteśmy parą od tygodnia. Dopiero tygodnia. Jesteśmy też dorośli, więc powinniśmy zachować się dojrzale. I…tak szczerze to wątpię, że ucieszysz się z tej informacji.

-Więc?

-Więc jestem w ciąży…, będziesz miał małego Horanka.- Niall zareagował w sposób, którego zupełnie się nie spodziewałam.

-Żartujesz? Ja jestem w siódmym niebie. I…Nie ja będę miał tylko my będziemy mieli! (T.i.) ALE JA SIĘ CIESZĘ!- Krzyczał skacząc z radości.- Wiem, że to może nie najlepsza chwila i miejsce, ale… Czy zobowiążesz się do końca życia robić mi żarcie, które będę pochłaniał jak odkurzacz? A co najważniejsze…Czy zostaniesz panią Horan? Nie ważne ile jesteśmy oficjalnie razem. Ważne ile się kochamy, znamy i rozumiemy jak nikt na świecie.-Uklęknął na jedno kolano. -Kim ja był była żeby się nie zgodzić? Nie mogłabym cię skazać na robienie sobie samemu jedzenia! Kocham cię Niall. Tylko proszę wstań już.- I tak to się potoczyło…Kochamy się, tak jak wtedy, gdy Niall po tygodniu spotykania się mi się oświadczył. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co będzie, ale dziś już wiem na pewno. Że zanim umrę zrobię, Niallowi kanapki z Nutellą na następne 20 lat.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz