sobota, 11 stycznia 2014

Smutny imagin z Louisem

Jak obiecałam. Dzisiaj smutaśny dla Natki :*

Byłam dziewczyną Louisa już od około 2 lat. Kochałam go z całego mojego już wcześniej skrzywdzonego przez los serca. Ale z każdym dniem miałam wrażenie, że Louis już nie czuje tego samego, co ja. Miał dla mnie coraz mniej czasu. Jego zespół się rozwijał. To fakt, ale nie aż w takim szybkim tempie. Miałam coraz większe wątpliwości, co do jakości naszego związku. Tego dnia były walentynki. Louis jak się domyślałam nie miał czasu by coś przygotować. Ogólnie rzecz biorąc nie spodziewałam się, że go tego dnia zobaczę. Usiadłam na kanapie. Łzy skapywały z moich policzków jedna, po drugiej. Włączyłam telewizor. Nie wiedzieć, czemu akurat na program plotkarski o gwiazdach. Już wzięłam pilota do ręki by zmienić kanał. Ale nagle zobaczyłam tam Louisa. Louisa z inną kobietą. Wyglądała jak dziwka z taniego burdelu. Nie mogłam opanować emocji. Skoro nie dla Louisa, to, dla kogo miałabym żyć? Wzięłam jakieś tabletki. Jedną, drugą, trzecią a potem szóstą. Nie chciałam czekać aż tabletki zaczną działać. Poszłam do łazienki, zaczęłam się ciąć. Kiedy wykonałam pierwsze cięcie wbiegł Louis. Ja upadłam na podłogę. Zawiózł mnie do szpitala. Zapadłam na 2 dni w śpiączkę kliniczną. Kiedy się wybudziłam Louis był przy mnie. –Musiałaś prawda?

-Skoro nie dla ciebie, to, po co miałabym żyć?

- Nie mów tak! Wiesz, że cię kocham. I nie mam pojęcia, co zobaczyłaś. Może jak przytulam jakąś dziwną fankę. Nie wiem, ale za to ty dobrze wiesz, że tylko ciebie kocham!

- Nie ważne, co ja widziałam. Oddalamy się, od siebię Louis. Nie widzisz tego? Mam od jakiegoś czasu wrażenie, że tylko z przyzwyczajenia mówisz, że mnie kochasz! Zrozum, kłamstwo rani Louis!

-Ciekawe, że mówisz to ty, a nie ja…

-O, co ci chodzi?

-Dlaczego nie powiedziałaś mi, że jesteś w ciąży?

-Dlatego, że sam mi to właśnie oznajmiłeś.- Powiedziałam z wielkimi i słonymi łzami w oczach. –Nie wiedziałaś?- Zapytał z jeszcze większym zaskoczeniem niż ja. – Nie. Inaczej bym ci o tym powiedziała!

-Posłuchaj… Przepraszam (t.i.) Obiecuję, że będę się tobą bardziej opiekował. I to nie, dlatego że jesteś w ciąży.

-Kocham, cię Louis. Za to, że jesteś.- Resztkami sił wyszeptałam- Nie! Nie zostawiaj mnie! Nie teraz. Chciałem żebyś ze mną była. Proszę bądź silna!

OCZAMI LOUISA
Zasnęła. Nagle na jej nadgarstku zobaczyłem tatuaż z dwiema linijkami jej ulubionej piosenki.
,,As strong as a family, As strong as i wanna be



Marzyła o dzieciach, o rodzinie. O rodzinie, której mogłaby dawać szczęście. A ja nie potrafiłem się nią zaopiekować. To ja ją do tego doprowadziłem. Umarła. Moje dziecko też. Przychodziła do mnie każdej nocy. Śniłem o niej, o naszych rozmowach, kiedy spotkamy się w lepszym świecie.

- Będę do ciebie przychodziła, co noc. Dopóki tylko będziesz sobie tego życzył.

-Nie mów tak. Nigdy nie przestanę chcieć cię widywać.

-Louis ja umarłam za naszą miłość. Pamiętaj o tym. Znajdź sobie inną kobietę. Obiecaj mi to!

-Nie! Zobaczysz, za kilka dni już będziemy na zawsze razem!

-Louis!- Nie zdążyła nic więcej powiedzieć, bo się obudziłem. Pobiegłem do łazienki. Pociąłem każdą żyłę, jaką widziałem na swoim ciele po kilka razy dla pewności. Chciałem tak jak ona umrzeć za naszą miłość. Zanim straciłem przytomność wyciąłem sobie napis żyletką. Taki sam jak miała (t.i.) Umarłem. Nikt mnie nie odratował. (t.i.) Ukazała mi się tylko jeden raz po mojej śmieci. – Louis, dlaczego to zrobiłeś?

-Bo cię kocham i chcę być z tobą do końca!

- Mnie mogli jeszcze odratować. Ja zaczynam się wybudzać w tym szpitalu. A ty! Prosiłam cię żebyś tego nie robił. Moglibyśmy jeszcze mieć nasze dziecko. Wychowywać je razem. Kocham cię i zawszę będę pamiętać jak chciałeś się dla mnie poświęcić. Louis…Czekaj na mnie! – Zniknęła.

OCZAMI (T.I.)

Po urodzeniu dziecka od razu sama umarłam z powodu osłabienia poporodowego. Moim synem miała zająć się rodzina Louisa.

Spotkaliśmy się… Tam. Patrzyliśmy na nasze dziecko. Jak stawia pierwsze kroki, jak idzie do szkoły i dorasta. Ale bez nas…
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz