środa, 29 stycznia 2014

Smutny świąteczny imagin z Zaynem (Trochę krwawy)

Wińcie "Paranormal activity 4" Nie mnie za tego imagina ^^
 
Było piękne zimowe popołudnie. Piękne, dlatego że było wyjątkowe. W końcu przecież były święta. Ludzie krzątali się pod natłokiem świątecznych planów i zajęć, przez co nie zauważali magii krążącej wokół nich w powietrzu. Biegłam kupić prezenty dla moich przyjaciół i przyjaciółek, z którymi miałam spędzić święta. Wtapiałam się w tło zapracowanych ludzi, choć ja dostrzegałam wyjątkową atmosferę. Wpadłam do centrum handlowego żeby kupić prezenty. Najpierw poszłam do jubilera. Miałam zamiar tam kupić cztery podobne bransoletki dla Jessy, Jade, Perrie i Leight-Ann. Srebrny łańcuszek z małym kolorowym motylkiem. Przyjaźniłam się z całym Little mix, One Direction i dodatkowo z Sophie i Eleounor. Ja nie byłam dziewczyną żadnego z chłopców. Byłam swojego rodzaju dodatkiem. Nie przeszkadzało mi to. U jubilera kupiłam jeszcze złote malutkie kolczyki serduszka z wygrawerowaną literką E. Dla Eleounor. Poszłam do innego sklepu. Poszłam najpierw na dział męski znalazłam duży wybór koszulek w paski. Kupiłam pięć koszulek w paski dla Lou. Na jego urodziny prezent załatwiony jeszcze teraz pod choinkę. Lou miał szczęście, bo dostawał od wszystkich dwa prezenty jednego dnia. Oprócz całego worka marchewek…, Co mogę mu kupić? Skarpetki? NIE! Hahhahhahah, znienawidziłby mnie. Poszłam na dział damski i wypatrzyłam czarną kopertówkę nabijaną cyrkonami z flagą GB i kupiłam ją dla Sophie. Poszłam do Lacoste i kupiłam białe buty dla Lou. Następnie do Sport Direct gdzie kupiłam Czarno-biało-niebieskie Reeboki dla Zayna. Liam… Jemu po prostu kupię żółwia! Sophie mnie zabije! Ważne żeby Liam cieszył się z prezentu! Niall… Gitara? Po co mu przecież ma… Harremu kupię kota! No i znów powraca problem Nialla… JUŻ WIEM! Poszłam do nandos i zapytałam czy mają jakieś kupony. Kupiłam Niallowi (według sondarza) kupony do Nandos na 10 letni zapas jedzenia. Dla Nialla Starczy na jakiś miesiąc. Kota i żółwia miałam odebrać za godzinę. Poszłam do domu i spakowałam prezenty i schowałam w swojej szafie. Chłopcy oraz Jade mieli klucze do mojego mieszkania. Czasami nawet jak mnie nie było sobie po prostu przychodzili. Zaczynałam się bać, że znajdą moją kryjówkę. Pobiegłam z powrotem do sklepu gdzie czekały już na mnie zwierzaczki. Odebrałam je umyte i przygotowane. Już tym razem powoli szłam ponownie do swojego domu gdzie miała się odbyć wigilia. Pierwszy raz u mnie… Razem ze mną to było dwanaście osób, miałam mnóstwo pracy. Zwierzaki zamknęłam w swoim pokoju a sama ubrałam choinkę. Następnie wzięłam się za gotowanie. Poza tym, że El. Obiecała, że zrobi makowca to jestem sama w przygotowaniach. Od godziny 11:30 do godziny 16:45 siedziałam w kuchni. Zrobiłam pierogi, łazanki, bigos, kompot z suszonych owoców, karpia, barszcz czerwony z uszkami itd. Nigdy chyba nie jedli polskich dań. Miałam nadzieję, że będą zjadliwe. Kiedy już przyszykowałam stół, ozdobiłam cały dom i postawiłam wszystkie potrawy na stole zorientowałam się że jestem cała rozczochrana i ubrana w dresy. Pobiegłam, co sił w nogach do swojej sypialni i się przebrałam. Nie miałam nawet czasu się wykąpać. Szubko spięłam włosy w koński ogon i wbiegłam do salonu. Prezenty! Oświeciło mnie, że w mojej sypialni mijałam się z kotem i żółwiem a reszta prezentów dalej były zamknięte w szafie. Znów pobiegłam najszybciej jak umiałam i wyjęłam prezenty z szafy, po czym poustawiałam je pod choinką. Żółwia razem z terrarium mogłam zapakować w papier. Ale co ja zrobię z kotem? Postanowiłam, że on zostanie w moim pokoju a kiedy wszyscy przyjdą i rozdamy sobie prezenty Hazza dostanie swojego kota. Dzwonek. Na szczęście raz w wigilijny wieczór zadzwonili dzwonkiem jak cywilizowani ludzie a nie jak jakieś ułomy wpadać do mojego mieszkania jak do siebie. W sumie to ja sama dałam im klucze… Nie ważne. Podeszłam do drzwi mając nadzieję, że moja „szybka” fryzura się jeszcze nie rozpadła. Otworzyłam je a na klatce schodowej stali najpierw chłopcy ze spuszczonymi głowami a za nimi uśmiechnięte dziewczyny. To chyba one ich tak uspokoiły. –Wejdźcie. Co tak późno? –Udawałam, że mam WSZYSTKO pod „kontrolą”. Wszyscy weszli do mieszkania i usiedli przy stole. Nialler już zabierał się do jedzenia, ale Harry go powstrzymywał. Obok mnie stanęła Jade. –Chyba jednak dobrze, że trochę ich zatrzymałam. –Powiedziała wskazując na moje włosy, które były w jeszcze gorszym nieładzie niż przed ogarnianiem. –Dziękuje! –Wyszeptałam, błyskawicznie poprawiając fryzurę. Przysiadłam się do stołu. Wytłumaczyłam im jak wygląda wigilia w Polsce i tak też ją obchodziliśmy. Najpierw połamaliśmy się opłatkiem i dopiero później uradowany Niall mógł razem z nami zacząć jeść. –Teraz czas na prezenty! –Wykrzyknęła Jessy. Przez moment miałam wrażenie, że Perrie czuje coś do Zayna. Ja również traktowałam go jak kogoś więcej a niestety Zayn traktował mnie jak przyjaciółkę. Perrie działała po trupach. Kiedy ktoś jej przeszkadzał to się go pozbywała. W tym momencie zaczęłam się jej bać… -Usiądźmy w kole i po kolei będziemy otwierać prezenty od wszystkich. –Zaproponowała Jessy. Wszyscy się zgodziliśmy. Najpierw padło na Hazzę. –Zaczekajcie na mnie pięć minut. –Oj nabiegam się dzisiaj… Popędziłam do swojego pokoju i wzięłam kotka na ręce. Kiedy go przyniosłam każdy zaczął się uśmiechać automatycznie. A Harry najbardziej. Przytulił mnie z całej siły. –Większą przyjemność sprawiłabyś mi tylko seksem! –Wyszeptał do mojego ucha, kiedy się przytulaliśmy. Od razu odepchnęłam go od siebie i zaczęłam się śmiać. –Ty zboczeńcu! –Harry tylko obojętnie wzruszył ramionami. Każdemu podobały się prezenty. Wtedy przyszła pora na mnie. Louis był chyba zawiedziony, bo ja dostałam najwięcej. Od Nialla dostałam łańcuszek z wisiorkiem, na którym było wygrawerowane „Od tego, co wiecznie głodny”. Od Loczka dostałam najdotkliwszy prezent… Harry chyba na poważnie mówił z tym seksem, bo dostałam zestaw koronkowej, czarnej bielizny erotycznej… Od razu po otwarciu prezentu spojrzałam na niego tak, że gdyby wzrok mógł zabijać Hazza byłby już martwy. Od Liama dostałam czarne converse nabijane kolcami. Od Jade skórzaną bransoletkę z ćwiekami. Od Perrie czerwoną bluzę z napisem I <3 1D i białą torebkę z takim samym napisem. Od Jessy dostałam granatowe shorty na różowe szelki i białą koszulkę w czarne paski. Jessy twierdziła, że w mojej szafie są tylko czerwone, czarne i białe ciuchy. Przecież to nie prawda! Miałam też kilka szarych rzeczy… Nie ważne, ciuchy były świetne, więc się cieszyłam. Lou znów miał przestraszoną minę. Nie dość, że dostałam bluzkę w paski to jeszcze rozpakowywałam coraz więcej rzeczy. Od Leight-Ann dostałam prawie neonową różową szminkę i płytę Jasona Dreulo. Leight tak dobrze znała mój gust muzyczny! Od Lou, który chyba był przejęty tym czy mi się spodoba dostałam Misia z napisem „Moja druga marchewka”. Tarzałam się ze śmiechu po podłodze aż podeszłam do Lou i go przytuliłam. Od kochanej Sophie dostałam taką samą torebkę, jaką ja jej kupiłam. Zanim otworzyłam prezent Sophie powiedziała, że sama by taką chciała. Cóż… przynajmniej trafiłam z prezentem. Eleounor podarowała mi bon upominkowi na 100 funtów do Primark. Czas na prezent od Zayna. –Wiesz, (t.i.) Bo ja nie wiedziałem, co ci kupić i… Z resztą otwórz! –Jeszcze tak zdenerwowanego Zayna nie widziałam nigdy. Otworzyłam prezent. W środku był mały króliczek. Kochałam króliczki! Niall się na nas obraził, ale dalej siedział w tamtym pokoju. Miał różową obróżkę z kolcami i wisiorkiem z napisem. „Dla mojego jedynego króliczka.” –Ohh, Zayn… -Zaczerwienił się. Jak oni wszyscy mnie dobrze znali! Mój rockowy styl i to, co lubiłam… Mam na myśli za równo królika jak i płytę. I jeszcze ta obroża… O matko! –Więc będziesz moim króliczkiem? –Siedziałam akurat obok niego, więc przysunęłam go do siebie i pocałowałam. Wszyscy zaczęli klaskać i śpiewać. –Już mi niosą suknie z welonem. Już cyganie czekają z muzyką. –Kochałam moich debili, ale wszystko postrzegali tak dosłownie… -Ej, no, ale my nie bierzemy ślubu! Ledwo zaczęliśmy być parą! Możecie być dumni, że na waszych oczach. –Wszyscy zaczęli się śmiać z wyjątkowo krótkiej przemowy Zayna poza Perrie, która szybko wyszła. Kiedy tylko otworzyła swoje prezenty poszła do domu. Kiedy Perrie wyszła od razu chłopcy rzucili żeby otwierać wina. Skoro świętowaliśmy wigilię po Polsku to wyciągnęłam wódkę. Jak tylko wypili po kieliszku zaczęli się przewracać. Miałam z nich niezłą zabawę. Stwierdziłam w końcu, że nie mogą wracać do domu na czworaka. Wszyscy zostali u mnie. Dziewczyny i ja nie piłyśmy, ale stwierdziłyśmy, że fajnie będzie spędzić noc w gronie przyjaciół a po drugie ja bym sobie nie dała rady z piątką chłopców na kacu…, Kiedy w końcu poszłyśmy spać była 3:30. Następnego ranka, kiedy się obudziłyśmy około 10:00 chłopcy jeszcze spali. Postanowiłyśmy ich obudzić. Ja poszłam najpierw obudzić Zayna. Leżał zakrwawiony na moim łóżku. Biała pościel zmieniła swój kolor. Ja tylko przy nim uklęknęłam, złapałam go za rękę i zaczęłam płakać i krzyczeć. Usłyszałam, że dziewczyny biegną do mojego pokoju. W tym samym czasie zobaczyłam karteczkę na moim stoliku nocnym. „Skoro nie będzie ze mną na tym świecie to będzie bez ciebie a ze mną po drugiej stronie. ~Perrie”. Załamać się? Żyć? To były zbyt trudne pytania jak na moją zadręczoną głowę. Zanim wszyscy wbiegli do pokoju ja byłam już w łazience połykając tabletki i jeżdżąc żyletką po żyłach. Zastali w pokoju tylko blade, martwe i zakrwawione ciało Zayna. Czyli Perrie też się zabiła… I co teraz? Rozpadnie się Little Mix. Rozpadnie się One Direction i co dalej? Zginęły trzy osoby… Po mojej śmierci Zayn już nie był taki sam. Był zły, zupełnie jak Perrie i to właśnie z nią wtedy był…

Smutny i Romantyczny imagin z Niallem


Dobra, przyznaję się to jest imagin dokumentalny;) Przerobiłam tą historię na Niallera. Jak ktoś będzie chciał to opowiem jak było w rzeczywistości na filmiku. Jest naprawdę różnica pomiędzy imaginem a oryginałem. Na początku nie wygląda, ale jest o Niallerku;D

 

Szłam przez park zamyślona. Spędzałam wtedy ferie na działce pod miastem. Przez jakieś piętnaście minut spacerowałam bez celu aż w końcu wpadłam na wysokiego blondyna. Miał słuchawki na uszach, więc nie dziwię się, że mnie nie zauważył. Obydwoje upadliśmy na ziemię. –Wybacz, nie chciałem cię przewrócić. Nic ci nie jest? Jestem… Adam, –Jaki śliczny! Wyglądał mi znajomo, choć nie znałam nikogo o imieniu Adam. –Jestem (T.i.). Mogę wiedzieć, czego słuchasz? –Uśmiechnęłam się entuzjastycznie starając się okazać namiastkę jakiejkolwiek charyzmy. –Będą hejty? –Zrobiłam zdziwioną minę. –Oczywiście, że nie! Sama się z nimi zmagam, więc nie pochwalam hejtowania kogokolwiek. –Zastanowił się. –One Direction-Moments. –Uśmiechnęłam się szeroko. –Jesteś boy Directioner? –Skinął głową twierdząco. –Cześć braciszku! –Wykrzyknęłam i rzuciłam mu się na szyje. On również mocno mnie przytulił. Spacerowaliśmy tak jeszcze przez jakiś czas. Aż w końcu dałam mu swój numer i się rozstaliśmy. Następnego dnia obudziłam się z samego rana, uśmiech sam cisnął mi się na usta. Cały czas myślałam o Adamie. O tym, że naprawdę wydawał mi się znajomy i nie dawało mi to spokoju. Wstałam, odprawiłam poranną toaletę i znów wyszłam na spacer do tego samego parku. W tym samym miejscu znów wpadłam na Adama. –Miło znów cię widzieć! Właśnie miałem do ciebie dzwonić. –Uśmiechnął się bardzo szeroko. –Czego dzisiaj słuchasz?

-Podkładu do Little Things. –Zatkało mnie. On też słucha podkładów! –Bo jeżeli muzyka jest piękna to nie potrzebne jej słowa… -Tym mottem kierowałam się od początku. Kiedy wypowiedziałam te słowa zobaczyłam fajerwerki w jego oczach. Ten sam pogląd na muzykę… Uśmiechnęliśmy się oboje. Rozmawialiśmy tak jeszcze przez chwilę aż Adam zaproponował, że odprowadzi mnie pod dom. –Wiesz chciałem cię o coś zapytać… Masz chłopaka? –Niedobrze… -Nie, nie mam chłopka i Adaś wybacz, ale ty też nim na razie nie zostaniesz. Uwielbiam cię, ale za krótko się znamy… -Najpierw był smutny, ale później wyglądał jakby miał pomysł. Uśmiechnął się szeroko, po czym zapytał. –Masz cos do homo? –Dziwne pytanie… -Nie. Jestem tolerancyjna. Popieram wyrażanie siebie na wiele sposobów. –Przygryzł lekko wargę. Najwyraźniej się wahał. –No, bo ja… Jestem… Gejem. –Teraz to ja byłam zaskoczona. – Cóż… cieszę się, że mi o tym powiedziałeś. –Uśmiechnęłam się. W tym samym czasie byliśmy już pod moim domem. Uściskaliśmy się i poszliśmy w swoje strony. Resztę dnia spędziłam na słuchaniu muzyki. Myślałam cały czas o Adamie. O tym jak wyznał mi swoją orientację… O tym, jakie ma poglądy w sprawie muzyki, że są takie same jak moje. Usnęłam ze słuchawkami na uszach, słuchając You&I. Obudziłam się bardzo późno, około 12:30. Jak co rano wyszłam na spacer do tego samego parku. Dostałam, SMS od jakiegoś zastrzeżonego numeru. „Widzimy się w tym samym miejscu, co ostatnio? –Adam”. Natychmiast odpisałam mu, że tak i że już tu jestem. Najwyraźniej biegł, bo był cały zdyszany. –Hej, mam coś dla ciebie! –To bardzo miłe, że chciał mi coś dać. Dlaczego on musiał być gejem? Był taki przystojny, taki opiekuńczy, z niebanalnym poczuciem humoru. –Cześć. Ale… nie musisz mi nic dawać. –Uśmiechnął się jeszcze szerzej. –Ale chcę. –W tym momencie wyciągnął bransoletkę na rzemyk z napisem „One Direction” Była piękna. Podniosłam kącik ust i spojrzałam na Adama wymownie. Mój wzrok mówił sam za siebie. Dałam mu buziaka w policzek. –Pomogę ci ją założyć. –Miał mnóstwo zalet, ale nie wyszło mu zakładanie tej bransoletki…Nie zdążył jej nawet włożyć na moją rękę, bo od razu ją rozerwał. Wybuchnęłam śmiechem. –Nie martw się. Była piękna. –Powiedziałam i śmiałam się jeszcze głośniej, aż w końcu dołączył do mnie. Znów rozmawialiśmy, śmialiśmy się, poznawaliśmy. Coraz bardziej zaczynałam żałować, że Adam był homo. Mogłam się tylko cieszyć, że mam takiego przyjaciela. Choć przynajmniej mogłam podejść do niego bez skrępowania i go przytulić. Tak bez okazji. Gdyby mógł być moim chłopakiem pewnie nie robiłabym tego tak często jak teraz. Spotykaliśmy się przez kolejne dwa dni, poznając się jeszcze bardziej. Nikt do tej pory mnie tak jeszcze dobrze nie rozumiał. Zostały dwa dni do mojego wyjazdu. Musiałam mu w końcu o tym powiedzieć. Że ja wcale tu nie mieszkam i nie możemy się dłużej widywać… Umówiłam się z nim nad jeziorem. Była końcówka stycznia, więc było zamarznięte. Namawiał mnie żebym poszła z nim się poślizgać. Odmawiałam, bo zbytnio bałam się tego, że lód się złamie a ja nie umiałam pływać. Adam nie chciał mnie słuchać i ubzdurał sobie, że będzie fajnie. Wziął mnie na ręce i zszedł po grobli na taflę lodu. –Odstaw mnie!!!!!

-A, co jeżeli nie? –Miałam ochotę go rozszarpać za tego banana na ryju! –To utonę idioto!

-Grzeczniej! –Jeszcze bardziej się śmiał dalej trzymając mnie na rękach. Nagle usłyszeliśmy jak lód pęka. Adam szybko rzucił mnie na brzeg jeziora, ponieważ staliśmy blisko niego. Pod nim lód się załamał. Ja nie umiałam mu pomóc, zbytnio się bałam. Na całe szczęście nic mu się nie stało. Udało mu się wydostać z wody. Był cały przemoczony. Miałam łzy w oczach. –Ty debilu! Mogło ci się coś stać! –Uśmiechnął się. –A ty się martwiłaś… Podejrzane. –Nachylił się nade mną i mnie namiętnie pocałował. –Co to ma znaczyć? Okłamałeś mnie! –Dalej się uśmiechał. –Tak. Przepraszam, ale chciałem się do ciebie zbliżyć i to nie jest jedyna rzecz, którą muszę ci powiedzieć. -Wyciągnął jakiś plakat z kieszeni. Rozłożył go i przysunął do twarzy. To był Niall Horan. Jeden z moich idoli. Więc on od początku mnie okłamywał. To, że był gejem. Że miał na imię Adam. To wszystko było kłamstwem. Płakałam jeszcze bardziej. –Nienawidzę cię za to, co zrobiłeś! –On ponownie mnie do siebie przysunął i pocałował. –A teraz ja ci coś powiem. Jutro wyjeżdżam do domu i nie wiem, kiedy się znowu zobaczymy. –Teraz to on się wystraszył. Dalej nie wiem jak mogłam go nie rozpoznać…-Więc jutro widzimy się po raz ostatni… -Był najwyraźniej zawiedziony. –(T.i.) Wiedz tylko, że cię kocham… -Coraz bardziej płakałam. –Ja ciebie też. –Przytuliłam go z całych sił. Kiedy następnego dnia już miałam wsiadać do samochodu zobaczyłam jak Niall czeka na mnie żeby się pożegnać. Podbiegłam do niego i ponownie się przytuliłam z całych sił. –Nawet nie wiesz jak bardzo będę za tobą tęsknić. –Pocałował mnie delikatnie. –Ja też. Ale idź już bo będzie nam jeszcze ciężej…

Najdłuższy imagin świata XD cz.3

Hej!! Tak jak obiecałam szybko wstawiam trzecią część. Jutro będzie czwarta. Zachęcam do poddawania pomysłów na ciąg dalszy w kom.
Końcówka drugiej części:
-Przykro mi, że w takich okolicznościach się dowiadujesz. Mogłam ci to wcześniej powiedzieć. Przepraszam. Ale… ja po prostu nie lubię tego kraju. Wyjechałam do Anglii w pogoni za marzeniem a jednocześnie w ucieczce przed tamtym światem. –Harry zrozumiał. Nie pytał o to więcej.


Jechaliśmy tak jeszcze przez kilka minut i dojechaliśmy na miejsce. Stanęłam przed tamtym domem… Wspomnienia… Pierwszy raz z Harrym, poznanie moich najlepszych przyjaciół, początki rozkwitu kariery, obwieszczenie mojej ciąży i oświadczyny Harrego. A teraz to wszystko miało się zmienić. Dobre wspomnienia miały już niebawem zrobić miejsce na te gorsze. Trudno… Trzeba tam iść. Złapałam Harrego za rękę i weszliśmy do środka. Na wejściu powitał nas szeroko uśmiechnięty Nialler. –Cześć! Musisz ją poznać Harry, ona jest… Wspaniała, nie wiem jak mam to inaczej powiedzieć. A ty (t.i.) nie wiem jak mam ci za to wszystko dziękować. Naprawdę. Pomimo że nie miałaś najmniejszej ochoty, to zadzwoniłaś żeby spełnić moją prośbę, ja… Nie mam słów żeby wyrazić swoje szczęście. – Niechcęniechcęniechcęniechcęniechcę! – To wspaniale Niall, że jesteś szczęśliwy. –Po raz kolejny to właśnie Harry był pełen SZCZEREGO entuzjazmu…I w tym momencie ją zobaczyłam. Schodziła po schodach, pełna dumy ze swojego osiągnięcia. Kiedy natomiast ona zobaczyła mnie, szeroko, choć sztucznie się uśmiechnęła. – (T.i.)! Jak mi przykro za tę sytuację… Nie wiem jak mam cię przepraszać ja… -Zamarła. Bardzo ciekawe jest to, że kiedy na chwilę przestała mówić zaczęła się intensywnie wgapiać w Harrego. –Ja… Po prostu mi przykro. Powiedz…, Co tam u ciebie słychać? –Przytuliła mnie i dalej zerkając, co chwilę na mnie, to na Harrego uśmiechała się. Wyglądała jak lalka barbie. Plastikowa. Nic nie warta zabawka. –(I.t.p.p.) poznaj mojego narzeczonego Harrego! –Harry się zaczerwienił. Chyba widział jej zaskoczenie. –Niall, to może my pójdziemy do kuchni porozmawiać a dziewczyny zrobią to samo w salonie, dobrze? –(I.t.p.p.) była wniebowzięta. Harry ucałował mnie w policzek i poszli z Niallem do kuchni. My udałyśmy się do wspomnianego wcześniej salonu. –Kochana… Chciałabym cię zapytać o tyle rzeczy! Tyle się u ciebie zmieniło przez ostatni okres czasu!

-Słuchaj, przed Harrym i Niallem możesz sobie udawać, ale przede mną nie masz, co liczyć na to, że twoje kiepskie aktorstwo przejdzie. Może i ty nas zostawiłaś, ale w końcu jeszcze dwa lata temu mieszkałyśmy razem i wiemy o sobie wyjątkowo wiele… A więc ciekawi cię moja historia? –Zaczęłam robiąc teatralną pauzę. –Więc tego samego dnia, którego odeszłaś biegłam przez cały Londyn zupełnie bez celu. Usiadłam na deptaku i płakałam. Wtedy podszedł do mnie Harry. Zaczepił, zaprosił na kawę. Poprosił żebym się u niego zatrzymała żebym już nie musiała spać w tamtym mieszkaniu. Oczywiście dopiero po tym jak opowiedziałam mu CAŁĄ historię. Obejrzeliśmy film, zjedliśmy kolację, zaczęliśmy się całować… Z grubsza tak wyglądał ten dzień. Kilka dni temu Harry mi się oświadczył, kupił dom. Ja powiedziałam mu, że zostanie tatą. Za kolejne kilka dni bierzemy ślub. I teraz siedzę tutaj z osobą, której pragnę nienawidzić za zdradę, jakiej się dopuściła, lecz nie potrafię i opowiadam jej, co mnie dzięki jej chciwości spotkało. –Zatkało ją… - A ja zawsze uważałam cię za taką głupią i bezwartościową…, Kto by pomyślał? –Może Harry na przykład!? W końcu za tydzień braliśmy ślub, tak, czy nie? –A jednak… Może po postu jestem naiwna, ale pomimo miliona wątpliwości miałam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Że go nie wykorzystasz…, Ale przecież nie byłabyś sobą! –Nie dałam jej szansy na odpowiedź i wyszłam. Poszłam do chłopców do kuchni. –Harry, jeżeli chcesz to dojedziesz do mnie później ja się przejdę już do domu. –Zrobił przerażoną minę i natychmiast chwycił mnie za rękę, pożegnał się z Niallem i wybiegł razem ze mną z domu do samochodu. –Co się stało? Nie mów mi, że ZNOWU miałaś racje?

-Niestety. Ja też czasami wolałabym nie mieć racji. Powiedziałam jej prosto, że przed wami może sobie udawać jak powiedziała coś w stylu: Kochana! Musimy sobie tyle opowiedzieć! Opowiedziałam jej wszystko, co się działo przez ostatnie dwa lata i powiedziałam, że bardzo chciałabym jej nienawidzić, ale nie potrafię. Ona stwierdziła, iż:Kto by się spodziewał, że nie jesteś taka głupia? Odpowiedziałam, że może jestem naiwna, ale miałam nadzieję, że go nie wykorzysta pomimo moich wątpliwości. Ona, Wybuchnęła śmiechem a ja wyszłam. A tak poza tym to nie musiałeś ze mną wychodzić.

-Musiałem. Wiem, że ty nie wyszłabyś bez powodu, bo na przykład ci się nudzi. I musisz niestety powiedzieć Niallowi o tym, jaka jest. Niestety…, Ale to może jednak, kiedy indziej. Odpoczniesz od tego dnia, jutro pojedziemy do Holmes Chapel. Nie będziesz już musiała się tym na razie martwić. –Moje myśli pukały nieubłaganie do teraźniejszości z żądaniem wolności. –Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham. Za to, jaki jesteś opiekuńczy. W sumie to za to, że po postu jesteś.

-No! Nie rozczulaj się tutaj! Dobrze wiesz, że też cię kocham, ale jak dalej będziesz na głos wygłaszać takie ckliwe teorie to niestety ja już nie będę umiał cię pocieszyć. –Banan na mordzie Harrolda mówi chyba sam za siebie. Co ja bym bez niego zrobiła…? Podjechaliśmy pod dom. Ja zaczęłam go łapczywie całować. Harry najwyraźniej się tego nie spodziewał, ale odwzajemniał pocałunki. W końcu przerwaliśmy. Hazza wziął mnie na ręce i zaniósł do naszej sypialni.

********************************************************************* Zboczone Directioners wiedzą, co się dalej działo ^^

Następnego ranka obudziłam się wypoczęta. Bez żadnych złych myśli. Harry leżał obok mnie, uśmiechnięty, rozczochrany jak zawsze. Uśmiech zagościł również na mojej twarzy. –Jak ci się spało?

-A jak może mi się spać obok ciebie? –Przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło. –Pójdę zrobić śniadanie a ty się ubierz. –Obydwoje wstaliśmy z łóżka i poszliśmy w swoje strony. Ubrałam się w czerwone rurki z kilkoma fabrycznymi zdarciami, czarny T-shirt z napisem Rihanna for River Island i Converse z flagą GB. Włosy spięłam w koński ogon i zeszłam na dół. Harry zrobił gofry. Były pyszne. Jadł ich tyle… Nigdy nie widziałam żeby ktoś jadł tyle gofrów. –Harry, zamieniasz się w Osła ze Shreka! Nigdy nie widziałam żebyś jadł aż tyle! No w sumie to poza Niallem. –Harry udał obrażonego tym Osłem, ale sam z trudem powstrzymywał śmiech i dławił się kolejnym kawałkiem gofra. –Ja jestem całą obsadą! –Krzyknął nagle i zrobił oczy kota w butach. –Ale proszę nie udowadniaj mi, że możesz być Shrekiem, który wyjmuje z uszu świeczki…

-Teraz to się już chyba obrażę! –Teraz to ja byłam kotkiem. Usiadłam mu na kolanach, objęłam za szyję i uśmiechnęłam się uroczo. –Dalej się gniewasz? –Nie odpowiedział. –Ok… To może jednak inaczej. –Ściągnęłam koszulkę i zostałam w samym czerwonym i koronkowym staniku. Mina Harrego była bezcenna. –A teraz? –Nie odezwał się. Jestem w stu procentach pewna, że po prostu chciał zobaczyć jak zamierzam go przekonać i jak daleko się posunę. –Wykorzystujesz mnie, wiesz o tym prawda? –Uśmiechnął się i zaczął całować. ***************************************************************** Tarartaatattataata! Znów nie muszę pisać, co się działo, bo wszystkie Directioners znają,,łapczywą” naturę Hazzy XD Sorka bardzo, bo mam ferie i dawno nie miałam porządnych skojarzeń;*

-Może zaczęlibyśmy się pakować? W końcu do twojego rodzinnego domu jest kawałek drogi. –Zapytałam, kiedy już skończyliśmy. Herreh posmutniał… -Dobra.

-Tak w ogóle to na ile tam jedziemy? –Nie wiedziałam ile rzeczy mam pakować. –Będziemy tam do niedzieli. Spokojnie zdążysz zebrać myśli i odpocząć przed wielkim dniem. –Uśmiechnęłam się i ponownie zaczęłam ubierać te same ciuchy, których Harry przed godziną mnie pozbawił. Po piętnastu minutach byliśmy gotowi do wyjazdu. Jechaliśmy tak przez kilka godzin. Zaczęło się ściemniać, ale dojechaliśmy. Harry bezszelestnie wszedł do domu. W salonie siedziała jego mama. Smutna i zapłakana. Harry podbiegł do niej. –Mamo, jak się czujesz? Wszystko w porządku? –Ona tylko podniosła wzrok i patrzyła na Harrego błagalnie. –Harry, (T.i.) Bardzo się cieszę, że was widzę. Widzicie, bo… Harry twój ojczym ode mnie odszedł kilka dni temu i teraz muszę to jakoś przetrzymać. A wy? Co u was słychać? –Zamyśliłam się. –Harry, to na pewno dobry moment? –Przytaknął twierdzącym skinieniem głowy. –Więc, mamo mamy dwie dobre wiadomości.

-Pierwsza –Zaczęłam- To taka, że będziesz babcią!

-Druga natomiast –Harry przejął pałeczkę- jest taka, że bierzemy ślub za tydzień. –Ann o mało nie zemdlała. –Oszaleliście? Mówicie mi dopiero teraz o ślubie?! (T.i.) Kochanie, który to miesiąc? Oszaleje z wami! –Zaśmialiśmy się z Harrym. –Drugi. I nie martw się, że dopiero teraz się dowiedziałaś o ślubie. Tydzień temu mi się oświadczył. Też byłam wściekła… -Na twarzy Ann znów pojawił się uśmiech. Natomiast twarz Harrego stanęła w płomieniach. –Dobrze. Odpocznijcie na pewno jesteście zmęczeni podróżą. –Ohh, Ann gdybyś jeszcze wiedziała, czym poza podróżą byliśmy zmęczeni… Nazajutrz obudziłam się około 7:15. Harrego nie było już obok mnie zaczęło mnie to zastanawiać. Wstałam, po czym ubrałam na siebie jeansy, białą koszulkę bez wzorów, na to czerwoną koszulę w kratę i jeszcze skórzaną kurtkę. Rękawy kurtki podwinęłam a rękawy koszuli wyciągnęłam na zewnątrz i podwinęłam na kurtkę. Do tego zrobiłam lekki make-up i nie spinając włosów pozostawiłam je w nieładzie i zeszłam na dół. Kiedy stanęłam na schodach zadzwonił mój telefon. Okazało się, że dostałam SMS od (I.t.d.p.) „(I.t.p.p.) dała mi znak co się dzieje. Gratuluję ci, że tak dobrze się u ciebie układa. Zdziwił mnie jej telefon po tym jak odeszła. W każdym razie przepraszam, jeżeli ci przeszkodziłam i jeszcze raz gratulację maluszka i ślubu.;)” –Ją zdziwił telefon (I.t.p.p.) a mnie zdziwił ten SMS… Postanowiłam że później do niej zadzwonię. Harrego nie było w kuchni, więc wyszłam na podwórko. Harry siedział na huśtawce ogrodowej z lekkim uśmiechem na ustach. Nie zauważył mnie, kiedy się do niego przysiadłam. –Co tak wcześnie? –Spytałam wyrywając go jednocześnie z głębokich przemyśleń. –Nie mogłem spać. Martwi mnie moje mama. Niby na wieści o ślubie i dziecku się uspokoiła, ale dalej mnie to martwi.

-Harry, twoja mama jest silna, poradzi sobie. A ja w sumie też chcę ci coś pokazać. –Pokazałam mu SMS z wiadomością, którą dostałam rano. –Zastanawiam się czy jej nie zaprosić…, Ale boję się. Ona w sumie nic nie zrobiła. Po prostu nie chciała cierpieć. Jak myślisz? W końcu wysłała tego SMS bezinteresownie. –Harry znów się zastanawiał. –Myślę, że powinnaś dać jej szansę. Może żałuje, że cię wtedy zostawiła? Musimy się tego dowiedzieć… -Harry miał rację. Postanowiłam od razu do niej zadzwonić i nie czekać z tym więcej. Odeszłam od Harrego i poszłam do ogródka gdzie było dosyć cicho i mogłam spokojnie porozmawiać. Wykręciłam numer i czekałam aż odbierze.

-Halo? –Musiała nie rozpoznać numeru. –Halo, tu (T.i.) Dostałam SMS. –Starałam się wpleść nutkę entuzjazmu do mojego tonu głosu. –Och, wybacz, jeżeli twoim zdaniem to było niestosowne.

-Niestosowne? Chciałam cię zaprosić na ślub! Mam ogromną nadzieję, że przyjdziesz. Tylko jest jeden minus. (I.t.p.p.) też tam będzie. A tak w ogóle, co ci dokładnie powiedziała?

-Że ostatnio spotkała cię na ulicy a ty zaczęłaś jej opowiadać jak to dobrze ci się układa, masz bogatego narzeczonego, jesteś w ciąży… itp. Myślałam, że to ona będzie się tak zachowywać a nie ty. Byłam dość zaskoczona. –Miałam ochotę udusić gołymi rękami tą kłamczuchę. –Ależ skąd! Posłuchaj tego dnia, kiedy odeszła poznałam Harrego Stylesa, pomógł mi i zakochaliśmy się w sobie po dwóch latach zaszłam w ciążę a on mi się oświadczył. Do niedawna mieszkaliśmy z Niallem i Liamem. Opowiadałam Niallowi kiedyś o obsesji (I.t.p.p.) na jego punkcie i powiedział żebym ich umówiła jeżeli to nie kłopot. Zrobiłam tak. Teraz ona jest z Niallem od dwóch dni i boję się, co tam się dzieje. We wtorek się pierwszy raz spotkali. Wieczorem tego samego dnia zaprosił nas do siebie żeby mi podziękować a Harremu ją przedstawić. Ona udała skruchę przed chłopakami i poszła ze mną do innego pomieszczenia powypytywać mnie, co u mnie się ostatnio działo po tym jak poznała Harrego. Od razu jej powiedziałam, że u mnie jej kiepskie aktorstwo nie przejdzie a ona odparła, że nie pomyślałaby, że nie muszę być taka bezwartościowa, głupia i naiwna…

-(t.i.) tak mi przykro nie wiedziałam… I teraz zgaduję że jesteś strasznie wściekła że spędzisz najważniejszy dzień twojego życia w jej towarzystwie? A skoro mnie zapraszasz to bardzo chętnie przyjdę. Kiedy to będzie?

-W środę.

-KIEDY??

-Nie przejmuj się. Ja sama dowiedziałam się tydzień temu.

-Ale ja nawet sukienki nie zdążę kupić!

-Jeżeli chcesz to pojadę z tobą na zakupy, pochodzimy po sklepach jak kiedyś. Będę w Londynie w niedzielę wieczorem, więc może w poniedziałek w południe?

-Tęskniłam za tobą! Przepraszam za to, że wtedy odeszłam. Tamtego dnia to wydawało mi się najlepszym rozwiązaniem. Tak mi przykro. –Słychać było, że szlocha. Ja też miałam taką ochotę. –Ja za tobą też tęskniłam. To, co umówione?

-Jasne. A tak w ogóle to gdzie jesteś? Bo widzisz ja się wyprowadziłam z Londynu i pojechałam na wieś. Wiesz może gdzie jest Holmes Chapel?

-Wiem, dlatego że jestem w Holmes Chapel. Tutaj jest rodzinny dom Harrego. Musimy się szybko zobaczyć! –Na te wieści słyszałam jak płacze jeszcze bardziej. Rzadko ją dostrzegałam w takim stanie. –Oczywiście! Najlepiej jeszcze dzisiaj! Może na głównym rynku?

-Oczywiście! Pa, za 15 minut tam będę. –Pobiegłam uradowana do Harrego. –Kochanie nie uwierzysz! Pogodziłyśmy się! I ona też tutaj teraz jest. Wyprowadziła się z Londynu tutaj żeby mieć spokój. Właśnie się z nią umówiłam. Pa skarbie! –Harry nie zdążył nic odpowiedzieć, bo mój entuzjazm go przytłoczył. Biegłam, co sił żeby po raz pierwszy od dwóch lat zobaczyć przyjaciółkę, z którą byłam związana od podstawówki. Dobiegłam na rynek. Stała tam. Uśmiechnięta, pełna energii, którą zaszczepiała we wszystkich ludziach wokół niej! –Tak bardzo tęskniłam! –Po raz pierwszy od tygodnia tryskałam taką energią. –Ja też. Nie mogłam uwierzyć, że ty też jesteś w Holmes Chapel! I że mnie zaprosiłaś na ślub! Och jak ja bardzo tęskniłam! –Ponownie się przytuliłyśmy z całych sił. –A u ciebie? Poza tym, że się tu przeniosłaś. Działo się coś? –Dalej zdyszana i pełna wigoru, którym zarażałyśmy siebie nawzajem. –W sumie to nic. Otworzyłam małą pracownię krawiecką i jakoś leci. Jestem sama i mam psa… Tobie na pewno zdecydowanie lepiej się powodzi! –Nie ukrywam troszeczkę się zarumieniłam. –No, więc ja i Harry spodziewamy się dziecka, ale to już chyba wiesz. Mamy dość duży dom, ładny samochód, mnóstwo kotów, przyjaciół. W sumie wymarzone życie, ale od tygodnia w kółko słyszę o (I.t.p.p.) i nie wiem co mam dalej myśleć zwłaszcza po tej sytuacji w domu Nialla i Liama. A kiedy opowiedziałaś mi, co o mnie mówiła miałam ochotę ją udusić! –Mówiłam ostatnie zdanie na poważnie, pomimo że obydwie wybuchnęłyśmy gromkim śmiechem. Cały dzień chodziłyśmy po mieście. Byłyśmy w parku, w cukierni, w której pracował kiedyś Harry, na lodach (Tak na lodach. Jesienią! Jesteśmy dorosłe, kto nam tego może zabronić?) i tak zleciał nam cały dzień. Prawie cały. Pożegnałam się z (I.t.d.p.) i poszłam do domu około 16:45 byłam na miejscu. Harry czekał na mnie w domu. Ann była na zakupach. –Dobrze się bawiłaś? –Pocałowałam Harrego w policzek –Nawet nie wiesz jak bardzo. Tyle się zmieniło. Nie mogę uwierzyć, że znowu jesteśmy przyjaciółkami.

-I jutro znowu mnie tak zostawisz na cały dzień? –Zrobił minę kota ze Shreka (ZNOWU). –Oczywiście, że nie! To tylko na dzisiaj w końcu miałyśmy dwa lata do nadrobienia. Chyba się nie gniewasz? Harry…? – Siłą z trudem powstrzymywał uśmieszek. –Błagam chyba nie chcesz…. –Za późno. **********************************************************************Lalalallalalallllaa! What makes your beautiful? Ooo. You don’t know your beautiful. Taaa wiem, nudzi mi się.

 

-Harry, wiesz, że to jest niewskazane w czasie ciąży?

-Mam to gdzieś. I tak dziecko będzie zdrowe. A ja bym tego chyba nie zniósł! –Twierdzi się, że jeżeli dziewczyna jest zboczona to jest fajne. Kiedy mężczyzna… Oj niedobrze. Może nie chciałam żeby Harry specjalnie dla mnie się zmieniał, ale jeżeli chodzi o „to” KOMPLETNIE nie miał wyczucia. Najmniejszego. Trudno. Byłam zmęczona i poszłam spać.

OCZAMI LOUISA

-Wynoś się z mojego życia! Nigdy ci tego nie wybaczę! Byłaś dla mnie wszystkim, a ty mnie po prostu zdradziłaś! WYJDŹ!!!! –Nie byłem w stanie uwierzyć, że moja kochana Eleounor. Moja żona. Zdradziła mnie, z jakimś żigolakiem… Wybiegła z domu. Nawet się nie tłumaczyła. Wyszła jak gdyby nigdy nic. Podsumowując, nie mam, z kim iść na wesele. Jakby to był mój najmniejszy problem…

TWOIMI OCZAMI

Wstałam kolejnego ranka. Za dwa dni mieliśmy wyjechać. Wtedy zaczęłyby się poważne przygotowania do ślubu. Wstałam równocześnie z Harrym. Ubrałam czarną spódnicę bombkę, czarne trampki na koturnie i białą, luźną bluzkę z kołnierzykiem. Włosy upięłam wysoko w koka i zeszłam na dół. Wtedy zadzwonił telefon Harrego. Rozmawiał wyraźnie przejęty i smutny. –Dobra stary. Tak, jasne. No oczywiście, że jej przekażę! Nie. Nie, nie powinna być smutna no cóż może trochę, ale przecież obaj wiemy, co ona zrobiła… Jasne, spoko to do zobaczenia w Londynie.

-Harry, co się stało? –Zaczynałam się bać. –Lou dzwonił. Eleounor nie będzie twoją główną druhną. Zdradziła Louisa. Nie będę ci opowiadał szczegółów, bo są nie istotne. W każdym razie niestety kotku, ale musisz sobie znaleźć nową druhnę. –Jakoś szczególnie się nie przejęłam aktualnym brakiem druhny. Najgorsze było to, że Lou na pewno miał doła… Ja miałam, kogo „obsadzić” w roli mojej świadkowej. Szybko wykręciłam numer (I.t.d.p.).

… -Kochanie, oczywiście, że zostanę twoją druhną! Przynajmniej się już nie muszę martwić o sukienkę.

-Bardzo mnie cieszy twój entuzjazm. Zobaczymy się jutro porozmawiać?

-Oczywiście. Do jutra! Pa! –Dokończyłam schodzenie po schodach. Zjedliśmy z Harrym omlety, które nam przygotowałam. –Kochanie, naucz mnie polskiego. –PO, CO MU TAKI JĘZYK??? Nie dość, że słowiański to jeszcze strasznie skomplikowany pod względem gramatycznym jak i pod względem wymowy. –Harry… Ja cię bardzo chętnie nauczę tylko, że to na prawdę trudny język. Pamiętasz pierwszy wywiad 1D dla Polski? Ten, na którym byli Louis i Zayn? Ten, na którym powiedzieli „KOCHAMY WAS”. Wszystkie polskie, Directioners poza tym, że płakały ze szczęścia to śmiały się z ich akcentu. Moja koleżanka pół godziny kminiła, co oni powiedzieli! –Harry zaczął się śmiać i próbował nieudolnie powtórzyć te dwa słowa. –Jak ty to robisz? TO NIE JEST JĘZYK.

-Wypraszam sobie to zwykły język tak jak i angielski. Poza tym to były jedne z najprostszych słów w całym języku Harry! –Zaczęłam Harremu śpiewać piosenkę na wymowę polskiego.
Gęba, kępa, kędy

Rębacz stęka zęby

Treść, Sierpc, sierść

Zgiełk, igiełka, len

Kiełki, giełda, hen

Pchełki, mgiełka

Serc, perć tędy

(Nikt z czytelników nie chciałby widzieć jego reakcji.)

Kopara mu opadła. –Mam do ciebie cały dzień mówić po polsku? Chyba nie chciałbyś musieć się domyślać, co do ciebie mówię.

-Dobra, rezygnuje z mojej prośby. Może jednak wrócimy jutro? Wiesz musimy jak najszybciej powiedzieć Niallowi o „tym”. I ja muszę coś powiedzieć Lou. –Miał rację. Tym szybciej powiem Niallowi prawdę tym lepiej. A dobrze, że chce porozmawiać z Lou. Obu dobrze to zrobi. –Tak, jasne. Im szybciej, tym lepiej. –Uśmiechnęłam się nieznacznie. Już wyciągnęłam telefon żeby zadzwonić do (I.t.d.p.) że nie możemy się jutro spotkać ale może u nas zostać na kilka dni przed ślubem w Londynie. Nie zdążyłam. **************************************************************************************************************** Directioners znają naturę Hazzy, tak? Cieszę się, że się rozumiemy.

-Harry! Teraz przez ciebie jestem rozczochrana! –Wstałam i zaczęłam się ponownie ubierać. –Nienawidzę, gdy to robisz! -???- Ale co? –Mógłby czasami wyrażać się jaśniej. –Ubierasz się! –A jak zwykle Loczkowi tylko jedno w głowie. –Harry, muszę teraz wyjść na godzinę. Czy moja nowa druhna może się zatrzymać u nas w pokoju gościnnym na kilka dni do ślubu?

-Jeżeli chcesz… -JAK JA SIĘ BARDZO CIESZĘ, ŻE MU TO OBOJĘTNE…! Wyszłam z domu i poszłam pod wskazany wcześniej przez (I.t.d.p.) adres jej pracowni. –Hej. Przyszłam cię odwiedzić! –Zaskoczyłam ją. –Witaj! Miałyśmy przecież się spotkać dopiero jutro! –Zamyśliłam się. –Tak, ale mam prośbę. Naprawdę dużą. W sumie dwie. –Zawstydziłam się. –Mów. –Kochałam ją za to jak potrafiła się poświęcić. –Więc pierwsza prośba brzmi: Wyjeżdżamy niestety już jutro, bo jak wiesz moja była druhna zdradziła swojego męża i Harry chce go podnieść na duchu, a ja muszę powiedzieć Niallowi całą prawdę o niej…, Więc pomyślałam, że może zatrzymasz się u nas na kilka dni do ślubu? A druga prośba brzmi: USZYJESZ MI WELON??? –Zaśmiała się. –Jasne. Nie ma sprawy tylko… Skoro wyjeżdżacie jutro to może ja jednak dojdę w niedzielę. Muszę przecież ci kiedyś uszyć ten welon. A teraz proszę opisz mi jak wygląda taki twój wymarzony… -Opowiedziałam jej wszystko. O tym, że chciałabym żeby był bardzo długi, z trenu. Opaska miałaby być nabita kolcami. Ona dobrze znała mój rockowy styl i obie wiedziałyśmy, czego ja w tym wyjątkowym dniu chcę na swojej głowie.

 

W następnym odcinku ^^

1. Jak przebiegnie ceremonia?

2. Czy i nowa druhna głównej bohaterki znajdzie swoją miłość?

3. Jak Louis pozbiera się po stracie Eleounor?

4. I jak Niall zniesie wiadomość o tym, że jego ukochana nie jest taka jak sądzi?

Czytajcie! I jeżeli będą dwa komentarze pod tym postem to zrobię film. Taki o mnie i o moich przyjaciółkach Directioners. O tym, co dla nas znaczą chłopcy itp. A poza tym to zapraszam do ankiety. Glosujcie na piosenkę na Cover. Już we wtorek zapraszam na filmik: „Bądź damską wersją Louisa Tomlinsona” najpierw na warsztat biorę Lou. Następny będzie Liaś obiecuję ;3 I postanowiłam zrobić kanał bloga na youtube. Jak wstawię film to dam linka i zachęcam do subskrybowania i obserwowania bloga!

piątek, 24 stycznia 2014

Urodzinkowo ;3

Jakie macie plany na urodziny Hazzy? Ja w sumie jeszcze nie wiem. Na pewno napisze na nadgarstku 69 i będę się starała jeść tylko banany. Będę chodzic rozczochrana ^^. I wygłaszać swoje zboczone teorie wszem i wobec. Napisze specjalnego imagina. Powtrącam się troszeczkę :3 I nw. co... 69-najlepsza liczba świata XD
P.S. Zostało tylko 8 dni.

czwartek, 23 stycznia 2014

Drobne ogloszenie.

Cóż... Blog będzie funkcjonował dopóki nie zakończymy akcji najdłuższy imagin świata. Nikt nie komentuje i po ankiecie wnioskuje że jesteście szczerzy. To na prawdę przykre że ja tak się staram w wy macie mnie gdzieś...

Smutny imagin z Liamem

Początek jest romantyczny, ale koniec końców to smutny imagin. Zastanawiam się nad zaprzestaniem pisania smutnych imaginów. Jestem zbyt porąbana żeby się specjalnie dołować. Jak ktoś poprosi to napisze ale ja sama wiem że są beznadziejne.

Zayn! –Krzyczałam biegnąc za swoim bratem. Tak, tak moim bratem. Tym Zaynem Malikiem z One Direction. Przyjaźniłam się z całą piątką, ale poza moim bratem najlepszy kontakt miałam z Liamem. –No, czego chcesz, to nie moja wina! –Krzyczał jeszcze głośniej. Dogoniłam go i złapałam za kołnierz jeansowej kurtki. –Zayn, jeszcze jedno słowo, że to nie ty a ja zniszczę twoją fryzurę tak jak ty zniszczyłeś mi laptopa! –Miałam do niego żal, nie ukrywam. Zayn nie mógł sprawdzić e-maila na swoim komputerze, tylko na moim i pił w tym czasie kakałko… Oczywiście musiał je wylać na laptopa. –Mówiłem, że to przez przypadek!

-Nie obchodzi mnie to wisisz mi laptopa! –Biegaliśmy tak po domu, gdy nagle wszedł Liam, bo musiał oddać Zaynowi jakąś płytę czy coś… -O co znowu poszło? –Zapytał zrezygnowany Liam. –Laluś rozwalił mi laptopa, bo nie mógł pić, kakałka gdzie indziej i mi je na niego wylał. –Liam zrobił facepalma i spojrzał wymownie na Zayna. –No, Ok, Ok. Kupię ci nowego laptopa…

-Dziękuje Zayn! Właściwie to czekałam na coś w stylu,,Przepraszam”, ale to bardzo miło z twojej strony, że to zaoferowałeś. –Zayn się załamał a Liam pękał ze śmiechu. Ja w tym czasie pobiegłam do swojego pokoju. Jako że czekałam na nowego laptopa strasznie mi się nudziło, więc znalazłam swoją MP4 i zaczęłam słuchać muzyki. Nagle do drzwi zapukał Liam. –Słuchaj… Przykro mi za tego laptopa.

-Ale ty mnie nie musisz przepraszać. Zayn „Obiecał” mi nowego, więc się nie martwię. –Uśmiechnęłam się a on to odwzajemnił. Rozmawialiśmy jeszcze tak przez kilka godzin. Śmialiśmy się i nie chcieliśmy się odrywać od „wyjątkowo pasjonujących” tematów. –Nie chcę wam przerywać, ale, Liam chłopaki po nas przyszli. –Pa!

-Do zobaczenia! –Po tych słowach Liam wyszedł z mojego pokoju a że było już dość późno postanowiłam, że nie będę siedzieć po nocy i pójdę spać. Następnego pięknego ranka, kiedy wstałam nikogo nie było w domu. A w każdym razie tak mi się zdawało. Weszłam do kuchni a tam stał Zayn robiący kawę. –Posłuchaj, (t.i.). Mamy do ciebie z chłopakami sprawę. –Nie byłam do końca pewna, o co może im chodzić. Zaczynałam się bać. –Jaką? –Wtedy Zayn zaczął mi tłumaczyć, że Harry wymyślił (Oczywiście pan,,We wszystko się wtrącam” Musiał mieć w tym swój udział) dla mnie randkę w ciemno. W ciemno znaczyło tylko to, że i ja i ta osoba nie ma pojęcia, z kim idzie. Cała reszta towarzystwa dokładnie wiedziała, co się ma dziać. –Nie, Zayn. Ja nawet nie wiem czy znam tą osobę!

-Uwierz mi znasz ją bardzo dobrze. Proszę zgódź się…

-Nie! –Ja pozostałam nieugięta aż w końcu Zayn odpuścił. Wszedł do salonu i powiedział do Liama. –Sorry stary… Mieliśmy ci załatwić z chłopakami randkę dziś wieczorem, ale nie wyszło. -Wbiło mnie w ziemię. Liam? Poważnie? Był moim najlepszym przyjacielem, ale nie wyobrażałam go sobie w roli mojego chłopaka. Wbiegłam na górę a Zayn za mną. –Słyszałaś nas? –Zapytał z przepraszającym wzrokiem. –Tak słyszałam. Wcale nie żałuję, że się nie zgodziłam. Nie wyobrażam sobie, Liama… że no wiesz, będziemy razem. –Miałam pretensję w głosie. Nie chciałam tego, ale jednak tak wyszło i już… -Dobrze, ale my wciąż uważamy, że słodko byście razem wyglądali. –Uśmiechnęłam się tylko do niego i rzuciłam w Zayna poduszką. –Spadaj! –Posłusznie wyszedł z mojego pokoju. Zaraz po Zaynie do mojego pokoju przyszedł Harry. –Cześć.

-Harry powiedz, że nie przyszedłeś w tej samej sprawie, co Zayn… -Popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem. –Niestety. Dlaczego nie? Posłuchaj… Przyznaję to był mój pomysł żeby was zeswatać, ale jednak nie możesz zaprzeczyć, że się przyjaźnicie a związki z przyjaźni są najlepsze!

-Ciekawe, co ty o tym wiesz… Jest duże prawdopodobieństwo, że zostaniesz FOREVER ALONE, bo jak na razie to z żadną dziewczyną nie byłeś na dłużej… -Wybuchnęłam.

-LIIIIIIIAAAAAAAAAAAAM!!! (T.i.) Ma ci coś do powiedzenia!

-Harry! – Nie mogłam opanować złości. Może niepotrzebnie mówiłam, że Harry zostanie,,forever alone”. Nie wiedziałam gdzie mam ukryć swoje emocje i Wybuchnęłam… Po kilku minutach przyszedł, Liam. –Coś się stało? –Dlaczego ten nienormalny zboczeniec ma zawsze rację? Nie mogłam pozbierać myśli. Tego, że Liam wydał mi się atrakcyjny.
~*~

-Na mnie zawsze możesz liczyć.

-Dziękuje. Nie wiesz ile rozmowy z tobą dla mnie znaczą… -Przytulił mnie czule zapach jego perfum wymieszany z zapachem jego ciała to definicja poczucia bezpieczeństwa.

~*~

Przywołując to wspomnienie po moim policzku spłynęła łza. „Tatuś” natychmiast do mnie podbiegł. Przytulił mnie w taki sam sposób jak dnia, który sobie przypomniałam. Znów czułam bezpieczeństwo. Takie, jakie mógłby mi dawać każdego dnia. Zapragnęłam tego najbardziej na świecie. Uroniłam jeszcze więcej łez. Nie mogłam mu teraz powiedzieć. Bez względu na to czy chciałam. Nie mogłam. –Co się dzieje? Wiesz, że mnie możesz wszystko powiedzieć. –Pytał wyraźnie zaniepokojony. –Kiedy tu jesteś już wszystko jest w porządku. –Uśmiechnął się. –Z tobą chcieli mnie umówić, prawda? –Po raz kolejny nie mogłam opanować śmiechu. –To naprawdę aż takie zabawne?

-Tak, bo przed chwilą był tu Harry. Namawiał mnie do tego a ja się wydarłam, że zostanie FOREVER ALONE. –Liam również zaczął się śmiać. –Wiem, że przesadziłam, ale miałam dość tego, że tak na mnie naciskają… -Posmutniał. –Dlaczego się nie zgodziłaś? –Wyraźnie przejęty. Nie mogłam zrozumieć uczucia, jakim go darzyłam. Czy to jeszcze była przyjaźń czy już miłość? Trzeba było mu jednak powiedzieć… -Bo nie lubię jak ktoś na mnie naciska… -Zamurowało go. Uśmiechnęłam się tylko lekko. Liam odwzajemnił uśmiech. Wskazał na swój policzek. Zbliżyłam usta żeby dać mu buziaka, a on się przekręcił i w jakiś sposób całowaliśmy się już mniej po „przyjacielsku”. Tak mijał czas. Ktoś wszedł do pokoju. Nie, kto inny jak chłopcy, którzy zaczęli bić brawa, śpiewać, skakać, tańczyć i drzeć się! Harry miał na gębie największego banana… -Kto by się spodziewał? –Zapytał sarkastycznie. –Tak, tak miałeś rację… A teraz żegnam! –Harry rzeczywiście wyszedł z pokoju. Ale nadal zostali w nim Zayn, Louis i Niall. Spojrzałam na nich wymownie. Wyszli. Tylko szkoda, że Liam nic nie zrozumiał i wyszedł razem z nimi. Można powiedzieć, że mój brat i Liam mieli najwięcej, „psychofanek” Którym się wydawało, że za nie wyjdą czy coś w tym stylu. Wyszłam na chwilę do sklepu a tam zaczepiła mnie jakaś dziewczyna z BARDZO dziwnym wyrazem twarzy. I w sumie jeszcze nawet oficjalnie nie byliśmy razem z Liamem… -Masz 3 sekundy na ucieczkę. Nienawidzę cię za to, że uwiodłaś mojego przyszłego męża. –Gdyby nie to, że miała nóż to chciałoby mi się śmiać z jej wypowiedzi. Nie zaczekała 3 sekund. Wbiła nóż pomiędzy moje żebra. Ja upadłam i już więcej ich nie zobaczyłam. Czuwałam nad każdym z góry. Mój brat jakoś się otrząsnął. Liam w sumie też próbował normalnie funkcjonować, ale nie mógł zapomnieć. Nie znalazł sobie nikogo. I tak do dziś na niego czekam. Z nadzieją, że nasza niewyrażona miłość znajdzie ujście na drugim świecie.

Najdłuższy imagin świata cz.2

Akcja dla 1D. Oficjalny imagin. W komentarzach proszę żebyście zostawiały propozycję na kontynuację. Każdy komentarz jest brany pod uwagę.
Pomyślałam że... Nie będę się zastanawiać ile części będzie mieć ten imagin. Na pewno dużo. To jest druga część i zachęcam do czytania.
http://1dimaginyki.blogspot.com/2014/01/najduzszy-imagin-swiata-xd.html cz.1

KOŃCÓWKA PIERWSZEJ CZĘŚCI
-Jak mogłabym sobie nie poradzić, kiedy jestem przy tobie? –Nie musiałam już odpowiadać chłopcom na to dziwne pytanie,,NAPRAWDĘ?” Wtedy Harry objął mnie w tali, podniósł krzycząc i okręcając mnie wokół własnej osi. Po czym mnie postawił i zaczął mówić do brzucha. –Cześć, Darcy. Twój tata bardzo cię kocha. –Mnie zakręciła się łezka w oku. Harremu również. Pokazałam mu tatuaż zrobiony 2 lata temu. Nie miał już wątpliwości, że sobie poradzę z życiem.



-Gratulacje! –Wykrzyknęli zgodnym chórem Liam i Niall. –(t.i.) Ja w sumie też chciałem ci coś powiedzieć. Wolałem zaczekać z tym do wieczora, ale nie dajesz mi wyboru. –Uśmiech powoli znikał z jego twarzy. To było przerażające. Ten chłód niepewności mnie przeszywał, choć nawet jeszcze nie wiedziałam, co ma na myśli. –Harry, uspokój się! My zaczynamy się bać a co dopiero (t.i.)! –Mówiąc to Żarłok momentalnie rozluźnił atmosferę. –Dobrze… Czy pozwolisz, że zabiorę cię do naszego nowego domu, będę w nim chodził nago bez skrępowani przez następne 9 miesięcy? Czy zostaniesz królową moich myśli, panią serca i władczynią moich marzeń? Czy zostaniesz… -Zawahał się - …panią Styles? –Nie klęczał. Trzymał mnie za ręce i mówił to wszystko tak spokojnie… Piękniej nie mogłoby już być. Wpiłam się w jego usta najmocniej jak potrafiłam. Czułam jak się uśmiecha. Ja również to robiłam. –W takim razie…-Powiedział, gdy już przestaliśmy. –Za 2 tygodnie bierzemy ślub!

-Nienawidzę cię! –Krzyknęłam śmiejąc się bez opamiętania. –Co j zrobię w tym czasie?

-Wszystko jest już załatwione. Tobie pozostaje kupić sobie sukienkę i wybrać miejsce miesiąca miodowego. No chyba, że chcesz mieć niespodziankę… -Uśmiechnął się tajemniczo. –Wolę mieć niespodziankę. Ale pozwolisz, że o swoim wyglądzie jednak zadecyduję sama… Kocham cię.

-Ja ciebie też. I…nie spodziewałbym się, że jeszcze w tym wieku się tak zakocham.

-Ykhymmmm –Chrząkali Niall i Liam. –Nie za dużo tego dobrego? –Moją twarz oblał krwistoczerwony rumieniec. –Nie martwicie się chłopcy. Też pewnie kiedyś kogoś poznacie. –Przypomniała mi się cała historia mojego życia. O śmierci mamy i siostry, alkoholizmie ojca, studiach, mojej ciężkiej pracy, odejściu przyjaciółek. W trójkę byłyśmy Directioners. (I.t.p.p.) miała obsesję na punkcie Nialla. Cały czas mówiła jak to by do siebie pasowali. Po raz PIERWSZY od tamtych dwóch lat miałam łzy w oczach. Ale nie szczęścia tylko smutku. –Co się dzieje??!!

-Nie, nic Harry po postu… Przypomniałam sobie całe moje życie i nawet nie chcę myśleć, co bym zrobiła gdybym cię nie spotkała. –Harry się tylko uśmiechnął i delikatnie mnie do siebie przytulił. –A wracając do tego kiedyś, kogoś to szczerze w to wątpię… -Odezwał się Niall. –Wiesz… Chodzi o to, że jedna z moich dawnych „przyjaciółek” miała swojego rodzaju obsesję na twoim punkcie. Wcześniej jej nie wierzyłam, ale teraz myślę, że byście do siebie pasowali. Poza jednym. Ty nie skrzywdziłbyś i nie wykorzystał nikogo umyślnie… -Tym razem Niall podszedł do mnie i mnie przytulił po przyjacielsku. –Wiesz, jeżeli nie masz nic przeciwko to… Już nic nie ważne. –Niall momentalnie zboczył z drogi jakby zdał sobie sprawę, że to, o co chce mnie zapytać mogłoby mnie urazić. –Niall mów. Nawet, jeżeli chcesz żebym cię z nią umówiła to zapytaj. –Teraz to Niall zrobił się cały czerwony. –W porządku. Skoro tego chcesz. Ale nie oczekuję, że odbierze ode mnie telefon. –Niall uśmiechnął się. Tak jak małe dziecko czekające aż Mikołaj przyjedzie wielkimi, czerwonymi saniami pełnymi prezentów, żeby mógł je w końcu otworzyć. Wykręciłam numer (I.t.p.p.) i czekałam na połączenie.

1 sygnał

2 sygnały

3 sygnały

4 sygnały

5 sygnałów

Aż w końcu ktoś się odzywa. –Halo? (t.i.) to ty? Czego ode mnie chcesz? Mówiłam wam, że się już nie przyjaźnimy. –Mówiła jakby to było takie oczywiste. Zaprzepaszczenie 12 lat przyjaźni. Głosem pełnym złości i zażenowania. –Nie chciałam tylko o coś spytać. O coś, co nie ma żadnego związku z naszą przyjaźnią.

-Słucham.
-Pamiętasz Nialla Horana? Tego z One Direction? No, więc bardzo chciałby cię poznać. Możesz mi nie uwierzyć. Jeżeli nie chcesz to mam nadzieję, że on zrozumie. Ale mogę ci go nawet dać do telefonu. –Cisza. Głęboka, niezręczna i nie do zniesienia. –Dobra… wierzę ci. Ostatnia rzecz, którą byś zrobiła to okłamała mnie żeby się zemścić. Nie wierzę, że go znasz i że mówiłaś mu cokolwiek o mnie i odważyłaś się do mnie zadzwonić. To wspaniałe. A teraz powiedz jak udało ci się go poznać? –Nie odpowiedziałam. –Słuchaj, masz ochotę się z nim spotkać czy nie?



-Zamarła na kilka sekund. –Tak, oczywiście. Mogłabyś mu powiedzieć, że mam trochę czasu we… wtorek około 13?

-Jasne. Ucieszy się. Niall, nandos, prawda? –Zadałam już pytanie Niallowi, który nie mógł się już opanować ze szczęścia. –Nandos… jasne… -Powiedziała już mniej szczęśliwa (i.t.p.p.). Rozłączyłam się. –Niall, uprzedzam cię tylko, że dość się zmieniła, ale życzę ci jak najlepiej. –Wymuszony uśmiech zagościł na mojej twarzy. To nieznośne uczucie powraca. To jak muszę ją znosić. Ona została sławną modelką w firmie Victoria’s Secret między innymi. Ja w sumie też nie narzekam. Daję czasami koncerty, nagrałam featuring z Harrym i pozostałą czwórką, pracuje nad płytą. Choć teraz ja i mój ślub z Harrym, oraz Darcy zeszliśmy na drugi plan. TERAZ najbardziej liczył się Nialler. Cały rozanielony. W tej słodkiej nieświadomości, która nim owładnęła. Nie wiedział, w co się pakuje.

*Wtorek… „TEN” wtorek

Niall nie mógł się opanować przed tą randką. Co chwile mnie pytał Cze tak będzie wyglądać dobrze, i jak ma się zachowywać. Za nic nie mogłam zrozumieć jego ekscytacji. Ekscytacji osobą, której pragnęłam nienawidzić, lecz nie potrafiłam, po tym, jak choć fałszywie. Wspierała mnie połowę mojego życia. –Niall, uspokój się, bo jeszcze coś się stanie… -Denerwował mnie jak nigdy przez ten cały czas naszej znajomości. –Dobrze, ale… Czy tak wyglądam dobrze? Mogę tak wyjść? ODPOWIEDZ COŚ!

-Możesz tak wyjść. Bądź przede wszystkim sobą. I Niall przepraszam, że ci to mówię, ale nie zdziw się, jeżeli nie okaże się dziewczyną z twoich marzeń.

-Nawet nie wiem jak ma ci za to wszystko dziękować.

-Słowami Niall… I już to zrobiłeś kilka razy, więc. NIE MA ZA, CO I ŻYCZĘ CI UDANEGO DNIA. –Szczerze to chciałam żeby już wyszedł. Miał to wielkie rozczarowanie za sobą. Boję się, że ona interesuje się tylko jego pieniędzmi. Nie chciałam pozwalać na to żeby cierpiał. Był moim przyjacielem, ale nie mogłam mu zabronić tego spotkania. Był przecież „dorosły”. Cały dzień spędziłam na jeżdżeniu po sklepach z Eleounor, żoną Louisa, z którą się zaprzyjaźniłam za moją suknią ślubną. Po zjeżdżeniu większości salonów w Londynie znalazłam idealną, niedrogą suknię. Wiedziałam, że to ta, w której chcę brać ślub. –Jest piękna! –Mówiła z zachwytem Eleounor, kiedy wracałyśmy do domu. Do ślubu zostało tylko 8 dni. Chcę dobrze wykorzystać ten czas. Po powrocie do domu było około 18:00. Byłam ciekawa jak Niall się „bawił”. Może… ja jestem zbyt uprzedzona? Może ona nie będzie tak wredna w stosunku do Nialla? Tyle pytań ciśnie mi się na usta. Nie mogę uzyskać żadnej odpowiedzi i to właśnie było najbardziej przytłaczające. Chociaż właściwie mogłam zawsze do niego zadzwonić. Jednak Harry mi nie pozwolił. –Hej, jak ci minął dzień? –To było już dość melancholijne pytanie. Dalej uwielbiałam wsłuchiwać się w głęboki ton jego głosu, w którym można było utonąć i pogrążyć się do reszty. Wtulenie się w niego to był błogostan. Jedyny, jakiego było dane mi zaznać. –Wiem już, w czym zostanę twoją żoną. Byłyśmy z Eleounor na zakupach. A tobie? Działo się dzisiaj coś ciekawego? –Proste pytanie, prosta odpowiedź. Rutynowa codzienność tej rozmowy nadawała jej błogiego charakteru. –U mnie nie działo się nic, co mogłoby cię zainteresować. U mnie… Za to u Nialla. Prosił żebyśmy do niego wpadli około 19:30. –Może poszło dobrze? A co jeżeli nie? To ja ich ze sobą umówiłam i czuję się za to w pewnym sensie odpowiedzialna. Może Niall jest załamany? A co gorsza, co jeżeli ona tam będzie? Dla mnie jej obecność sprawiłaby, że chciałoby mi się wymiotować a dla Nialla mogłaby oznaczać coś w rodzaju anioła zstępującego z nieba. –Ok. –Tyle udało mi się powiedzieć by nie zadać tych wszystkich pytań Harremu. Wstałam z kanapy i poszłam do naszej sypialni się szykować. Kiedy już się wykąpałam, ubrałam i uczesałam zorientowałam się że za 2 minuty musimy wyjść. Szybko złapałam moją torebkę i zeszłam po szerokich marmurowych schodach do Harrego. On był już gotowy. Miał na sobie te same potargane rurki, w których mnie poznał, ciemnoszary T-shirt i kremową marynarkę. –Ludzie twierdzą, że miłość przetrwa wszystko jak na przykład nasza… -Zaczęłam –Ja jednak twierdzę, że to twoje spodnie przetrwają wszystko. –Zaczął się śmiać. –Idziemy? Niall był bardzo przejęty. Myślę, że wszystko dobrze mu się ułoży. A ty… Proszę nie martw się i postaraj dobrze bawić, nawet, jeżeli ona tam będzie. –Uśmiech zszedł z mojej twarzy. –Możliwe. Ale… Niall jej nie zna. Tak naprawdę t ona zawsze była zachłanna, chciwa itp.

-Co masz na myśli?

-Że obchodzą ją tylko jego pieniądze. Mam naprawdę złe przeczucia i nie chciałabym żeby Niall cierpiał i to jeszcze przez tą samą osobę, przez którą ja cierpiałam. –Harry zrobił zamyśloną minę. –Tak twierdzisz? Cóż myślę, że powinniśmy tam pójść mimo wszystko i się dowiedzieć, co się dzieje. Może on po postu chce porozmawiać. Nie wiemy tego i się nie dowiemy, jeżeli dalej będziemy tak stać i zadawać pytania. –Harry… Synonim bardzo wielu słów, ale najważniejsze z nich to bezpieczeństwo, szczęście, spełnienie i uniesienie. Zawsze wiedział jak poprawić mi humor. Wiedział, co mi jest, kiedy byłam smutna. Był po postu idealny. Wyszliśmy z ogromnego domu. Wsiedliśmy do samochodu, który Harry miał za kilka dni wymienić żeby był bardziej funkcjonalny. Miałam wspaniałe życie. Narzeczonego, dziecko w drodze, duży dom, wymarzoną pracę, samochód, przyjaciół i koty. Czego chcieć więcej? Może Np. żeby pewnych rzeczy, osób NIE było w moim życiu? Choćby „jej” odkąd poznałam Loczka nie sądziłam, że będę jeszcze o niej myśleć. A jednak. Mogłaby zniknąć. –Może, odwiedzilibyśmy moją mamę w Holmes Chapel? Jeszcze o niczym nie wie. –Uwielbiałam Ann. Była dla mnie wyjątkowo miła. Chociaż może to dla tego, że Harry tak późno znalazł sobie dziewczynę na dłużej. W każdym razie nie miałam ochoty się nad tym teraz zastanawiać i jeszcze bardziej się dołować. –Oczywiście. Jestem ciekawa jej reakcji. Czasami… -Ostatnim słowem zmieniam ton.- Chciałabym żebyśmy mogli też tak polecieć czasem do Polski i odwiedzić mojego ojca… Nie wiem, co się z nim dzieje, nie wiem jak się ma, czy jeszcze w ogóle żyje. –Harry uśmiechnął się lekko, choć dosyć pretensjonalnie. –A więc twój akcent jest Polski…

-Czyli, że ja ci nie mówiłam…? –To przerażające, że na pozór tak wiele o sobie wiedzieliśmy a jednocześnie tak mało. –Nigdy nie pytałem skąd jesteś. Ty jakoś nigdy mi nie opowiadałaś. Dopiero nie dawno, kiedy postanowiłem ci się oświadczyć zaczęło mnie zastanawiać twoje pochodzenie.

-Przykro mi, że w takich okolicznościach się dowiadujesz. Mogłam ci to wcześniej powiedzieć. Przepraszam. Ale… ja po prostu nie lubię tego kraju. Wyjechałam do Anglii w pogoni za marzeniem a jednocześnie w ucieczce przed tamtym światem. –Harry zrozumiał. Nie pytał o to więcej.

W następnym odcinku XD ^^
Czy wizyta u mamy Harrego przebiegnie tak jakby tego chcieli?
Co ma do powiedzenia Niall?
Czy dawna przyjaciółka zniknie z ich życia na dobre, czy może pojawi się ktoś nowy?
 

środa, 22 stycznia 2014

Nowe horyzonty...

Postanowiłam że rozwinę bloga. Będę nie tylko wstawiać imaginy ale też np. Covery, sądy i wykreślanki. To tyle :*

niedziela, 19 stycznia 2014

Smutny imagin z Lou

Przyjaźniłam się z chłopakami z One Direction od dłuższego czasu. Chyba jednak najbardziej dogadywałam się z Louisem. Nasze pokoje dzieliła jedynie cienka ściana. Zawsze, kiedy byłam smutna mógł mnie pocieszyć, zawsze, ale to zawsze mnie wysłuchał choćby sam miał doła. Poza Lou najlepiej dogadywałam się z Zaynem, kiedy Tommo nie było w pobliżu właśnie do niego szłam. Pewnego słonecznego, wiosennego i całkiem dobrze zapowiadającego się ranka wstałam około 10. Nie szłam wtedy do pracy, więc nigdzie mi się nie spieszyło. Powoli wstałam, odprawiłam poranną toaletę i ubrałam się. Zeszłam na dół i zobaczyłam Zayna patrzącego na mnie przepraszającym wzrokiem. –(t.i.)…-Zaczął Louis. Nie wspomniałam, że był dla mnie kimś więcej. –Tak? Mów, bo nie do końca wiem, o co wam chodzi.

-Nie możesz tu dłużej mieszkać. My… Zrozum, pozwoliliśmy ci tu mieszkać na trochę. Kiedy zaczęliśmy się lepiej ze sobą dogadywać ty zapewne zrozumiałaś że możesz tu już zostać. –Wbiło mnie w podłogę. Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć. Przyjaciele…, Co ja chrzanię? Jedyna moja rodzina stwierdza, że nawet mnie nie lubią. Miałam wobec nich złudne nadzieje a oni mi to uświadomili. –A ty Zayn nic nie dodasz? –Wybuchnęłam przez łzy. –Przykro mi…

-Teraz? Teraz to ja mam was w dupie! Nie łaska mi było tego wcześniej powiedzieć? –Wbiegłam na górę do swojego pokoju i zaczęłam się pakować. Zaraz za mną wbiegł Zayn. –Nie chcę ciebie ani żadnego z was teraz oglądać!

-Posłuchaj… To nie tak.

-Więc jak? Wątpię, że mi to wyjaśnisz w jakikolwiek racjonalny sposób. –On nic nie powiedział tylko mnie namiętnie pocałował. –Zayn ja…

-Nic nie mów. Próbowałem ich namówić żebyś tu została. Niall także, ale Louis pozostawał nieugięty. –Tłumaczył a ja nic nie rozumiałam, bo w końcu, poza Zaynem to Louis był najukochańszą osobą, jaką znam. –Zayn ja, nie czuję tego samego. Strasznie mi przykro, ale kocham kogoś innego. Bardzo chciałabym żebyśmy byli nadal przyjaciółmi… A co do tego wszystkiego to jeszcze bardziej wszystko skomplikowały twoje słowa. Już nic nie rozumiem… -Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. –W porządku. Rozumiem twoją decyzję. Domyślałem się, że kochasz Louisa, ale nie dopuszczałem do siebie tej myśli.

-Skąd ty to… -Zakrył mi usta palcem i mocno przytulił. –Dziękuje Zayn. Ale teraz muszę się już pakować.

-Czy mogę, chociaż cię odwieść? Gdzie tylko chcesz, muszę ci jakoś pomóc. –On był taki kochany, pomimo że nie mógł mnie zatrzymać w tamtym domu to chciał jakkolwiek zapewnić mi byt na samym początku. –Na London Brigde…

-TY CHYBA NIE CHCESZ?
-Chcę Zayn tak będzie lepiej. Jedyną rzeczą, jaką możesz dla mnie teraz zrobić t mnie tam zawieść. –Nie miałam, po co się już męczyć. Zayn zawiózł mnie tam gdzie go poprosiłam. Tysiące razy upewniał się po drodze czy na pewno chcę się pozbawić życia. Za każdym razem odpowiadałam twierdząco. Kiedy dojechaliśmy Zayn nawet porządnie się nie zatrzymał a ja już wyskoczyłam z samochodu i krzyknęłam –Moją walizkę wrzuć razem za mną! –Obudziłam się w szpitalu. Był tam Zayn, Louis, Harry, Liam i Niall. –Co wy tu robicie? Teraz chcecie mnie oglądać tak?

-(t.i.) O czym ty mówisz? Lunatykowałaś! Zeskoczyłaś ze swojego balkonu z pokoju i doznałaś poważnych obrażeń. (t.i.) Proszę, nie umieraj! Ja cię kocham. Nie zostawiaj mnie teraz. Nie przeżyję bez ciebie. –Krzyczał Louis. Okazało się, że śniłam. Te wszystkie okropne rzeczy, które mi się przytrafiły były snem. Gdyby nie to… Mogłabym jeszcze tam być. –Ja też cię kocham Louis i nie jak brata, tylko kogoś więcej. –Ostatnia rzecz, jaką czułam na tym świecie to ciepłe i czułe usta Louisa, którymi składał pocałunek na moich ustach. Po prostu odeszłam. Chłopcy przez miesiąc opłakiwali moją śmierć. Zayn dwa miesiące a Louis… Opłakiwał dopóki mnie nie zobaczył w lepszym świecie…

Tak jak ostrzegałam jeżeli nie będzie komów pod tym postem na jakiś czas zawieszę bloga i nie wiem czy wrócę...

Ostrzeżenie...

Ja na prawdę nie chciałam tego robić ale nie dajecie mi wyboru. Jeżeli pod tym lub następnym postem będą chociaż 2 kom. dodaje następnego. To nie ma sensu jak nikt nie komentuje. Dla mnie każda opinia się liczy.

sobota, 18 stycznia 2014

Najdłuższy imagin świata XD

Uprzedzam, że ten imagin to seria moich własnych przeżyć i doświadczeń życiowych jak i za równo marzeń i fantazji. A…i wiem, że jest beznadziejny, ale sama się poryczałam przy pisaniu, bo to są dosyć osobiste sprawy. Choć jeszcze tego nie przeżywam to poza odejściem przyjaciółek mogę tak skończyć…Wybaczcie jako 13 latka rozklejam się na starość. Uwaga, bo długi.

*Wrzesień 2025r.

Zostawiły mnie. Porzuciły jak śmiecia. Nie chciały mnie, bo im się znudziłam. A o kim mowa? O moich domniemanych przyjaciółkach. Biegłam przez jesienne ulice Londynu. Cała zapłakana, smutna i czerwona z zimna. Zawsze byłam silna, ale w takich momentach jak ten nie potrafiłam sobie radzić ze stresem. Biegłam coraz dalej i dalej aż w końcu trafiłam na plac w samym centrum Londynu. Usiadłam pod jedną z ceglanych kamienic i zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Skulona siedziałam na chodniku. –Dlaczego po raz kolejny najważniejsze osoby w moim życiu mnie opuściły? –Krzyczałam nie zwracając uwagi na to, co pomyślą o mnie inni. Kiedy moi rodzice się rozwiedli miałam 13 lat one zawsze były przy mnie. Nie dawały mi nawet odczuć tego ogromnego bólu, bo zawsze były przy mnie. Każdy dzień spędzałyśmy razem. Kiedy mama jechała z moją młodszą siostrą miała wypadek samochodowy. Żadna nie przeżyła. Mój tata już nie po śmierci mamy, lecz mojej siostry popadł w alkoholizm. Pomieszkiwałam u babci i różnych cioć, pod koniec u przyjaciółek. Kiedy skończyłyśmy 18 lat od razu opuściłyśmy kraj w którym żadna z nas nie chciała przebywać. Tak znalazłyśmy się w Londynie. Na początku na kilka dni zatrzymałyśmy się u mojej cioci. Kiedy każda z nas znalazła dorywczą pracę rozpoczęłyśmy studia i wynajęłyśmy wspólne mieszkanie. I tak się to wszystko toczyło. Aż pewnego dnia (i.t.p.p.) oznajmiła że znalazła swoje mieszkanie i że już od dawna nas nie kocha tak jak przedtem tylko byłyśmy jej potrzebne do spełniania marzeń. Po czym (i.t.d.p.) dodała że skoro nie ma nas już trzech to nie ma potrzeby tego ciągnąć, i tak by nas w końcu ktoś zranił a ona nie chcę żeby musiała się męczyć ani ona ani ja. I w takim właśnie zbiegu okoliczności siedzę teraz zapłakana w samym środku Londynu nie mając nikogo, do kogo mogłabym się zwrócić. Miałam przynajmniej mieszkanie i pieniądze na utrzymanie go. Po zakończonych studiach każda z nas znalazła zawód. Ja studiowałam muzykę a one modę i design. Siedziałam tak jeszcze jakieś 2 godziny i podszedł do mnie wysoki uśmiechnięty brunet. Z oczami zielonymi jak trawa i zniewalającymi dołeczkami. Burza jego loków jest przesłooooo… HALO, O CZYM JA MYŚLĘ? Mam przecież doła jak cholera i jeszcze zakochania się tu brakowało. –Hej, jestem Harry! Dlaczego taka śliczna dziewczyna siedzi tutaj sama i płacze? –Uśmiechnął się do mnie. Kiedy wydarzyły się te wszystkie tragedie w moim życiu był pewien boysband który uwielbiałam. Ten Harry, który do mnie podszedł był jednym z jego dawnych członków. Na dodatek moim ulubieńcem. Kiedy byłam na samym dnie One Direction ,,złapało mnie za rękę” i kochałam ich całym sercem jakie tylko mi zostało. –Jestem (t.i.) i wiem jak masz na imię. Kiedyś byłam Directioners. –Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem na ustach przez łzy. –I jeszcze udało ci się mnie poznać? Naprawdę byłaś naszą fanką. –I tutaj znów poczułam ucisk. Kto jak kto ale on powinien wiedzieć jaka jest różnica między fanką a directionerką. –Byłam… W każdym razie nie mam ochoty zadręczać cię moimi problemami, których się trochę nazbierało, więc, cześć! – Pomimo tego, że ja miałam wtedy 24 lata a Harry 31 dalej zachowywał się tak jak wcześniej. Z beztroskim podejściem do życia, 4 koszulach naraz, w przechodzonych butach i podartych czarnych rurkach. Szybkimi ruchami wstałam z deptaka i powolnym krokiem szłam w stronę Sturbuck cafe. –Poczekaj! –Usłyszałam krzyki Harrego biegnącego za mną. –Tak? –Rzuciłam oschle, kiedy Harry dotrzymywał mi już kroku i razem szliśmy w stronę owej kawiarni. –Dasz się, chociaż zaprosić na kawę? Nie chcę żebyś siedziała smutna. –Powiedział to tak, że miałam ochotę krzyknąć,,Tak, Haroldzie Edwordzie Styles. Wyjdę za ciebie”, ale w końcu przecież nie mogłam. –Ok. Na tyle chyba mogę się zgodzić. –Niechętnie uśmiechnęłam się do niego i poszliśmy do Sturbuck. Harry kupił mi kawę a kiedy czekaliśmy na nasze zamówienia nie pytał o nic związanego z moim smutkiem. Starał się mnie rozśmieszyć za wszelką cenę. –Dziękujemy. –Opowiedział do kelnerki. –To teraz…Powiesz mi, dlaczego płakałaś? –Bałam się, że w końcu o to zapyta…-OK, a więc, kiedy stałam się Directioners miałam 13 lat. Wtedy moi rodzice się rozwiedli. Miesiąc później moja mama i siostra jechały samochodem odwiedzić moją kuzynkę w szpitalu. Ja nie mogłam, bo miałam wtedy zajęcia. Obie zginęły w wypadku. Mój ojciec z rozpaczy po mojej siostrze popadł w alkoholizm. Trzymała mnie przy życiu tylko wasza muzyka i moje przyjaciółki. Znałyśmy się 12 lat. Były najważniejszymi osobami w moim życiu. A teraz jedna z nich odeszła bez najmniejszych skrupułów. Druga podążyła za nią a ja zostałam sama. I właśnie wtedy mnie znalazłeś na deptaku. –Przykro mi nie wiedziałem.

-Po raz kolejny opuściły mnie najważniejsze osoby w moim życiu i wątpię, że jeszcze kiedykolwiek zdołam kogokolwiek pokochać… -Ostatnie zdanie było chyba niepotrzebne, ale wolałam to z siebie wyrzucić. –Zdołasz. Nauczysz się jeszcze żyć w nadziei i szczęściu zobaczysz.

-Dziękuje ci za to wszystko bardzo mi pomogła ta rozmowa. Tylko teraz muszę jeszcze znaleźć nowe mieszkanie, bo w moim starym mieszkałam z przyjaciółkami.

-Możesz zatrzymać się u mnie na jak długo chcesz! Mieszkam dalej z chłopakami, no poza Louisem i Zaynem bo oni się ożenili i wyprowadzili, ale każdy z nich gdzieś teraz wyjechał, więc na razie mieszkam sam. –Nie miałam pojęcia, że wyskoczy z czymś takim. Znaliśmy się od trzech godzin a on już chciał żebym się u niego zatrzymała. –Więc jak?

-No cóż… W sumie to w porządku. Nie powinnam, ale za dużo dzisiaj przeszłam żeby tam spać. –Powiedziałam to niechętnie, ale dziś wolałabym nawet spać pod mostem niż w tamtym mieszkaniu. –Więc jedziemy „tam”, spakujesz się i zawiozę cię do siebie. –Był dla mnie taki miły. Taki czuły i opiekuńczy w stosunku do mnie. Nie chciałam wiedzieć, co się wydarzy dalej, ale musiałam się w końcu przekonać. –Dobrze, więc chodźmy. Nie mam najmniejszej ochoty mieć jeszcze czegokolwiek wspólnego z tymi zdarzeniami. –Dokończyliśmy nasze kawy i Harry podwiózł mnie do „mojego” mieszkania gdzie szybko się spakowałam i zeszłam na dół. Pomógł mi wsadzić walizkę do bagażnika i ruszyliśmy. Obejrzałam się za siebie patrząc na tyle pięknych wspomnień z przeszłości. –Nie patrz tam! –Rozkazał Harry. –Tym dłużej będziesz to w sobie rozpamiętywać tym dłużej będziesz cierpiała przez tych okropnych ludzi. Od dzisiaj patrz tylko i wyłącznie przed siebie. –Czasami jego „złote myśli” znane z portali społecznościowych mnie przerażały. To mogłoby się zaliczyć do najlepszych cytatów z 1D. –Dobrze. –Uśmiechnęłam się do niego. To był pierwszy szczery uśmiech tego dnia. –Chciałbym żebyś już zawsze się tak ślicznie uśmiechała. –Pocałował mnie w policzek. Byłam trochę przestraszona, ale po jakimś Harry znowu zaczął mnie zagadywać i mi przeszło.

-Więc, co studiowałaś?

-Muzykę. Zawsze o tym marzyłam.

-Dlaczego akurat to? Wybacz, że pytam, ale chciałbym cię lepiej poznać i wiedzieć, dlaczego się tym interesujesz.

-No, więc,… Jako że żadnego wsparcia ze strony rodziców nie miałam. Pomagali mi różni nauczyciele w szkole. Nauczyciel muzyki nauczył gry na pianinie a katechetka gitary. Tak w sumie to zaczęło się od tego, że śpiewałam sobie jedną z waszych piosenek, kiedy podeszła do mnie koleżanka z klasy i powiedziała z zachwytem,,Ale ty masz głos”! Wtedy się otrząsnęłam i zaczęłam się tym na poważnie przejmować. A największym moim marzeniem było przez swoją muzykę dawać innym ludziom natchnienie, energię i chęci do życia tak jak kiedyś wy mi. –Przywołując te wspomnienia znów pociekła mi łza. Tyle bólu, pracy, determinacji i czasu włożonego w to żeby moje marzenia się spełniły. –Oj, przepraszam. Rozumiem, że dla ciebie to było wiele ciężkiej pracy. Nie chciałem znów doprowadzać cię do płaczu.

-Nic się nie stało.
-A tak z czystej ciekawości…, Którą piosenkę wtedy śpiewałaś. Albo lepiej. Zamiast odpowiadać lepiej mi ją zaśpiewaj! –Mówił z wyraźną ekscytacją a ja chciałam mu pokazać, co umiem. W końcu to był mój idol. Zaczęłam śpiewać kawałek Story of my life.


And Ill be gone, gone tonight

The fire beneath my feet is burning bright

The way that Ive been holdin on so tight

With nothing in beetwen

The story of my life I take her home

I drive all night to keep her warm and time

Is Frozen

The story of my life I give her hope

I spend her love until shes broke inside

The story of my life .
-WOW- Tylko tyle udało się Harremu wykrzesać ze swoich własnych przemyśleń. –Na serio masz niesamowity głos!

-Przestań mi słodzić tylko i wyłącznie, dlatego że mam gorszy dzień. Zaśpiewałam, bo mnie o to poprosiłeś. –Nie uważałam swojego talentu za zniewalający, ale jednak wiedziałam, że nie należę do osób bez żadnego słuchu. Po długim przekonywaniu mnie przez, Harrolda że mam talent krzyknęłam w końcu. –Gdybym na serio uważała się za takie beztalęcie to czy wybrałabym takie studia? –Kiedy to powiedziałam jak na znak gwizdka obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem. –I właśnie odpowiedzi w tym stylu oczekiwałem. –Powiedział Harry z bananem na gębie jak jeszcze nigdy. –Okropny jesteś! –Oskarżyłam go nadal sama się śmiejąc i udałam obrażoną. W tym samym momencie dojechaliśmy pod dom Harrego. Oboje wysiedliśmy z samochodu a Harry bez żadnego słowa objął mnie i namiętnie pocałował. Byłam zaskoczona, ale jednak muszę przyznać, że zaczynałam coś do niego czuć. Bardzo dobrze nam się rozmawiało i Harry rozumiał mnie jak nikt. Kiedy skończyliśmy uśmiechnął się do mnie tylko. Tak uroczo ja na plakatach w moim starym pokoju. –Dobrze, a teraz skoro ci już zapłaciłam to czy teraz mógłbyś mi wyjąć walizkę z bagażnika?

-I to ja tu jestem okropny? –Zaśmialiśmy się oboje. –No już dobrze pomogę ci. –Kiedy już wyjął moją walizkę otworzył drzwi do swojego ogromnego domu i weszliśmy do środka. –Chodźmy, pokaże ci nasz… To znaczy się twój pokój.

-Och… A ja już myślałam, że dokończysz pierwszą wypowiedź. –Zaśmiałam się a Harry nie miał nic lepszego do roboty i ponownie mnie pocałował. Tym razem czule, delikatnie i z miłością a nie jak dziewczynę, która miałaby być jego tylko na jedną noc. Wchodziliśmy po schodach a Po drodze na pół piętrze były jakieś drzwi. –To jest pokój gościnny. Jeżeli będziesz smutna w nocy to mieszkam dokładnie nad tobą. –Puścił mi oczko i wniósł moją walizkę do pokoju i dał klucz. –Jak już się rozpakujesz może obejrzymy jakiś film, zjemy kolację? Ja coś zrobię.

-Dobrze, daj mi się tylko przebrać i pozwól, że ja coś ugotuję za to, co dla mnie dzisiaj zrobiłeś. –Nie mogłam uwierzyć, że jestem naprawdę szczęśliwa. Dzisiaj rano by mi to przez myśl nie przeszło. Nawet przez resztę dnia nie myślałam o tym wszystkim. Tak jak wtedy powiedział Harry. „Od dzisiaj patrz tylko przed siebie”. Więc postanowiłam, że to będzie moje motto do końca życia. Z tego całego poczucia wolności pomyślałam ze następnego dnia pójdę zrobić sobie tatuaż. Gdyby Harry pytał o zajęcia na jutro powiem, że już od dawna to planowałam. W końcu Harry sam też miał pełno tatuaży. Ubrałam się w ( link) i włosy upięłam w niedbały kok. Moja fryzura była nieco podobna do włosów Loczka. Miałam kasztanowe włosy, które gdyby nie loki to już nie byłyby moje. W każdym razie, kiedy tylko się ubrałam zeszłam na dół i zobaczyłam Harrego bez koszulki. Od razu przypomniał mi się mój pomysł z tatuażem. –Dlaczego mi się tak przyglądasz? –Od razu pomyślałam, że mu o tym powiem. Zanim jeszcze zapyta. –Widzisz, bo jutro mam umówione spotkanie z tatuażystą. No wiesz ty masz trochę tatuaży i w końcu się zastanawiam nad tym wszystkim.

-Oooo! Nie miałem pojęcia, że jesteś taka niegrzeczna! –Rzucił sarkastycznie czekając tylko na moją reakcję. – Harry! –Zaczęłam go gonić a on uciekał. Po raz kolejny miałam wrażenie, że przez 11 lat Harry w ogóle się nie zmienił. Dalej zachowywał się jakby miał 20 lat. Może i nie znałam go osobiście, ale tak jak każda prawdziwa Directioners znałam charakter swojego „ulubieńca”. Biegaliśmy po całym domu aż w końcu Hazza bardzo ostrożnie strącił szklankę z fortepianu… -Upsss –Spojrzałam na niego wymownie. –Ślicznie Harry teraz tylko pytanie, kto to będzie sprzątał?

–Jak to, kto? Pierwszy raz od kilku lat mam kobietę w domu, muszę to wykorzystać! –Ja oczywiście nie miałam najmniejszego zamiaru tego sprzątać. Ale… -Gdzie jest miotła?

-W szafce w kuchni obok kosza na śmieci.

-Dziękuję! –Odpowiedziałam z podstępem na twarzy. Poszłam po miotłę a kiedy już ją znalazłam uroczyście wręczyłam ją Harremu. –Ładnie tak oszukiwać? –Znów się śmialiśmy. Nawet można powiedzieć, że tarzaliśmy się ze śmiechu. –Zasłużyłeś sobie. Chciałam ci ugotować kolację a ty mnie jeszcze wykorzystujesz! –Wciąż nie mogłam opanować śmiechu. –Ja cię dopiero dzisiaj w nocy wykorzystam. –Podszedł do mnie i lekko pocałował mnie po szyi. –No dobra już! Idę się brać za kolację a ty wybierz jakiś film, bo jak tak dalej pójdzie to skończymy go oglądać o 4:00. –Udał smutną minę. Ja po raz kolejny się uśmiechnęłam. Czułam, że przy nim mam ochotę uśmiechać się już zawsze. Pobiegłam do kuchni i zaczęłam przeglądać lodówkę. Harry jest chyba jakimś czarodziejem, bo nie wiem jak chciał ugotować cokolwiek z jednego jajka, przeterminowanej śmietany, ogórka i soku pomarańczowego. Było już za późno żeby iść do sklepu. –Herri…! Lodówka jest pusta…

-Sama zaproponowałaś, że zrobisz kolację ja się nie narzucam.

-HARRY! –Nie odpowiedział. Zauważyłam, że lodówka jest połączona z zamrażarką, która na szczęście była pełna. Już wiedziałam, czym się żywili, kiedy nie jadali w restauracjach. Wyjęłam jakąś pizze z zamrażalnika i wstawiłam do mikrofali. Wiedziałam, że jak ją wyjmę będzie,,ciapowata”, ale musiałam odpłacić się jakoś za ten szantaż. Trudno. Kiedy wyjęłam „pizze” z mikrofali Harry już wybrał film. Oczywiście nawet nie zdążyliśmy obejrzeć połowy filmu, bo stwierdziliśmy, że i tak tylko rozmawiamy i się śmiejemy, więc lepiej go wyłączyć, bo byłoby mu przykro, że i tak go nie oglądamy. Rozeszliśmy się do swoich pokoi. –Harry, muszę ci powiedzieć… Nareszcie znalazłam kogoś, kto… -Harry popatrzył na mnie nie wiedząc, co się dzieje. –Znalazłam kogoś, kto śmieje się równie dużo, co ja i równie bez sensu.

-Ej, to nie było zbyt miłe! –Odpowiedział, po czym przerzucając mnie przez ramię wbiegł do mojego pokoju. Rzucił mnie na łóżko i bezpośrednio „tam” wszedł. Kochaliśmy się całą noc. Nie sądziłam, że ktoś,w kim się do reszty zakocham będzie 7 lat starszy ode mnie. Nie miałam nic przeciwko temu, ale było to dla mnie zaskoczenie. –Mam dla ciebie kolejną dobrą wiadomość! –Powiedział, kiedy już skończył mnie chamsko obmacywać. –Jaką?

-Nie musisz już szukać mieszkania… Proszę (t.i.) Zostań tutaj. –Nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Poznaliśmy się tego samego dnia a ja już go kochałam. –Dobrze. –Tylko tyle odpowiedziałam delikatnie, bo byłam zmęczona nie tylko tym, co Harrold ze mną robił, ale też całym dzisiejszym dniem. Po czym pocałował mnie w policzek i zasnęłam. Nie wiem nawet ile spałam, ale obudziłam się o 8:30. Kiedy podniosłam się z łóżka zobaczyłam karteczkę od Loczka „O 9:00 śniadanie. Kocham cię XX” No cóż… Musiałam wstać i ubrać się przed śniadaniem. W końcu skoro napisał, że mnie kocha, mogłam mu zrobić tę przyjemność i zejść punktualnie o 9:00. Wstałam, ubrałam się i umyłam. Włosy miałam naturalnie rozpuszczone. Kiedy stałam na ostatnim stopniu była 8:59. Kiedy doszłam do kuchni była równa 8. –Jesteś bardzo punktualna.

-To tylko za tą karteczkę, którą mi zostawiłeś. –Objęłam go za szyję, po czym zetknęliśmy się nosami. –Też cię kocham, Harry.

-Kochasz mnie, czy Harrego Stylesa? –Kiedy o to zapytał to nie byłam do końca pewna do czego zmierza ale odpowiedziałam tak jak czułam, próbując zrozumieć co ma na myśli. –Oczywiście, że ciebie! –Po dłuższym czasie zrozumiałam, że Harry pytał mnie czy kocham jego a nie jego sławę i pieniądze. –Jesteś pewna?

-W stu procentach!

-Ok. O której jesteś umówiona na tatuaż? A co ważniejsze, co zamierzasz sobie wytatuować? –Odbiegał zupełnie od tematu tak jakby dla niego już Nie było ważne to, o co mnie wcześniej zapytał. Od razu mi uwierzył. W moim odczuciu był to największy dowód miłości i zaufania jak mógł mi dać. –O 15:30. Nie powiem ci na razie, co chcę sobie wytatuować ani gdzie. Dowiesz się jak ci pokaże. –Kiedy to powiedziałam Harry wziął trochę bitej śmietany z naleśnika na palec i przejechał mi po nosie. –No! Skoro nie chcesz mi powiedzieć to musisz ponieść konsekwencję! –Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, bo w tym czasie weszli Liam i Niall, z którymi mieszkał Harry. –No wiesz, co Haroldzie? Jeden dzień nas nie ma a ty już znalazłeś sobie dziewczynę! Powiedz tylko gdzie takie ślicznotki rozdają! –Powiedziała Liam. Ja zrobiłam się cała czerwona. –To może ja was zostawię? –Powiedziałam, po czym wybiegłam po schodach na górę. –Skąd możesz wiedzieć, że ona cię nie wykorzystuje? –Zapytał Liam z pretensją do Loczka. –Jestem tego pewny. W końcu ją kocham. I nie praw mi tu teraz kazań. Ufam jej i nie mam zamiaru pozwolić na to żebyś to wszystko rozpieprzył! Rozumiesz?

-Dobra, chłopaki nie ma, co się kłócić. Liam, my jej nawet nie znamy a ty już masz podejrzenia. Nie uważasz, że powinniśmy najpierw zadać sobie trochę trudu i dowiedzieć się, kim jest a dopiero później wyrażać o nie swoje zdanie? –Słyszałam każde słowo ich rozmowy ze swojego pokoju. –Dziękuje Niall! A teraz idę po nią, bo pewnie teraz się zadręcza tym, co o niej mówicie. Nie macie najmniejszego pojęcia, co (t.i.) wczoraj przeszła! –Mówiąc to Harry natychmiast pobiegł do mojego pokoju. –Słyszałaś go, prawda?

-Tak, i co z tego? Miałam o wiele więcej problemów w życiu niż ci się wydaje. Jestem przyzwyczajona do obelg. Byłam dręczona w szkole, więc, nie masz się, czym przejmować. Po tym, co przeszłam nawet mnie to śmieszy. –Harry tylko odpowiedział uśmiechem. –A już myślałem, że się przejmiesz. –Wtedy ja wyciągnęłam kartkę z wydrukowanym projektem tatuażu. Był to napis: I Am so strong and true 4 EVER. –Jestem z ciebie dumny, wiesz?

-Kocham cię. Kocham cię od wczoraj a mam wrażenie, że od zawsze. –Z całych sił przytuliłam go. Trwaliśmy tak przez jakieś 20 minut. –Może chodźmy na dół, poznacie się nawzajem? –Harry przerwał tę błogą ciszę, którą byłam tak owładnięta. –Dobrze... –Odpowiedziałam niechętnie.

-Więc chodźmy. Nie martw się oni tak tylko…

-Nic się nie dzieje, chodź! –Zeszliśmy na dół gdzie Niall jadł kolejną pizze z nieszczęsnych mrożonek a Liam oglądał telewizor. Harry przeskoczył przez kanapę a ja poszłam za nim. –Hej, jestem (t.i.)! –Powiedziałam z lekko wymuszonym uśmiechem. Nie wiedziałam jak na mnie zareagują. –Cześć, jestem Niall. –Nie byłam zdziwiona, że to właśnie Niall pierwszy wyciągnął do mnie rękę. –Liam. – Wstał i się „aż” uśmiechnął. –Przepraszam za to o mówiłem, ja…

-Nie przejmuj się nic się nie stało. –Nasz dzień skończył się na tym że po raz kolejny musiałam opowiadać jak znalazłam się w Londynie. Tym razem już nie płakałam. Nie miałam powodu, kiedy Harry był przy mnie, mój Loczek…

*2 lata później

Dalej mieszkam z chłopakami. Z Liamem mam o WIELE lepszy kontakt. W Harrym z każdym dniem zakochuję się na nowo. –Chłopcy mam wieści. Mam też nadzieję, że się ucieszycie! –Powiedziałam, kiedy wszyscy skończyliśmy jeść obiad. –No, więc właśnie… Jestem w ciąży… Ej a może zjemy lody?

-Naprawdę? –Powiedzieli, Liam i Niall z cholernie wielkimi bananami na twarzach. Jedynie, Harry siedział na kanapie patrząc na mnie z niedowierzaniem. –Poradzisz sobie?

-Jak mogłabym sobie nie poradzić, kiedy jestem przy tobie? –Nie musiałam już odpowiadać chłopcom na to dziwne pytanie,,NAPRAWDĘ?” Wtedy Harry objął mnie w tali, podniósł krzycząc i okręcając mnie wokół własnej osi. Po czym mnie postawił i zaczął mówić do brzucha. –Cześć, Darcy. Twój tata bardzo cię kocha. –Mnie zakręciła się łezka w oku. Harremu również. Pokazałam mu tatuaż zrobiony 2 lata temu. Nie miał już wątpliwości że sobie poradzę z życiem.

Chciałam wam jeszcze powiedzieć iż...
1. Mogę zrobić next
2. Możemy pisać razem a propozycje w komach jak dalej potoczą się losy naszej bohaterki
3. W Wordzie zajmuje to 8 i pół strony XD