Mój pierwszy imagin w życiu. Moje przyjaciółki które pozdrawiam i które bardzo kocham zachęciły mnie do pisania bloga. Miłego czytania ;) :*
Znałam Liama ze szkoły. Mieliśmy po 16 lat. Zawsze mnie interesował, wydawał się sympatyczny, ale jednocześnie zamknięty w sobie. Kilka dni przed jego urodzinami zaprosił całą klasę na swoją szesnastkę. Zawsze chciałam go bliżej poznać, ale nigdy nie miałam odwagi. Pomyślałam, że to fajny pomysł tam iść, w końcu nie mam nic do stracenia. Przejrzałam szafę i w końcu ubrałam to (http://stylistki.pl/stworz-zestaw/392924/). Włosy miałam rozpuszczone a na ustach tylko odrobinę błyszczyku. Zastanawiałam się czy ktoś przyjdzie… Nie obracałam się wśród najpopularniejszych osób. Byłam wręcz czasami dręczona, ale śmiałam się razem z nimi i udawałam, że mi to nie przeszkadza. Moja najlepsza przyjaciółka była do niego uprzedzona, więc byłam pewna, że nie przyjdzie i odciągnie od tego wiele innych osób. Impreza miała zacząć się o 19:00, a ja nagle zorientowałam się, że jest 18:50! Na moich koturnach bieg był niewykonalny, więc musiałam jechać autobusem, jako że do domu Liama miałam około 5km. –No, nic. Na szczęście zdążyłam!- Mówiłam sobie w myślach zestresowana widokiem twarzy Liama, kiedy mnie zobaczy. Mnie…-Odtrąconą, która jest jednocześnie taka sama jak i zupełnie inna niż on. Miałam nadzieję, że spodoba mu się prezent ode mnie. Kiedyś usłyszałam jak Liam podśpiewywał sobie jakąś piosenkę pod swoją szafką. Miał niesamowity głos. Głos, który mnie przyprawiał o szybsze bicie serca, i sprawiał, że miękną mi kolana. Kupiłam mu mikrofon. Wiedziałam, że to dziwne, ale nie mogłabym sobie darować, że kupiłam mu coś innego. Kiedy stanęłam pod drzwiami Liama nagle zaczął padać deszcz. Patrzyłam się do tyłu nie zwracając uwagi na to, że Liam od pewnego czasu stoi przy otwartych drzwiach i mi się przygląda z zaciekawieniem. Po chwili, kiedy ja zrozumiałam, że ktoś za mną stoi a ja moknę niepotrzebnie natychmiast się odwróciłam. Wtedy Liam wciągnął mnie do środka. –Hej! Cieszę się, że przyszłaś. W sumie jeszcze nie mieliśmy okazji porozmawiać.- Po tych słowach Liam zaprowadził mnie do salonu, w którym nikogo nie było. Byłam całkiem przemoczona, ale jemu to nie przeszkadzało. Patrzył jak bym była najpiękniejszą dziewczyną na ziemi. Wpatrywał się we mnie niczym jastrząb w swoją zdobycz. Ale Liam taki nie był, znałam go lepiej niż mu się wydawało. –Mam dla ciebie prezent! W końcu dzisiaj masz urodziny. Wszystkiego najlepszego Liam.!- Przerwałam ciszę, która mi się nawet podobała. To, kiedy Liam tak na mnie patrzył, mimo że mnie nie znał. Wydał mi się uroczy i dosyć pociągający. Wstałam i zaczęłam śpiewać mu,,Happy Birthday”. Właśnie wtedy weszli jego rodzice z tortem i do mnie dołączyli. Kiedy skończyliśmy śpiewać Liam pomyślał życzenie i zdmuchnął świeczki. Bardzo chciałam wiedzieć, czego sobie życzył. Miałam dziwną potrzebę spełnienia jego marzenia.
OCZAMI LIAMA
-Chciałbym żeby (t.i) już zawsze przy mnie była. – Nie potrafiłem tego zrozumieć. Znałem ją już wcześniej i przyznam fascynowała mnie. Te jej długie kasztanowe loki i głębokie błękitne spojrzenie. Ale za nic nie pomyślałbym, że się w niej zakocham… Była bardzo inteligentna, śliczna, z niebywałym poczuciem humoru i przecudownym głosem. Była idealna. A ja…Zwykły i nijaki. Jedyne, co potrafię robić to śpiewać, ale do tej pory tylko ona to zauważyła. Zastanawiałem się, dlaczego ona ukrywa swój. I dlaczego akurat (t.i), dziewczyna, w której się stopniowo zakochiwałem przyszła na moje urodziny. Nie chciałem o tym myśleć, cieszyłem się, że pomimo zaproszenia całej klasy, tego, że nikt nie przyszedł to była tam właśnie ona. Pokroiliśmy tort, po czym moi rodzice dali mi prezent i zostawili z (t.i) samego.- Jesteś zadziwiająca. Nie wiem, jaki miałaś powód by tu przyjść, ale dziękuję ci za to. No…I jak zwykle pięknie wyglądasz.- Uśmiechnąłem się, po czym zobaczyłem jej piękną i naturalną twarz w rumieńcach. – Dziękuję!- Powiedziała słodkim głosem. Rumieniec wciąż gościł na jej twarzy. –Liam… ja…wiesz, bo…ja muszę ci coś…- Nie dokończyła, bo przerwałem jej pocałunkiem. Nie sprzeciwiała się. Odwzajemniła go, po czym patrzyła na mnie z jeszcze głębszym spojrzeniem niż zazwyczaj. Jej usta miały słodki, malinowy smak. Marzyłem o tym żeby pocałować ją jeszcze raz. – Dziękuje.- Odrzekła będąc w stanie euforii. Ja także czułem uniesienie. Była szansa na to, że moje życzenie urodzinowe się spełni. Chciałem powiedzieć jej, że ją kocham, ale bałem się jej reakcji na tak szybki obrót spraw. Nasz pocałunek był namiętny a za razem delikatny. Nie spodziewałem się tego. Moje przemyślenia nagle przerwała (t.i)- Wiesz, to, o co chciałam cię zapytać… Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?- Zapytała takim tonem, że bałem się swojej własnej odpowiedzi.- To zależy…-Odpowiedziałem z zawadiackim uśmiechem na ustach. – Od czego?- Zapytała z jeszcze większym uśmiechem.- Od tego czy ty w o wierzysz.- Ponownie złączyliśmy nasze usta w delikatnym pocałunku. Zapach jej perfum będę czuł już zawsze.
OCZAMI (t.i)
Nie wiem jak o się stało! Jak to możliwe, że go pocałowałam. Miałam tylko nadzieję, że nie dojdzie do niczego więcej. – (t.i)… Masz ochotę gdzieś wyjść? Np. Na spacer?- Nie zastanawiając się uśmiechnęłam się i pokiwałam głową potwierdzająco. Szliśmy przez ogromny park niedaleko domu Liama. Rozmawialiśmy o wszystkim. Tak dobrze się ze sobą dogadywaliśmy, że przez chwilę miałam ważenie, że znamy się od dziecka. –Julia. Czy będziesz moją dziewczyną?- Zapytał czerwieniąc się. Wiedziałam, że na prawdę mu na tym zależy, bo poza tym pytaniem nie potrafił z siebie wydusić nic innego. Spostrzegłam się, że ponownie pada deszcz. Po czym nagle krzyknęłam- Zawsze chciałam to zrobić!- I wpiłam się w jego usta po raz trzeci tego samego dnia. Miałam nadzieję, że Liam zrozumiał moją odpowiedź,,TAK”. Następnego dnia w szkole, kiedy tylko zobaczyłam Liama zakradłam się do niego od tyłu, i już miałam go przytulić, ale on uprzedził mnie pocałunkiem. –Hej, skarbie.- Powiedział delikatnie, kiedy się od siebie oderwaliśmy.- Cześć. Już za tobą strasznie tęskniłam.- Powiedziałam, po czym delikatnie musnęłam jego usta. – A wiesz, że cię kocham?
-Ja ciebie też.
-Mam dla ciebie niespodziankę. Ale musisz zamknąć oczy.
-Po co?
-Bo cię kocham i chcę ci zrobić niespodziankę!- Posłusznie zamknęłam oczy. To, że Liam właśnie zaczął ponownie namiętnie mnie całować chyba nie miało być tą niespodzianką, ale zaskoczyło mnie najbardziej.
-To da ciebie. Możesz otworzyć oczy.- Znów zrobiłam to, o co Liam mnie poprosił a on wyciągnął z pudełka śliczny malutki wisiorek z napisem J+L w kształcie serca. – Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Byliśmy ze sobą jeszcze przez kilka lat. Liam zrobił karierę jako członek sławnego zespołu One Direction. Miał dla mnie coraz mniej czasu, choć wiedziałam, że kocha mnie dalej tak samo jak wtedy, gdy dawał mi naszyjnik, który noszę do dziś. Kiedy Liam przesiadywał w domu w przerwie pomiędzy koncertami, kochaliśmy się codziennie, żeby dać wyraz naszej tęsknocie za sobą. Bałam się. I najwyraźniej potrzebnie, okazało się, że jestem w bliźniaczej ciąży. Liam marzył o dzieciach, ale ja wiedziałam, że zniszczyłoby mu to karierę. Musiałam mu powiedzieć nie chciałam go ranić, ale okłamując go zraniłabym go jeszcze bardziej.
-Liam, ja…nie wiem jak mam ci to powiedzieć, ale…
-Wiem, że to nie możliwe, ale jeszcze bardziej cię kocham, kiedy tak słodko się jąkasz.
-Liam, ja jestem w bliźniaczej ciąży, do cholery!
-To cudownie! Przecież wież, że zawsze marzyłem o dzieciach. I ja w sumie tez chciałem ci coś powiedzieć. Czy zostaniesz panią Payne?- Rzuciłam mu się na szyję. Aż obydwoje leżeliśmy na podłodze i tarzaliśmy się ze śmiechu.
-Nie martw, się. Będę się wami opiekował.
-Liam i w tym rzecz. Co z twoją karierą, nie pomyślałeś o tym?
-Kariera mnie teraz najmniej obchodzi. Najważniejsza jesteś teraz ty. – Kochałam go za to, jaki potrafił być czuły i opiekuńczy. Zarabiał tyle, że wystarczyłoby nam na życie przez następne 20 lat. Nie martwiłam się już. Kochałam jego tak samo jak on mnie.
9 miesięcy później urodziłam chłopca i dziewczynkę. Liam dbał o mnie przez całą ciążę jak nigdy przedtem. Liam obiecał mi nie porzucać kariery pod warunkiem, że będzie mógł ze mną dłużej siedzieć w domu. Chrzestnymi naszej córki zostali Perrie i Zayn, a Eleonor i Louis zostali chrzestnymi naszego syna. Ja i Liam kochaliśmy się już do końca. Poznaliśmy się w wieku 16 lat a przez resztę życia byliśmy już razem. Patrzyliśmy jak dorastają nasze dzieci, jak one wiążą swoją przyszłość z muzyką. W wieku 30 lat nagraliśmy z Liamem wspólną płytę. Proponowali mi kontrakt, ale ja wolałam się zająć ludźmi, których kocham najbardziej.
Mam nadzieję że się wam podobało. Plis o kom.
OMOMOMOMO *.* JULCIA SZALEEJE <3 #Wiktoria.
OdpowiedzUsuńWikuś...Kocham cię ale zamknij się plis! XD <3 ;*
OdpowiedzUsuńNo wiesz:c KOCHAM HORANKA ! XD <3 MRRR XXX HAHA XD
Usuń